Zakaz stosowania obniżonej stawki VAT na e-książki

Od zawsze się zastanawiałem dlaczego e-książki są opodatkowane normalną (23%) stawką podatku od towarów i usług, podczas gdy książki wydane na papierze cieszą się obniżoną stawką VAT. To przecież nielogiczne: plik zadrukowanych kartek czy wiązka elektronów to tylko nośnik, opodatkowany powinien być sam produkt, niezależnie od sposobu jego konsumowania. W książce najbardziej liczy się treść; przyznają to chyba także ci zatwardziali miłośnicy wydań papierowych, którzy wzdragają się na samą myśl o czytniku — bo nie można sobie fyrtnąć karteczkami przed nosem, bo nie ma zapachu…

Vat na ebooki

Każdy tekst o e-książkach ilustruje Kindle Paperwhite. Osobiście używam innego (mniej fotogenicznego) modelu, na szczęście mogłem cyknąć pożyczoną sztukę. Wyświetla się „Czarna miotła tyranów” z najnowszej „Polityki”.

Po dzisiejszym wyroku Trybunału Sprawiedliwości EU w sprawach C-479/13 i C-502/13 jestem już mądrzejszy: nie wolno stosować preferencyjnej stawki podatku VAT na ebooki, ponieważ Unia nie kazała. Zgodnie z Dyrektywą Rady 2006/112/WE z dnia 28 listopada 2006 r. w sprawie wspólnego systemu podatku od wartości dodanej do usług świadczonych drogą elektroniczną nie można stosować innej stawki VAT niż podstawowa — zarazem przyjmuje się, że dostawa książek w postaci cyfrowej jest taką usługą — zatem Francja i Luksemburg, przyjmując stawki 5,5% i 3%, naruszyły jej postanowienia. Zgodnie z dyrektywą obniżony VAT można stosować wyłącznie do książek dostarczanych w postaci fizycznej (towaru).
Co więcej Wielkie Księstwo Luksemburga strzeliło gafę dodatkową: dyrektywa zakazuje wprowadzania stawek VAT niższych od 5%, więc 3% to już w ogóle skandal.

Oczywiście rozsądny człowiek zaraz zada podstawowe pytanie: ale po co? i dlaczego Unia Europejska w ogóle ma nam regulować stawki podatkowe, w dodatku tak absurdalnie, że podcina rozwiązania innowacyjne oraz (powiedzmy) nieco bardziej ekologiczne — dając preferencje towarom, które wymagają: ścięcia paru drzew, zadrukowania papieru chemiczną farbą, przewiezienia ich tirami z drukarni do hurtowni, a z hurtowni do księgarni (pomijam kwestie utylizacji niesprzedanych egzemplarzy)? Zwłaszcza, że z drugiej strony mówi się, że wydawcy mają inne problemy z elektronicznymi książkami (piractwo!), więc dowalanie im — nam — wyższego VAT nie jest kochane.

PS o sprawie pisze też Marcin Maj w „Dzienniku Internautów”.

  • Andre

    No przecież rozwiązanie jest proste jak świński ogon, ale nasze o.ły musiałyby mieć cochones a nie wydmuszki. Wystarczy wprowadzić podwójny VAT; 23% na ebooki przesyłane drogą elektroniczną i 5% na ebooki przesyłane pocztą na nośniku elektronicznym np. CD ( koszt 50 gr CD i 3.5 list polecony).

  • W e-książce o przeciętnej cenie 20 zł brutto tego VAT jest jakieś 3,50 zł. Obniżenie podatku i dołożenie 4 złotych za przesyłkę zniwelowałoby różnicę.
    Poza tym pewnie by się okazało, że to multimedia, a te też są bodajże na 23% obligatoryjnie.

  • mall

    Przecież to oczywiste dlaczego:
    – e-book nie jest książką a usługą powiązaną z licencją na wykorzystanie, która może też zostać wycofana; teraz zapewne jest to nieco mętna woda ale całość pójdzie w kierunku Jedynych Słusznych Czytników i Jedynych Słusznych Formatów w sklepach, które pozwolą dodatkowo na inwigilację czytelnika i sprawdzanie jego aktywności w trakcie lektury książki.
    Nie wiem jak można tego nie rozumieć?

  • Ale co to ma do rzeczy jeśli chodzi o stawkę VAT? :)

  • Żuraw

    Elementary, my dear Watson. Uwertura do standardowej stawki VAT na papier. W trosce o uproszczenie, ujednolicenie etc…….

  • whatever

    Jakieś fantazje zza oceanu. W Polsce, jak kupujesz ebooka, normalnie dostajesz plik .mobi czy .epub i robisz z nim, co chcesz. Ponoć są oznaczone elektronicznym znakiem wodnym, ale i w to wątpię.

    Na dodatek, jeśli różnica leży w DRM-ie, to można oDRM-owane książki potraktować zwykłym VAT-em, a pełnowartościowe produkty niższym.

    Kierunek zmian jest zresztą odwrotny od tego, który opisujesz. Empetrójki kiedyś były kiedyś sprzedawane praktycznie tylko z zabezpieczeniami i uwierzytelnieniami, a teraz niemal wszędzie dostajesz je w normalnym, otwartym formacie.

  • Andre

    Przy jednej książce na pewno tak, ale już przy kilku….

  • Z tym znakiem wodnym to mam wrażenie, że czasem sprowadza się to do zindywidualizowanej nazwy pliku, tj. dopisywany jest jakiś ciąg znaków. Który oczywiście można sobie usunąć, wątpię, by dla przeciętnego zjadacza e-książek był to problem.

  • whatever

    Jeśli dostawca książki musi utrzymywać serwery autoryzacyjne bez których „kupionego” ebooka nie poczytasz, to można powiedzieć, że bardziej świadczy usługę niż sprzedaje książki.

  • whatever

    Teoretycznie mogliby zrobić bardzo skuteczny znak wodny. Jakieś niewidzialne litery z UTF, organizacja spacji, odstępów… Dla czytelnika niezauważalne, ale przy masowym piractwie jakiegoś egzemplarza doskonale by wiedzieli od kogo wyciekł.

    Praktycznie, podejrzewam, że sprzedawca nie ma żadnej motywacji, żeby taki system implementować.

  • Andre

    Raczej uwierz w ten znak wodny. Weź sobie wyświetl epuba w programie, który nie obsługuje arkuszy stylów css i wtedy zobaczysz większość znaków wodnych. Hi hi, niektóre wydawnictwa miały już z tego tytułu problem ponieważ błędy w css powodowały uwidocznienie znaków wodnych, które dla klienta wyglądały jak błędy w „książce”.

  • mall

    Owszem. Ale rynek jest w stanie raczkującym a jak widać po platformach dystrybucji gier komputerowych raczej wydawcy będą zmierzać ku systemom DRM i powiązania plików z oprogramowaniem do czytania. W przypadku porozumienia o handlu UE-USA polskie księgarnie internetowe mają dużą szanse przegrać na wskutek przewagi jaką daje rozmiar inwestora.

    Tak czy siak- e-book nie jest książką a usługą.

  • A która e-księgarnia uniemożliwia korzystanie z książki bez autoryzacji online? Zgodzę się, że Kindle Paperwhite może się nazywać — z perspektywy użytkownika, który zaczął swą przygodę od modelu „Keyobard” (3) — Palpitacja (ze względu na upierdliwość komunikatów o niemożności synchronizacji czegoś z czymś, przy wielu operacjach na plikach), ale nawet Amazon nie robi takich numerów.

  • Usher

    Istnieją audiobooki i encyklopedie multimedialne na nośniku fizycznym z nadanym numerem ISBN.

  • Usher

    Przecież tak jest, ale z punktu widzenia polskich przepisów to nie są te same książki, bo różne wydania mają różne numery ISBN.

  • Usher

    Większość ebooków w Polsce jest oznaczona znakiem wodnym, więc dostępna do pobrania, przechowywania i czytania offline na dowolnym urządzeniu.

  • I zdaje się, że u nich też jest 23% VAT.

  • Usher

    Na nośnikach fizycznych (CD, DVD) jest 5%.
    Zaraz podam PKWiU

  • Usher

    Tak czy siak to jest Twoja opinia.

  • Usher

    Znak wodny w ebookach to niepowtarzalny identyfikator, najczęściej GUID:
    http://en.wikipedia.org/wiki/Globally_unique_identifier czasami podany tak jak w Windows, czasami zakodowany z użyciem Base64 (takie widać gołym okiem w niektórych plikach podczas czytania).

    Po rozpakowaniu zzipowanego pliku epub może takie identyfikatory znaleźć w plikach tekstowych. W plikach graficznych GUID może być jawnie zapisany w metadanych, zakodowany z użyciem Ascii85 (tak robi Adobe) czy nawet ukryty z użyciem steganografii (nie sprawdzałem).

  • Nawet nie próbuję się spierać :) Dzięki za objaśnienie.

  • b52t

    Ano dlatego UE nie chce niższej stawki VAT na „świadczenie usług” udostępniania e-booków/gazet/dzienników, bo razem z akcyzą to główne źródła dochodu dla tej instytucji.

  • Myślisz, że podatek od e-mediów jest aż taką znaczącą pozycją w przychodach? No chyba że patrzymy na to w ten sposób, że gdyby dali 5-8% na e-książki, to zaraz by się odezwały serwisy internetowe (płatne) i zażądały, w ramach równouprawnienia, stawki preferencyjnej.

    Ale i tak nie sądzę by nawet w warunkach „społeczeństwa informacyjnego: itp. pierniczenia o innowacyjności groziło aż takim utrapieniem budżetowym.

  • Usher

    Zapewne chodziło o VAT i akcyzę w ogólności, a nie tylko o szczególny przypadek wydawnictw e-papierowych.

  • b52t

    Dokładnie, napisałem o VAT i akcyzie w ogólności, nie na tę konkretną usługę.

  • Pingback: Polska jest krajem suwerennym? | Wielki Wódz Apaczów()