Afera podsłuchowa, całkiem na spokojnie

motto na dziś: „Państwo polskie istnieje teoretycznie, praktycznie nie istnieje, dlatego że działa poszczególnymi swoimi fragmentami, nie rozumiejąc, że państwo jest całością” — Bartłomiej Sienkiewicz, szef MSW w prywatno-urzędowej rozmowie z Markiem Belką, prezesem NBP

Nie chciałem komentować w Lege Artis najnowszej afery podsłuchowej — to w sumie dość nudny temat, który każdy będzie ciągnąć w swoją stronę („żądamy dymisji!” vs. „nic się nie stało”) — jednak poznawszy faktyczną treść zdania jakże chętnie przez weekend wałkowanego w internetach (rzekomo miało ono brzmieć „państwo polskie istnieje teoretycznie”) — pękłem.Pierwsza i na pewno najprostsza sprawa: samonapędzająca się manipulacja mediów i opinii publicznej. Sam się wczoraj dziwiłem jakim cudem szef jednego z resortów siłowych mógł okazać się aż takim anarchistą (czy też, lepiej: anarcho-cynikiem). Dziś znamy już prawdziwe brzmienie jego wypowiedzi i nie sposób przyznać mu racji. Tak, państwo, którego poszczególne organy działają akcyjnie, którego premier bierze się za problem pijaństwa kierowców tylko po tym jak w okropnym wypadku ginie kilka osób (a później zapomina o sprawie) — państwo oparte na prawie, które nie jest systemem, lecz raczej federacją przepisów, a to między innymi ze względu na nowelizacjomanię — jest państwem mocno niepoważnym.
Natomiast rzeczywiście dziwi, że Bartłomiej Sienkiewicz, przy całym jego krytycyzmie wobec polityki rządu („…kamieni kupa”) nadal chce piastować urząd ministerialny przy boku Donalda Tuska. Oraz że premier nie dymisjonuje ministra, który dość mocno jedzie po ulubionych projektach rządu (orliki, Inwestycje).

Druga refleksja wynika z faktu, że choćbym nie wiem jak chciał się wkurzyć ogólnie — wkurzenie ogólne mi nie wychodzi. Nie mogę uwierzyć na przykład w to, że ludzie (dziennikarze, politycy) autentycznie myślą, że dialogi jak z filmów Smarzowskiego potrafi napisać tylko Smarzowski. Że ta nasza elita jest tak elitarna, że nie rzuci bluzgiem, że tylko ą-ę, bo przecież k!-ch! tylko w rynsztoku. I że później można tylko się martwić, że kino upada, bo przecież kiedyś tak nie przeklinali, a teraz nawet katolicki minister z wywodzącym się z lewicy szefem banku centralnego.
A przecież politykiem — ministrem, premierem, szefem ważnej instytucji — zostaje się nie za dorobek naukowy, intelektualne predyspozycje, względnie za niekwestionowany autorytet, lecz za realizację linii partii, za wierność kierownictwu (bo nawet nie idei — ugrupowania ideowe to dziś przeżytek), za dostępność i łatwość dostępu (do bardziej wpływowych). Toteż sto razy mówiłem, że nie trzeba być profesorem, żeby zostać prezydentem — i nie wystarczy być profesorem, żeby być dobrym prezydentem!Trzecia myśl to krytyka jałowej wiary, że wszystkie decyzje dotyczące państwa wykuwają się wyłącznie w ściśle określonych konstytucją rygorach. To, że w przepisie napisali, że „prezydent powołuje na wniosek premiera” nie oznacza przecież, że głowa państwa siedzi pod swoim żyrandolem i czeka na zalakowany pergamin przesłany z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Stąd zawsze mi się chce śmiać na widok sporów doktryny: czy prezydent jest związany wnioskiem premiera, co czyni go raczej notariuszem? a może przepis daje mu prawo do autentycznie własnej decyzji, skoro czyni go współodpowiedzialnym?Przecież trzeba być niemiłosiernie naiwnym by wierzyć, że przed wnioskiem personalnym nie obgaduje się sprawy w nieformalny sposób (a czasem w nieformalnych okolicznościach) — albo nie sonduje Pałacu (jeśli stosunki na linii szef rządu-głowa państwa są na tyle niefajne, że zostaje tylko macanie po omacku). Albo że projekty ustaw, przy całym szacunku dla procedury legislacyjnej i formalnej inicjatywy ustawodawczej, nie kują się w instytucjach, o których nigdy nie pomyślelibyśmy w kontekście tworzenia prawa (grunt, żeby projekt wniósł kto trzeba). Formalne papiery zostawia się na koniec, do protokołu.Abo ktoś zakaże mi napisania projektu ustawy i podrzucenia go zaprzyjaźnionemu posłowi? A że to wszystko niekoniecznie jest zgodne z przepisami o działalności lobbingowej? To w znacznej mierze martwe prawo, wszyscy o nim zapomnieli.Nie oznacza to jednak, iżbym nie dostrzegał w ujawnionych nagraniach niepokojących rzeczy: prezes NBP rzeczywiście ma problem z niezależnością kierowanej przez siebie instytucji (to potwornie osłabia pozycję banku centralnego), bo postulatem odwołania szefa resortów finansów miesza się w politykę rządową. Ex-minister Sławomir Nowak znów powygadywał rzeczy, których tym razem nie da się skwitować bon motem, który będzie zawsze mi się z nim kojarzył (mam na myśli „słowa, które miałem wypowiedzieć”, nie osławione „Davos jest nudne”) — i do historii zegarka dojdzie mu pewnie historia nienabijania paragonów przez małżonkę.Niepokoi mnie także odwracanie kota ogonem przez polityków PO („kto i po co to nagrywał?”). Proszę Państwa, oni by nic nie nagrali, gdyby tamci nic nie powygadywali. A nawet jeśli można stawiać tezę, że nie wszystko jest tam przestępstwem (lub nieuczciwością) — najlepszy test: czy poruszane tematy byłyby równie oburzające, gdyby dyskusja toczyła się jawnie? nie, nie wszystkie — to jednak coś tu pachnie nieładnie, nieświeżo.

  • b52t

    Na ile chciało mi się o tym czytać, to jedyny wątek, który powinien być rozpartywany jakoś szczegółowo, to oczywiście rozmowa Zegarmistrza z Prezesem GIIF. Cała reszta to polityka, chcemy, czy nie tak jest robiona. I w ogóle, to trudno się wypowiadać na temat rozmów, skoro mamy fragmenty tych z parogodzinnych spotkań. A do tego dochodzą te wycinanki medialne, przeinaczanie, naciąganie i robienie

  • Art

    @Olgierd<br />O ile zazwyczaj trafnie oceniasz sytuację, o tyle tym razem zupełnie nie czujesz problemu. Po kolei:<br /><br />1. Przytoczone słowa Sienkiewicza są krytyką zasady checks and balances. Co prawda ta zasada odnosi się przede wszystkim do trójpodziału władzy, ale ma również zastosowanie w ramach każdej z władz. Np. w legislatywie zasada wzajemnej kontroli i równowagi jest wyrażana

  • Mickiewicz Mickiewiczem, Litwin jakiś, ale Kochanowski i jego &quot;Na matematyka&quot;!…<br /><br /><b><i> Ziemię pomierzył i głębokie morze,<br />Wie, jako wstają i zachodzą zorze;<br />Wiatrom rozumie, praktykuje komu,<br />A sam nie widzi, że ma kurwę w domu.</i><br /></b>

  • Art

    To raczej Henryk Sienkiewicz przewraca się w grobie.

  • b52t

    O Kochanowskim miałem wspomnieć, ale zapomniałem, jak przeczytałem to przed wypuszczaniem. ;)

  • Ale ja wcale nie uważam, że Sienkiewicz nie może mieć takich poglądów na temat roli banku centralnego — nie zgadzam się z nimi w tej części, ale widuję bardziej księżycowe pomysły. Zresztą jednolita władza wykonawcza też nie jest jakimś szczególnie szokującym modelem ustrojowym (i nie trzeba patrzeć na wschód). <br /><br />Jednak nie zaliczałbym banku centralnego do sfery władzy wykonawczej…

  • Bo <b>wszyscy</b> artyści to prostytutki… ;-)

  • Art

    Miałem wrażenie, że źle zrozumiałeś intencje ministra w cytowanym fragmencie, bo jemu nie chodziło o to, że poszczególne organy państwa działają akcyjnie a prawo jest federacją przepisów, lecz o to, że władza w państwie jest rozproszona (nie podoba mu się istnienie niezależnych od rządu organów państwa). Poglądy swoją droga wolno mu mieć dowolne, byle tylko nie łamał zasad ustrojowych.<br /><br /

  • Pewnie i źle go zrozumiałem, bo aż tak się w te ich pogaduchy nie wgłębiałem. Tu się akurat bardziej skupiłem na zmanipulowanym cytacie (&quot;państwo istnieje teoretycznie&quot;). <br />Poglądy mu wolno mieć każde, nawet takie, które są sprzeczne z zasadami ustrojowymi — ale faktycznie jestem ciekaw czy p. Jażdżewski już założył <a href="http://czasopismo.legeartis.org/2014/05/

  • Art

    Lobbować (namawiać) można zawsze, ale nie wolno kupczyć (korumpować). Ani afera Rywina, ani afera hazardowa nie polegały na zwykłym lobbowaniu. Naciski polityków na NBP to jedno, ale poddawanie się tym naciskom to drugie. Gdyby Dorn lub Miller przyszli w takiej sprawie do Balcerowicza, gdy ten był Prezesem NBP, to jestem prawie pewien, że zostaliby odesłani z kwitkiem.<br /><br />NIK i RPO nie

  • Z tym &quot;zawsze&quot; też trzeba uważać, bo nie dość, że jest tutaj kwestia ustawy lobbingowej — zawsze po zapisaniu się na listę lobbystów, etc. — to jeszcze można zarobić niezłą łatkę (korupcja to nie tylko kasa, ale i wpływy: &quot;ty mi tak, ja tobie siak&quot;). <br /><br />Co do segmentyzacji organów, to nawet doktryna zauważa, że są jednostki, które umykają podziałowi z art. 10

  • Art

    Pisząc o lobbowaniu nie miałem na myśli przestrzegania ustawy lobbingowej, bo to rzeczywiście martwe prawo, ale raczej szanowanie ducha ustawy zasadniczej, która moim zdaniem dopuszcza istnienie politycznej kuchni, w której wszyscy rozmawiają ze wszystkimi, wymieniają się opiniami, zgłaszają postulaty, namawiają, proszą i błagają. Dlatego nie mam nic przeciwko temu, aby podmioty nieposiadające

  • b52t

    odchodząc od rozważań teoretyczno-konstytucyjno-polityczno-etycznych (te dwa ostatnie się chyba wzajemnie wykluczają?), czy też jakby to ujęli Pythoni: and now for something completely different: <br /><br /> media rozpisują się o aferze podsłuchowej o kryptonimie SOWA:<br /> <br /> S łużby<br /> O peracyjne<br /> W ywiadu<br /> A udiowizualnego<br /><br /> Audio już było,

  • Anonymous

    Zmieniając temat: czy takie zastrzeżenie ze strony prokuratury jest zgodne z prawem ? &quot;UWAGA:<br />SKRZYNKA POCZTOWA NIE SŁUŻY DO PRZEKAZYWANIA ZAWIADOMIEŃ O PRZESTĘPSTWIE ORAZ INNYCH PISM PROCESOWYCH.<br />PRZESŁANE PISMA BĘDĄ POZOSTAWIANE BEZ ROZPOZNANIA.<br />Zawiadomienie o przestępstwie oraz inne pisma procesowe pochodzące od stron kierowane do prokuratury należy pozostawić osobiście

  • &quot;Skrzynka pocztowa&quot; czyli poczta elektroniczna, tak? <br />Więc pisma procesowe, chyba tak, raczej powinny mieć postać pisemną. Nie widzę natomiast powodu, dla którego prokuratura miałaby niepoważnie traktować zawiadomienia o przestępstwie wysyłane na pocztę elektroniczną byłyby traktowane jako nieistniejące.

  • b52t

    skoro wiemy, że wczorajsza wieczorno-nocna akcja na redakcję tygodnika to były standardy znad Wołgi albo, żeby geograficznie było bliżej, znad Świsłoczy, a to już samo w sobie jest mocnym przegięciem, pozostaje pytanie (które swoją drogą jest również aktualne we Wrocławiu) jeśli nie PO (Dutkiewicz) to kto?

  • Anonymous

    Ciekawi mnie na jakiej podstawie prawnej podsłuchiwanie jest nielegalne? Prokuratura twierdzi że grozi za to 2 lata więzienia. Który przepis tak stanowi?<br /><br />Jeżeli faktycznie tak jest, to dlaczego zarzutów z tego samego paragrafu nie postawiono Michnikowi, który nagrał Rywina?

  • &gt; Ciekawi mnie na jakiej podstawie prawnej podsłuchiwanie jest nielegalne? Prokuratura twierdzi że grozi za to 2 lata więzienia. Który przepis tak stanowi?<br /><br />art. 267 par. 3 kk: Tej samej karze [grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2] podlega, kto w celu uzyskania informacji, <b>do której nie jest uprawniony</b>, zakłada lub posługuje się urządzeniem

  • Art

    Czy uprawnionym może być ktoś, kto nie jest uczestnikiem rozmowy? Np. pracodawca (jeśli rozmowa odbywa się na terenie zakładu pracy) lub gospodarz (właściciel nieruchomości)?

  • Oczywiście, na przykład pryncypał telemarketera, który weryfikuje wysiłki w celu wciśnięcia lepszego planu taryfowego lub nowej karty płatniczej. Stąd też na początku takich rozmów pojawiają się te magiczne &quot;rozmowa nagrywana, jeśli się nie zgadzasz, proszę się rozłączyć&quot; :-) Wyrażając zgodę na rejestrację mojej rozmowy uprawniam uprawnionego :)

  • Art

    Jak uzyskam zgodę, to jasne, że jestem uprawniony, ale wtedy nie ma sensu podsłuchiwać :). Telemarketer ma świadomość, że jest nagrywany, więc wie, że musi się pilnować. Chodzi mi raczej o sytuacje, gdy podsłuchiwany nie jest tego świadomy, np. podsłuchiwanie opiekunek do dzieci (kamerki w misiach). Albo po prostu gdy szef podsłuchuje podwładnych, aby dowiedzieć się co naprawdę o nim myślą.<br />

  • Telemarketer wie, ale klient musi wiedzieć, że ktoś jeszcze oprócz telemarketera może mieć w to wsłuch — np. jego pryncypał. <br /><br />Chlebodawcy nie wolno podsłuchiwać pracowników ani kontrolować ich korespondencji, ani robić innych takich numerów. To samo tyczy się nianiek, chociaż tutaj chyba jest coś na rzeczy jeśli chodzi o kontrolę tego co się dzieje z dzieckiem (rodzice słuchają

  • Anonymous

    A to, że minister i prezes NBP planują przejęcie legalnie działającej firmy nie budzi waszych zastrzeżeń? Hint: Mennica – Jakubas.<br />

  • W sumie troszkę trudno się połapać we wszystkim co tam było powiedziane. Jakoś nie wychwyciłem, że jest tam mowa o przejęciu Mennicy. O robieniu z nią interesów — tak. Ale Jakubas (i nie tylko on) słynie z różnych interesów z rządem.

  • b52t:<br />&gt; pozostaje pytanie (które swoją drogą jest również aktualne we Wrocławiu) jeśli nie PO (Dutkiewicz) to kto?<br /><br />Gazeta Wrocławska podaje, że dziś PiS wybiera swojego <a href="http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/3502825,wroclaw-dzis-mamy-poznac-kandydata-pisu-w-wyborach-prezydenckich-sonda,id,t.html&quot; rel="nofollow">kandydata na kandydata</a> i najlepsze jest to, że spośród

  • b52t

    pytam się co to za próba? czy PIS tak chce robić politykę? na dwa miesiące przed wyborami zaczną kampanię? toż to nawet śmiechu nie jest warte. kogokolwiek wybiorą to będzie kandydat <i>pro forma</i>, żeby wyborcy PIS mogli poudawać, że mogą zagłosować na swojego. a przecież na poziomie miasta to tak nie działa. inną sprawą jest, że mam dokładnie takie same odczucia. gdyby ewentualnie to była

  • b52t

    są takie osoby, które twierdzą, że &#39;odbicie&#39; mennicy to akurat nie jest aż taki znów głupi pomysł. trudno nie powiedzieć temu nie, a co najmniej nie zastanowić się nad tym przez chwilę. szczególnie, że państwo chciało wykorzystać zasady wolnego rynku – kupić taniej sprzedać drożej. a poza tym, czy to dobrze, że na tego rodzaju usługach bogacą się osoby, które mają/miały odpowiedni

  • No proszę, PiS w wyborach na burmistrza Wrocławia stawia na kobietę&quot; <a href="http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/3518285,miroslawa-stachowiakrozecka-kandydatka-pis-na-prezydenta-wroclawia,id,t.html&quot; rel="nofollow">&quot;Mirosława Stachowiak-Różecka kandydatką PiS na prezydenta Wrocławia&quot;</a>. <br /><br />Nie chwaląc się: poznałem wiele lat temu, bardzo fajna i sympatyczna dziewczyna

  • b52t

    Zupełnie nie znana postać. Na dwa miesiące przed wyborami wylosowano postać, życzyłbym powodzenia, gdyby właśnie nie barwy partyjne. Mam wrażenie, że Pani została wystawiona na zasadzie niech nie będzie, że nas nie ma. A przy okazji Pani będzie miała sondaż przed wyborami do Sejmu. Dodatkowo, gdy w jednym artykule wiedzę nazwiska Jackowski i Kempa, mówiące o kandydacie, to już w ogóle odechciewa

  • Generalnie zgadza się: parlament jest pełen ok. 360 kompletnie nieznanych postaci, jednak oni zdobywają mandaty dzięki urokom ordynacji. Natomiast na władyków municypalnych jednak są imienne wybory i trudno liczyć na wjazd na plerach lokomotywy z listy. <br /><br />Z drugiej strony być może właśnie postawienie na niezużyte nazwisko dowodzi, że w PiS-ie zaczęli myśleć logicznie? Wierzę, że 3/4

  • b52t

    Nie twierdzę, że to nie jest dobra taktyka, metoda, sposób. Można na to patrzeć pozytywnie z naszej, wyborców, strony – przecież radość na wspomnianą ordynację. Problem jednak w dalszym ciągu jest to, że PIS wyciągnął tą Panią z kapelusza na dwa miesiące przed wyborami. Toż to trzeba systematycznej pracy u podstaw. Pani z pewnością coś tam porobi od połowi sierpnia, bo teraz jest okres urlopowy,