O piciu i paleniu w (niektórych) miejscach pracy

Chwaliłem się tu niedawno wizytą we wrocławskim Teatrze Capitol („Rat Pack, czyli Sinatra z kolegami”), rozmawiałem też o tym tu i tam — i zadano mi dobre pytanie: czy w miejscu pracy, którym dla aktora jest teatr, wolno pić alkohol i palić tytoń?
O zwyczaju zaglądania do kieliszka w miejscu zatrudnienia pisałem 6 lat temu (jak ten czas leci!) i przyznaję, że wiele się nie zmieniło:
  • nadal zakazana jest sprzedaż, podawanie i spożywanie napojów alkoholowych na terenie zakładów pracy (art. 14 ust. 1 pkt ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi);
  • nadal picie alkoholu w pracy jest wykroczeniem zagrożonym karą grzywny (art. 43(1) ust. 1 ustawy);
  • natomiast palenia wyrobów tytoniowych w pomieszczeniach zakładów pracy zakazuje art. 5 ust. 1 pkt 4 ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych (oprócz palarni, która może zostać wyznaczona na podstawie art. 5a ust. 3 pkt 5 ustawy);
  • naruszenie tego zakazu jest także wykroczeniem, za które można zapłacić grzywnę do 500 złotych (art. 13 ust. 2 ustawy antypapierosowej).

Tyle suchych przepisów; nie oznacza to jednak, iżbym chciał wytworzyć w P.T. Czytelnikach przekonanie, że trzeba donieść do organów na p.p. Imielę, Maciejewskiego i Wójcika oraz całą orkiestrę pod dyrekcją Zbigniewa Czwojdy.
Sprawa jest prosta i nieskomplikowana jeśli chodzi o szklaneczki czegoś mocniejszego wysączane przez Deana Martina granego przez Macieja Maciejewskiego. To na pewno jest, wbrew temu co mówi się na scenie, wystygła herbata, więc nie ma mowy o spożywaniu alkoholu. Nie ma tu także mowy o promocji napojów alkoholowych, nawet gdybyśmy chcieli w tym widzieć podobieństwo do oznaczenia napoju alkoholowego lub innego symbolu obiektywnie odnoszącego się do takiego napitku (art. 13(1) ust. 3 ustawy o trzeźwości). Słowem: udawanie, że jest się na rauszu nie jest zakazane i nie jest niedozwoloną reklamą alkoholu.
Nieco inaczej od strony formalnej wygląda sprawa papierosów na deskach scenicznych. Nie da się ukryć, że podczas Rat Pack wypala się ich kilkadziesiąt sztuk (i ponoć ludzie to czują — siedziałem w pierwszym rzędzie i nie wywąchałem dymu, więc stuprocentowej pewności nie mam…), zaś w ustawie o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej trudno się doszukać czegokolwiek o prawach i wolnościach aktorów ;-)
Nie oznacza to jednak, żeby pozostawiono to wyłącznie zwyczajowi i uznaniu. Swoistego kontratypu dla palenia tytoniu w teatrze można doszukać się w postanowieniach rozporządzenia MKiDN z 2010 r. w sprawie BHP przy organizacji i realizacji widowisk, z którego dowiadujemy się, że w ramach koncepcji inscenizacyjnej należy przewidzieć m.in. przewidywane akcje sceniczne oraz efekty specjalne, w szczególności z użyciem ognia oraz innych, które mogą narazić na szwank ludzkie zdrowie (par. 15 pkt 3 i pkt 5), zarazem efekty z użyciem ognia może przeprowadzać tylko osoba odpowiednio przeszkolona i przy asyście służb przeciwpożarowych (art. 19 ust. 1-2 rozporządzenia).
 
Papieros to niewątpliwie ogień, więc mieści się w kategorii rekwizytów dopuszczalnych do użycia podczas spektaklu, a wnioskując ad maiori ad minus uprawnione będzie twierdzenie, że skoro wolno strzelać i podpalać, to bezwzględny zakaz palenia poza palarnią musi ustąpić przed pośrednim zezwoleniem wynikającym właśnie z rozporządzenia (ciekawe jak wygląda szkolenie z odpalania i zaciągania się? czy można się zwolnić z niego przedstawiając zaświadczenie o wieloletnim doświadczeniu?).
A w dodatku zdrowy rozsądek zawsze jest najważniejszy.
Q.E.D.
PS od „Rat Pack” lepsze jest jednak „Ścigając zło” czyli piosenki z Bonda, które mi się podobało (mam nadzieję) nie tylko dlatego, że jestem bondomaniakiem ;-)