Powiedział co wiedział #14a — „Za wbiegnięcie na murawę nie karze się śmiercią” vs. „Nie można pozwalać na to, by jakaś grupa szantażowała całą Polskę, jak niedawno górnicy. Kazałbym strzelać do takich rabusiów.”

„Za wbiegnięcie na murawę nie karze się śmiercią” — poseł Przemysław Wipler, guru JKM, po śmiertelnym postrzeleniu gumową kulką kibola

„Nie można pozwalać na to, by jakaś grupa szantażowała całą Polskę, jak niedawno górnicy (…). Kazałbym strzelać do takich rabusiów”Janusz Korwin-Mikke, guru posła Wiplera, po protestach górników

Unikam tu ostatnio tematów politycznych — nawet w ujęciu około-prawnym (wiem, że bicie piany z okazji wyborów prezydenckich to dobry czas na podkręcenie atmosfery, ale jednak trzeba się szanować) — jednak publiczne gadanie głupot powinno być piętnowane niezależnie od tego kto je gada — zaś niekonsekwencja zasługuje na karę śmierci (śmierci politycznej, dodam).

Oto mamy dwie nieodległe w czasie wypowiedzi dwóch zbliżonych do siebie polityków — przypomnijmy, że poseł Wipler po efektownej wolcie opuścił szeregi PiS, aby po efektownej wolcie opuścić szeregi kolejnej partii, którą efektownie opuścił JKM (obecnie firmują partię o błyskotliwej nazwie KORWiN; czekamy na efektowną woltę) — i pozornie odnoszące się do tego samego problemu: czy można i należy strzelać do ludzi, którzy:

  • protestują przeciwko czemuś, co się im nie podoba — i w ramach tego protestu czasem w pewnym zakresie przekraczają granice wolnej ekspresji;
  • nie protestują przeciwko niczemu i nikomu, lecz przychodzą na meczyk, żeby wszcząć burdę.

Logika wskazywałaby, że ktoś, kto chce prażyć z broni ostrej do osób przeginających w manifestowaniu swojej niezgody na coś tam — przy czym w katalogu każdego liberała swoboda protestu i okazywania niezadowolenia jest dość wysoko w katalogu wolności (jak każda wolność słowa) — tym bardziej powinien akceptować użycie broni gładkolufowej przeciwko chuliganerii. Tymczasem tutaj jesteśmy świadkami kompletnie irracjonalnej wolty: tragiczny wypadek — którego ofiarą był jednak człowiek, który biegł wyrządzić krzywdę innym ludziom — zrównuje się z karą śmierci (a JKM dodaje, że trzeba było dać się kibolom napierniczać)…

Nie umiem tego zinterpretować inaczej jak prostą konstatacją, że w kampanii wyborczej liczy się każda bzdura, pod warunkiem, że zostanie powtórzona tysiąc razy. W ten sposób można dotrzeć do każdego potencjalnego wyborcy, który oczywiście pamięta tylko ostatnie 5 minut życia i przekazów z mass-mediów, zatem wybierze dla siebie to, co aktualnie mu pasuje. Wkurzają mnie górnicy? (więc pewnie i kibole) — powystrzelać! Uważam, że policja nadużywa siły wobec biednego kibolstwa, które przecież nie przychodzi na mecze jak na herbatkę do cioci — protestować przeciwko brutalności!

PS Czy jest na sali ktoś, kto by zaakceptował całkiem radykalną porcję liberalizmu — jednak niespowitą oparami absurdu? Cały czas mam wrażenie, że taka grupa wyborców jest w Polsce jest tragicznie niereprezentowana: po części skazana na głosowanie na JKM (tu odsyłam do dokonanej przez Jacka Sierpińskiego ciekawej analizy pomysłów ustrojowych JKM-a), po części zniechęcona jego wybrykami-nie-na-temat, które sprawiają, że człowiek woli zostać w domu, bo głosowanie i tak nie ma sensu, a przecież przyznać się publicznie, że oddało się głos na obrońcę uciśnionych kiboli — który chce strzelać do palących opony górników — jakoś obciach…