(Proszę wziąć) numerek w sądzie

Na marginesie poważnych tematów: nowoczesność dociera już nawet do polskich sądów. Przekonałem się o tym przedwczoraj, kiedy poniosło mnie het aż na ul. Poznańską, gdzie mieszczą się m.in. wydziały gospodarcze KRS i upadłościowy, złożyć jakieś papiery w biurze podawczym.

Pismo ode mnie przyjęto, potwierdzono wpływ stosowną prezentatą; miałem już opuścić ten zacny przybytek, kiedy mnie miłe Panie znienacka zagadnęły: „a numerek jest?”; zdębiawszy; okazało się, że napis informujący o tym, że obowiązują numerki kolejkowe jest na drzwiach, że obsługa tylko za numerkiem; poproszony o podjęcie numerka przy wyjściu, uczyniłem to skwapliwie.


numerki kolejkowe


Wracając do domu już zacząłem kombinować jak ja to właściwie za sekundę obśmieję, ale wyszło mi, że nie ma się z czego śmiać. Natomiast mamy dowód, że na pewno resort sprawiedliwości ma już odpowiednią ilość kasy w budżecie na utrzymanie sądów, skoro można zacząć je przeznaczać na numerki kolejkowe regulujące dopływ interesantów do biura podawczego, czytelni akt i czegoś tam jeszcze…

PS tradycyjnie sprawdzałem w materiale normatywnym czy przewidziano numerki kolejkowe w sądach. Ustawę o ustroju sądów powszechnych odpuściłem (nie wierzę, żeby tam…), natomiast zadałem sobie trudu przejrzenia Rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 23 lutego 2007 r. — Regulamin urzędowania sądów powszechnych (t.j. Dz.U. 2014 poz. 259). Jest tylko o tablicy z godłem, która nie wskazuje siedziby sądu, tablicy informacyjnej oraz tablicy ogłoszeń (par. 6-9 rozporządzenia), ale o terminalu wydającym numerki do biura podawczego akt ten milczy…

  • JacekD

    Skoro przyoszczędzono kasę na dostarczaniu przesyłek sądowych (osławiony InPost), to trzeba ją na coś wydać, c’nie?
    Przy okazji przecież leci kasa z reklamacji (programowy brak dwukrotnej awizacji, wydawanie przesyłek komu bądź, brak zwrotek etc.). I interes się kręci.

  • Właściwie to zwróciłeś mi uwagę na pewien ciekawy aspekt: skoro jest urządzenie, to musiał być przetarg…

    Muszę zerknąć w innych Świątyniach Sprawiedliwości czy też postawili takie maszynki.

  • Maciej Bebenek

    w Warszawie na Solidarności jest co najmniej od roku

  • Mniemam, że jest tam dziki tłum interesantów. We Wrocławiu nawet w Sądzie Okręgowym bywają pustki — to małe miasto, ledwie sześćset parę tysięcy.

  • Maciej Bebenek

    Nie wiem, bo bywam tam rzadko – przez ostatni rok 2, może 3 razy. Z tym, że w godzinach późnych jak na Wysoki Sąd – 14:00 na przykład ;-)
    Ale za każdym razem cisza i spokój, na przykład w porównaniu z sąsiadującą Polską Pocztą z Trąbką

  • Usher

    Czy to jest ta sama klasa absurdu, co na poczcie – „weź numerek, aby przekonać się, czy warto było go wziąć”?

  • Nie do końca, bo właściwie to w sądzie wiesz co chcesz załatwić.

    Mam też nadzieję, że na salę rozpraw wpuszczają bez numerków ;-)

  • Żuraw

    Do wejścia na salę są niepotrzebne – numerki wycina się wewnątrz ;-D

  • Waldemar Bulkowski

    Dlaczego przetarg? Myślę, że taki system kolejkowy nie kosztował więcej niż 30 tys. euro netto…

  • KrzyzKraban

    Też fakt, ale o tym sza!
    Mnie (stałego bywalca w SO) bardziej przeraża fakt wciśnięcia na siłę (za oooogromne pieniądze) kompletnie sp…artaczonego systemu nagrywania rozpraw. (pozdrawiam apelację;).
    Przy tym maszynki z numerkami to mały pikuś.

  • We wszystkich placówkach? Z umową na serwis i dostarczanie taśmy i tonera przez jakiś czas?
    To może chociaż ślad po jakiejś innej procedurze…

  • Waldemar Bulkowski

    Nie wiem jak są zorganizowane sądy – czy każdy z nich to osobna instytucja (organ) – jeśli tak, to każdy zakupy organizuje sam i wtedy raczej nie załapie się na ustawę. Serwis i zakup materiałów eksploatacyjnych może być odrębną umową i nie zwiększać wartości tego zamówienia…

  • Nie sądzę by takie urządzenia dało się opędzić decyzją prezesa sądu. Równie dobrze taki samodzielny prezes mógłby sobie teraz zrezygnować z doręczania pism przez spożywczak na rzecz Poczty z Trąbką.

  • pcs

    To tak w temacie numerków;)

    Błędem jest rozumienie systemu wydającego numerki jako
    narzędzia rozładowującego kolejkę. Kolejkę można skrócić zwiększając ilość
    obsługujących pracowników, albo zmniejszając ilość powodów, dla których ktoś
    musi się pofatygować do urzędu. Systemy wydające numerki służą do kontroli
    rzeczywistej ilości osób, czasu obsługi, stwierdzenia o której godzinie pojawia
    się najwięcej klientów, kontroli wydajności pracowników, podniesienia
    bezpieczeństwa przez ograniczenie ilości osób przebywających w sali operacyjnej,
    itd.

    Nie wiem jaki był rzeczywisty powód instalacji tego systemu.
    Czy była to chęć pokazania, że jesteśmy nowocześni, a może brak lepszych
    pomysłów… Ale jeszcze w żadnym podmiocie publicznym nie usłyszałem sensownego
    uzasadnienia dla instalacji takiego systemu. Nie znam jednak wszystkich
    urzędów, może w tym jest inaczej.

  • A czy nie chodzi po prostu o wygodę stojących w kolejce?

    Bo z numerkami można w kolejce siedzieć. Bez numerków jest kolejka albo stojąca, albo siedząca z komitetem kolejkowym. A im dłuższa kolejka, tym więcej komitetów.

  • pcs

    No i gdy słyszę, że to jest dla wygody, to się zaczynam trząść ze wściekłości. Nie chodzi o to, by ktoś mógł sobie posiedzieć w kolejce, tylko o to, żeby kolejki nie było!
    Te systemy kosztują spore pieniądze i spokojnie można za nie zorganizować dodatkowe stanowisko pracy.
    Bardzo tęsknię za dyrektorem urzędu z którym miałem przyjemność kiedyś pracować. Jeżeli w kolejce do wszystkich stanowisk czekało więcej niż trzy osoby, kierownik leciał na dywanik. Jego zadaniem było takie zorganizowanie pracy, by klienci nie czekali, a pracownicy się nie nudzili. Niestety, ten dyrektor był wyjątkiem i już nie pracuje.

  • Usher

    System, który każe pobrać numerek, żeby się dowiedzieć, ile jest osób w kolejce, służy tylko dobremu samopoczuciu zamawiających. Może to potwierdzić każda osoba, która odwiedziła pocztę i zauważyła mnóstwo papierków porzuconych przez ludzi, którzy zrezygnowali, bo zobaczyli, że wirtualna kolejka jest znacznie większa niż liczba osób czekających na poczcie.

  • No nawet się kiedyś zastanawiałem jak to będzie z tym odsłuchiwaniem protokołów… Pewnie jest kiepsko.

  • > Nie chodzi o to, by ktoś mógł sobie posiedzieć w kolejce, tylko o to, żeby kolejki nie było!

    Brawo! Podpiszę się obiema rękamy i nogamy, bo to najsłuszniejsza koncepcja.

  • Pozornie słuszna. A w praktyce, to albo klient/petent czeka albo urzędnik. Jeżeli petent czeka kilka minut, to IMHO to jest optymalne. Jeżeli urzędnik czeka – to to jest marnowanie publicznych pieniędzy.

    Tak czy inaczej – kolejki były i będą. I wolę siedzieć a choćby i stać sobie w dowolnym miejscu, niż stać w przed tym panem a za tamtą panią, bacznie obserwować otoczenie czy ten pan tu stał a tamten nie i chłonąć interpretację bieżących wydarzeń wygłaszanych przez współkolejkowiczów.

  • Prawdę mówiąc nudzenie się kogoś w pracy mogłoby dać asumpt do restrukturyzacji… Tyle mówi się o odbiurokratyzowaniu gospodarki (tyle się mówi od dobrych 20 lat)…

  • Ale jak byś nie odbiurokratyzował, jeżeli zapewnisz brak kolejki do okienka to siłą rzeczy urzędnik musi się okresowo nudzić.

  • Tys prowda; nuda jest matką wynalazków.

  • Lech Malinowski

    W Warszawie to jeszcze na Marszałkowskiej i na Czerniakowskiej są klienci. Szczerze wątpię, czy celem numerków jest dowiedzenie się kiedy jest najwięcej petentów – nie sądzę, aby sądy chciały cokolwiek istotnego z tą informacją zrobić. Numerki nie rozładowują też kolejki (szybciej obsługuje się stojącą kolejkę niż podchodzących, bądź nie, ludzi z numerkami). Jedyną zaletą jest to, że można sobie posiedzieć, czy pójść na kawę, a korytarze mają więcej prześwitu.

  • Mike

    To ja już wolę jak się taki nudzi niż przeszkadza ludziom.

  • Mike

    Ach, trzeba rozróżniać cel realny od celu teoretycznego. Teoretycznie to być może, a faktycznie to numerki służą napędzaniu kasy firmie produkującej maszyny numerkowe. :) Nie widziałem takich wynalazków w żadnej firmie usługowej np. u fryzjera czy nawet w banku. To idiotyzm spotykany tylko w państwowych instytucjach.

    A jeśli kolejka jest na tyle długa, że potrzeba komitetu to problem leży zupełnie gdzie indziej i maszyna numerkowa jest tu równie bezużyteczna.

  • W bankach chyba się zdarzają; rzadko tam się poniewieram (a w tych, w których bywam, nie widuję), ale na pewno się spotkałem z drukowanym karteluszkiem w jakimś banku (ale może to bank państwowy był ;-)

  • Ale jak się nudzi, to urząd jest nieefektywny. Ja nie wiem czy chcę swoimi skromnymi podatkami opłacać przerost zatrudnienia potrzebny do tego żeby człowiek nie musiał czekać kilku minut tylko był obsługiwany od ręki.

  • Mike

    Trzeba by policzyć koszt alternatywny decyzji, której nie podjął pijąc kawę. ;-)
    Uważam, że decyzje urzędasów dotyczące życia gospodarczego są o wiele bardziej kosztowne niż ich pensje.

  • No tak, jest taka koncepcja: dać urzędnikom tyle pieniędzy, ile zechcą — pod warunkiem, że przestaną się w cokolwiek wtrącać…
    … to się chyba nazywałoby „okup”. Ciekawe czy źródłosłów jest ten sam co „okupacja”.

  • Właśnie rzecz w tym, że jak jest kolejka, to do obsłużenia X spraw (gdzie zakładam że X jest constans a na pewno nie maleje) potrzeba mniej urzędników. Mniej urzędników, to mniej pijących kawę nudzących się urzędników, kombinujących jak by tu uzasadnić swoje zatrudnienie.

    Dlatego to nie jest tak że mamy dodatkowe pensje vs koszt alternatywny. Mamy kolejki vs (dodatkowe pensje + koszt alternatywny).

    I dopóki kolejki to nie są zawijasy płożące się po korytarzach, tylko powiedzmy 2 osoby poza szczytem i 10 osób w szczycie, to uważam że taka kolejka się nam wszystkim opłaca.