Dziennikarze z PKW uniewinnieni, pytania pozostają

To się właściwie nadaje do rubryki „powiedział co wiedział”, ale przez wzgląd na autorytet sądu — ten jeden raz odpuszczę.

Mam na myśli piątkowy wyrok sądu uniewinniający dwóch dziennikarzy, oskarżonych o naruszenie miru domowego podczas ostatniego zajazdu na Państwową Komisję Wyborczą. Zdarzenie skandaliczne, podczas którego miało miejsce jeszcze jedno nie mniej skandaliczne: zatrzymanie przedstawicieli prasy, dokumentujących wydarzenia w PKW, przez policję.

A teraz ten wyrok, oczywiście korzystny dla Tomasza Gzella i Jana Pawlickiego, ale jakoś dysonujący logiką, w której przedstawiciel judykatury dziwnie tłumaczy przewinienie przedstawicieli egzekutywy: zatrzymanie „wynikło z nieporozumienia, przez pomyłkę”, bo „to niestety przykre nieporozumienie, problem, który trzeba będzie rozwiązać” — jest to jasne, ponieważ „policja chciała zapewnić bezpieczeństwo w czasie akcji zatrzymywania i usuwania z pomieszczenia osób przebywających za stołem prezydialnym. Sąd widział na nagraniu, że dziennikarze stali na środku pomieszczenia i zapewne chodziło o to, by policjanci mieli możliwość działania”.

Rozumiem, że proces nie dotyczył nadużycia uprawnień przez funkcjonariuszy, stąd może i owe quasi-publicystyczne passusy w ustnym uzasadnieniu, więc jeśli komuś rzeczywiście starczy sił i zapału na zajmowanie się zdarzeniami do końca, mogę nieodpłatnie podpowiedzieć kilka wątków do zbadania:

  • skoro było widać, że zdarzenia relacjonuje większa ilość przedstawicieli prasy, dlaczego policja zatrzymała i postawiła zarzuty tylko tej dwójce?
  • dlaczego po zatrzymaniu dziennikarze trafili na noc na dołek, a nazajutrz wożono ich zakutych w kajdanki? Czyżby naprawdę ktoś uważał, że oto trafili się niebezpieczni przestępcy?
  • dlaczego nie zostali wypuszczeni momentalnie po ustaleniu (co było przełatwe), że interwencji poddano przedstawicieli prasy, którzy przecież nie przyszli tam rozrabiać, lecz dokumentować przebieg rozróby?
  • czy policja, podczas jakiejkolwiek rozróby, próbuje chociaż zachować umiar i rozsądek, nie podsycać niepotrzebnych emocji — i rozróżniać łobuzerkę od osób, które zawodowo pełnią pewną misję informacyjną? do pieruna: społeczeństwo ma prawo wiedzieć co tam się działo, a naszym zastępczym okiem i uchem są właśnie media. Wywalając dziennikarzy policja zapewnia sobie monopol na informację, wysuwając oskarżenie — próbuje zagwarantować ten monopol w innych podobnych sytuacjach (bo jeśli by się rozniosło, że dziennikarz może ponieść odpowiedzialność za udział w zdarzeniach, które rejestruje, być może opadłby zapał do ryzykowania w innych awanturach).

Jak dla mnie olbrzymi minus dla policji, mniejszy dla sądu (za dziwne tłumaczenie w uzasadnieniu) — dla odważnych dziennikarzy zawsze kciuk w górę.

  • Maciej Bebenek

    Ewidentny fakap, raczej nie wynikający z błędu szeregowego pałownika.
    To zresztą kolejny fakap służb siłowych, że wspomnę panią strażniczkę graniczną i Wietnamczyków

  • W sumie słabo, że zaczynamy przypuszczać, że siły się nam wysilają, bo taki jest czyjś — polityczny — koncept. Kiedyś mówiono „bijące serce partii”, a dziś?

  • kontr

    A co z zatrzymaniem? Czy było zażalenie na zatrzymanie? Sąd uznał, że zatrzymanie było zasadne?

  • Maciej Bebenek

    Dziś też :-(

  • Mike

    Taki prikaz, jak 25 lat temu. Widać nowe wróciło. ;-)
    Co pokazuje tylko, że sposób wyboru władców jest sprawą drugorzędną, bo państwa mają tendencje totalitarne z natury.

  • :-)

    Ciekawe jak to wygląda w monarchiach typu light (Szwecja, Norwegia, Dania, Holandia).

  • „Wywalając dziennikarzy policja zapewnia sobie monopol na informację, wysuwając oskarżenie — próbuje zagwarantować ten monopol w innych podobnych sytuacjach”

    Dokładnie. Mam nadzieję, że TYM razem będzie finał i postawienie zarzutów funkcjonariuszom państwowym. W ostatnich latach nieraz widzieliśmy jak sprawa rozmywała się, aż lud zapominał.

  • Ja zaś mam prawie pewność, że nie będzie nawet postępowania dyscyplinarnego. Jeśli jednak coś się zdarzy, to po 6 latach wałkowania tematu okaże się, że nie dało się inaczej.

  • kontr

    Z uzasadnienia sądu : „pomyłka”. Za pomyłki nie ma zarzutów karnych. Skoro sąd usankcjonował „policyjną pomyłkowość” to swoi nie będą im robić dyscyplinarek.

  • sjs

    Pani minister spraw wewnętrznych przeprosiła za pomyłkę. Jaką pomyłkę? Tak można by jeszcze nazwać krótkotrwałe zatrzymanie dziennikarzy z ważną przepustką. Ale trzymanie ich prawie dobę, skierowanie sprawy do prokuratury i późniejsze jej popieranie trudno nazwać pomyłką.

  • Zgadza się, wniesienie aktu oskarżenia przeciwko dziennikarzom to nie jest pomyłka. Chyba że ktoś powie tak: „och pomyliliśmy się, myśleliśmy, że reporterów też można ścigać za to, że relacjonują wydarzenia”.

  • sjs

    „Pomyłki” ciąg dalszy – prokuratura złożyła apelację

    http://www.radiopik.pl/3,0,kraj-swiat&idx=25809&dtx=&szukaj=&s=2