Zepsute wesele — czy dostawca nieświeżej żywności odpowiada za naruszenie dóbr osobistych młodych?

Interesującą sprawę przytacza sobotnia „Rzepa”. Otóż pewne młode małżeństwo zdecydowało się na skierowanie do sądu pozwu przeciwko hurtowni, w której kupili napoje gazowane na swoje wesele, a część butelek (8-9 sztuk) okazała się przeterminowana. Poszkodowani zażądali za to… 200000 złotych zadośćuczynienia
…no właśnie, zadośćuczynienia na wskazany cel społeczny, ponieważ pozew nie obejmował po prostu żądania zwrotu pieniędzy zapłaconych za zepsute napoje, lecz opierał się na instytucji ochrony dóbr osobistych.


zepsute wesele

Zepsute wesele — czy dostawca nieświeżej żywności może odpowiadać za naruszenie dóbr osobistych małżonków? (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Podstawą roszczenia było — tu już cytuję uzasadnienie wyroku Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim z 7 kwietnia 2014 r. (sygn. akt I C 1173/12) — narażenie na utratę przez powodów „dobrego imienia i wizerunku porządnych ludzi w oczach rodziny, przyjaciół, znajomych, współpracowników i gości zaproszonych na uroczystość weselną”, a także „narażenia powodów, rodziny, przyjaciół, znajomych, współpracowników, gości weselnych na utratę zdrowia, rozstrój zdrowia, zatrucie pokarmowe lub utratę zdrowia i życia przez nieświadome spożycie napojów przeterminowanych o 8 miesięcy”. Sęk w tym, że próba wyjaśnienia sprawy w hurtowni skończyła się fiaskiem, a nowożeńcy zostali posądzeni o kłamstwo, zatem takie zszarganie opinii uzasadniało ich zdaniem żądanie zapłacenia niemałej przecież kwoty na cele społeczne.

W toku postępowania pozwana hurtownia spożywcza miała stwierdzić, że nie dość, że nie ma pewności czy rzeczone przeterminowane butelki napoju kupiono właśnie tam, to w dodatku powództwo powinno ulec oddaleniu ze względu na to, iż art. 488 kc uzależnia przyznanie zadośćuczynienia wyłącznie od rzeczywistego naruszenia dobra osobistego, nie zaś od samego zagrożenia naruszenia. Co więcej roszczenie takie nie może opierać się wyłącznie na osobistym, zindywidualizowanym poczuciu doznanego dyskomfortu.
Sąd podzielił stanowisko pozwanego i oddalił powództwo. Wprawdzie w toku postępowania ustalono, że rzeczywiście zepsute napoje zostały kupione w pozwanej hurtowni (mało tego: jeden z pracowników hurtowni został nawet skazany prawomocnym wyrokiem za wykroczenie wprowadzenia do obrotu żywności po upływie terminu przydatności do spożycia), jednak sąd przyjął, że powodowie nie wykazali ani naruszenia dobra osobistego, ani wyrządzenia krzywdy. Nie można bowiem mówić o narażeniu życia i zdrowia, skoro żaden z gości weselnych nie zatruł się podczas imprezy, natomiast sam fakt zakupu przeterminowanych napojów nie wystarcza do postawienia zarzutu naruszenia czci, godności, etc., powodów, przede wszystkim dlatego, że za napoje podawane podczas wesela odpowiadają oni sami (ponieważ sami dokonali zakupu, a zatem powinni byli ewentualnie sprawdzić datę ważności towarów). W dodatku nie wiadomo nawet czy którykolwiek z gości spożył nieświeży napój, a na pewno nikt nie komentował tego faktu i nie kierował pod adresem młodych krytycznych słów.
Sąd przyjął jednak, że treść roszczenia została oparta wyłącznie na subiektywnych odczuciach powodów, natomiast ocena naruszenia dobra osobistego powinna opierać się na przesłankach obiektywnych, czyli odwołujących się na przyjętych w społeczeństwie ocenach (warto podkreślić, iż jest to dominujący pogląd w orzecznictwie, np. wyroki Sądu Najwyższego I CR 305/69, I CR 610/74, I CSK 118/06, lub interesujący wyrok Sądy Apelacyjnego w Warszawie I ACa 49/04).
Tłumacząc z prawniczego na ludzkie: nie można obarczać innych osób (nawet potencjalnie winnych wyrządzenia dyskomfortu) konsekwencjami naszej naddelikatności. Pozwany, i owszem, może odpowiadać za sprzedaż przeterminowanych napojów, nie będzie jednak nigdy odpowiadał za sposób ich wykorzystania przez nabywców.

Należy to rozumieć w ten sposób, że być może wyrok byłby inny, gdyby to firmie cateringowej wynajętej do organizacji zdarzyło się takie potknięcie — jednak skoro sklep nie wiedział, że napoje mają iść na wesele, to nie może odpowiadać za potencjalne ryzyko zepsucia wesela. Równie dobrze powodowie mogli wziąć te napoje ze sobą w podróż poślubną dookoła świata, co nie oznacza, że hurtownia odpowiadałaby za zepsucie im miłej zabawy.

Mało tego: skoro nikt nie zauważył, a na pewno nie robił młodemu małżeństwu przykrości ze względu na wystawienie przeterminowanych napojów, tym bardziej nie da się uzasadnić poglądu o naruszeniu dóbr osobistych w postaci czci lub godności. A skoro nie doszło do naruszenia dobra osobistego, to żądanie zapłacenia zadośćuczynienia jest niedopuszczalne (właśnie ze względu na treść art. 448 kc). Dlatego też powództwo podlegało oddaleniu w całości.
Przegrana sprawa kosztowała powodów 3600 złotych (ciekawe czy odliczą to od kopert otrzymanych od zaproszonych weselników), a ja się nawet cieszę, bo w ten sposób za cudze pieniądze mam całkiem ciekawy temat na kolejny felietonik do Czasopisma Lege Artis ;-)

PS Wcale nie na marginesie: czytajcie każdą prasę z pewną dozą nieufności. Poziom „Rzepy” zjechał tak niemiłosiernie, że dziś nadaje się tylko na podpowiadaczkę rzeczy, które trzeba weryfikować samodzielnie. Pomijając już fakt, że zgodnie z ich tekstem wyrok miał wydać Sąd Rejonowy (przy takiej wartości sporu…), to jeszcze trudno właściwie zrozumieć dokładnie żądanie powodów.