Ochrona dóbr osobistych a życie prywatne

Dziś w ramach mojego nieregularnego przeglądu orzecznictwa czas na parę zdań o tym jak się ma ochrona dóbr osobistych do ochrony życia prywatnego jednostki — tym razem bazując na wyroku Sądu Okręgowego we Wrocławiu z 10 października 2014 r. (sygn. I C 1148/13), z którego wynika, że lepiej niepotrzebnie nie mieszać obcych osób w rozwiązywanie prywatnych awantur.

Sprawa dotyczyła relacji ex-małżonków, którzy mieli pewne problemy z ustaleniem sposobu opieki nad dzieckiem — ściśle: kontaktów ojca z małoletnim dzieckiem. Zaczęło się od pewnej niefrasobliwości ojca (A.K.), który po spędzonych razem wakacjach wakacjach odesłał dziecko do matki (K.W.) autobusem samego, bez opieki. Wcześniej poprosił ex-żonę o nieprzesyłanie żadnych informacji dotyczących ich prywatnych spraw na jego służbowy adres poczty elektronicznej, zastrzegając przy tym, że w ogóle nie będzie odpowiadał na taką korespondencję. Jedynym sposobem skutecznego porozumiewania się miała być łączność telefoniczna.

Rok po tym zdarzeniu K.W. skierowała do A.K. wiadomość dotyczącą kolejnych wakacji syna — traf chciał, że wysłała ją na firmową skrzynkę poczty elektronicznej, do której dostęp miała większa liczba pracowników firmy. Wiadomość miała treść wartą zacytowania w całości:

A.K. nie odpowiada na ważnego maila dotyczącego jego syna. Nie wiem, czy otrzymuje korespondencję na swoją służbową skrzynkę. Proszę mu przekazać treść tej wiadomości, być może ta forma będzie skuteczna. Dziękuję K.W., była żona.
Witam, W. nauczony doświadczeniem poprzednich wakacji, że dwa tygodnie siedział z dziadkami widząc się z Tobą tylko wieczorami nie chce stanowczo jechać na dwa tygodnie. Dlatego proponuję przyjechać po niego 25 sierpnia i go osobiście odwieźć 31 sierpnia. Mając na uwadze wyłącznie bezpieczeństwo syna proszę pisemnie mnie zapewnić, że nie powtórzy się historia z ubiegłych wakacji, kiedy to dziecko bez opieki podróżowało przez całą Polskę, żeby wrócił do domu. Jeżeli nie otrzymam takiego pisemnego zapewnienia że go osobiście odbierzesz i odwieziesz nie wyrażę zgody na wyjazd dziecka. Jeżeli postąpisz tak jak w zeszłym roku, że bez uprzedzenia zostawiłeś go samego żeby dojechał do domu, zgłoszę do organów ścigania to, że narażasz zdrowie i bezpieczeństwo syna. W. również obawia się takiej sytuacji, więc apeluję o odpowiedzialność i rozsądek i nienarażanie go na niepotrzebny stres.

W odpowiedzi A.K. zapowiedział — wysyłając do ex-żony wiadomość z tej samej służbowej skrzynki — skierowanie sprawy do prokuratury (sic!), a następnie między rodzicami wywiązała się korespondencja, z której wynikało, że ojciec nie odpowiadał na żadne listele wysyłane na jego prywatną pocztę. Cała ta sytuacja wywołała u A.K. tak duży niepokój — przede wszystkim obawiał się, że ujawnienie informacji z życia prywatnego mogło postawić go w negatywnym świetle wśród współpracowników — że zdecydował się wnieść do sądu powództwo o ochronę dóbr osobistych.

W pozwie A.K. zażądał: zasądzenia 2000 złotych tytułem zadośćuczynienia, wystosowania przez pozwaną przeprosin za błędne przesłanie nieprawdziwej informacji, a także nakazania pozwanej zaprzestania używania w przyszłości e-maila służbowego do celów prywatnych.

Sąd częściowo podzielił stanowisko powoda. Wysłanie przez K.W. wiadomości dotyczącej sposobu opieki nad małoletnim dzieckiem na ogólnodostępną skrzynkę poczty elektronicznej stanowiło naruszenie prawa do prywatności jej ex-małżonka. Pozwana miała możliwość kontaktu w inny sposób (telefonicznie, esemesem), natomiast problemy z komunikacją za pośrednictwem prywatnej skrzynki poczty elektronicznej brały się po części z tego, że K.W. błędnie wpisywała adres email. Stąd negatywna ocena publicznego ujawnienia szczegółów z życia prywatnego powoda — oraz w konsekwencji sądowy zakaz dalszego wysyłania takiej korespondencji na adres służbowy.

Oddalono natomiast pozostałe roszczenia powoda. Sąd zwłaszcza nie podzielił stanowiska A.K. w odniesieniu do żądania przeprosin: po pierwsze informacje o problemach z transportem syna były prawdziwe, a po drugie matkę usprawiedliwiały emocje i konflikt związany z tym zdarzeniem. Nie uwzględniono także żądania w zakresie zapłaty zadośćuczynienia; sąd przyjął, że art. 488 kodeksu cywilnego uzależnia przyznanie zadośćuczynienia od oceny sądu (sąd nie jest zobligowany do zasądzenia zadośćuczynienia) — a zatem jeśli inne środki ochrony dóbr osobistych są wystarczające, sąd ma prawo na nich poprzestać. Powód nie wykazał także, iż powzięcie w pracy wiedzy o jego prywatnym konflikcie miało rzeczywiście negatywny wpływ na postrzeganie go przez współpracowników; ba: nie wykazał nawet kto ani jak wiele osób zapoznało się z korespondencją od ex-żony.

Konkluzja, którą warto zapamiętać na przyszłość brzmi: zawsze lepiej zastanowić się dwa razy, zanim zaczniemy upubliczniać nasze spory. Żaden konflikt dotyczący spraw osobistych nie nadaje się do wywlekania — zaś ochrona dóbr osobistych dotyczy także ich naruszenia w sytuacji, kiedy być może pokrzywdzony częściowo przyczynił się do powstania sytuacji konfliktowej.