Powiedział co wiedział #10 — brak wskazania rzekomego sprawcy przestępstwa spowoduje złożenie wniosku o ściganie

Brak wskazania osoby, która w chwili popełnienia przestępstwa faktycznie korzystała z zarejestrowanego na Panią łącza internetowego, spowoduje złożenie wniosku o ściganie Pani jako sprawcy popełnionego przestępstwa — z pisma Lex Superior do osoby, która rzekomo miała naruszyć jakieś prawa

W komentarzach pod tekstem Lex Superior i licencja na zabijanie — w BitTorrent? rzucił mi się w oczy komentarz , w którym cytowana jest treść kolejnego pisma przesłanego przez kancelarię Lex Superior. Pomijając, że nadal jest to bezczelne straszenie, tym razem w oczy rzucił mi się passus o „zastępczym” ściganiu abonenta usługi telekomunikacyjnej, z której korzystał sprawca rzekomego przestępstwa. Słowem: jeśli dostęp do komputera miał ktoś z rodziny albo przyjaciół, i to on dopuścił się czyny na szkodę Lex Superior, to we własnym interesie należy przekonać tę osobę, by się przyznała (!) w przeciwnym razie wniosek o ściganie zostanie wymierzony bezpośrednio w abonenta.

Moim zdaniem to już zaczyna powoli przechodzić ludzkie pojęcie, a treść tych pism przeszła już od mniej lub bardziej ciężkawego copyright trollingu do zwykłej groźby karalnej.

Otóż nie ma takiej możliwości by odpowiedzialność karną ponosił właściciel komputera (albo abonent, na którego jest umowa na internet) tylko dlatego, że nie umie wskazać osoby, która mogła popełnić domniemane przestępstwo przy użyciu jego sprzętu lub łącza. Po pierwsze dlatego, że w ogóle nie ma czegoś takiego jak obowiązek donoszenia na kogokolwiek (nie ta kategoria sprawy), po drugie ze względu na to, że nie istnieje w polskim systemie prawym coś takiego jak domniemanie winy lub sprawstwa, po trzecie gdyż ponieważ już nawet wymiar sprawiedliwości zauważył (pewnie jest coraz więcej takich idiotycznych spraw), że włączyć ściąganie z sieci można całkowicie przypadkowo (por. wzmiankowany już przeze mnie wyrok Sądu Rejonowego w Olsztynie z 29 lipca 2014 r. (sygn. akt II K 614/14), w którym w dość podobnej sprawie uniewinniono sprawcę. Nie jest to także żadna forma współsprawstwa, pomocnictwa, podżegania, etc. etc.

Natomiast mam silne wrażenie, że grożenie komuś skierowaniem wniosku o ściganie tylko dlatego, że ów człowiek nie potrafi wskazać hipotetycznego sprawcy przestępstwa (które najprawdopodobniej nie miało miejsca) jest nie tylko dość niefajnym wywieraniem wpływu, ale chyba już można mówić o groźbie karalnej w rozumieniu art. 115 par. 12 kodeksu karnego.

z kodeksu karnego
art. 115 § 12 kk Groźbą bezprawną jest zarówno groźba, o której mowa w art. 190, jak i groźba spowodowania postępowania karnego lub rozgłoszenia wiadomości uwłaczającej czci zagrożonego lub jego osoby najbliższej; nie stanowi groźby zapowiedź spowodowania postępowania karnego, jeżeli ma ona jedynie na celu ochronę prawa naruszonego przestępstwem.
art. 190. § 1 kk Kto grozi innej osobie popełnieniem przestępstwa na jej szkodę lub szkodę osoby najbliższej, jeżeli groźba wzbudza w zagrożonym uzasadnioną obawę, że będzie spełniona,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
§ 2. Ściganie następuje na wniosek pokrzywdzonego.

Zwróćmy bowiem uwagę, że odpowiedzialność karna z art. 190 par. 1 kk w zw. z art. 115 par. 12 kk dotyczy nie tylko groźby popełnienia przestępstwa na szkodę jakiejś osoby, ale i straszenia spowodowaniem postępowania karnego, o ile oczywiście odnosi się ona do przestępstwa, które miejsca nie miało. A skoro Lex Superior już wie, że ów wniosek o ściganie jest li tylko „strzałem zastępczym”, to chyba nie można mieć wątpliwości, że mamy tu do czynienia z klasyczną bezprawną groźbą spowodowania postępowania karnego w odniesieniu do osoby, która nie popełniła nie-przestępstwa…


I jeszcze zapowiedziana wcześniej ciekawostka, czyli wynik małego śledztwa przeprowadzonego przez jednego z P.T. Czytelników, któremu oddaję głos w ramach rubryki „listel do redakcji”:

Googlując hash pliku, znalazłem konto wstawiające torrenty na różnych stronach, np. tutaj: https://thepiratebay.se/user/Orgiusz/ czy tutaj: https://kickass.to/user/orkiusz/uploads/ są to jak mniemam dosyć popularne serwisy tego typu. Widać, że treści wrzucane, to właśnie tylko te filmy polskiej produkcji, o które Lex Superior tak się chce sądzić. Moim zdaniem, jest to z góry zaplanowany biznes – wstawianie na torrenty ich produkcji, po to by potem śledzić pobierających i zastraszać ich tymi pismami, ostatnia wizyta około 4 tygodni temu jak napisano na profilu, więc proceder wciąż w miarę się odbywa i zapewne wciąż będzie. Tak więc jeśli to prawda, wrzucane pliki na torrentowe serwisy są celowo udostępniane, bez żadnej informacji o stronie z licencją, oryginalną stroną pochodzenia, kosztami, producentem i tak dalej, po to, by później ubiegać się swoich praw i zastraszać ludzi. 

Wydaje mi się, że to faktycznie jest ciekawy wątek: gdyby się okazało, że wszystkie te pliki zostały wcześniej wrzucone do serwisu p2p przez osobę powiązaną z rzekomym licencjobiorcą i bez adnotacji o rzekomej odpłatności — a poszlaka jest dość wyraźna — to wszystko wskazuje na to, że ktoś tu łacno może przemienić się z łowcy w zwierzynę…

PS co lepsze kwiatki opisuję w rubryce Powiedział co wiedział.

  • nihil novi sub sole – kolejni oszuści -olać i już.
    Udostępniłem dalej, aby przypadkiem, ktoś się nie nabrał.

  • Racja — i racja :) dzięki!

  • Marek Haliniak

    Troszeczkę z innej beczki: czy w/w artykuły kk dotyczą również wykroczeń?

  • Generalnie nie lubię się wypowiadać co do przepisów prawa karnego, ale z komentarzy wynika, że groźba musi być poważna, czyli dotyczyć przestępstwa (nie wykroczenia). Dotyczy to także „fałszywego” (cudzysłów zamierzony, ponieważ wiadomo, że fałszywe oskarżenie to jeszcze coś innego) rzucania kalumnii w kontekście wykroczenia.

    Ma to zresztą sens: podstawową zasadą prawa karnego jest zakaz rozszerzającej wykładni, zatem skoro przepis mówi „przestępstwo” to nie można mieć w pamięci „wykroczenie”.

  • Marek Haliniak

    Ok, dzięki za odpowiedź

  • Nottenick

    Gdy podmiot posiadający prawa autorskie do danego utworu celowo wystawia pliki z tymi utworami na serwisach torrentowych aby ułatwić i zachęcić ludzi po ich pobierania (oraz dalszego udostępniania) a następnie oskarża tych ludzi o łamanie praw autorskich do tych utworów, to czy nie nosi to znamiona prowokacji?

    Czy jest jest to podobna sytuacja do tej w której specjalnie zostawię w parku na ławce nowego laptopa z naklejką „nie ruszać – własność prywatna” i jednocześnie schowam się za drzewem z przedstawicielem Policji, po to aby „łapać złodziei na gorącym uczynku”, po czym wymuszać od nich opłatę w zamian za odstąpienie od ścigania?

  • zen

    Mogło tak być, tylko jak udowodnić ze ten użytkownik wrzucąjący do sieci te filmiki jest powiązany z LS

  • Kraść na pewno nie wolno, a z tego, że laptop leży sobie na ławce w parku nie oznacza jeszcze, że jest on bezpański (acz nie jest to wówczas kradzież lecz przywłaszczenie — czasem ludzie tego nie czują, a zaczynają czuć jak się okazuje, że np. znaleziona kwota pieniędzy też nie jest ich).

    Co do prowokacji, to tak. Ale poszedłbym dalej: skoro udostępniam utwór w serwisach służących do wymiany plików (darmowej!) i nie oznaczam go w żaden sposób, a na pewno nie zastrzegam możliwości pobierania opłat — to w pewnym sensie wyzbywam się praw majątkowych.

  • Biorąc pod uwagę, że wątpliwości rozstrzygamy na korzyść oskarżonego — któremu w dodatku trzeba udowodnić sprawstwo (nie musi on udowadniać swej niewinności) — to mamy chyba wątpliwość, która sprawia, że ewentualne zarzuty podnoszone przez Lex Superior spełzłyby na niczym…

  • zen

    Nr.sygnatury wewnętrznej który tu ktoś podawał świadczy o tym że wysłali już ponad 4500 wezwań a cały czas dotyczą one tylko 2013 r.-niezle

  • Właściwie można też prowadzić numerację od „666” albo przeskakiwać co 4.
    Numerek sam w sobie nic nie oznacza. Podobnie jest z tymi pornolami.

  • zen

    Sprawdziłem filmik o którym ktoś tu pisał polskie uczennice e12…..,data wstawienia go na torrenty to styczeń 2014 a data niby sciągania to listopad 2013-ciekawe…

  • Andre

    Nie jestem prawnikiem, ale czytałem, że jedna z prokuratur umorzyła sprawę powołując się na ten artykuł:

    Art 23-1 Prawa Autorskiego
    Nie wymaga zezwolenia twórcy przejściowe lub incydentalne zwielokrotnianie utworów, niemające samodzielnego znaczenia gospodarczego, a stanowiące integralną i podstawową część procesu technologicznego oraz mające na celu wyłącznie umożliwienie:

    1) przekazu utworu w systemie teleinformatycznym pomiędzy osobami trzecimi przez pośrednika lub
    2) zgodnego z prawem korzystania z utworu.

    1. Zwielokrotnienie utworu występuje w wyniku procesu technologicznego.
    2. Ściąganie jest zgodne z prawem.
    3. Ściągając w sieci P2P staję się pośrednikiem dla innej osoby ściągającej (zgodnie z prawem) ten sam plik.
    4. Nie podpadam pod ten paragraf jeśli sam wystawię plik w sieci lub po skończonym ściąganiu będę go dalej udostępniał.

    Należy więc udowodnić, że ściągnąłem film udostępniając go innym i, że złamałem art 23-1.

  • gość

    Sposób na życie !!!!

    1) nagrywamy kamerą dwa pieprz..cę się króliki (lub psy etc.). Nazywamy plik „Najlepszy sex świata.avi”. Dodajemy artystyczną muzyczkę.
    2) wystawiamy na swojej stronie www za 50 zł i piszemy o formułkę o prawach autorskich
    3) wystawiamy ten plik na torrenty i sprawdzamy IP kto ściąga (nasz utorrent wypluje logi – najlepiej to zrobić z serwera umieszczonego za granicą)
    4) gdy mamy logi z numerami IP ściagających biegniemy na Policję i zgłaszamy przestępstwo
    5) dostajemy dane adresowe abonentów IP (taka baza to już spory zysk – można sprzedać)
    6) wysyłamy do wszystkich wezwanie do zapłaty za naruszenie (oczywiście groźne, olewamy że abonent a naruszyciel to np. dwie różne osoby, ale nazywamy wszystko przestępstwem, miejscem przestępstwa)
    7) jak ktoś wpłaci to jesteśmy na plus jak nie to tylko koszt znaczka

    8) prokuratura umarza postępowanie i sprawa idzie do kosza (nic nam nie zrobią, bo przecież dbalismy o nasze dobro)
    9) a my produkujemy następny filmik

    A najlepiej od razu wrzucić 100 filmików i ktoś kto wpłaci za jeden, a ściągnął kilka i mamy logi, to już go mamy i wysyłamy mu dodatkowo 99 ugód do wpłacenia.

    Co to jest za skandal. Że Policja i Prokuratura zajmuje się takimi sprawami. Toż to doskonały pomysł na biznes i wyłudzenia danych osobowych. Jak osoba nieuprawniona może podpisać ugodę ? Abonent nie jest tożsamy z naruszycielem. Podpisując ugodę można się przyznać nawet do czegoś czego się nie zrobiło i z abonenta stać się przestępcą. Co to za kraj, w którym jak coś zatytułuje ktoś „Podrywacze” i przed ściągniem w takim pliku może być sex wiewiórek można być ukaranym. Jak w sieci torrent sprawdzić, czy plik jest chroniony, a nie na przykład darmowy ??? Linux też jest w torrentach ? A co z ludźmi, którzy przypadkowo coś ściągną skasują ? A sprawa odwrotna: w sieci torrent darmowy plik z nazwą niewinną „Kalendarz – Bawiące się dzieci.zip” okazuje się materiałem pedofilskim, a ktoś ściągnął, bo chciał mieć kalendarz z dziećmi. Plik natychmiast skasował. Może nawet zgłosił Policji (tak powinno być) – czy też jest przestępcą ? I takich przykładów może być multum.

  • Święte słowa. Zacznę linkować do tego komentarza.

  • gość

    To jeszcze dodam do Pana tezy z artykułu i cytowanej tam wypowiedzi czytelnika.

    Żeby sprawdzić, czy LS działa w dobrej wierze wystarczy zapytać ich pisemnie: Czy złożyli wnioski o naruszenie prawa do stron www, które udostępniają rzekomo chronione prawem ich utwory. Czy wysłali do wyszukiwarek np. Google również takie wnioski. I co jeszcze zrobili w tej sprawie, aby usunąć z sieci ich zdaniem nielegalne pliki. Co ustalili w tej sprawie ? Czy nadal czynnie z tym walczą ? Czy poinformowali w 2013 roku prokuraturę o tych stronach www, które dopuszczają się naruszeń ? Czy sami poprzez sieć torrent ściągali te pliki, żeby sprawdzić co zawierają, ? Skąd wiedzą, co naruszyciele ściągnęli, poza nazwą pliku ? Czy ktoś mógł wstawić fałszywe pliki podszywając się pod rzekomo chronione nazwy ich plików ? I tak dalej.

    Ktoś musiał, gdzieś umieścić te pliki torrent, a jak widać z listu ciągle one krążą. Prokuratura powinna przede wszystkim pytać jakie to było „narzędzie informatyki śledczej”, którego używało LS i szukać źródła, które pierwsze wystawiło ten plik. Skądś go musiała ta osoba uzyskać zanim trafił do sieci torrent, o ile to nie jest jakaś fałszywka.

    A tak na marginesie może śledczy powinni przejrzeć te pliki, czy nie ma tam rozpowszechniania jakiegoś sexu nieletnich, czy innych czynów niedozwolonych ? Nie widziałem, żeby ktoś wprost napisał co jest w tych plikach.

  • Andre

    No i właśnie zona otrzymała wezwanie do zapłaty. W tekście mówi się o zakończonym śledztwie w wyniku, którego ustalono dowody jej przestępstwa, a brak wpłaty spowoduje oddanie sprawy do prokuratury w celu ustalenia winnego i zabezpieczenia wszystkich nośników pod adresem zamieszkania. Żona ma zeznać pod groźbą kary za fałszywe zeznania kto ściągał jeśli to nie ona, lub podać inne wiarygodne wyjaśnienia, czyli kancelaria pisze, że jest wielbłądem, a żona ma udowadniać, że nie jest.
    Straszenie prokuratorem, wiedząc, że prokurator umorzył sprawę podpada chyba już pod art 115 kk?

  • Andre

    I jeszcze jedno pytanie. Jeśli prokuratora umorzyła śledztwo z powodu braku znamion przestępstwa to czy Lex Superior nie powinno zlikwidować bazy danych?

  • gość

    Umorzenie nie jest prawomocne. Stąd może ich biegunka z wysyłaniem kolejnych wezwań, bo jak się uprawomocni, to już nie będzie takie proste wyciąganie kasy od ludzi. A jak prokuratura stwierdzi, że nie było znamion przestępstwa (albo oni ich nie uprawdopodobnili), to tym bardziej będzie się im paliło pod stopami.
    Ciekawe co wysłali do GIDO do zarejestrowania ? Bo nie bardzo rozumiem, że mogą tworzyć bazę abonentów bez ich zgody, bo to nie są osoby które jednoznacznie są naruszycielami (o ile w ogóle coś takiego miało miejsce), a jakby mieli bazę naruszycieli, to musieliby mieć na to twarde dowody, bo inaczej to pomówienie. I co na to GIDO ?

    Ja się ciągle zastanawiam skąd mają dane osobowe ? Kto im je udostępnił (konkretnie) ? Na jakiej podstawie (konkretnie) ?

  • Tak, z tego co słyszę teraz idzie fala „ponagleń”. Każdy dzień zaczyna grać rolę — codziennie parę osób się dowie, że to przewał, więc nie zapłacą, więc trzeba cisnąć.

    Co do danych osobowych: obstawiam, niestety, dostawców usług telekomunikacyjnych. Niestety w ostatnich miesiącach sporo było w prasie artykułów o „przełomowych orzeczeniach” WSA, które rzekomo „przesądziły”, że jeśli jest jakieś bezprawie, to „trzeba udostępnić dane sprawcy”. Niektórzy w to uwierzyli, wbrew art. 18 UoŚUDE…