Czy „Dama z łasiczką” może być znakiem towarowym?

znak towarowy Dama z gronostajem?
Na marginesie sporu o możliwość wykorzystania wizerunku obrazu „Dama z łasiczką” wbrew woli jego właściciela — i wracając jeszcze raz do zagadnień podniesionych przez „Dziennik Internautów” — przyszło mi do głowy, że warto się pokusić o rozważania: czy stareńki obraz pędzla Leonarda da Vinciego może w ogóle być traktowany jako potencjalny znak towarowy?
Moim zdaniem — abstrahując od problematyki autorskich praw majątkowych lub osobistych do dzieła — oba wnioski złożone do Urzędu Patentowego RP przez Fundację XX Czartoryskich (zarówno ten dotyczący wizerunku obrazu, jak i znak słowny „Dama z gronostajem”) są nieuprawnione.
Szeroki katalog obiektywnych przesłanek uniemożliwiających udzielenie praw ochronnych na poszczególne oznaczenia przynosi art. 131 prawa własności przemysłowej (a także art. 129 oraz art. 132, który mówi kiedy ochrona jest niedopuszczalna ze względu na przesłanki subiektywne — tj. podobieństwo do innego znaku będącego w obrocie).
Wśród przyczyn odmowy udzielenia ochrony zgłoszonemu znakowi towarowemu znajdujemy m.in.:
  • sprzeczność z dobrymi obyczajami (art. 131 ust. 1 pkt 2 prawa własności przemysłowej),
  • użycie elementów symbolicznych w szczególności o charakterze kulturowym, religijnym, patriotycznym, jeśli ich używanie obrażałoby uczucia religijne, patriotyczne lub tradycję narodową (art. 131 ust. 2 pkt 5 ustawy).
Byłbym skłonny postawić tezę, że działanie Fundacji XX Czartoryskich — niezależnie od tego czy jest właścicielem obrazu czy nim nie jest (cóż, muszę to podkreślać) — polega na naruszeniu wskazanych przepisów prawa. „Dobrym obyczajem” będą tu przede wszystkim wszelkie społecznie akceptowane zachowania, które w powszechnym odbiorze są normą godną zachowania i propagowania — uprzedzając krytykę: tak, w prawie cały stosujemy klauzule generalne, ponieważ pomagają w wykładni i stosowaniu przepisów — a więc jednak nie mieści się tam próba „zawładnięcia” na potrzeby obrotu handlowego wizerunku dzieła malarza, którego dorobek jest spuścizną historyczną ludzkości (nota bene coś mi mówi, że trudności mogłyby być nawet z całkiem zwykłym obrazem współczesnego twórcy, no chyba że oczywiście grafika wykonana byłaby w celu jej wykorzystywania w obrocie dla oznaczania towarów).
Nadto obraz Leonarda da Vinciego stanowi oczywiście istotny składnik kodu kulturowego ludzkości, — znów: niezależnie od tego czy Fundacja jest jego właścicielem czy nie (właścicielem egzemplarza płótna…) — a zatem jego użycie jako elementu znaku towarowego (w tym przypadku nawet nie elementu — to jest 100% znaku…) obrażałoby także tradycję narodową.
PS nie mam pojęcia kto prowadził cytowaną wcześniej korespondencję w sprawie naruszenia praw Fundacji XX Czartoryskich poprzez użycie wizerunku obrazu w reklamie piwa, ale okazuje się, że rok temu w Krajowym Rejestrze Sądowym dokonano wykreślenia wszystkich wpisów, co mogłoby oznaczać zamiar likwidacji Fundacji.
PS2 w komentarzach pojawiły się głosy, że „oto Fundacja” jako podmiot niekomercyjny — dla wyjaśnienia: podmiot ten jest równocześnie przedsiębiorcą, o czym świadczą stosowne wpisy w rejestrze przedsiębiorców KRS (obok rejestru organizacji społecznych), a także fakt, że w ogóle można było myśleć o znakach towarowych (które mogą być używane wyłącznie dla odróżnienia towarów przedsiębiorców — art. 120 ust. 1 prawa własności przemysłowej).
  • "przyszło mi do głowy, że warto się pokusić o rozważania: czy stareńki obraz pędzla Leonarda da Vinciego może w ogóle być traktowany jako potencjalny znak towarowy? "

  • A inna bajka, czy ja przypadkiem u ciebie lub u Vagli nie czytałem czegoś podobnego odnośnie Wawelu (Zamku Królewskiego, nie czekolad).

  • Poniekąd wypowiedziałem się na ten temat już w poprzednim tekście (<i>&quot;moim zdaniem można tu mówić o rażącym braku zdolności (oraz rażącym nadużyciu prawa&quot;</i>). Tj. rażące naruszenie będzie, jeśli UPRP przychyli się do wniosku :)

  • Podobna historia, z tym, że tam chodziło o możliwość fotografowania: http://prawo.vagla.pl/node/7376