Kawa od Świeżo Palona (to NIE jest reklama)

Pisałem już kiedyś, że życie blagiera usłane jest różami… i nie tylko… Ale ponieważ najważniejszą regułą, którą się kieruję przy prowadzeniu czasopisma Lege Artis jest rzetelność i wiarygodność — stąd na przykład dokładna informacja dla reklamodawców o statystykach — każda róża, która się ściele będzie dokładnie udokumentowana w rejestrze korzyści blagierskich.


kawa świeżo palona

W gustownej filiżance bolesławieckiej kawa no-name — najpierw młynek, później Świeżo Palona (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Tym razem padło na dwie torebki a 250 g kawy, którą byli uprzejmi przesłać mi P.T. Panowie ze sklepu Świeżo Palona. Nie sądzę by chodziło o test, bo chociaż kawę lubię (czarną i mocną), to nie uważam się za szczególnego eksperta — przeto test mógłby wyjść do bani.

Co to za lura!? Kawa powinna być czarna, mocna, ostra i aromatyczna. Zrób mi drugą! (grafik do Tytusa de Zoo w Księdze XVI — Tytus dziennikarzem)

Z mojej perspektywy kawa w ziarnach cierpi na pewną wstydliwą bolączkę: otóż trzeba ją czymś mielić, a nie mamy młynka w domu! W ich sklepie jest dostępnych parę fajnych młynków (wybaczcie, mam taki odrzut od wszystkiego tech, że interesują mnie tylko te ręczne), będzie trzeba się przyjrzeć (ale na hipsterskiego drupiego na pewno się nie odważę ;-)

No nic, zanim się nie zdecyduję na taki czy inny model, uraczę się tym co mam.
A może ktoś z P.T. Czytelników ma jakieś doświadczenia jeśli chodzi o młynki do kawy i byłby uprzejmy się podzielić w komentarzach?

PS Należy się słówko wyjaśnienia: chociaż Świeżo Palona to moi stali klienci, jednak z racji tego, że opisana kawka nie jest ekwiwalentem wynagrodzenia za usługi prawnicze, traktuję ją li tylko jako blagierski bonus. Ale to nie jest też reklama — reklama zawsze będzie wyraźnie oznaczona jako reklama (żadnych podprogowych numerów). Inna sprawa, że chyba powinienem się z tego tytułu opodatkować

PS2 Uwaga, Papcio Chmiel ma jutro urodziny!

  • Art

    Na ręcznych młynkach się nie znam, one są dla ludzi, którzy mają czas i pasję, ewentualnie dla tych, co rzeczywiście są na bakier ze wszelką techniką. Blogerowi który ogarnia proste maszyny – typu samochód, pralka, komputer – poleciłbym równie skomplikowaną maszynę jaką jest ekspres ciśnieniowy. Taki ekspres powinien mieć wbudowany młynek elektryczny, aby robienie kawy polegało na tym, że w jedno miejsce sypiemy ziarna, w drugie wlewamy wodę, a następnie wciskamy jeden guzik i podstawiamy kubek. Jest to niestety spory wydatek, ale moim zdaniem warto. Ja tak się przyzwyczaiłem, że teraz chyba nie mógłbym żyć bez ekspresu.
    https://swiezopalona.pl/kategoria/173/eskpresy-cisnieniowe

  • Żuraw

    Podpisuję się pod tym obiema rękami – ekspres z młynkiem jest OK.

  • CommentsCommunicationMajor

    Ja mam Porlex Mini, dostępny tez u nich https://swiezopalona.pl/produkt/283/porlex-mini-reczny-mlynek-do-kawy Poręczny, przenośny, z ceramicznymi tarczami, dla 1-2 osób idealny. Dla większej liczby gości byłby raczej uciążliwy.

    A kawę parzę w ogóle we french pressie, nie w ekspresie. Pełen low-tech.

  • Kurdę, do automatyki mam coraz większy odrzut… 2 rowery, w nich łącznie 1 przerzutka… automobil coraz bliższy pojęciu youngtimera… zegarek automatyczny… kawę robię w zwykłej kawiarce (pyszna, cokolwiek tam naleję — pyszne ;-) Manualny młynek ma to do siebie, że nie robi hałasu, nie żre prądu — taki prepperski, bym powiedział ;-)

  • O widzisz, to ciekawe, bo nawet zwróciłem na ten egzemplarz uwagę. Rodzinę mam niewielką, więc damy radę :)

  • Bartek

    Kawiarka vel makinerka, kompletnie low-tech, kawa pyszna, szybko się robi, i za ułamek ułamka tego co dobry ekspres :P

  • Tak bardzo low-tech, że tylko jakiś ajzegarek by pasował ;-)

  • Bartek

    Oj takie połączanie to szaleńcze ryzyko. Jeszcze by się nawzajem zanihilowały!

    Tak sobie myślę, że to jednak chyba paradoks, nisko-techniczna kawiarka jest bardziej użyteczna od bardzo-tech mądrego-zegarka…

  • moa

    jeżu kolczasty. prawie dwie stówy za ręczny młynek.

  • Inny powie, że zegarek za tysiąc-coś — też drogo :)

  • moa

    ekspresy automaty są fajne (będzie jakieś 10 lat jak używam), kawa wychodzi zawsze taka sama, wymagają mało obsługi. Właściwie jedyna wada jaką widzę to, że jak się wsypie jeden rodzaj kawy to trudno zrobić inną (pomimo, że moje mają dodatkowy zasyp do mielonej to jakoś nie wychodzi taka dobra).
    jak ma być lowtech ale espresso to polecam jakiś mały ekspres bez automatyki (z kolbą). jak raczej duża czarna to moka/makinetka.
    dla totalnych hipsterów: woda grzana na kuchence solarnej i handpresso ;)

  • moa

    zegarek (automat albo nakręcany) za tysiąc to raczej tanio ;)

  • Wszystko zależy od perspektywy patrzącego. Dokładnością byle kwarc za 50 zł bije go na głowę. Więc niby można kupić 20 lepszych zegarków ;-)

  • Kurdę, nie znałem określenia „makinetka” — a przecież używam — muszę zapamiętać :-)

  • moa

    fun fact: jak ktoś lubi z mlekiem to Bialetti robi też coś co się nazywa Mukka i za jednym zamachem ogrzewa/spienia mleko tą samą parą co parzy kawę. i ma piękne krowie ciapki ;)

  • No proszę, a jakby u nas jakaś firma nazwała swój produkt „Krowa”, to by w naTemat.pl napisali, że polski marketing to łowickie pasiaki i zsiadłe mleko prosto od kozy, obciach, Mazowsze i nigdy nie będzie Apple.

  • moa

    No w kwestii zegarków to ja jestem średnio obiektywny ;)

  • Do tego piję :) Gerlach bardzo ładny — sam się czasem zastanawiam nad jakimś nurkiem od nich :)

  • volfen

    Czuję się wywołany do tablicy.
    Porlex to produkcja Japońska, żarna bardzo dobrej jakości, do tego wymienne + w zasadzie niezniszczalna obudowa. Chociaż zawsze można wybrać taki za 550 PLN https://swiezopalona.pl/produkt/1810/COMANDANTE-C40-reczny-mlynek-do-kawy :)

  • volfen

    Odnośnie Mukki, to osobiście nie polecam. Kawiarka wymaga umiejętnego stosowania (czytaj dokładnego mycia po każdym użyciu, tak żeby w spieniaczu nie zostało zaschnięte mleko), które wielu osobom sprawia trudności.

  • Prawie wybrałem ten właśnie — V8 biturbo 4×4, na to czekałem… a nie, to nie auto :)

  • volfen

    Niestety ze względu na problemy produkcja została wstrzymana i dotychczas wyprodukowana linia jest jeszcze bardziej cenna :)

  • Znaczy się: kupić, odczekać aż wzrośnie wartość kolekcjonerska, sprzedać, za zarobione pieniądze kupić nowe Porsche, odczekać, sprzedać… ;-)

  • volfen

    Ja jak bym miał Porsche to bym nim codziennie jeździł bez znaczenia ile jest warte :)

  • Mike

    Tzn. dopóki by nie ukradli. ;-)

  • Ja też, ale pod warunkiem, że to byłoby to Porsche w typie Syrenki :)

    (Mógłbym mieć problem co zrobić z rowerem…)

    http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/e/e9/Porsche_356A_Cabriolet.jpg

  • volfen

    No i tutaj pojawia się dylemat nie do rozwiązania. Chociaż w sumie… można by Porsche wybierać naprzemiennie z rowerem :)

    PS Swoją drogą nie znałem wcześniej tego pięknego modelu.

  • To jest Porsche 356. Akurat dla facetów, którzy myślą o stalowym młynku do kawy za dwie stówki ;-)

  • volfen

    Jak mawiają w reklamach „Idealne połączenie”

  • Monika

    Ja na studiach piłam kawę 3w1 i po prostu nie wiem jak mogłam :) Odkąd mój mąż powiedział mi zobacz jak wygląda palarnia kawy wrocław i jak smakuje taka świeża kawa to zmienisz zdanie, i miał rację , teraz oficjalnie mogę stwierdzić, że jestem uzależniona :)

  • Po usunięciu linka też fajnie :)

    Jeśli chcecie Państwo skorzystać z możliwości zaprezentowania swojej oferty — nie widzę przeszkód :) Niemniej czarodziejskie linki dopuszczalne nie są :)