Ślub poza urzędem, w miejscu wybranym przez parę młodą

Najbliższa niedziela to nie tylko wejście w życie przepisów o nowych dowodach osobistych oraz możliwość złożenia wniosku o nowy dowód przez internet. Od 1 marca 2015 r. przepisy pozwalają na ślub poza urzędem, w miejscu praktycznie dowolnie wybranym przez parę młodą — pod warunkiem, że miejsce to gwarantuje uroczysty charakter uroczystości.

Zmianę tę zawdzięczamy nowej ustawie o aktach stanu cywilnego (Ustawa z 28 listopada 2014 r. prawo o aktach stanu cywilnego, Dz.U. z 2014 r. poz. 1741 — nb. jej przepisy zostały znowelizowane w okresie vacatio legis, co jest praktyką nieładną). Otóż zgodnie z jej art. 85 ust. 5:

Na wniosek osoby zamierzającej zawrzeć małżeństwo kierownik urzędu stanu cywilnego przyjmuje oświadczenia o wstąpieniu w związek małżeński poza urzędem stanu cywilnego w okręgu rejestracji stanu cywilnego, w którym jest on właściwy, jeżeli wskazane we wniosku miejsce zawarcia małżeństwa zapewnia zachowanie uroczystej formy jego zawarcia oraz bezpieczeństwo osób obecnych przy składaniu oświadczeń o wstąpieniu w związek małżeński.

Oczywiście nic za darmo: zgodnie z rozporządzeniem Ministra Spraw Wewnętrznych z 22 stycznia 2015 r. w sprawie opłaty dodatkowej za przyjęcie oświadczeń o wstąpieniu w związek małżeński poza urzędem stanu cywilnego (Dz.U. z 2015 r. poz. 180) ślub poza USC wiąże się z opłatą dodatkową w wysokości 1000 złotych.

Nie wyobrażajcie sobie jednak, że w ramach wyboru miejsca udzielenia ślubu można wybrać dowolną lokalizację, bo „kto płaci, ten wymaga”. Otóż jeśli wskazana przez młodych miejscówka odbiega od tego co może być uznane za zapewniające uroczystą formę oraz niebezpieczne dla gości, urzędnik pisemnie odmawia udzielenia tam ślubu (art. 85 ust. 6 ustawy o aktach stanu cywilnego); podkreślam: „odmawia”, nie zaś „może odmówić”. Uzgodnić trzeba także termin, bo przecież może się okazać, że jednego dnia komuś zachce się w ogrodzie botanicznym, innemu w muzeum narodowym, a komuś jeszcze w remizie strażackiej.

Pytanie kiedy należy ponieść określoną prawem 1000-złotową opłatę za „tak” poza urzędem stanu cywilnego? Wiadomo, że zwykła opłata za ślub poza urzędem pobierana jest z góry, czyli w dniu kiedy przyszły mąż i żona zapisują się na termin. Tutaj byłoby pewne ryzyko: tysiak wpada na rachunek gminy, a z USC przychodzi odmowa…
Moim zdaniem ewentualne wątpliwości rozwiewa art. 85 ust. 8 prawa o aktach stanu cywilnego, który przesądza, że opłatę pobiera się „jeżeli przyjęcie oświadczeń o wstąpieniu w związek małżeński nastąpiło na wniosek” w miejscu, które wybrali sobie małżonkowie. Skoro nastąpiło, to płacimy z dołu, po imprezie (co najwyżej gmina będzie miała problem z windykacją opłaty).

A na koniec pewna drobna uwaga: przepis wyraźnie mówi, że ślub poza urzędem udzielany jest „na wniosek osoby zamierzającej zawrzeć małżeństwo”osoby, nie osób. Literalnie rzecz ujmując: on chce w parku, ona sobie życzy na łące… powinno być „na wniosek osób”, żeby nikt nie był rozdarty (a już na pewno kierownik USC).

PS W praktyce ślub poza urzędem stanu cywilnego może zdarzyć się dopiero w okolicach 2 kwietnia 2015 r. Nadal obowiązuje art. 4 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, zgodnie z którym małżeństwo nie może być zawarte przed upływem miesiąca od złożenia stosownych dokumentów, natomiast nie sądzę by było możliwe uzupełnienie-zmiana programu imprezy. Więc kłopotów nie będą mieli wyłącznie ci nupturienci, którzy pofatygują się do urzędu stanu cywilnego w poniedziałek 2 marca :)