Jiggery-Pokery vs. Pure Applesauce

Taka ciekawostka: pisałem tu parę miesięcy temu o dowcipasach jakie trzymają się sądów. Chodziło o zdanie „posługując się przyjętą w odwołaniu metodologią należałoby uznać, że przychód powoda jest ponad 740 razy większy niż przychód „astronomiczny”, które pojawiło się w uzasadnieniu wyroku sądu wydanego w sprawie kary nałożonej na Canal+ za frazę „prosimy o kontakt” w pismach rozsyłanych do abonentów (VI ACa 1943/13).

O ciekawej sprawie natomiast można poczytać w zamorskim blogu Lowering the Bar — jak to w uzasadnieniu zdania odrębnego jednego z sędziów do wyroku stwierdzającego konstytucyjność Obamacare (King et al. vs. Burwell, Secretary of Health and Human Services, et. al.) pojawiły się zwroty jiggery-pokery oraz pure applesauce.

Pure applesauce oznacza „nonsens”, zaś zwrot używany był kilkadziesiąt lat temu; natomiast jiggery-pokery ma w slangu wywodzącym się ze szkockiego oznaczać nieuczciwą manipulację, kłamstwo.

Sędzia Scalia posłużył się tymi frazami nie dla określenia stron postępowania — odniósł się tak do orzeczenia, które utrzymało w mocy ustawę reformującą system ubezpieczeń zdrowotnych (czyli właśnie ową Obamacare). Słowem: sędzia w swoim votum separatum spostponował kolegów ze składu.

Ale ja nawet nie o tym. Zmierzam do tego by zwrócić uwagę jak leksykalne popisy sędziego Scalii zostały zauważone przez amerykańskie media popularne: o pure applesauce piszą i Washington Post, i FoxNews.com, dowcipas na tapetę wzięły Slate.com i Politico.com.
Oczywiście ważny jest kontekst — obowiązkowe ubezpieczenia to coś, co wstrząsnęło częścią Amerykanów jako próba zaprowadzenia komunistycznej gospodarki w USA (chociaż zdaje się jej mechanizmy nie przypominają naszego systemu), inni są przeszczęśliwi, że wreszcie ubogi mieszkaniec Pensylwanii czy innego Wyoming będzie miał dostęp do lekarza.

Ale czuję, że czai się jeszcze jeden powód: ludzie się naprawdę interesują takimi rzeczami jak ważne orzeczenia sądowe. Może nie szermuje się tak hasłami społeczeństwa obywatelskiego — a już na pewno nie upupia pojęcia na lewicową modłę — ale obywatelskość jest na znacznie wyższym poziomie niźli u nas.

  • Art

    Rzeczywiście Amerykanie bardziej interesują się takimi sprawami niż Polacy, ale też za oceanem wszystko jest jakby prostsze, łatwiejsze do zrozumienia przez przeciętnego kowalskiego. U nas prawo jest, delikatnie mówiąc, jakąś parodią tego czym powinno być. Sama nasza konstytucja jest przerośnięta i niespójna. Jeśli dodamy do tego unijne prawo, to powstaje z tego wieża babel, której nikt nie ogarnia. Taka sztuka dla sztuki, a to mało kogo interesuje. Obamacare ma natomiast wymiar praktyczny, zmieniło życie milionów Amerykanów i jest najważniejszą reformą prezydenta Obamy. Gdyby TK w Polsce zastanawiał się czy likwidacja ZUS-u jest zgodna z konstytucją, to też wszyscy by się tym interesowali, nawet jeśli nie rozumieliby prawniczego bełkotu.

  • Art

    SCOTUS słynie z tego, że często dokonuje nadinterpretacji konstytucji, tworząc de facto nowe normy konstytucyjne. Klasycznym tego przykładem była sprawa Roe v. Wade, a teraz będzie nią również orzeczenie w sprawie homo-małżeństw. W tym przypadku akurat zgadzam się z Chief Justice Robertsem, ale niestety był w mniejszości.

  • b52t

    Justice Scalia słynie ze specyficznego, dosadnego języka; jemu też się obrywa za ten język i poglądy.
    Siła rażenia jest ustawy oraz orzeczenia jest tak wielka dla większości Amerykanów, porównania, które padają w komentarzach są słuszne.