Wybory prezydenckie 2015: co się stało to się nie odstanie

Właściwie to o godzinie 21:01* trudno komentować wynik wyborów prezydenckich, spieszę zatem zapewnić P.T. Czytelników, że uczyniłem jak zapowiedziałem: doceniwszy zasługi i obietnice obu kandydatów obdzieliłem ich moim zaufaniem po równo, zatem na mojej karcie wyborczej było tak:

[X] Andrzej Duda

[X] Bronisław Komorowski

Zatem mamy dwa grzyby w barszczu. W oczekiwaniu na realizację mojego postulatu dodania do ordynacji wyborczej głosu ważnego niewybierającego — aż żal, że nie zadadzą tego pytania podczas wrześniowego referendum (a przecież fajnie byłoby gdyby każdy zwycięzca każdych wyborów wiedział jak liczna jest ta niezorganizowana część opozycji) — wybrałem zatem opcję pt. głosować idę, oddaję głos nieważny. Taki jest mój wybór, a raczej — dowód na targające mną poczucie bezsilności.

Oczywiście domyślam się, że postawa poszedł i zmarnował głos będzie odbierana albo jako brak obywatelskiego rozsądku (bo ponoć zawsze może być ktoś lepszy i gorszy), albo jako głupawe szczeniactwo — albo czysto partykularnie: jako przyczyna, dla której nie wygrał lepszy, a mógł wygrać gorszy — jednak biorąc pod uwagę ofertę obu kandydatów oraz mój poziom zaufania do nich… inaczej nie mogłem.

Co ciekawe i tak jestem w miarę zainteresowany wynikiem wyborów — czyli tym kto przez kolejne 5 lat będzie miał wielką szansę realizacji swojego wspaniałego programu. Ale płakać nie będę po żadnym (i skakać ze szczęścia też nie).

Tak czy inaczej spektakl pt. Wybory Prezydenckie 2015 uważam za zakończone — a teraz proponuję, byśmy resztę powyjaśniali sobie w komentarzach, które oddaję do dyspozycji P.T. Czytelników :)

*Ło, ustawiłem publikację tekstu na godzinę 21:01, dobrze, że zdążyłem go odkliknąć — PKW przedłużyła ciszę wyborczą do 22:30, więc przestawiam tekst na 22:31. Ryzyk-fizyk! — na pewno nie będę czekać do tej godziny przy komputerze i martwić się czy ewentualnie komuś może przyjść do głowy uznać mój felieton za agitację polityczną… A pewnie może, skoro wyniesienie karty do głosowania z lokalu potraktowano jako przestępstwo przeciwko wyborom, to możliwe jest chyba wszystko…

PS Aha, poranne wydanie przesunąłem na 9:30, żeby nikt nie przegapił możliwości potrollowania powyborczego — ale warto tu zajrzeć też jutro, bo tematem będzie zezwierzęcenie ;-)