TK zajmie się publicznym dostępem do dokumentów z audytu finansów publicznych

Już pojutrze Trybunał Konstytucyjny zajmie się ciekawym wnioskiem Rzecznika Praw Obywatelskich — który dotyczy audytu finansów publicznych w kontekście przepisów o informacji publicznej. Ściśle: wyłączeniem spod zakresu przepisów o dostępie do informacji publicznej dokumentów wytwarzanych przez audytora działającego na podstawie art. 272-296 ustawy o finansach publicznych (K 14/13).

Zgodnie z art. 282 ust. 2 ustawy o finansach publicznych przepisy o dostępie do informacji publicznej nie dotyczą dokumentów sporządzonych podczas audytu wewnętrznego oprócz planu audytu oraz sprawozdanie z wykonania planu audytu (które są udostępnianie wyłącznie na wniosek).

art. 284 ustawy o finansach publicznych
1. Plan audytu oraz sprawozdanie z wykonania planu audytu stanowią, udostępnianą na wniosek, informację publiczną w rozumieniu ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej.
2. Informacji publicznej nie stanowią inne niż wymienione w ust. 1 dokumenty wytworzone przez audytora wewnętrznego w trakcie prowadzenia audytu wewnętrznego.

Zdaniem ombudsmana takie ograniczenie stanowi nieproporcjonalne ograniczenie konstytucyjnego prawa do informacji publicznej, które z definicji obejmuje przecież uzyskiwanie informacji o działalności wszelkich organów publicznych. Gdyby nie to niezasadne wyłączenie, wszystkie dokumenty z badania finansów publicznych byłyby dostępne na podstawie przepisów ustawy o dostępie do informacji publicznej. Jak się okazuje za takim przepisem ma przemawiać efektywność audytu — natomiast RPO twierdzi (chyba słusznie), że ujawnienie opinii publicznej wyników audytu może wpłynąć korzystnie na audytora, który mając świadomość jawności tworzonych dokumentów, dołoży w trakcie realizowanych zadań większej staranności i rzetelności.

art. 61 Konstytucji RP
1. Obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Prawo to obejmuje również uzyskiwanie informacji o działalności organów samorządu gospodarczego i zawodowego, a także innych osób oraz jednostek organizacyjnych w zakresie, w jakim wykonują one zadania władzy publicznej i gospodarują mieniem komunalnym lub majątkiem Skarbu Państwa.
2. Prawo do uzyskiwania informacji obejmuje dostęp do dokumentów oraz wstęp na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów, z możliwością rejestracji dźwięku lub obrazu.
3. Ograniczenie prawa, o którym mowa w ust. 1 i 2, może nastąpić wyłącznie ze względu na określone w ustawach ochronę wolności i praw innych osób i podmiotów gospodarczych oraz ochronę porządku publicznego, bezpieczeństwa lub ważnego interesu gospodarczego państwa. (…)

Warto zauważyć, że przepis doczekał się kilku orzeczeń sądownictwa administracyjnego. I tak WSA w Poznaniu w wyroku z 20 czerwca 2013 r. (II SA/Po 509/13) stwierdził, że skorowe wnętrzny audyt finansów publicznych nie stanowi informacji publicznej, to nie dokumenty nie mogą zostać udostępnione, a w wyroku WSA w Olsztynie z 4 grudnia 2012 r. (II SAB/Ol 162/12) stwierdzono nawet, iż celem przepisu jest właśnie ochrona efektywności i rzetelności, albowiem

Audyt ma bowiem prowadzić do bieżącego, wnikliwego i niezależnego zdiagnozowania status quo w zakresie kontroli zarządczej danej jednostki, na potrzeby usprawniania działalności tej jednostki. Tymczasem niewykluczone, że zapewnienie dostępności dokumentów wytworzonych w toku audytu w szerszym, niż wyznaczony przez art. 284 ust. 1 ustawy o finansach publicznych zakresie, mogłoby doprowadzić do swoistej „autocenzury” audytorów przez kierowników jednostek, którzy mając świadomość „publiczności” (jawności) tych dokumentów bardziej powściągliwie, oględnie lub wręcz selektywnie formułowaliby swe wnioski, zalecenia itp. Niewykluczone też, że pełna jawność dokumentów audytu wewnętrznego mogłaby stanowić czynnik zniechęcający kierowników tych jednostek, w których audyt nie jest obligatoryjny (art. 274 ust. 4 ustawy), do wdrażania procedury audytowej, co niewątpliwie nie było zamiarem ustawodawcy i nie leżałoby w interesie publicznym.

Muszę przyznać, że — jak dawno — jestem raczej dobrej myśli jeśli chodzi o orzeczenie Trybunału. Jeśli bowiem takie ma być ratio legis przepisu ograniczającego publiczny wgląd w dokumenty z kontroli finansów publicznych, to nawet TK się na to nie da nabrać.