Ogłoszenie parafialne: operacja się udała, pacjent przeżył ;-)

Jak widać na załączonym obrazku najgorszy z zapowiedzianych wczoraj możliwych scenariuszy się nie ziścił — Lege Artis nadal istnieje i jeszcze troszkę poistnieje (ku zgryzocie kilku panów, ale o tym więcej może za czas jakiś).

Migracja — bo o nią właśnie chodziło — udała się przednio. Może wyjąwszy parę niedawnych komentarzy, które nijak nie chcą się zaciągnąć do Disqsa. To dlatego, że dane zostały przeniesione dwa dni wcześniej, natomiast teraz już nie potrafię zaimportować komentarzy powstałych po tej dacie (jeszcze popróbuję, ale już bez wielkiej spinki — co ciekawe późniejszy tekst pojawił się bez przeszkód, podobnie te nieszczęsne komentarze są w widgecie po prawej).

Nie wszystko jeszcze jest zrobione, ale nie chciałem się wysilać za wcześnie, żeby robota nie poszła na marne ;-)

Aha, naprawdę muszę podziękować Panom z serwisu hostingowego Zenbox.pl (i to nie jest reklama), za błyskawiczne wsparcie udzielone mi około północy. Oczywiście grzebiąc w domenach sknociłem jakąś bazę i pieczołowicie ułożona struktura bloga poszybowała w nicość — wyobraźcie sobie jednak, że nie tylko ktoś tam siedzi i pracuje około północy z piątku na sobotę, odpisuje na listele, ale nawet w niecałe dwa kwadranse ratuje skórę klientowi, który… nawet jeszcze nie zapłacił ;-)
Brawa dla tych Panów; a jeśli ktoś mnie teraz zapyta o dobry hosting, to odpowiem zgodnie z prawdą: ja się nie znam, ale Zenbox wygląda OK.

PS Zmienił się adres kanału RSS, więc znów muszę prosić P.T. Czytelników o przełączenie się na http://czasopismo.legeartis.org/feed — natomiast odkurzyłem też Feedburnera i tutaj można załapać się na subskrypcję http://feeds.feedburner.com/CzasopismoLegeArtis.
Mam nadzieję, że to koniec nieprzewidzianych niespodzianek :-)