Reklama cydru najlepsza na wiosnę

Skoro to wiosna, to czas na temat-samograj: reklama cydru (to nie jest reklama ;-) Bo reklama cydru jest najlepsza na wiosnę.

Zagadnienie stare jak popularność cydru w ostatnim czasie: czy cydr wolno reklamować, skoro jest napojem niskowoltażowym, modnym i w ogóle seksi — w przeciwieństwie do piwa, które brzydko pachnie, a jednak reklama piwa jest legalna? (w tym pytaniu jest sugestia odpowiedzi ;-)


reklama cydru

Z pewną taką nieśmiałością… Na szczęście udało się tak wykardować, że zostało tylko …dr — to od tl,dr ;-) (fot. (c) M. Rudak)


Najsamprzód godzi się dwa zdania teorii, zanim przejdziemy do praktyki.
Teoria jest taka, że kwestie promocji i reklamy napojów alkoholowych reguluje ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, która jest tak napisana, że należy uważać na nisko przelatujące kwantyfikatory. Kluczowy jest jej art. 13(1) ust. 1, w którym czytamy, iż:

Zabrania się na obszarze kraju reklamy i promocji napojów alkoholowych, z wyjątkiem piwa, którego reklama i promocja jest dozwolona, pod warunkiem że (…)

(Te warunki to oczywiście po prostu obostrzenia w reklamie piwa: że nie wolno kierować jej do małoletnich, że nie łączy się ze sprawnością fizyczną, no i nie może się kojarzyć z relaksem lub wypoczynkiem — ten ciężko tyrający góralicek… — jak trafnie ;-) pisałem 4 lata temu: piwo tylko dla niezadowolonych z życia.)

Mniejsza z tym. Istotne jest to, że literalnie cydr to nie piwo, a zatem reklama cydru nie jest reklamą piwa, więc — zabrania się reklamy i promocji napojów alkoholowych…
Nieważne jakie ma nasilenie procentów, jeśli nie nazywa się piwo, reklamować go po prostu nie wolno. Stąd myk Somersby, który na rynku polskim dolewa do cydru piwa, uzyskując napój piwny o smaku jabłkowym — ni pies, ni wydra…

Czy taki zakaz reklamy cydru ma sens? Osobiście sensu widzę w tym — w każdym zakazie reklamy — dokładnie tyle, co w przejściowym zakazie reklamy OFE. Rozumiem, że można i należy przeciwdziałać patologiom związanym ze spożyciem alkoholu, ale wylewanie dziecka z kąpielą, zwłaszcza przez państwo, które jedną ręką łupie po łbie, a drugą łupie akcyzę, jest po prostu obłudne.

Czytając jednak wypowiedzi kierownictwa PARP-y — o tym, że zło czai się w już w reklamie piwa, więc np. producenci wina zamiast walczyć o dopuszczalność prowadzenia działań reklamowych powinni walczyć o bezwzględny zakaz reklamowania alkoholu — myślę sobie, że może być tylko gorzej…

PS Celem wyjaśnienia, żeby nie pozostawić tematu niedomówionego: osobiście nie przepadam za cydrem, każdy który piłem jest dla mnie zbyt słodki. Jabłka uwielbiam, ale jabłecznik tylko w postaci wypieków ;-)