Gdzie nie wolno robić zdjęć?

Niedziela, trochę przed piątą popołudniu. Wylotówka na Wilkszyn. Naszło mnie na popedałowanie do Brzegu Dolnego, zobaczyć most (nie warto, emocji tyle co w woreczku po parówkach — to jest jakiś szok, że teraz nawet mosty muszą być nudne i brzydkie…) i wrócić po drugiej stronie rzeki.


gdzie nie wolno robić zdjęć

Gdzie nie wolno robić zdjęć? Podobno np. w miejscu wypadku drogowego (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Tuż przed tabliczką oznajmiającą zakończenie mojego miasta — wypadek. Na poboczu leży motor, obok stoi radiowóz, po przeciwnej stronie przejazd blokuje jednostka straży pożarnej. Paru okolicznych młodzieńców robi za cały tłum, auta puszczają jakąś gruntówką przyległą do szosy.

Zsiadam z roweru, z plecaka wyciągam aparat, robię parę zdjęć. Zza pleców słyszę znudzono-służbowe „czy tak wolno robić zdjęcia? tu nie wolno robić zdjęć!” i już wiem — znów ktoś konfabuluje. Jak to — czy jest jeszcze jakieś miejsce, gdzie nie wolno robić zdjęć?
Tym razem padło na trzech strażaków, którzy chowają się przed żarem na tylnym zderzaku swojego MAN-a. Dwóch z nich na oko młodszych ode mnie, troszkę się zmieszali (jedną z najlepszych rzeczy wynikających z upływu lat jest mimowolne nabywanie autorytetu; musiała ich zmylić moja kultowa koszulka Kleina (cóż poradzę, że kupiłem ją u schyłku ubiegłego stulecia, lecz nadal się w nią doskonale mieszczę?). Zadaję tradycyjne pytanie naiwniaka („a dlaczego?”), odpowiada mi tradycyjne zniecierpliwienie.
Jasne, nie chcę się plątać pod nogami ludziom, którzy mają niewdzięczną robotę w niedzielny upał. W dodatku nie wiadomo czy facet z aparatem tak naprawdę nie zamierza kraść części z rozbitego motoru (albo sam już nie wiem co). Ale to na pewno nie jest tak, że nie wolno robić w takich miejscach zdjęć. Nie ma przepisu, który by tego zakazywał. W ogóle z tymi wszystkimi zakazami fotografowania jest już lekka przesada — z jednej strony władze rejestrują i monitorują każdy nasz krok, a z drugiej strony aparat fotograficzny bierze się za narzędzie zamachowca.
Dziękuję, skończyłem, jadę dalej.
  • Jajako zawołany fotopstryk-amator dość często muszę się 'tłumaczyć' dlaczego coś/kogoś fotografuję, ale oprócz pyskówek nic więcej na razie się nie wydarzyło. Za to kolega za fotografowanie z publicznej (!) ulicy gmachu jakiegoś Bardzo Tajnego Urzędu został przez Bardzo Tajnych Urzędników (w cywilu!) spisany i pouczony, że nielzja. Na proste pytanie 'dlaczego' odpowiedź była

  • "Niewolno i już", "bo tak" itp. To odpowiedzi ludzi którzy nie potrafią powiedzieć z czego coś wynika. Czasami jak ktoś mnie delikatnie mówiąc zdenerwuje to mówię w stylu "proszę mi podać podstawę prawną". Zwykle nic konkretnego z tego dla mnie nie wynika, ale przynajmniej wpędzam kogoś w spore zakłopotanie gdy nie potrafi wtedy nic powiedzieć, a przecież wiedzieć

  • Rzecz w tym, że niektórym się chyba wydaje, że podstawą prawną jest ich słowo — w końcu oni tu reprezentują &quot;władzę i porządek&quot; — i niczego więcej nie potrzeba.<br /><br />Dodam, że po tym wszystkim policjant zwrócił mi tylko uwagę, żeby się nie plątać (nie wiem czy planowali przyjazd prokuratora, zgodzę się, że w miejscu czynności nie powinny łazić postronne osoby), ale samo

  • b52t

    cóż to za elementarny brak poszanowania dla autorytetu władzy i pracowników mundurowych. skandal!<br /><br />według jednej z teorii – czy raczej wypływającej z niej konsekwencji – jedynie państwo ma monopol na stosowanie przemocy, a taką przemocą jest też nie szanowanie prywatności ludzi poprzez nagrywanie, monitorowanie, zbieranie i przechowywanie naszych danych osobowych (w tym wizerunku). tak

  • &gt; jedynie państwo ma monopol na stosowanie przemocy, a taką przemocą jest też nie szanowanie prywatności ludzi poprzez nagrywanie, monitorowanie, zbieranie i przechowywanie naszych danych osobowych<br /><br />Co nie jest prawdą wielokrotnie: (i) samo to państwo nałożyło na siebie karby (<a href="http://www.sejm.gov.pl/prawo/konst/polski/kon1.htm&quot; rel="nofollow">art. 7 konstytucji RP</a> oraz <

  • b52t

    tak, wiem, to tylko przesada z mojej strony. wiemy też, że nasze państwo ma za często w poważaniu prawo, które samo ustanawia, a Konsytuacja to dla wielu prawie, że zapluty karzeł reakcji, wielki hamulcowy. swoją drogą rozbraja lekceważenie, które zdawało się przebijać jeszcze nie tak dawno, jak ktoś powoływał się na Konstytucję. owszem jeśli jest bardziej szczegółowa podstawa to trzeba podać,

  • Art

    Olgierd, monopol państwa nie polega na przetwarzaniu danych, ale na naruszaniu naszej prywatności. Dobrym przykładem są wykorzystywane w Polsce na masową skalę podsłuchy operacyjne. Monopol na pozyskiwanie informacji mają też organy kontrolne – poczynając od skarbówki, poprzez UOKiK, aż na GIIF kończąc. Sama ustawa o Policji daje władzy monopol na przemoc. Ale masz rację, że monopolu na

  • &gt; monopol państwa nie polega na przetwarzaniu danych, ale na naruszaniu naszej prywatności<br /><br />Przetwarzanie danych osobowych jest sposobem na naruszanie prywatności — co najwyżej za zgodą pacjenta — więc wszystko się zgadza. Różni się tylko sposób pozyskiwania tych danych, który przy inwigilacji (legalnej, nielegalnej) następuje zawsze bez zgody i wiedzy zainteresowanego. <br /><br /