Powiedział co wiedział #18 — wycofanie ustawy emerytalnej to abdykacja prezydenta

Krótki okres, jaki pozostał do zakończenia kadencji, oraz konieczność przeprowadzenia szerokich konsultacji publicznych i politycznych projektu ustawy przewidującego możliwość przejścia na emeryturę przed osiągnięciem ustawowego wieku emerytalnego przez osoby posiadające co najmniej 40-letni staż składkowy, przesłanego w piątek do konsultacji społecznych, powodują, że niemożliwe jest przeprowadzenie w całości procesu konsultacyjnego i legislacyjnego projektu ustawy — Kancelaria Prezydenta po wycofaniu projektu ustawy zmieniającej prawo emerytalne

Przegrane przez prezydenta Komorowskiego wybory prezydenckie pociągają za sobą jeszcze jeden ciekawy skutek, którym jest zapowiadana abdykacja prezydenta Bronisława Komorowskiego. Bo jak inaczej określić uzasadnienie wycofanie koronnego — zgłoszonego w czasie kampanii wyborczej — projektu umożliwienia przechodzenia na emerytury po 40-letnim stażu pracy?

Kancelaria głowy państwa informuje, że decyzja podyktowana jest tym, iż

Z uwagi na wynik wyborów, Prezydent RP nie powinien, jeśli nie jest to konieczne, podejmować istotnych decyzji w okresie, jaki pozostał do końca kadencji.

Moim zdaniem jeśli nawet nie jest to abdykacja prezydenta, to przynajmniej istotne zrzeczenie się części kompetencji. Owszem, Bronisław Komorowski miał spore problemy z korzystaniem z przysługujących mu konstytucyjnie uprawnień — najgorzej szło mu czuwanie nad przestrzeganiem Konstytucji — jednak od publicznej zapowiedzi rezygnacji z prerogatyw lepsza byłaby albo rezygnacja (żartuję), albo jednak uczciwe dociągnięcie do końca.

Jeśli bowiem traktować zapowiedź prezydenta poważnie, to być może parlament nie powinien już uchwalać nowego prawa — bo prezydent przecież nie czuje się na siłach do podpisania ustawy? albo zawetowania? A może zgoła nie ustawodawca nie powinien nadużywać sytuacji, skoro kancelaria może nie czuć się uprawniona do skierowania ewentualnie wadliwego prawa do Trybunału Konstytucyjnego?
A może Bronisław Komorowski powinien rozważyć mechanizm tymczasowego zastąpienia go przez Marszałka Sejmu? Przecież art. 131 ust. 1 Konstytucji RP daje mu taką możliwość, czemu zatem nie skorzystać?

art. 131 ust. 1 Konstytucji RP:
Jeżeli Prezydent Rzeczypospolitej nie może przejściowo sprawować urzędu, zawiadamia o tym Marszałka Sejmu, który tymczasowo przejmuje obowiązki Prezydenta Rzeczypospolitej. (…)

Na szczęście prezydent Komorowski nie będzie musiał abdykować przed ogłoszeniem jesiennych wyborów do parlamentu: jego kadencja kończy się 6 sierpnia 2015 r., zatem będzie mógł śmiało zrzucić temat na barki Andrzeja Dudy (bo zgodnie z art. 98 ust. 2 Konstytucji RP wybory trzeba ogłosić na 90 dni przed upływem kadencji parlamentu — czyli przed 8 listopada 2011 r.).

  • Art

    Musze przyznać, że w ciągu tych 5 lat żadna decyzja Komorowskiego nie wkurzyła mnie tak bardzo jak właśnie ta podjęta dzień po przegranych przez niego wyborach. Gdybym wczoraj na niego głosował, to dziś byłbym meeeega wściekły.

  • Najgorsze, że właśnie na koniec wychodzi banał i tragifarsa — „te 47% to pospolite ruszenie w imię wolności, w imię powstrzymania nienawiści i agresji”. Nawet jako przedstawiciel trzeciej siły czuję się dotknięty ;-)

  • ajax

    Jakoś nie czuję się zaskoczony. „Co by tu zrobić, żeby zarobić, a się nie narobić” A jeszcze coś zepsuć to już szczyt/owanie.
    Ale to to już nie gest Kozakiewicza tylko splunięcie społeczeństwu w twarz. Pytanie jak to wpłynie na wynik wyborów parlamentarnych, bo część wyborców zapamięta i co i kiedy i jak się wycofano. Część pewnie zapamięta także jaki był efekt

  • Adam314

    Prezydent jawnie zapowiedział, że przez 3 miesiące nic nie będzie robił. Proponuję aby też nie pobierał pensji/diety/wynagrodzenia czy co tam dostaje.

    Jeszcze żaden prezydent RP tak żałośnie nie zachował się na koniec swojej kadencji.

    Dobrze, że referendum nie może odwołać.

  • b52t

    No cóż, obiektywnie to może i ma rację, ale co to ma oznaczać dla parlamentu? Skoro są ustawy, które wiadomo, że nie zdążą przejść ścieżki legislacyjnej, to porzucić je? Sam sobie odpowiem (bo po co czekać na odpowiedź): tak, porzucić, ale tylko, gdy inne procesowane ustawy jeszcze dokładniej zbadane, tak, że może chociaż poślinieni przeczytają je razem z opiniami RCL zanim podniosą łapkę głosując za czy przeciw. Się rozmarzyłem od rana.

  • Zastanawiam się czy to nie jest także jakieś wyrównywanie rachunków po wyborach — między prezydentem a rządem (PO). „Skoro wy mnie tak wspieraliście, to ja was tak będę wspierał”.

    Komorowskiemu już i tak na niczym nie zależy, przecież do senatu nie będzie startował.

    Bardzo, bardzo słaby koniec średniej-na-jeża kadencji. Epicka porażka i kiepskie poddanie tyłów…

  • Parlament powinien to samo ogłosić: ponieważ do wyborów zostało niedużo czasu, a wynik jest niepewny, to nie będziemy obradować.

    Gorzej, że organ nieużywany ma ponoć czasem w zwyczaju zanikać ;-)

  • b52t

    Szlachto-zagrodowy styl, drobno-ziemiańskiego szlachcica z aspiracjami na latyfundystę.
    Trochę głupio tak zakończyć, prezydentura po której nie zostanie wiele, a już na pewno dobre wrażenie.

  • b52t

    I tak mają kilkutygodniowe wakacje, więc z sumie mogą je przedłużyć. Może być z tego jakiś pożytek. Parlament to nie szpital, a poślinieni to nie piekarze – bez nich świat też będzie się kręcił.

  • No mój postulat sesyjności prac parlamentu jest nadal otwarty :)

  • Czyli ukochany, romantyczny wzorzec Polaka :) Tylko husaria nie dojechała.

  • b52t

    Pan Bronisław herbu Przegrałem-to-mię-się-nie-chce.

  • Mike

    Wyszło szydło z worka…. na koniec, kiedy już nie trzeba udawać.

  • Wiesz, czuję, że część ludzi odbierze to jako piękny gest… Nie rozumiejąc, że w polityce jest czas i na piękne gesty, ale i na twardą robotę do końca…

  • b52t

    Komentatorzy gazetowi widzą w tym zapłatę za żywe wspieranie przez PO ustępującego Prezydenta. No cóż, jeśli tak, to Komorowski chyba działa zgodnie z logiką: jeśli ja idę na dno, to wy ze mną.

  • Art
  • ajax

    Uważam, że większości naszych parlamentarzystów nie zaniknie jeden organ: mózg

  • ajax

    Kto wie. Możesz mieć rację z tym wyrównywaniem rachunków. Ale to nie zmienia żałosnego stylu i poziomu ustępującego prezydenta. Dziecku w piaskownicy można wybaczyć, że zabiera swoje zabawki i idzie na swoje podwórko, choć należy wytłumaczyć. Od prezydenta chyba można oczekiwać trochę więcej. Choćby zachowania na poziomie gimnazjalisty

  • Tak w ogólności: nie wierzę, że wśród P.T. Czytelników są wyłącznie osoby podzielające stanowisko przedstawione w felietonie :) Stąd moja ogromna prośba — proszę o komentarze krytyczne!! Ja się nie dość, że nie obrażę, to nawet więcej — ucieszę!!!

    Jeśli ktoś się zdążył przyzwyczaić, że na innych blogaskach za krytykę poglądów autora (lub nawet krytykę samego autora) dostaje się po kościach — to tu należy się odzwyczaić :)

    Dziękuję!

  • b52t

    No cóż poradzić, że jak z rzadka komentujący zgadzają się nie tylko z Sz. P. RedNacz, to jeszcze ze sobą. Ostoja spokoju i wzajemnego zrozumienia. Względnie kółko wsparcia. ;]

  • Chyba sam zacznę się ze sobą spierać :) Może czas zmienić zdanie — łatwiej będzie o stolec prezydencki.

  • b52t

    A to w takim razie nie wiem, czy będę mógł z czystym sumieniem poprzeć taką kandydaturę.

  • Mike

    Nie zauważyłem żebym się zgadzał z szanownym redaktorem nadmiernie, ale spostrzegawczość nie jest moją mocną stroną ;-)

  • Mało :) mało was :)

  • Netoperek

    Oczywiście – nie może zaniknąć coś co nie istnieje