Powiedział co wiedział #17 — co Andrzej Duda ma do rolnika spod Mławy?!?

Podkreślając fakt, że na drugą turę wyborów pójdę — by oddać swój głos po równo, na obu kandydatów, których dopinguję po równo (o tym będzie jeszcze felieton) — chciałem niniejszym zaprotestować przeciwko oskarżaniu kandydatów o całe zło, które dzieje się na świecie.

Mam na myśli dzisiejszy programowy tekst w moim ulubionym portalu plotkarskim, czyli „Wiceminister Duda. Sprawdzamy czym kandydat PiS na prezydenta zajmował się w ministerstwie Zbigniewa Ziobry”.

Oczywiście praca w rządzie Jarosława Kaczyńskiego nie jest powodem do chluby, jednak nie wolno robić takich numerów jak wywija dziś naTemat.pl. Oto w artykule, który dowodzi, że w redakcji naTemat.pl klasyczny proces redakcyjny nie istnieje, pojawia się podtytuł „w obronie złego prawa” — a tam passus o tym jak to Andrzej Duda pracował nad nowelizacją ustawy o komornikach, która pozwoliła na wyjście poza rewir komorniczy.
Przypominam, że to była zmiana postulowana praktycznie przez wszystkich, a miała właśnie doprowadzić do większej konkurencji między komornikami — żeby im się już tak chciało, jak wcześniej nie chciało się chcieć.

Są to przepisy, które dają możliwość taką, że komornik szczeciński — weźmy najbardziej skrajny przykład — będzie działał, powiedzmy, w Przemyślu. Proszę państwa, a dlaczego nie? Jeżeli poważny przedsiębiorca w Szczecinie będzie miał swojego wypróbowanego, dobrze działającego komornika szczecińskiego i dłużnika w Przemyślu (…) to, proszę państwa, przecież jest to jego święte prawo. Właśnie to daje mu swobodę i on zwiększa swoją szansę na odzyskanie pieniędzy.(wiceminister Andrzej Duda o komornikach w Izbie Poselskiej, 13 marca 2007 r.)

I teraz Kamil Sikora, zgodnie z właściwą sobie logiką, pisze coś takiego, że to zła nowelizacja była, bo oto kwartał temu komornik z Łodzi zajął ciągnik Bogu ducha winnemu rolnikowi spod Mławy. Bo przecież „Duda bronił w Sejmie przepisów, które pozwoliły na to działanie. Zniosły one ograniczenie działania komorników tylko do rejonu działania ich sądu i pozwoliły na działanie w całym kraju.” Czyli nowelizacja zmuszająca komornika do wyjścia poza jego rewir komorniczy na wniosek wierzyciela jest zła, ponieważ dekadę później jakiś komornik dopuścił się nieprawidłowości (a może i przestępstwa) w toku egzekucji…

Nie wiem jakiego rodzaju to logika. Chyba dokładnie tego samego, która nakazuje oskarżać naukowców winnych odkrycia pewnej reakcji chemicznej o politykę Phenianu. Albo Gottlieba Daimlera o wynalezienie wypadków samochodowych, które uśmiercają tysiące ludzi na drogach całego świata.

Tymczasem dla każdego człowieka przy zdrowych zmysłach — a jeszcze lepiej: pamiętającego sobiepaństwo komorników sprzed nowelizacji — jest jasne, że tamto (częściowe) odbiurokratyzowanie gospodarki było dobre, ponieważ dzięki temu wierzyciel nie ma musu kierowania wniosku egzekucyjnego do komornika w obrębie rewiru, w którym jest dłużnik. Pamiętacie, że niektórzy komornicy sabotowali egzekucje przeciwko dłużnikowi-lokalnemu biznesmenowi, który też dawał komornikowi zarobić? — i to właśnie przerwała nowelizacja, za poparcie której powinniśmy Andrzejowi Dudzie podziękować.

Jasne, na zmianie mogło skorzystać paru nieuczciwych komorników, jednak u licha: nie jest temu winien ani Andrzej Duda, ani projektodawca nowelizacji, ani też posłowie, którzy wówczas głosowali za nowelą (ciekawe czy poparł ją wicemarszałek Bronisław Komorowski?)

Dyskusje z jego udziałem zawsze były inteligentne, merytoryczne, choć czasem złośliwe, co przydaje koloru. Znakomity prawnik unikający populizmu i trzymający się zasad politycznej kultury, ale także, jak trzeba, polityczny bojownik.
(„Polityka” o Andrzeju Dudzie, wrzesień 2014 r.)

Rekapitulując: Andrzejowi Dudzie zapewne można zarzucać sporo — pamiętajmy jednak, że w rankingu posłów „Polityki” zawsze plasował się bardzo wysoko (ba, po odejściu do parlamentu EU „Polityka” płakała po Dudzie) — jednak hasło „rewir komorniczy” należy zapisać mu zdecydowanie na plus.

Niestety, portale plotkarskie mają to do siebie, że kierują się logiką podjudzania — najgorsze są te z misją, zwłaszcza jeśli misja ma na imię „wybory” — zatem skoro trzeba było przyłożyć Andrzejowi Dudzie, to kij musiał się znaleźć…

  • kjonca

    W kwestii formalnej „reakcja jądrowa” nie jest reakcją chemiczną

  • No właśnie z pobieżnej lektury Wikipedii wyszło mi, że jest to jakiś „inny świat”. Nie będę udawał, że się znam — dzięki :)

  • Art

    To ja również w kwestii formalnej. Nazwa „Phenian” nie dość że jest rusycyzmem, to jeszcze na dodatek powstała na skutek błędnej transkrypcji z języka koreańskiego: http://pl.wikipedia.org/wiki/Pjongjang#Polska_nazwa_miasta

  • Lubię rusycyzmy i efekty błędów ludzkich — cała historia ludzkości jest pełna rzeczy, których by nie było gdyby zawsze wszyscy o wszystkim myśleli od A do Z…

    Mam pisać? „平壤” ;-) (ciekawe czy uda się przekleić te szlaczki?)

  • Art

    Najlepiej pisać „Pjongjang”, bo słowo to w języku polskim wymawia się podobnie do wspomnianego „平壤”. W tej chwili „Phenian” to raczej ciekawostka historyczna, na tej samej zasadzie ja pracuję w Stalinogrodzie :).

    „Pjongjang” i podobne nazwy stosowano w Polsce przed wojną, dopiero po wojnie komuniści zmienili je na „fenian”, tak jak zmienili krawat na zwis męski ozdobny. Bądźmy reakcjonistami w dobrym tego słowa znaczeniu.

  • Offtopicznie, to wg mnie ciekawa sprawa jest z Pekinem. Odchodzi się od „Pekin”, żeby zapisywać „Bejing”, które się powinno czytać … (jeżeli dobrze rozkminiłem) „Pecin'”. A wszyscy czytają „Bedżing”.

    Tak to oto sobie Chińczycy przemianowali stolicę. Ciekawe czy celowo.

  • OK, zatem postaram się zapamiętać — i dziękuję za tę informację (której, przyznaję, nie znałem).

    A w ogóle to widzę, że nie 平壤 lecz 평양 — też muszę zapamiętać ;)

  • To jest chyba efekt amerykanizacji języka. Zdarza się w Polskiej prasie widzieć „Khomeiniego” czy „Khartum”, „Khalidov” zamiast Chomeini, Chartum, Chalidow, sposób zapisu rosyjskojęzycznych nazwisk też przejmujemy stamtąd… Widzimy szyldy na lotniskach, drogowskazy, obce internety… Akwizgran staje się Aachen, etc.

  • b52t

    Ulubiony portal plotkarski warszawskich zblazowanych jest, zdaje się, prowadzony, czy współprowadzony przez jego wspaniałość red. Lisa, który po pierwszej turze dostał, jak to dla mnie wygląda, ostrego ataku paniki, który każe mu atakować przy użyciu każdej broni.

  • A taki był to na początku dobry herbatnik dla bikiniarzy i hipsterów: podwinięte Levisy red. Machały, paróweczki z Orlenu, a teraz…

  • b52t

    Na początku na dziesięć tekstów to nawet dwa dało się przeczytać i niosły jakąś treść pokrytą warstwą wiedzy i sensu, ale od dłuższego czasu nie byłem na ich stronie (na ten link też kliknąłem – zawierzyłem Sz.P. RedNacz), bo od dawna widać zajmowanie się problemami pierwszego świata, a teksty są pisane przez Wielkich Znawców Tematów i Ludzi Doświadczonych. Od agitki politycznej mam Wyborczą. ;-)

  • b52t

    Tak w ogóle, to proponuję przypomnieć sobie serię filmików z Dickiem Dobrowolskim – tam są pokazane tricki stosowane przez tzw. speców od marketingu politycznego, spin doktorów i polityków, ale media znają je jeszcze lepiej, więc stosują, by wywrzeć odpowiedni efekt (w ich zamyśle).

  • ajax

    to rednacz będzie się nazywał Olgierd Russet a kandydat na prezydenta Andrzej Hornpipe lub Andrzej Fathead
    ;-P

  • Jeszcze kilka lat i na pewno nikogo nie będzie to dziwiło.

  • „moim ulubionym portalu plotkarskim” :D