O *chamskim* parkowaniu w strefie zamieszkania (za znakiem D-40)

Dla przypomnienia — a może dla wyjaśnienia (chociaż mam nadzieję, że większość P.T. Czytelników Czasopisma Lege Artis zna przepisy ruchu drogowego jak własną kieszeń): w strefie zamieszkania wolno parkować wyłącznie w miejscach do tego wyznaczonych! Czyli działa tu zasada odwrotna, niż na „zwykłej” drodze publicznej: nie szukamy znaku „zakaz parkowania”, by wiedzieć gdzie nie wolno postawić auta, lecz szukamy znaku „parkować dozwolono”, by móc spokojnie postawić tam swój pojazd.
Przypomnijmy, że zgodnie z definicją z art. 2 pkt 16 prawa o ruchu drogowym  strefa zamieszkania to „obszar obejmujący drogi publiczne lub inne drogi, na którym obowiązują szczególne zasady ruchu drogowego, a wjazdy i wyjazdy oznaczone są odpowiednimi znakami drogowymi”. Znakiem tym jest znak D-40 (oraz odwołujący go znak D-41), zaś do podstawowych różnic względem normalnego ruchu należą:
  • bezwzględne pierwszeństwo pieszego, który może łazić jak chce i każdy pojazd zawsze musi go przepuścić (art. 11 ust. 5 PoRD); także dzieci można się tam zawsze, w każdym czasie i miejscu (art. 43 ust. 1);
  • ograniczenie dopuszczalnej prędkości do 20 km/h (art. 20 ust. 2 PoRD);
  • zakaz postoju w innym miejscu niż wyznaczone w tym celu (art. 49 ust. 2 pkt 4 PoRD);
  • zaś każdy wyjeżdżający ze strefy jest włączającym się do ruchu (art. 17 ust. 1 pkt 1 PoRD).
Niestety jak widać na poniższym obrazku (wykonany w poniedziałek popołudniem na jednym z wrocławskich osiedli… — uwaga, to jest oczywiście fotomontaż, ale znak D-40 naprawdę stoi — 150 metrów wcześniej, tj. przy wjeździe na osiedle) większość kierowców dosłownie sobie bimba na te przepisy. Parkowanie gdzie popadnie, jak popadnie, na wprost wjazdu do garażu, w taki sposób, że inne auto nie może komfortowo wjechać lub wyjechać podziemnego parkingu, w taki sposób, że większy pojazd nie może się przecisnąć — norma.
Zabawne, ale po wykonaniu tej fotografii napisałem listela do firmy, której chrysler został zaparkowany w wyjątkowo buracki sposób — do wrocławskiego przedsiębiorstwa ABC Design zajmującego się projektowaniem i realizacją wnętrz (słaba reklama…) — z głupim pytaniem: dlaczego tak?


zakaz parkowania gdzie popadnie w strefie zamieszkania (znak D-40)
Nie ma to jak parkować gdzie popadnie, np. w strefie zamieszkania (za znakiem D-40). (Fot. i opracowanie Olgierd Rudak, CC-BY.3.0)

Minęło coś ponad 12 godzin i dostałem odpowiedź od współwłaścicielki przedsiębiorstwa: że auto się popsuło i nie może odjechać, że czekają na lawetę, że przecież nie ma jak zmywarki donieść do klienta jeśli się nie zaparkuje na chama…

No autentycznie klasyczny zestaw z cyklu „musimy po chamsku olewać przepisy, a zwłaszcza parkować gdzie popadnie, bo taką mamy pracę” (znacie z naszych dróg TIR-y i dostawczaki, które napieprzają, bo się spieszy?) — natomiast gdyby nie to, że ze mnie agnostyk powiedziałbym, że palec Boży maczał w tym palce, bo oto najprawdopodobniej ktoś nie wytrzymał i próbował przepchnąć zawalidrogę, a że to automat, to skrzynia padła… (a może to dowód na istnienie Wszechmogącego?)
Ludzie, błagam, nie pozwalajcie sobie na takie bylejactwo. Jak widać na załączonym obrazku kara boska — na przykład w postaci awarii skrzyni biegów — was nie uniknie…