Płatność za pobraniem w nowej ustawie konsumenckiej

Lakoniczny ten tytuł zwiastuje kolejną notkę poświęconą nowym przepisom o ochronie praw konsumentów. Tym razem przedmiotem rozważań będzie płatność za pobraniem, która w nowej ustawie konsumenckiej uregulowana jest inaczej, niż w dotąd obowiązujących przepisach.

Jak wiadomo jeszcze przez trzy tygodnie tę sprawę reguluje art. 11 ust. 1 ustawy o ochronie niektórych praw konsumentów, który brzmi:

Umowa nie może nakładać na konsumenta obowiązku zapłaty ceny lub wynagrodzenia przed otrzymaniem świadczenia.

W ustawie o prawach konsumenta, która wchodzi w życie już 25 grudnia 2014 r. podobnego przepisu nie znajdziecie, co oczywiście można interpretować jako brak zakazu pobierania opłat od konsumentów z góry. Dla branży e-commerce może to oznaczać pewne ułatwienie, chociaż oczywiście nierozsądnym byłoby podpowiadać wycofanie z oferty przesyłki za pobraniem, bo dla wielu kupujących jest to chyba warunek sine qua non pozytywnego podejścia do idei zakupów w internecie. (Jest jednak inny temat związany z „za pobraniem”, który właśnie rozkminiam, a jak już uda mi się dojść do jakiejkolwiek konkluzji, to podzielę się z P.T. Czytelnikami opinią — albo bezradnością…)

Tu jednak złośliwy chochlik każe mi zasiać nieco FUD-u: już na studiach nauczono mnie, że brak przepisu niekoniecznie musi oznaczać brak normy. Dobry przykład to zakaz rosyjskiej ruletki wraz z permutacjami, który w Kodeksie Makarewicza przyjął podstać art. 229: „Kto zawiera umowę, oddającą losowi rozstrzygnięcie pytania, która strona ma odebrać sobie życie…” albo oczywiście zabicie człowieka w pojedynku, tj. art. 238 kodeksu karnego: „Kto w pojedynku zabija człowieka albo zadaje mu uszkodzenie ciała…” z bardzo ciekawym par. 2 („Sekundantów sąd może uwolnić od kary”. Nikt przy zdrowych zmysłach przecież nie powie, że brak takich przepisów w obecnie obowiązującym kodeksie karnym (a także wcześniejszych) oznacza, że czyny tego rodzaju nie podlegają już sankcji…
…Dlaczego zatem nie mogłoby się okazać, że przepis ten nie jest już po prostu potrzebny, ponieważ utrwalonym unormowaniem jest prawo klienta do dokonania zapłaty dopiero po dotarciu towaru?

Przypominam, że w kodeksie cywilnym nadal funkcjonuje — tutaj ustawa o prawach konsumenta nic nie zmienia — art. 544 par. 2, (ten o przesłaniu rzeczy sprzedanej do miejsca, które nie jest miejscem spełnienia świadczenia), w myśl którego:

Art. 544 § 2 kc
Jednakże kupujący obowiązany jest zapłacić cenę dopiero po nadejściu rzeczy na miejsce przeznaczenia i po umożliwieniu mu zbadania rzeczy.

Moja myśl do dyskusji (do dyskusji czyli nie jest to prawda objawiona) jest następująca: skoro kupujący nie ma obowiązku zapłacenia za przesłany towar przed jego nadejściem, to może jednak brak podobnej regulacji w nowej ustawie nic nie zmienia? Oczywiście istnieje pogląd, iż art. 544 par. 2 oznacza najpóźniejszy termin wymagalności roszczenia o zapłatę ceny, przy czym przepis ten może być przez strony transakcji modyfikowany (wyrok Sądu Najwyższego z 2 września 1993 r., II CRN 84/93), zatem to treść zawartej umowy decyduje o terminie zapłaty — ale czy z punktu widzenia ochrony praw konsumenta założenie takie będzie wystarczające?

  • Przemysław Walasek

    Rynek e-commerce w modelu B2C w przeważającej chyba mierze opiera się zasadzie odwrotnej do zakazu przedpłaty. Poza tym w przypadku świadczenia usług w internecie egzekwowanie takiego zakazu byłoby (czy raczej jeszcze jest) po prostu nieracjonalne z biznesowego punktu widzenia.

    Wydaje się, że celem art. 544 par. 2 KC jest umożliwienie zbadania rzeczy. Ale akurat w obrocie konsumenckim służy temu inna instytucja, tj.prawo dostąpienia, co w rezultacie przemawiałoby za dopuszczalnością przedpłaty.

    I jeszcze argument systemowy: skoro wyeliminowanie art. 11 ust. 1 ustawy o ochronie niektórych praw konsumentów miałoby nic nie zmienić, byłoby to dowód na to, że polski ustawodawca nie jest racjonalny (racjonalny ustawodawca nie wprowadzałby do systemu prawnego normy, która, jak miałoby się okazać, nie ma żadnej wartości normatywnej), co jak wszyscy dobrze wiemy, jest niemożliwe.

  • Ad. akapit nr 3 — zabrzmi to jak dygresja — próbowałem zasięgać języka na mieście. Odpowiedź: „jest to skutek dyrektywy, etc.”. Myślę, że polski ustawodawca czuje się już zwolniony z jakiejkolwiek odpowiedzialności, racjonalności, itd. Wystarczy przepisywać za dyrektywą (vide: http://czasopismo.legeartis.org/2014/11/sprzedaz-alkoholu-przez-internet-legalna.html)

  • Mike

    I do tego, aby przyklepać te tłumaczenia dyrektyw własnym językiem potrzebnych jest aż 460 łbów.

  • 560 :)

  • Jakub Spalik

    Ostatnio wyposażyłem się w komentarz do nowej ustawy o prawach konsumenta to zacytuję stanowisko tam przedstawione: Reguluje [art. 544 kc – przyp. JS] kwestię chwili wydania rzeczy jedynie w przypadku tzw. sprzedaży wysyłkowej, tj. gdy rzecz zostaje przesłana kupującemu za pośrednictwem przewoźnika. Dotyczy on przy tym jedynie sytuacji życie art. 454[1] KC zawsze, jeżeli brak było odmiennych postanowień umownych lub właściwości zobowiązania, miejscem spełnienia świadczenia sprzedawcy były jego miejsce zamieszkania lub siedziba, a zatem przesłanie następowało do miejsca, które nie było miejscem spełnienia świadczenia. Obecnie, w przypadku sprzedaży konsumenckiej, miejsce, do którego ma być przesłana rzecz, jest miejscem spełnienia świadczenia, a co za tym idzie, komentowany przepis nie znajduje do takiej sprzedaży zastosowania (Jarosław R. Antoniuk [w:] Berenika Kaczmarek-Templin [red.], Piotr Stec [red.], Dariusz Szostek [red.], J.R. Antoniuk, G. Bar, A. Grzesiok-Horosz, P. Horosz, A. Jaroszek, J. Kozińska, A. Kubiak-Cyrul, D. Mucha, P. Polański, M. Skory, B. Sołtys, B. Więzowska-Czepiel, M. Załucki Ustawa o prawach konsumenta Kodeks cywilny (wyciąg).

    Powyższe mnie przekonuje. Art. 544 kc nie ma zastosowania do sprzedaży konsumenckiej a zatem, wobec braku odpowiednika art. 11 onpk, można od konsumenta wymagać zapłaty przed dostawą. Nie dotyczy to jednak zaliczek i zadatków, chyba że będą zwracane w razie rozwiązania, odstąpienia czy wypowiedzenia umowy gdyż art 385[3] pkt 13 kc nadal obowiązuje.

  • Dzięki :) Nawiasem mówiąc parę dni temu zadałem Grześkowi bobu z innym problematem dotyczącym ustawy, tekst będzie w przyszłym tygodniu :)

    Nb. pisanie komentarzy „na sucho” (podczas vacatio legis, bez orzecznictwa), zawsze mnie to dziwiło :)

  • Jakub Spalik

    Grześ coś wspominał przez telefon

  • Jutro, 7:30 rano, tutaj :)

  • Przemysław Walasek

    Domaganie się przedpłaty od konsumenta zostanie zalegalizowane, co wcale nie oznacza, że zapis umowy formułujący taki obowiązek nie będzie mógł zostać uznany za niedozwolone postanowienie umowne.

    Teoretycznie nie można przecież wykluczyć takiego rozwoju orzecznictwa SOKiK-u, w efekcie którego (już po wejściu w życie ustawy) o prawach konsumenta zakaz przedpłaty zacznie funkcjonować jako klauzula abuzywna.

  • Jakub Spalik

    Śledząc orzecznictwo SOKiK-u absolutnie nie wykluczam takiego rozstrzygnięcia. Wydaje mi się jednak ono mało prawdopodobne. Mamy wykładnię językową i historyczną przeciw celowosciowej (tu SOKiK ma pole do ‚nadużyć’) a więc 2:1 :)

  • Kamil

    Jaki to ma związek z tematem? Przecież ogromna większość sprzedaży na odległość – zwłaszcza z B2C z udziałem konsumentów, to sprzedaż wysyłkowa i w takich przypadka rzecz jest przesyłana właśnie do miejsca spełnienia świadczenia – na tym polega sprzedaż wysyłkowa, że strony zawierają umowę która brzmi „sprzedam i dostarczę pod wskazany adres / odbiorę pod wskazanym adresem” – więc art. 544 nie ma zastosowania. Strony umawiają się dokładnie, że miejscem spełnienia świadczenia jest adres podany przez kupującego i do tego adresu rzecz jest wysyłana. Dlaczego więc ten art. został tutaj wywołany?

    „Przypominam, że w kodeksie cywilnym nadal funkcjonuje — tutaj ustawa o prawach konsumenta nic nie zmienia — art. 544 par. 2, (ten o przesłaniu rzeczy sprzedanej do miejsca, które nie jest miejscem spełnienia świadczenia), w myśl którego:
    Art. 544 § 2 kc
    Jednakże kupujący obowiązany jest zapłacić cenę dopiero po nadejściu rzeczy na miejsce przeznaczenia i po umożliwieniu mu zbadania rzeczy.”