Publiczna krytyka nie oznacza automagicznego bezprawnego naruszenia dóbr osobistych

wpis ten dedykuję niezadowolonym

Czas na omówkę kolejnego ciekawego orzeczenia, z którego wynika, że niech się nikomu nie wydaje, że publiczna krytyka w internecie oznacza naruszenie dóbr osobistych — i odpowiedzialność serwisu internetowego, który „tolerował” takie krytyczne wpisy. Tym razem na bazie wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 13 listopada 2014 r. (sygn. akt I ACa 667/14).

Sprawa z tych najczęstszych: niezadowolony klient pozwolił sobie na skrytykowanie jakości usług oferowanych przez jakiegoś stolarza wykonującego meble na zamówienie — standardowy zestaw: złe wykonanie pomiarów, nieprawidłowy montaż, opryskliwi pracownicy, żądanie zapłaty przed zakończeniem pracy — a użył do tego publicznego forum internetowego. Niezadowolona z tego firma stolarska wezwała usługodawcę do usunięcia komentarza, ten jednak odparł, że tego nie uczyni, ponieważ opinia nie narusza postanowień regulaminu, a ponadto nie ma obowiązku weryfikowania wypowiedzi internautów pod kątem prawdziwości i rzetelności, a także nie ingeruje w przebieg dyskusji.

„Pomówiona” firma zdecydowała się na wytoczenie powództwa przeciwko administratorowi forum internetowego, żądając usunięcia wpisu oraz zapłacenia 10 tys. złotych tytułem zadośćuczynienia ze względu na bezprawne naruszenie dóbr osobistych — dobrego imienia, a to poprzez zarzucenie niezgodnych z prawem lub nieetycznych.

Sąd pierwszej instancji oddalił powództwo, wychodząc z założenia, że (wszystkie cytaty za uzasadnieniem wyroku wydanego przez Sąd Apelacyjny):

Zawarte we wpisie opinie jednego z klientów spółki nie zawierały takich stwierdzeń i stanowiły indywidualną ocenę świadczonej przez powódkę usługi. Opinia ta nie jest bynajmniej miarodajna, lecz podlega swobodnej weryfikacji przez odbiorców, zwłaszcza przez porównanie do innych dostępnych opinii dotyczących tego samego podmiotu. Zamieszczony na forum wpis zawiera wprawdzie opinie nieprzychylne na temat usługi wykonanej przez powódkę, jednakże zawarte w nim informacje nie mogą stanowić podstawy do przyjęcia, że wpis ten narusza dobra osobiste powódki. Sąd uznał także, że pojedynczy wpis, nawet niekorzystny, nie wpływa na wypracowaną przez spółkę renomę w takim stopniu, aby możliwe było stwierdzenie naruszenia dobra osobistego przez użytkownika forum. Anonimowe opinie wyrażane na forum mogą być przesadne, a odbiorcy mając tego świadomość mogą tę okoliczność uwzględniać przy gromadzeniu informacji o działalności podmiotu, którego wpis dotyczy.

Natomiast co do odpowiedzialności usługodawcy za wpisy użytkowników, to sąd owszem, ma świadomość regulacji art. 14-15 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, który pośrednio nakazuje usługodawcy uniemożliwić dostęp do bezprawnych danych, ale przecież nie oznacza to, że „pokrzywdzony” może ograniczyć się do gołosłownych twierdzeń, a jeśli tak zrobi, to usługodawca ma prawo ocenić jego żądanie, wskutek czego:

Informacji uzyskanej przez pozwaną od powódki nie można jednak uznać za wiarygodną wiadomość o bezprawnym charakterze danych, przez co pozwana słusznie odmówiła prośbie powódki.

Co więcej autor krytycznego komentarza korzystał z konstytucyjnie gwarantowanej wolności słowa, zatem:

Uniemożliwienie dostępu do wszelkich informacji zawierających negatywne opinie sprzeciwiałoby się powyższej zasadzie. Wychodząc z tego założenia Sąd stwierdził także, że działanie pozwanej było działaniem w obronie uzasadnionego interesu, co wyłącza bezprawność naruszenia dóbr osobistych.

Od niekorzystnego rozstrzygnięcia apelowała firma stolarska, nie znajdując jednak zrozumienia ani za grosz. Owszem, sąd zgodził się z powodem, że publicznie wyrażone opinie naruszają jego dobra osobiste — chodzi zwłaszcza o wypowiedź, w której niezadowolony internauta miał napisać, że laik zamontowałby lepiej kołki, niż stolarz-profesjonalista:

Z oczywistych względów porównanie pracy profesjonalisty do pracy laika podważa renomę profesjonalisty, za jakiego pozwana się uważa i którym zapewne jest. To z kolei naraża podmiot gospodarczy na utratę zaufania potrzebnego do wykonywania określonej działalności. 

Jednak z perspektywy odpowiedzialności usługodawcy należało jeszcze ocenić: czy naruszenie dóbr osobistych powoda miało charakter bezprawny, tj. czy zachodziły przesłanki pozwalające na wyłączenie bezprawności, zwłaszcza w sytuacji, kiedy opinie wyraził anonimowy użytkownik portalu internetowego, a zatem nie sposób wykazać, iżby opinie odzwierciedlały rzeczywistość. Stąd też wpis może być oceniany wyłącznie jako subiektywny i nieweryfikowalny pogląd jej autora.

(Brzmi groźnie, prawda? Jest naruszenie dóbr osobistych, nie wiadomo jak z bezprawnością, brak możliwości zweryfikowania jak było naprawdę — to schemat większości pism czyścicieli opinii internetowych — zatem „żądamy usunięcia nieprawdziwej informacji, która godzi w renomę”?)

Otóż nie, albowiem:

W rozważanym wypadku wchodzi w rachubę kontratyp bezprawności ujmowany jako działanie w obronie wolności wypowiedzi. To właśnie swoboda wyrażania poglądów prowadzi do wniosku, że działanie osoby korzystającej z wolności słowa, nie przekraczające jej granic, było dozwolone, a w konsekwencji naruszenie dóbr osobistych nie było bezprawne. Omawiany wpis nie zawiera wypowiedzi szczególnie ostrych, ani epitetów napastliwych. Niewątpliwie treść wpisu jest krytyczna, ale – podzielając pogląd Sądu Najwyższego wyrażony w wyroku z 18 stycznia 2013 r., IV CSK 270/12 stwierdzić trzeba, że nikt nie może oczekiwać od innych wyłącznie afirmacji swojej osoby lub postępowania.

I dalej:

Swoboda wypowiadania opinii, której znaczenie ma niezaprzeczalną wartość, uzasadnia powoływanie się na realizację ważnego interesu publicznego. Choć niejednokrotnie trudność sprawia wyznaczenie granicy pomiędzy formułą dopuszczalną, a taką, którą należy uznać za niemożliwą do akceptacji, to jednak omawiany wpis z całą pewnością nie przekracza formuły dopuszczalnej. Gdyby podzielić poglądy powódki domagającej się usunięcia wpisu, byłoby to równoznaczne z przyjęciem koncepcji, zgodnie z którą dopuszczalne są jedynie wypowiedzi i oceny pozytywne, co w oczywisty sposób sprzeciwiałoby się wolności słowa.

Tak mnie naszło na te cytaty, bo to fajnie zostało napisane, a dzięki temu w przyszłości — na kolejne bzdurne wezwania i groźby — będę mógł po prostu przepisywać to, co powiedział sąd o tym czy dopuszczalna jest publiczna krytyka w internecie, która jest ważna z racji ochrony wolności słowa i jak się to ma do odpowiedzialności usługodawcy za komentarze użytkowników forum internetowego.