Uważajcie na „de Lege Artis” (lege-artis.edu.pl)

krzysztof habiak
Nigdy nie sądziłem, że przyjdzie mi tu napisać „uważajcie na de Lege Artis„. Na szczęście jest tam to małe de, które czyni cały interes osoby o nazwisku Krzysztof Habiak całkowicie różnym od interesów prowadzonych przeze mnie.
Mechanizm kolejnego artysty od zawierania umów przez kliknięcie jest prosty: przedsiębiorca, którego adres poczty elektronicznej udało się jakoś uchwycić (albo kupić jakąś spamerską bazę, choćby i wytworzoną poprzez generowanie adresów poczty elektronicznej — vide casus Mobcomer.pl) otrzymuje idiotyczną wiadomość o dość krzykliwej treści. W listelu, napisanym w formacie html, jest odnośnik prowadzący rzekomo do serwisu lege-artis.edu.pl (tak go przynajmniej opisuje treść tego html), ale w rzeczywistości jest to link do spamerskiego serwisu Mailtrack.me.
Po przejściu przez odnośnik trafiamy na stronę „serwisu” lege-artis.edu.pl, gdzie widzimy „załącznik nr 4 do regulaminu — polityka cookies”, a poniżej, w malejącej kolejności, kolejne załączniki, w tym „załącznik nr 1 — opis i warunki dodatkowe korzystania z usługi”, aby zaspokoić swą cierpliwość lekturą „Regulaminu serwisu internetowego Lege-Artis.edu.pl”. Generalnie rzecz jest ustawiona tak, by nie czytać, machinalnie akceptować — stąd też „polityka cookies” idzie na górze, przez co każdy sądzi, że wszystko co akceptuje to tylko sposób serwowania ciastek w serwisie.
Jak się okazuje po akceptacji tej oferty, która jest typowym scamem nieszczęsny zwabiony przedsiębiorca zostaje stroną wspaniałej umowy, na podstawie której może czytać świetne teksty opublikowane w serwisie de Lege Artis, a wszystko to za jedyne… dziewięć tysięcy netto!
Równocześnie przychodzi faktura:
krzysztof habiak
faktura de Lege Artis Krzysztof Habiak
Z ciekawostek: Krzysztof Habiak jak widać zna się na interesach, historia jego wpisów do ewidencji działalności gospodarczej jest naprawdę imponująca:
krzysztof habiak
historia wpisów w ewidencji działalności gospodarczej Krzysztof Habiak
Jak widać Krzysztof Habiak tylko w przeciągu ostatniego miesiąca zdążył:
  • przenieść się z Wrocławia, ul. Kleczkowska (zgadnij, koteczku, co tam się mieści? ;-) na ul. Tarnogajską (29 maja 2014 r.),
  • przenieść się z Tarnogajskiej do Warszawy na ul. Aleksandra Wejnerta (10 czerwca 2014 r.),
  • przenieść się z poprzedniego lokalu przy ul. Wejnerta pod obecny numer 21/23 lok. 8 (10 czerwca 2014 r.)
Skala zjawiska na pewno jest niemała, skoro w ostatnich kilku dniach otrzymałem kilka ;-) pytań i próśb o poradę od przedsiębiorców, którzy się nacięli na ofertę otrzymaną od de Lege Artis. Moja najprostsza porada na początek: nie panikować, ale i nie pisać, nie prosić, nie żądać wyjaśnień, nie próbować twierdzić, że nie da się zawrzeć umowy przez kliknięcie (da się, jak najbardziej się da — co nie oznacza jednak, że zawsze i wszędzie: gdyby to było takie proste, to już każdy z P.T. Czytelników Czasopisma Lege Artis miałby taki abonament, że mógłbym zatrudnić pięciu profesjonalnych dziennikarzy a samemu iść do salonu po jakieś fajne auto). Druga prosta porada: zawsze czytać przed akceptacją czegokolwiek, zwłaszcza, jeśli przychodzi do nas link w poczcie, niezależnie od tego jak „dziwnie” lub „idiotycznie” to wygląda.
krzysztof habiak
Natomiast to nie oznacza także, że sprawy nie da się odkręcić — da się, i to chyba na najsłabszym elemencie układanki (9 tysięcy za taki szajs? to się chyba kwalifikuje do odstąpienia z tytułu zawinionego nieprawidłowego wykonywania umowy?)

Nie da się ukryć, że Krzysztof Habiak musi mieć na tyle schrzanioną reputację, że część prawników posługujących się w prowadzonej działalności frazą „lege artis” — to przecież dość popularna fraza w firmach przedsiębiorstw świadczących usługi prawnicze — poczuła się zmuszona do witania klientów na swoich stronach internetowych stosownym oświadczeniem. Ja nie mam „de” ani w tytule niniejszego Czasopisma, ani w firmie, więc nie będę niczego oświadczał — zwłaszcza, że większość P.T. Czytelników wie, że genetycznie nie lubię cwaniactwa, nawet tego w białych rękawiczkach (nawiasem mówiąc naprawdę łza się w oku kręci, bo czasy Authalii wspominam jako potyczki z Arsenem Lupinem — dziś same łomogrzmoty się szwendają…)

 
PS nie używajcie formatu html do pisania listeli!
PS niniejszym uwalniam prawa do tego tekstu i zezwalam na jego nieograniczone przedruki w każdej formie (internet, papier, etc.), z zachowaniem następujących warunków: bez czynienia żadnych skrótów (ale może być bez grafiki i z pominięciem odnośników — które jednak są dość interesujące) oraz pod warunkiem podpisania „autor: Olgierd Rudak, Czasopismo Lege Artis„.
  • Anonymous

    skala wydaje się dość duza, i temat nie nowy<br /><br />forumprawne.org/sady-cywilne/541428-de-lege-artis-krzysztof-habiak.html

  • Osoba znana, mechanizm znany, ten wątek dość nowy — nawet domena lege-artis.edu.pl została zarejestrowana ledwie 15 maja (1 dzień po mojej LegeArtis.org! to by było!).

  • czytać wszystko co się kliknie – cel szczytny, ale się po prostu nie da. <br /><br />Ja się staram, ale jakbym czytał naprawdę wszystko co akceptuję, musiałbym w zasadzie pół czasu spędzonego przy komputerze spędzić na czytaniu regulaminów.

  • W sumie racja. <br />Nawiasem mówiąc mamy &quot;pożytek&quot; z &quot;nowelizacji ciasteczkowej&quot; — nowa metoda robienia ludzi w wała &quot;na cookies&quot;. <br /><br />PS wystosowałem wiadomość z art. 14 ust. 1 UoŚUDE do Home.pl, NASK oraz CERT. Czekam na odpowiedź i efekt.

  • b52t

    Chwali się działanie dalej idący niż tylko informacja. Za każdym razem będzie zadziwiać, że mimo nagłaśniania ludzie cały czas nie są wystarczająco czujni.

  • Anonymous

    A samo odstąpienie z umowy zawartej poza lokalem w 10 dni nie starczy?

  • Wystarczy.<br /><br />Oczywiście jeśli p. Habiak wysyłał to także do konsumentów. Bo z tego co kojarzę raczej do przedsiębiorców — ale czy wyłącznie do nich, tego nie wiem.

  • Anonymous

    Super, że wszędzie jest opisany problem ale nie znalazłem nigdzie konkretnej rady co zrobić jak już ktoś niestety kliknął i niby zobowiązał się do zawarcia umowy woli.<br /><br />&quot;(…) pytań i próśb o poradę od przedsiębiorców, którzy się nacięli na ofertę otrzymaną od de Lege Artis. Moja najprostsza porada na początek: nie panikować, ale i nie pisać, nie prosić, nie żądać wyjaśnień, nie

  • Każdy przypadek jest inny, ale generalnie należy rozwiązać umowę. W sytuacjach, w których proszono mnie o poradę poszliśmy w kierunku odstąpienia od umowy na podstawie art. 491 par. 1 kodeksu cywilnego. Moim zdaniem schemat ten jest skuteczny, a w przypadku ewentualnego sporu (w który nie wierzę) powód będzie musiał zmierzyć się także właśnie z tą okolicznością.

  • Anonymous

    Czy ktoś zdaje sobie sprawę, że takie maile dostały osoby prowadzące przeważnie jednoosobową działalność gospodarczą? Prawniczy bełkot nikomu nie pomaga bo nadal rady są nie zrozumiałe. Czy tak trudno jest napisać jakiś wzór? Może tak? Co Panowie na to?<br /><br />OŚWIADCZENIE O UCHYLENIU SIĘ OD SKUTKÓW PRAWNYCH OŚWIADCZENIA WOLI ZŁOŻONEGO POD WPŁYWEM BŁĘDU<br /><br /> Ja, niżej podpisany

  • Z ostrożności procesowej nie wypowiadam się na temat możliwości uchylenia się poprzez oświadczenie o wprowadzeniu w błąd. Przycisk, poprzez który następuje akceptacja nazywa się, o ile dobrze pamiętam &quot;przeczytałem i akceptuję&quot;, więc…<br /><br />Natomiast uważam, że lepszy sposób to wykazanie, że śmieciowe treści nie są nic warte, zatem wzywamy usługodawcę do prawidłowego świadczenia

  • Anonymous

    Czy może Pan sformułować jakiś szablon?

  • Generalnie mógłbym, ale nie mogę go tu podać, albowiem byłoby to nie w porządku wobec Klientów, którzy mi za to płacą.<br /><br />Nie byłoby to też, przyznaję uczciwe, w porządku wobec mojego własnego interesu, albowiem Klienci mi za to płacą ;-)

  • Czekam i czekam… ale wreszcie jak widzę wejście tutaj z odnośnika http://helpdesk1.home.pl/ więc może wreszcie usługodawca zadziała?

  • Anonymous

    Wrocławia, ul. Kleczkowska (zgadnij, koteczku, co tam się mieści? ;- MÓGŁ TAM ZOSTAĆ WCALE BYM NIE MIAŁ ZA ZŁE ŻE MIAŁBY UTRZYMANIE Z MOICH PODATKÓW POD WARUNKIEM ZE Z 10 LAT<br />POZDRAWIAM<br /><br />lolek

  • Anonymous

    Sprawa oszusta Krzysztofa H. jest znana od dawna. Media, policja, prokuratorzy nic nie wskórały. Na tego Pana nie ma rady. Najlepsza rada to tego pasożyta najlepiej ignorować. Największą głupotą jest płacenie temu oszustowi pieniędzy, przejmowanie się jego gierkami. Widać ludzi którzy mu płacą nie brakuje stąd oszust nie ma zamiaru rezygnować ze swojego wysoce opłacalnego procederu. W mediach też