Jaki kolor skóry ma James Bond?

Zwrócono mi — jako zaprzysięgłemu Bondomaniakowi — uwagę na jakieś pałowanie się na blogach (a może na Fejsbókach? czy blog bez komentarzy to też blog?) o hipotetyczny kolor skóry przyszłego aktora odtwarzającego główną rolę w filmach o przygodach agenta 007. Poszło o przeciek z Sony, które ma podpowiadać obsadzenie czarnoskórego aktora (pada ponoć nawet nazwisko Idris Elba) — i o zagotowanie się publiczności.

Pomyślałem sobie, że być może nadarzyła się okazja, by nieco podgrzać tutaj atmosferę i podzielić się swoim nieomylnym stanowiskiem. Jak jednak to zrobić bez narażania się na niedorzeczny zrzut rasizmu, a równocześnie uniknąć czegoś, co może być wzięte za polityczną poprawność?


James Bond Sean Connery Dr No


Dość mękolenia, czas przejść ad rem; przyjrzyjmy się argumentom użytym w nieszczęsnym pałowaniu się na blogu: elegancki Brytyjczyk? Racja, to może być właściwie każdy. Że jest różnica między resetującą się serią filmów o Bondzie a ciągłą fabułą Gwiezdnych Wojen? Wybaczcie, dla mnie seria przygód Luke i jego nieszczęsnej familii ulokowała się gdzieś w okolicach Władcy Pierścieni (co nie zmienia faktu, że Imperium Kontratakuje jest świetne), więc każde porównanie uznam za fopasa. Że Szkot drugiej dekady XXI wieku ma prawo mieć ciemną twarz? Oczywiście, wierzę, że niejeden niepodległościowiec ma skórę w kolorze hebanu.
Znaczy się: jak najbardziej Bonda może zagrać ciemnolicy aktor, byle miał przyzwoity (nieamerykański) akcent. Zakazu nie ma, a na pewno nie ustanowił go Fleming.

Są jednak pewne kanoniczne elementy opowieści, które nijak nie zechcą się tak ułożyć. Pomijam już nawet edukację w Eton, bo pewnie nawet pół wieku temu nie było zakazu przyjmowania poddanych królewskich o różnym kolorze skóry. Pamiętajmy wszakże, że rodzina Bondów ma tytuł szlachecki, a dewiza herbowa posłużyła nawet za tytuł jednego z filmów — Orbis Non Sufficit (polecam też W tajnej służbie Jej Królewskiej Mości) — plus ten dom pokazany w Skyfall — tego już nie da się przeskoczyć: Ciemnoskóry Szkot o najbardziej szkockim akcencie (do you underrshtand what I mean?), z Walterem PPK pod marynarką z Savile Road i prowadzący choćby i Caterhama 7… To naprawdę nie jest rasizm ;-)


James Bond parents tombstone


Żaden reset serii filmów o agencie MI6 z licencją na zabijanie, niezależnie od tego jakie problemy osobiste ma Bond, na ile nawalił w Skyfall (czy tylko ja uważam, że za tamtą samowolkę, która M kosztowała życie, powinien stanąć przed sądem?), nie jest w stanie tego zmienić. No chyba że w ramach scenariusza rozwiniemy wątek sieroty — imigranta adoptowanego przez starą szkocką rodzinę Bondów… Hmm to chyba bardziej pasuje do opowieści o OSS 117 ;-)

Napisawszy to wszystko co powyżej stwierdzam, że to i tak nie mój problem. Niezależnie od tego kto będzie grał rolę 007, każdy z filmów będzie świetny — tak, w mojej skali filmolubstwa produkcje o Bondzie oscylują między „świetne” a „genialne” ;-)

PS wstrząśniętym i zmieszanym P.T. Czytelnikom przypominam, że — zgodnie z zapowiedzią — nowa odsłona Lege Artis ma być bardziej lajfstajlowa od poprzedniej. Dotąd się to nie udawało, ale może… może…

  • Żuraw

    Skoro Kopernik była kobietą, to i James Bond może być kimkolwiek ;-)

  • Madziarskim transwestytą, który przejazdem przez ziemię helwecką wsiadł na łajbę wypływającą z jednego z bretońskich portów, która rozbiła się u brytyjskich wybrzeży. Cudem uratowany przeszedł pieszo wiele wiorst zanim osiadł w opuszczonej chatce hodowcy owiec.

  • Usher

    Żadne takie tam. W linii ojca to Maur, który trafił razem z Arabami szlakiem wikingów przez Ruś do Skandynawii, a potem brał udział w podboju Brytanii przez Normanów. W linii matki to branka przywieziona z wypraw krzyżowych, która uciekła do Robin Hooda, a po rozbiciu jego kompanii dalej na północ.

  • Znaczy się prosto z Nowogrodu, jego praprapraszczur był poddanym Aleksandra Newskiego. W sumie pasuje nawet do Puszkina.