3 rzeczy, których mogłeś nie wiedzieć o Konstytucji 3 Maja

Dziś Święto Narodowe Trzeciego Maja — ustanowione oczywiście z okazji uchwalenia dokumentu, który do historii przeszedł jako Konstytucja 3 Maja — ja zaś pomyślałem, że być może część P.T. Czytelników nie bardzo wie co tak naprawdę dziś czcimy.


Konstytucja 3 Maja

Konstytucja 3 Maja 1791 roku — Jan Matejko


Podstawy zna prawie każdy: 1791 rok, dwie dekady po pierwszym rozbiorze (i dwa lata przed drugim rozbiorem), druga spisana konstytucja na świecie (Amerykanie wyprzedzili nas o 4 lata, Francuzi spóźnili o 4 miesiące), próby zreformowania Rzeczypospolitej, targowica. Próba nieszczególnie udana, ponieważ w 1795 r. było już po ptokach.
Mówi się dużo, że Konstytucja 3 Maja powinna budzić w nas dumę, bo to dowód na to, że jednak Polacy potrafią, czasem mam jednak wrażenie, że z perspektywy dzisiejszego odbiorcy nie jest do końca jasne co właściwie w dokumencie tym zostało powiedziane. (Dla niektórych pewnie będzie także niespodzianką, że jej przyjęcie było właściwie efektem spisku — a może i po części zamachu stanu.)

Zniesienie monarchii elekcyjnej, ustanowienie monarchii dziedzicznej

Tron polski elekcyjnym przez familie mieć na zawsze chcemy i ustanawiamy. Doznane klęski bezkrólewiów peryodycznie rząd wywracających, powinność ubezpieczenia losu każdego mieszkańca ziemi polskiej, i zamknięcia na zawsze drogi wpływom mocarstw zagranicznych; pamięć świętości i szczęście ojczyzny naszej za czasów familij ciągle panujących; potrzeba odwrócenia od ambicyi tronu obcych i możnych Polaków zwrócenia do jednomyślnego wolności narodowej pielęgnowania; wskazały roztropności naszej oddanie tronu polskiego prawom następstwa. Stanowimy przeto, iż po życiu jakiego nam dobroć boska pozwoli, elektor dzisiejszy saski w Polsce królować będzie. Dynastya przyszłych królów polskich zacznie się na osobie Fryderyka Augusta, dzisiejszego elektora saskiego, które sukcesorom de lumbis z płci męzkiej tron polski przeznaczamy. Najstarszy syn króla panującego po ojcu na tron następować ma. Gdyby zaś dzisiejszy elektor saski nie miał potomstwa płci męzkiej, tedy mąż, przez elektora, za zgodą stanów zgromadzonych, córce jego dobrany, zaczynać ma linię następstwa w płci męzkiej do tronu polskiego. Dla tego Maryę Augustę Nepomucenę, córkę elektora, za infantkę polską deklarujemy: zachowując przy narodzie prawo, żadnej preskrypcyi podpadać nie mogące, wybrania do tronu drugiego domu po wygaśnieniu pierwszego.

Wyjaśnijmy: literalnie rzecz ujmując Rzeczpospolita Obojga Narodów była republiką z dożywotnim prezydentem wybieranym przez naród polityczny (w rzeczywistości tych spośród panów szlachty, którym chciało się pofatygować na walną elekcję). Dla niepoznaki ten prezydent był zwany królem; ale przecież nawet przed Unią Lubelską władzę w Koronie i Wielkim Księstwie Litewskim sprawował wybierany monarcha — wybierany spośród członków rodu Jagiełły, ale jednak wybierany (o tym, że panowanie Jagiellonów nie było takie oczywiste można się dowiedzieć z historii Bolesława IV Warszawskiego — Piasta! — który właściwie to został nawet wybrany na króla Królestwa Polskiego w 1446 r.).

No i okazuje się, że współcześni uważali taki stan rzeczy za niedopuszczalny, destabilizujący państwo i bezpieczeństwo jego mieszkańców, ułatwiający obcym tronom manipulacje polityczne. Stąd Konstytucja 3 Maja przesądza o tym, że po śmierci Stanisława Augusta tron objąć miał Fryderyk August, elektor saski, a za nim jego potomkowie w linii męskiej.

Zdziwieni, że Niemiec, niby z tych demokratycznych (ukłon wobec starszych P.T. Czytelników ;-) ale jednak przecież wiadomo, że po Niemcu niczego dobrego nie dało się spodziewać?
Otóż to nie takie proste: raz, że ledwo co było dwóch monarchów z Saksonii („za króla Sasa jedz, pij i popuszczaj pasa”), a dwa, że otoczona wrogami Rzplita — rzućcie okiem na zaprezentowaną poniżej mapę, jedyna przyjazna granica to ten turecki pasek na południowym wschodzie — musiała liczyć na sojusz z wielkim wrogiem naszego wielkiego wroga. Tymczasem Saksonia ledwie co toczyła wielką wojnę z Prusami, a parę lat później była koalicjantem Napoleona (w kolejnej wojnie z Prusami), czego efektem było m.in. upadek Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego, stworzenie Wielkiego Księstwa Warszawskiego — pod berłem naszego Drezdeńczyka… Zatem górę wzięła wiara, że w unii personalnej uda się wziąć w żelazne kleszcze Prusy.


Konstytucja 3 Maja mapa Polski

Rzeczpospolita w granicach 1789-1792. Sytuacja prawie jak z 1939 r. — jedyny przyjazny fragment granicy to ten fioletowawy pasek na południu, czyli Imperium Osmańskie (aut. Maciej Szczepańczyk, CC-BY-3.0)


Niestety nie udało się, a szkoda, bo alternatywny przebieg historii przewidywał: szachowanie Berlina, przez co Rosja nie odważyła się na rozbiory, skutkiem czego było odebranie Prusom Śląska — i tak aż do 1871 r., kiedy doszło do pokojowego zjednoczenia Niemiec (cesarzem został nasz pół-Polak, pół-Saksończyk). Więc nie wybuchła Wielka Wojna, więc nie doszło do obalenia caratu i puczu bolszewickiego w Piotrogrodzie (Rosja stała się monarchią parlamentarną w 1906 r.), więc pewien austriacki malarz błąkał się całe życie po gospodach między Linzem a Monachium, więc Michał Witkowski może odziewać się jak chce na festynach organizowanych z okazji rocznicy uhonorowania Ernsta Röhma pokojową Nagrodą Nobla…

Król panuje lecz nie rządzi. Trójpodział władzy.

Wszelka władza w społeczności ludzkiej początek swój bierze z woli narodu. Aby więc wolność obywatelską, porządek społeczności i całość państw Rzeczypospolitej na zawsze zabezpieczyć; trzy władze rząd narodu polskiego składać powinny i z woli prawa niniejszego na zawsze składać będą; to jest: władza prawodawcza w stanach zgromadzonych; władza najwyższa wykonawcza w królu i straży, i władza sądownicza w juryzdykcyach na ten koniec ustanowionych lub ustanowić się mających. (…)

Sejm czyli stany zgromadzone, na dwie izby dzielić się będą: na izbę poselską i na izbę senatorską, pod prezydencyą króla.
Izba poselska, jako wyobrażenie i skład wszechwładztwa narodowego, będzie świątynią prawodawstwa; przeto w izbie poselskiej najpierwej decydowane będą wszystkie projekta. (…)
Osoba króla jest święta i bezpieczna od wszystkiego. Nic sam przez się nie czyniący, za nic w odpowiedzi narodowi być nie może. Nie samowładzcą, ale ojcem i głową narodu być powinien i tym go prawo i konstytucya niniejsza być uznaje i deklaruje. (…)

Straż, czyli rada królewska, do dozoru, całości i egzekucyi praw królowi dodana, składać się będzie: I-o z Prymasa, jako głowy duchowieństwa polskiego i jako prezesa komisyi edukacyjnej, mogącego być wyręczonym w straży przez pierwszego ex ordine biskupa, którzy rezolucyi podpisywać nie mogą. II-o z pięciu ministrów to jest: ministra policyi, ministra pieczęci, ministra belli, ministra skarbu, ministra pieczęci do spraw zagranicznych. III-o z dwóch sekretarzów, z których jeden protokół straży, drugi protokół spraw zagranicznych trzymać będą: obydwa bez votum decydującego. (…)

Dla porządnego władzy wykonawczej dopełnienia, ustanawiamy oddzielne komisye mające związek ze Strażą i obowiązane do posłuszeństwa tejże Straży. Komisarze do nich wybierani będą przez sejm, dla sprawowania urzędów swoich, w przeciągu czasu prawem opisanego. Komisye te są: I. Edukacyi, II. Policyi, III. Wojska, IV. Skarbu.

Tego tłomaczyć nikomu chyba nie potrzeba: teoretyczne podwaliny rozdziału władzy — pamiętajmy, że liberalizm był poglądem opozycyjnym wobec jedynowładztwa, nawet jej oświeconej postaci — pojawiają się w piśmiennictwie Johna Locke’a, jako trójpodział (legislatywa, egzekutywa, sądownictwo) wykrystalizował się u Monteskiusza. Ojcowie Konstytucji 3 Maja znali prądy amerykańskie, wiedzieli o czym mówi się we Francji, toteż sięgnięcie po obiecujące wzory było całkiem naturalne.


Konstytucja 3 Maja postanowienia -- Fryderyk August królem Polski

Fryderyk August I, elektor saski, niedoszły król Polski, późniejszy król Saksonii, Wielki Książę Warszawski. Obraz pędzla Karla Christiana Vogel von Vogelstein.


Zwróćmy jednak uwagę na pozycję monarchy w ustroju państwa: dziedziczność tronu nie oznacza samowładztwa, dla nieodpowiedzialnego politycznie króla zarezerwowano natomiast rolę szefa władzy wykonawczej — w tym zakresie wspierać go miała kilkuosobowa Straż Praw (rząd) — oraz przewodniczącego Senatu. Jest to schemat praktycznie przepisany za konstytucją Stanów Zjednoczonych, z tą różnicą, że w Waszyngtonie funkcję tę sprawuje wiceprezydent (jako President of the Senate), no i szef rządu jest dożywotni i dziedziczny (rozwiązanie takie brano także pod uwagę w USA).

Oprócz rady królewskiej w skład władzy wykonawczej wchodzić też miały cztery komisje (ministerstwa) — warto zwrócić uwagę jakie obszary uważano za fundamentalnie istotne dla funkcjonowania państwa — podległe Straży, ale powoływane przez Sejm.

Katolicyzm religią panującą, tolerancja dla innych religii

Religią narodową panującą jest i będzie wiara święta rzymska katolicka, ze wszystkiemi jej prawami. Przejście od wiary panującej do jakiegokolwiek wyznania, jest zabronione pod karami apostazyi. Że zaś taż sama wiara święta przykazuje nam kochać bliźnich naszych; przeto wszystkim ludziom, jakiegokolwiek bądź wyznania, pokój w wierze i opiekę rządową winniśmy; i dla tego wszelkich obrządków i religii wolność w krajach polskich, podług ustaw krajowych, warujemy.

Pomijając na chwilę, że prześladowania religijne były już w Europie passé — i że postanowienia Konstytucji 3 Maja były powrotem do polskiej tradycji tolerancji religijnej XVI wieku — warto zwrócić uwagę na polityczny aspekt tego kroku. Naśladując… a jakże, Prusy, które od przeszło 100 lat były ostoją wolności wyznania (to do Berlina i Królewca uciekali żydzi i innowiercy z całej Europy) postawiono na modne prądy odwołujące się do integrowania się ludności w oparciu o inne kryteria, niż wyznawana wiara (osoba monarchy, z czasem naród i państwo).

Przyjęcie rzymskiego katolicyzmu jako religii panującej miało też pewne konsekwencje ustrojowe: przy królu Prymas miał być członkiem Straży Praw (także jako szef Komisji Edukacji Narodowej) — ale już regencję sprawowała Straż in corpore (Prymas tracił splendor interreksa, ponieważ… dziedziczność tronu zakłada brak bezkrólewia).

A że z dzisiejszej perspektywy sprzecznością wydaje się równoczesne ustanowienie rzymskiego katolicyzmu religią panującą i ogłoszenie równości innych wiar… to ja już na to poradzić nie potrafię.

PS Wszystkie cytaty za „USTAWA RZĄDOWA czyli KONSTYTUCYA 3. maja 1791”, NAKŁADEM REDAKCYI „ECHA z NAD SANU.” Z drukarni S. F. Piątkiewicza. 1885., za: Wikiźródła (pl.wikisource.org)

  • Mike

    To oczywiste, że należało wtedy (i należy dzisiaj) zlikwidować formę wyboru rządu o nazwie demokracja czyli rządy głupoty. Monarchia jest najlepszą formą sprawowania rządów, najbardziej stałą i w zasadzie jedyną z długoterminową polityką.

    Nawiasem mówiąc ludziska sobie myślą, że król rządził sam i wszystko mógł a najbardziej lubił uciskać lud, co jest oczywistą propagandową bzdurą. Skądinąd i wtedy i dzisiaj rządzi oligarchia, tyle że wtedy oficjalnie a dzisiaj za pomocą osłów, którzy im dodają różne „lub czasopisma” do ustaw.

    Jedyną (być może) zaletą tzw. demokracji jest to, że nie są zbyt wojownicze, bo wojna na ogół szkodzi kręceniu lodów. Ale też przez to mają problem się bronić przeciwko bardziej zorganizowanym formom z jednolitą długofalową polityką. Stąd ta promocja demokracji wszędzie na świecie.

    I nie darmo Marks twierdził, że wystarczy wprowadzić demokrację a ludzie sami się doprowadzą do socjalizmu czyli systemu gospodarczego powszechnego dzisiaj na świecie, choć oczywiście nie nazwanego wprost, jako że żyjemy w świecie fałszu i obłudy gdzie słowa znaczą zupełnie co innego niż ongiś.

  • Waldemar Bulkowski

    A ja uważam, że Konstytucja 3 Maja była trzecia na świecie… Wcześniej była Konstytucja Korsyki…

  • A to ciekawe, nawet nie słyszałem. Dzięki :)

  • Monarchia tak, ale jednak forma władzy przedstawicielskiej — parlamentaryzm — też jest OK. Już dawno temu zauważyli (nawet w ówczesnej Anglii), że król bez parlamentu jest królem bez głowy — ale i parlament bez króla jest dyktaturą.

  • Mike

    Tak czy owak król nie jest w stanie rządzić sam, niemniej jednak forma organu doradczego pozostaje do dyskusji. Osobiście uważam, że im mniej nowych praw tym lepiej dla ludu, a takie przedstawicielstwa mają tendencje do usprawiedliwienia swojego bytu poprzez wymyślanie nikomu niepotrzebnych regulacji, dla „naszego” dobra rzekomo.

  • Tu problemem jest permanentność parlamentu — jeśli ktoś ma dostawać wypłatę „co miesiąc”, musi pokazać, że coś robi. A gdyby tak sesyjność (wiosna, jesień) i ograniczenie się do diety — a w pozostałym okresie: do roboty — zaraz by wyszło, że wcale to wszystko nie jest takie niezbędne…

    … inna sprawa, że pewnie EU by się zmartwiła sesyjnością Sejmu, bo kto by to wszystko przepisywał…

  • Art

    Problemem nie jest permanentność parlamentu, lecz klientelizm. Zgadzam się z tym, że parlament być musi, choćby po to, aby władza ustawodawcza była oddzielona od władzy wykonawczej. Mimo to nie uważam, że parlamentaryzm musi oznaczać demokrację. W parlamencie powinna zasiadać elita narodu, a niestety Lud niechętnie głosuje na elitę. Co gorsza Lud nie ma własnych poglądów, więc za rządów lewicy głosuje na prawicę, a za rządów prawicy glosuje na lewicę. Wyborcy stali się klientami, a politycy marketingowcami.

    Wolałbym aby skład Sejmu był ustalany podobnie jak skład Izby Lordów w UK. To jednak może być trudne do wprowadzenia.

    Łatwiej będzie zawęzić grupę osób z czynnym prawem wyborczymi, np. wprowadzając wymóg wniesienia opłaty w lokalu wyborczym (oczywiście symbolicznej, np. 100 zł raz na cztery lata) i/lub wymóg posiadania świadectwa maturalnego. Od razu poprawiłaby się jakość parlamentaryzmu.

  • ajax

    Nie jestem pewien czy matura coś dałaby (już na marginesie – znam wiele osób nie mających matury, nawet nie mających ukończonej ZSZ i żyjących bardzo rzetelnie, odpowiedzialnie i porzadnie. Takim był mój teść aby daleko nie szukać. Znam także niejedną osobę nawet z dyplomem wyższej uczelni tak nieodpowiedzialną i wręcz głupią, że bałbym się powierzyć jej obowiązki pasania gęsi pod lasem. A już zupełnie anegtotyczny przypadek z jakim się zetknąłem: osoba z tytułem mgr pedagoga i z niedorozwojem (czyli od urodzenia) umysłowym na poziomie umiarkowanym. Taki stopień upośledzenia de facto wyłącza odpowiedzialność karną. Widocznie jednak pozwala na uczenie dzieci i mlodzieży w szkole). Podobnie uważam, że opłata za możliwość głosowania nie da efektu. Natomiast mam inną propozycję: prawo do głosowania otrzymują osoby, które przez całą kadencję płacą podatek – oczywiście płacą a nie tylko odprowadzają i odbierają całą odprowadzoną kwotę jako zwrot. Sam tej daniny nie lubię, ale jest to jakiś tam wyróżnik samodzielności choćby finansowej, bowiem jeśli płacisz podatki to potrafisz sam się utrzymać zamiast żyć na cudzym garnuszku i wykazujesz jakąś odpowiedzialność za siebie (utrzymując się samemu) i za państwo (z wszystkimi jego wadami (duuuużo) i zaletami (muszę długo myśleć aby jakieś sobie przypomnieć).
    A może to jakiś zupełnie głupi i niedoważony pomysł?
    A na koniec – tak jestem zwolennikiem monarchii – ma najdłuższy „staż” jako forma rządów w historii, wymaga planów dłuższych niż na jedną (czy dwie) kadencje i wiąże się z jakimś poczuciem osobistej odpowiedzialnośći.
    A może znów mam złudzenia?

  • Nie, to nie jest złudzenie.
    Przypominam, że prawie 1/2 spośród państw „starej” EU to były monarchie. W naszej części Europy się nie ostały, zmiecione wichurą wojny i komunizmu, ale Bułgaria w pewnym sensie otarła się o powrót cara…

  • Art

    Podatków dochodowych w kraju nie płacą także najzaradniejsi i najbogatsi. Najbogatsi płacą podatki w rajach podatkowych, ale zapewne woleliby, aby Polska stała się takim rajem. Natomiast szara strefa jest bardzo ważna dla liberałów, bo nikogo nie jest tak łatwo przekonać do likwidacji ZUSu i podatków dochodowych, jak właśnie ludzi, którzy unikają ZUSu i podatków dochodowych. Nie należy wykluczać szarej strefy z wyborów do legislatury, co najwyżej z wyborów do egzekutywy.

    Opłata za możliwość głosowania zmniejszy frekwencję, bo do głosowania nie pójdą babcie i dziadki, dla których skreślanie krzyżyków to odskocznia od codziennej monotonii. Gdyby trzeba było płacić, to do urn pójdą tylko ci, którym naprawdę zależy. A komu naprawdę zależy? Przede wszystkim ludziom, którzy interesują się polityką. W tej chwili głosują nawet najwięksi ignoranci, bo „obywatelski obowiązek”. Warto zamienić ten rzekomy obowiązek w przywilej dla zainteresowanych.

    Wykształcenie nie wpływa na to czy ktoś jest rzetelny, porządny lub odpowiedzialny. To raczej wychowanie na to wpływa. Natomiast wykształcenie ma pomagać człowiekowi w podejmowaniu decyzji, w logicznym myśleniu, w pozyskiwaniu wiedzy, wyciąganiu wniosków. Wyborca nie musi być ekspertem w danej dziedzinie, ale musi być na tyle inteligentny, by samodzielnie dojść do właściwych wniosków. Twój teść być może jest ponadprzeciętny, ale na wynik wyborów wpływają przeciętni ludzie, a przeciętny człowiek bez matury zaniża jakość wyborczego rezultatu. Dla poprawy ogólnej statystyki warto byłoby odżałować głosy tych kilku wybitnych Polaków bez matury.

  • Z tym, że to wykształcenie dziś jest takie, że chyba nie rzutuje szczególnie na nic. Mówicie „matura”, a mnie coś podpowiada, że nawet dyplom Wyższej Szkoły Tego i Owego niekoniecznie oznacza cokolwiek w głowie.

    Opłata za możliwość oddania głosu to… jeszcze jeden podatek, a przecież chodzi o to, żeby było ich mniej ;-) Może zatem jakiś rodzaj systemu kurialnego? Jakikolwiek cenzus w zdemokratyzowanym społeczeństwie brzmi jak powrót do reakcji czasów ks. Czartoryskiego, ale może jednak to jest odpowiedź?

  • Art

    Najlepiej byłoby dać czynne prawa wyborcze wyłącznie osobom o stopniu naukowym doktora habilitowanego, co wykluczyłoby też mnie, ale chętnie zrezygnowałbym z tego prawa na rzecz mądrzejszych. Byłoby podobnie jak w przypadku wyboru papieża, tylko że zamiast kardynałów na konklawe zjeżdżaliby się dr. hab. Pomysł z maturą jest po prostu nieco mniej ekstremalny :). Nawet dzisiejsza matura z matematyki zdana na 30% to jest kryterium, które odsiałoby najmniej pożądanych wyborców. Matura z polskiego czy historii może nie świadczy o inteligencji i zdolności do logicznego myślenia, ale matma to wciąż matma.

    Różnice między opłatami a podatkami są znane nam obu, więc nie będę ich tu wypisywał. Zaznaczę tylko, że jeśli mam wybór między podatkiem a opłatą, to wolę opłatę. Zorganizowanie wyborów kosztuje – pytanie brzmi: czy powinno kosztować wszystkich podatników, czy tylko głosujących?

    Osobiście uważam, że im bardziej skomplikowany system selekcji elektorów, tym więcej będzie sprawiał problemów. Dobre są proste rozwiązania typu: wiek, opłaty, formalne wykształcenie. Ale jeśli mamy się bawić w skomplikowane rozwiązania, to zawsze można stworzyć specjalny egzamin dla wyborców, tak jak egzamin na prawo jazdy.

    Dobrym pomysłem byłoby też zrównanie czynnych praw wyborczych z biernymi prawami wyborczymi. Jeśli np. kandydat na prezydenta musi mieć ukończone 35 lat, to jego wyborcy również.

  • ajax

    „Najlepiej byłoby dać czynne prawa wyborcze wyłącznie osobom o stopniu naukowym doktora habilitowanego” – „Ein hudert Professoren, Vaterland du bist verloren”

  • ajax

    „Podatków dochodowych w kraju nie płacą także najzaradniejsi i najbogatsi.” – tak bowiem postanowili i z ich punktu widzenia jest to najpewniej racjonalne. A że efektem byłaby rezygnacja z prawa do oddania głosu? Nie da sie zjeść ciastka i mieć ciastko

    „Nie należy wykluczać szarej strefy z wyborów do legislatury” – dlaczego. Tylko proszę prostymi slowami, tak abym nawet ja to zrozumiał ;-D

    „Opłata za możliwość głosowania zmniejszy frekwencję, bo do głosowania nie pójdą babcie i dziadki” – czyżbyś uważał że babcie i dziadki są już niespełna rozumu? Sam jestem dziadkiem – kilkakrotnym, pracuję na odpowiedzialnym stanowisku, do emerytury mam … naście lat pracy i czuję się Twoim szufladkowaniem dotknięty. Pociesz się – Ty też poznasz sklerozę, bowiem „prędzej od błyskawic mijaja lata młode…” – KIG

    „Gdyby trzeba było płacić, to do urn pójdą tylko ci, którym naprawdę zależy” – lub ci którym zapłaci kandydat na p/osła, co już się w wyborach w Najjaśniejszej zdarzało

    „Wykształcenie nie wpływa na to czy ktoś jest rzetelny, porządny lub odpowiedzialny. To raczej wychowanie na to wpływa.” – zgadzam się

    „Natomiast wykształcenie ma pomagać człowiekowi w podejmowaniu decyzji, w
    logicznym myśleniu, w pozyskiwaniu wiedzy, wyciąganiu wniosków” – zlituj się. Po polskiej szkole? Spytaj nauczycieli jak to funkcjonuje. Po maturze pono 1/3 abiturientów nie rozumie prognozy pogody

    „Wyborca nie musi być ekspertem w danej dziedzinie, ale musi być na tyle
    inteligentny, by samodzielnie dojść do właściwych wniosków” – zgadzam się

    „Twój teść być może jest ponadprzeciętny” – był. Zmarł 3 lata temu. Był zupełnie przeciętnym, rzetelnym człowiekiem posługującym się zdrowym rozsadkiem

    „przeciętny człowiek bez matury zaniża jakość wyborczego rezultatu” – obudź się z tego miłego snu

  • ajax

    Może gdyby Bułgarzy restytuowaliby monarchię to ich kraj nie pogrążałby sie tak bardzo. Jeżdże przez Bułgarię od kilku lat i z roku na rok jest gorzej, w odróżnieniu od Rumunii, gdzie wyraźnie jest coraz lepiej

  • Tak, mnie się też Żelazny Kanclerz przypomniał ;-) Aczkolwiek nie mam pewności co dokładnie mógł mieć Bismarck na myśli — bo tam gdzie rozwaga i dzielenie na czworo może się przydawać (legislatywa), cechy te są mało pożądane (egzekutywa).

    Więc być może miał na myśli profesorów na stanowiskach wykonawczych, nie prawodawczych.

  • ajax

    Uważam, że miał na myśli całkowity paraliż zarówno legislacyjny jak i egzekucyjny i jest to polityczna wersja brzytwy Ockhama

  • ajax

    Ale czy ja się na tym znam? ;-P

  • Nie trzeba się znać, żeby mieć swoje zdanie ;-)

  • ajax

    ;-D

  • Art

    Wyrywasz z kontekstu moje wypowiedzi aby łatwiej je było obalić. Ale po kolei.

    „…tak bowiem postanowili i z ich punktu widzenia jest to najpewniej
    racjonalne. A że efektem byłaby rezygnacja z prawa do oddania głosu? Nie
    da sie zjeść ciastka i mieć ciastko.”

    (1) Z ich punktu widzenia jest to racjonalne, bo to są racjonalni ludzie. I właśnie dlatego nie należy odbierać im głosu (ale nie tylko dlatego). Ten kto chętnie płaci podatki z pewnością racjonalny nie jest. Moim skromnym zdaniem lepsi są wyborcy myślący racjonalnie ;).

    (2) Podatki płaci się od dochodu, nie od majątku (z wyjątkami). Jeśli ktoś ma np. w sejfie 100 mln w złocie lub w diamentach, to choćby bardzo chciał, nie może zapłacić od tego podatku.

    (3) Za prawo głosu warto zapłacić, ale co najwyżej kilkaset złotych, no może kilka tysięcy. Rezygnowanie z optymalizacji podatkowej wartej miliony złotych nie jest warte jednego głosu.

    (4) Pieniądze które trafiają do Skarbu Państwa są w większości marnowane. Równie dobrze można dawać prawo głosu za palenie banknotami w piecu.

    (5) W poprzednim komentarzu napisałem: „najbogatsi płacą podatki w rajach podatkowych, ale zapewne woleliby, aby Polska stała się takim rajem” – i to jest właśnie odpowiedź na pytanie dlaczego powinni mieć możliwość głosowania w wyborach. Tacy ludzie głosowaliby za tym, by polskie państwo dało im możliwość płacenia w Polsce podatków w takiej wysokości w jakiej płacą je obecnie za granicą. Odebranie im praw wyborczych byłoby jednoznaczne z odebraniem praw wyborczych zwolennikom uczynienia z Polski raju podatkowego.

    „Tylko proszę prostymi slowami, tak abym nawet ja to zrozumiał”

    Wyjaśniłem w poprzednim komentarzu dlaczego nie należy wykluczać szarej strefy. Napisałem wtedy: „szara strefa jest bardzo ważna dla liberałów, bo nikogo nie jest tak
    łatwo przekonać do likwidacji ZUSu i podatków dochodowych, jak właśnie
    ludzi, którzy unikają ZUSu i podatków dochodowych”. Innymi słowy ludzie z szarej strefy reprezentują poglądy rzadko spotykane w sferze legalnej. I co ważniejsze, to ludzie z szarej strefy chcą zmian. Odebranie szarej strefie prawa do głosowania utrwali status quo. Moje propozycje zmian ordynacji wyborczej mają na celu spowodować zmianę polityki państwa.

    „Sam jestem dziadkiem – kilkakrotnym, pracuję na odpowiedzialnym
    stanowisku, do emerytury mam … naście lat pracy i czuję się Twoim
    szufladkowaniem dotknięty.”

    Nie napisałem „wszystkie babcie i dziadki”. Napisałem „babcie i dziadki, dla których skreślanie krzyżyków to odskocznia od codziennej monotonii”, czyli zawęziłem zbiór do tylko niektórych babć i dziadków. Miałem na myśli ludzi, którzy chodzą na wybory z nudów lub dla rozrywki, a nie dlatego, że interesują się polityką i traktują sprawę serio. Młodzi ludzie też bywają ignorantami (nawet większymi), ale tacy ignoranci się nie nudzą, bo nie są na emeryturze, a poza tym dla nich wybory to żadna rozrywka.

    „lub ci którym zapłaci kandydat na p/osła, co już się w wyborach w Najjaśniejszej zdarzało”

    (1) Teraz też kandydat może płacić wyborcom, aby na niego głosowali, więc co to zmienia? Wprowadzenie obowiązkowej opłaty utrudni przekupienie wyborców, bo kandydat oprócz sfinansowania łapówki będzie musiał też sfinansować opłatę. Sfinansowanie samej opłaty (bez łapówki) nie przekona wyborcy do głosowania wbrew własnym poglądom.

    (2) Korumpowanie wyborców jest nielegalne, więc taki proceder jest zagrożeniem dla wyniku wyborów na równi z innymi nielegalnymi działaniami, jak np. fałszowaniem wyniku wyborów przez skorumpowanych członków komisji wyborczej. Członka komisji wyborczej chyba nawet łatwiej skorumpować niż wyborców, bo kwota pieniędzy przeznaczona na łapówkę dla jednego członka komisji musiałaby być dzielona pomiędzy wielu wyborców.

    (3) Korumpowanie wyborców na masową skalę jest niemożliwe do ukrycia, od razu się wyda. Przekupienie garstki wyborców nie zmieni rezultatu wyborczego, zwłaszcza przy ordynacji proporcjonalnej.

    „zlituj się. Po polskiej szkole? Spytaj nauczycieli jak to funkcjonuje.
    Po maturze pono 1/3 abiturientów nie rozumie prognozy pogody”

    Załóżmy więc, że prognozy pogody nie rozumie 1/3 osób, które zdały maturę. Od razu nasuwa się pytanie: ile osób, które oblały maturę, nie rozumie prognozy pogody? Bo moim zdaniem około 90% I te 90% chciałbym wyeliminować, choć oczywiście wymaga to wyeliminowania także pozostałych 10%.

    Kryterium egzaminu maturalnego nie jest może doskonałe, ale lepsze niż brak jakiegokolwiek kryterium.

    Poniżej zamieszczam arkusz z tegorocznej matury z matematyki na poziomie podstawowym: https://redir.atmcdn.pl/https/o2/tvn/web-content/m/p1/f/5607fe8879e4fd269e88387e8cb30b7e/c1140844-f322-11e4-ab9a-0025b511226e.pdf
    Nie wiem jak dla Ciebie, ale dla mnie jest to trochę trudniejsze od prognozy pogody.

    Tak jak napisał Olgierd, kryterium wykształcenia powinno obowiązywać w wyborach do legislatury. Do egzekutywy niech sobie każdy głosuje, nawet upośledzeni umysłowo.

    Abstrahując od tego czy Bismarck jest dla mnie autorytetem, jemu raczej chodziło o pełniących funkcje państwowe, a nie o wyborców. To naturalne, że profesor nie nadaje się na ministra. Profesowie są od myślenia, a nie do ciężkiej pracy.

    „Zmarł 3 lata temu. Był zupełnie przeciętnym, rzetelnym człowiekiem posługującym się zdrowym rozsadkiem”

    Przeciętnym człowiekiem czy przeciętnym człowiekiem bez matury? Bo to różnica.

  • Pingback: Święto Konstytucji 3 Maja – Gazeta Petersburska()