Kara za odmowę podania danych kierowcy znów w Trybunale (K 3/13)

Czysto informacyjnie: już za trzy tygodnie (22 lipca 2015 r.) Trybunał Konstytucyjny zajmie się wnioskiem Prokuratora Generalnego dotyczącym karalności odmowy podania danych kierowcy auta złapanego na fotoradarze (K 3/13).


odmowa podania danych kierowcy

Odmowa podania danych kierowcy to mandat zastępczy zamiast fotoradaru (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Chodzi oczywiście o ten dziwny przypadek odpowiedzialności zastępczej, kiedy to karę za przekroczenie prędkości ponosi nie kierowca — rzeczywisty sprawca wykroczenia — lecz właściciel pojazdu, od którego prawo wymaga donosicielstwa.

art. 96 § 3 kw: 
Tej samej karze [grzywny] podlega, kto wbrew obowiązkowi nie wskaże na żądanie uprawnionego organu, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie.

Przy okazji na tapetę trafia drugi ładny kwiatek w systemie wykroczeń, czyli art. 97 kw — to ten przepis-worek w myśl którego karalne jest to, co jest karalne.

art. 97 kw:
Uczestnik ruchu lub inna osoba znajdująca się na drodze publicznej, w strefie zamieszkania lub strefie ruchu, a także właściciel lub posiadacz pojazdu, który wykracza przeciwko innym przepisom ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. — Prawo o ruchu drogowym lub przepisom wydanym na jej podstawie
podlega karze grzywny do 3.000 złotych albo karze nagany.

Wzorcem kontroli jest oczywiście art. 42 ust. 1 Konstytucji RP oraz czyli stara dobra zasada nullum crime sine lege, a także art. 42 ust. 3 ustawy zasadniczej — zasada domniemania niewinności.

Przypominam, że art. 96 par. 3 kw był już przedmiotem wyrokowania Trybunału Konstytucyjnego (wyrok z 12 marca 2014 r., P 27/13), wówczas punktem odniesienia były także art. 42 ust 1 i art. 2 Konstytucji RP — przy czym TK stwierdził, że przepis ten nie jest nadmiernie restrykcyjny, albowiem sankcja za niepodanie danych kierującego samochodem nie jest zbyt ciężka — zatem w tej części może być różnie…

Oczywiście zgadzam się z wnioskiem Prokuratora Generalnego w stu procentach, szczególnie idiotyczny jest moim zdaniem art. 97 kw — natomiast zastanawiam się jakie realne rozwiązania należałoby przyjąć w przypadku wywalenia z porządku prawnego nieszczęsnej kary za brak informacji o danych kierowcy, który dopuścił się przekroczenia dozwolonej prędkości? Argument, że w ten sposób ludzie by po prostu cwaniaczyli — nie powiem więc nikt nie odpowie za wykroczenie — jest dla mnie przekonywujący (co nie zmienia faktu, że denerwuje mnie karalność odmowy donosicielstwa).
Chyba „czystszą” metodą byłoby po prostu wprowadzenie domniemania, że autem kieruje jego właściciel, czyli on płaci mandaty z fotoradaru. No ale z drugiej strony domniemanie w prawie karnym to coś chyba najgorszego — art. 42 ust. 3 Konstytucji RP leży i kwiczy — zatem…?
Montowanie kierowcom czipów rejestrujących ich poruszanie się po drogach?

Komentarz po wyroku z 30 września 2015 r. — dostępny jest tutaj.

  • sjs

    Krążą jakieś pomysły by za przekroczenia prędkości nakładać kary administracyjne na właścicieli pojazdów.

  • Tomek

    Jak się zrobi czytelne zdjęcie z przodu pojazdu, gdzie widać kierowcę to problemu nie ma. Ale municypalni lubią pstrykać z krzaków i w tył pojazdu. Wg mnie to już ich problem.

  • b52t

    Krążą nieco bardziej szczegółowe informacje o tym krążącym pomyśle, jak na przykład: za co i kto miałby być ukarany?

  • A po zmroku też dobrze widać? Jeśli to radar z fleszem to chyba tak, ale zdaje się nie każdy automat jest z fleszem.

    Nie znam się, generalnie za prędkość tylko raz mnie capnęły: http://olgierd.bblog.pl/wpis,echelon,9123.html ;-)

  • b52t

    Ciekawa sprawa, wystarczyło odjąć jedną normę z wniosku o sprawdzenie zgodność z Konstytucją i można testować zaskarżany przepis.
    Te przepisy są dziwne, a w szczególności 97 K.w.; karanie zastępcze też nie jest właściwe, ale jak zauważono zupełna rezygnacja jest ma rękę cwaniakom, choć z drugiej strony to każąca ręka sprawiedliwości powinna wykazać winę sprawcy ponad wszelką wątpliwość (poboczny wątek to przestrzegania przepisów ruchu drogowego w tym ograniczeń prędkości, a od tego odgałęzia się temat sensowności tychże ograniczeń tam gdzie są – czy aby nie są to li tylko skarbonki; a za często są co wykazał NIK). Reasumując, vel konkludując: opinię mam zgodną jak Sz. P. RedNacz. TK ma ostatnio trudną do przewidzenia logikę z tendencją do zbyt częstego stosowania wykładni pragmatycznej.

  • Paweł

    Kara administracyjna miałaby być nakładana na właściciela samochodu (zawsze). Czyli podstawa mogłaby być na przykład taka: przekroczenie prędkości lub pożyczenie samochodu. ;)

    O ile się nie mylę, to w tym trybie można karać tylko jeśli wina jest bezsporna, więc taki przepis miałby dużą szansę upaść w TK. Gdyby został tam skierowany, bo niekonstytucyjność przepisów nie jest zwykle przeszkodą w ich wprowadzeniu.

  • Bardzo trafny komentarz :) z tym, że ostatnie zdanie poprawiłbym na: niekonstytucyjność normy nie jest przeszkodą do uchylenia przez TK :)

  • Art. 97 kw, moim zdaniem, to granda nad grandy, ponieważ wprowadza sankcję za czyny, których właściwie należy się domyślać.
    Jestem w stanie przyjąć normę w rodzaju „nie wolno tego a tego, a za naruszenie — sankcja z art. 97 kw”. Ale ten przepis służy np. do karania za naruszenie art. 3 ust. 1 PoRD, który sam w sobie jest zwykłym worem. Ba, wydaje mi się, że nawet widziałem mandat za naruszenie art. 4 PoRD.

    Natomiast w ogólności oczywiście nie powinno być tak, że brak wiedzy o kierującym pozwoli na uniknięcie sankcji z radaru. W ten sposób tylko ciężki frajer poniósłby jakiekolwiek konsekwencje. Natomiast nie powinna być to sankcja za brak wiedzy o tym kto jechał autem (choćby dlatego, że może to zmuszać do prowadzenia dziennika podróży — teoretycznie mam prawo użyczać mojego auta każdemu z sąsiadów; podobnie jak do niedawna sąsiedzi użyczali mi psów na spacery (ale już nie muszą ;-)

  • b52t

    Czyli miałbym dostać obuchem karnym (wykroczenia) i administracyjnym? To życzę powodzenia ustawodawcy, olania opinii RCL a potem płacenia odszkodowań z publicznej kasy.
    Najpierw należy stworzyć problem albo wyolbrzymić istniejący, potem niech urabiają temat media stowarzyszone i tak oto wszystko będzie dało się uzasadnić, żeby wprowadzić złe prawo.

  • Właściwie to wystarczy owo domniemanie, że za fotę z radaru płaci właściciel auta. A czy to będzie wykroczeniówka czy jakaś patologia — sankcję administracyjną w takim przypadku uważam za po prostu patologię — to już inna para kaloszy.

  • b52t

    Tak, zgadzam się, ale skoro chce się karać to wina powinna być przypisana do sprawcy, a nie do pojazdu, założenie, że samochodem jeździ tylko właściciel jest takie trochę nie do końca, bo są przypadki dość oczywiste – leasing, najem, użyczenie, samochód służbowy. Jasne, teoretycznie w trzech ostatnich można bardziej dookreślić kierującego, ale ten pierwszy nie jest tak jasny.

  • Oczywiście, że karę powinien ponosić tylko sprawca. Jednak w przypadku tak masowych wykroczeń wiadomo, że sprawa jest nie do ustalenia i żaden organ nie będzie podejmował wysiłków dla ustalenia rzeczywistego sprawcy.

    Zresztą obecny przepis na tym właśnie bazuje: wykroczeniem jest niewiedza, a sprawcą — właściciel auta.

    Pewność co do sprawcy dałoby nam wyłącznie czipowanie kierowców i rejestrowanie danych z tego czipa w pamięci pojazdu plus możliwość zdalnego odczytu w.w. danych przez wydziały RD.

  • Ale jakby karę zamienić na opłatę, za której zapłatę solidarnie odpowiedzialny jest sprawca i właściciel pojazdu?

    Bo właściwie czemu miałby nie być? Jak gałąź spadnie i kogoś uszkodzi to odpowiedzialny jest właściciel drzewa …

  • Z tym, że to ryzyko wiąże się z odpowiedzialnością cywilną i tu nie mam wątpliwości — Twoja polisa chroni Ciebie nawet jeśli użyczysz mi swoje auto, a ja wyrządzę komuś szkodę.
    Natomiast odpowiedzialność karna to nieco inna bajka — tu nie ma miejsca na takie kwiatki (chociaż pewnym wyłomem jest ustawa o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych).

    Nie ma nic do rzeczy, że w tym pierwszym przypadku może być milion, a w tym drugim stówka.

  • BTW z tego co słyszę w takiej Szwajcarii jest szansa, że obywatel sam by się zgłosił, a jeśli nie, to zgłosi go kolega — przy czym nikt nie będzie tego uważał za draństwo (nawet ukarany) — zatem pewnie problem znów leży w podejściu Polaków do pewnych tematów :)

  • b52t

    Przy założeniu, że zniknie sankcja karna, ale oczywiście strzelanie do ludzi z sankcji administracyjnej jest dziwne, jest pójściem na skróty.

  • b52t

    Moim zdaniem wykroczenia nie bazuje na niewiedzy jako takiej, ale na braku współpracy z organami ścigania polegającej na nie poinformowaniu kto prowadził. Brak wiedzy nie ma tutaj znaczenia.
    Szwajcarzy to dziwna nacja.
    Zaczipowanie jest konieczne, wystarczy ‚appka’ z szmatrfonie, zyska fejsik, zyska, gugiel, zyska państwo. A, że ludzie kochają oddawać swoją prywatność, to tym łatwiej to przejdzie, wystarczy sprzedać to pod jakimiś gównolotnymi hasłami.

  • No ale tak zwany mandat za jazdę na gapę, to jest czysto cywilna opłata dodatkowa za jazdę bez biletu.

    Dlaczego w cenniku dyrekcji dróg krajowych nie miałaby być opłata dodatkowa za jazdę z przekroczeniem dopuszczalnej prędkości? Czy cuś na ten kształt? Oczywiście po odpowiednim upoważnieniu ustawowym …

  • b52t

    Bo i gdyż GDDKiA (1) nie ma uprawnień do karania za poruszanie się drogach krajowych i autostradach; (2) ustawowe upełnomocnienie ich musiałoby dotyczyć więcej niż dróg krajowych i autostrad; (3) konieczne byłoby stworzeniu kolejnej organizacji i zatrudnienie rzeszy ludzi.

  • A ja przypomnę, że 6 lat temu TK utrącił takie hopsztosy (wyrok z 14 października 2009 r., Kp 4/09):

    http://olgierd.bblog.pl/wpis,trybunal;hamuje;chlopcow-radarowcow,36106.html

  • Borek

    Stacjonarne wszystkie są z fleszem, jak się dostanie zdjęcie to tam bardzo ładnie widać że tablica świetnie odbija światło ;). W przenośnych jest już różnie, ale one i tak są raczej ustawiane za dnia, po nocy nikomu się nie chce tego pilnować (jak pokazało życie, majątek ruchomy może zostać wprawiony w ruch).

  • Adam314

    Zastanawiam się, czy ta sprzeczność jest faktycznie taka trudna. Karanie właściciela pojazdu gdy ktoś inny przekroczy prędkość to trochę jak karanie firmy (czyli jej właśiciela) gdy pracownik popełni wykroczenie. Jakoś z drugim nie ma problemu.

    A jeśli zostawię auto bez zaciągniętego ręcznego i stoczy się ono uszkadzając inne – czy odpowiadam? Oczywiście, że tak. Posiadanie auta, to odpowiedzialność. Czy nie można rozciągnąć tego na mandaty? Przecież właściciel odpowiada za to komu auto udostępnia.

    Ja to widzę tak – nakładać karę na właściciela oraz dawać odpowiedni okres do złożenia sprzeciwu, gdzie będzie mógł wskazać kto rzeczywiście prowadził, ew załączyć umowę użyczenia, leasingu itp.

  • sjs
  • sjs

    Zastanawiam się jak to jest teraz robione. Jakiś czas temu mieliśmy w firmie leasingowy samochód i mandaty z fotoradarów przychodziły w postaci faktury od firmy leasingowej. Żeby było ciekawiej to z doliczonym vatem. Kto i na jakiej zasadzie przyjmował te mandaty?

  • > Przecież właściciel odpowiada za to komu auto udostępnia.

    No właśnie wydaje mi się, że wprost takiego przepisu nie ma. To nie broń palna (broń mnie panie boże strzelić głupotę, bo pewnie zaraz się okaże, że nie tylko osoba posiadająca pozwolenie może popykać sobie na strzelnicy). Więc najpierw trzeba byłoby go wprowadzić…

  • Toż wiadomo że trzeba wprowadzić, cała dyskusja się sprowadza do tego że Ty z b52 twierdzicie że a)nie da się wprowadzić bo TK i tak uwali, b)jest bez sensu.

    Kiedy mi się nieprawniczo wydaje że jedyny sensowny sposób, to po kieszeni od właścicieli, zaś co do (nie)konstytucyjności – no musi się jakoś dać to zrobić żeby było prosto, konstytucyjnie i z sensem.

  • Żuraw

    Pożyczę od sąsiada siekierę i zarąbię żonę (zostawiając topór na miejscu zbrodni). Niech się chłop martwi.

  • ~

    Zaraz, zaraz – a jaka kara jest za np. „podpalenie tęczy”? No i skąd policja i prokuratura mają wiedzieć, kto podpalił? Więc co – może zaczipować wszystkich przechodniów? Czy też założyć, że to pobliscy mieszkańcy?

    Policja ma zdjęcie z fotoradaru. To i tak lepiej, niż portret pamięciowy czy zeznania świadka. Niech szuka, to jej praca. Że d. trzeba ruszyć? Ojej…

  • To się nazywa pełen outsourcing :)

    Czuję, że metoda bazuje na opcji nr 3 „a jeśli to samochód firmowy, to +100 zł mandat i 0 punktów”. Leasingodawca się nawet nie patyczkuje, płaci, księguje jako jakiegoś rodzaju usługę (dolicza marżę i VAT ;-)

  • b52t

    Ten VAT to temat lekko kontrowersyjny, ale samo „podawanie dalej” opłaty z mandatu najczęściej wynika z treści umowy. Prawie zawsze jest zapis, że to leasingobiorca ma/będzie pokrywał takie koszty. Bywa, że w przypadku opłat za złe parkowanie są podawane dane leasingobiorcy. Leasingodawca jest właścicielem, ale nie oznacza to, że będzie bulić za mandaty korzystającego (leasingobiorcy); to samo jest a opłatami za niewłaściwe parkowanie i opłatami dodatkowymi z tego tytułu.
    Poza VAT nie widzę nic kontrowersyjnego w tym.

  • Tak to tylko w państwie totalitarnym :)

    Rzecz w tym, że sankcja musi wiązać się z czynem i sprawstwem (plus domniemaniem niewinności). Więc nie można domniemać, że właściciel auta akurat je prowadził, ani też właściwie karać go za to, że „auto jechało zbyt szybko”.

    Sankcja administracyjna znów koliduje z konstytucyjną zasadą prawa do rozpoznania sprawy przez sąd — właściwie zanim Cię ukarzą, powinni dać się wypowiedzieć. Stosuje się różnego rodzaju kary administracyjne (np. UOKiK), ale zwróć uwagę, że (i) nadal możesz się od nich odwołać do sądu, (ii) czyny sankcjonowane też są jakby nieco inne, a postępowanie wymaga wyspecjalizowanej wiedzy.

    Nawet jeśli przeskoczysz wszystkie ale, powinieneś dać możliwość odwołania się do sądu. A to tak czy inaczej będzie oznaczało cyrk.

  • b52t

    Gdyby odstąpić od możliwości odwoływania się, to gminy i inne urzędy nie będą miały presji na to, żeby używany przez nie sprzęt do pomiaru prędkości działał prawidłowo (homologacja, atesty), w skrajnym i spiskowym założeniu – nawet nie będą musiały udowadniać, że do przekroczenia prędkości w ogóle doszło, ot wyślą zdjęcie z tyłu dodadzą: „pozdrowienia z …”

  • Bo ja wiem? Na upartego art. 57 par. 1 kw się kłania:

    Art. 57. § 1. Kto (…) nie będąc osobą najbliższą dla skazanego lub ukaranego uiszcza za niego grzywnę lub ofiarowuje mu albo osobie dla niego najbliższej pieniądze na ten cel,
    podlega karze aresztu albo grzywny.

    Natomiast tak jak nie znam się na podatkach, to coś czuję, że z VAT-em może być problem. Chyba że to VAT od usługi (marży), ale coś mi też szepce w uchu, że usługa niezgodna z prawem też nie może być podstawą skutecznego opodatkowania :)

  • Ja bym jeszcze dodał, że cała nadzieja w TK — skoro nie ma potrzeby zezwolić na badanie unieważnienia matury przez niezawisły sąd, to może jednak automato-mandaty też by się utrzymały…

    Kurdę, ale jednak jakiś czas temu padły, TK musiałby się bardziej wysilić jak to uzasadnić.

  • b52t

    Jeśliby to tak rozpatrywać i, gdy da się to podciągnąć, to może być różnie.
    No tak, z podatkami zawodowo miałem coś wspólnego, więc nie czuję jako takiego związku; bo niby jak? Kara administracyjna czy karna/wykroczeniowa, ale tylko z racji tego, że związana z przedmiotem umowy ma oznaczać, że powinna być opodatkowana? No, chyba, że jest tabela opłat i prowizji i wynika z niej, że to miałoby podpadać, to wtedy VAT być musi.

  • ~

    „żaden organ nie będzie podejmował wysiłków dla ustalenia rzeczywistego sprawcy”
    Tylko dlaczego miałby to być problem właściciela auta? Bo organom się nie chce? (może, skoro to takie mało ważne, że im się nie chce, to przestaliby to robić?) I czy takie stawianie sprawy nie skończy się tak, że co prawda możesz użyczyć (samochodu, czy czego innego), zakazu nie ma. Ale niech tylko korzystający zrobi coś nie tak, to Ciebie puścimy z torbami albo i wsadzimy za kraty.

  • b52t

    Za mandat za kraty nie wsadzą, nie ma co dramatyzować.

  • b52t

    TK uzasadnia swoje orzeczenia siłą swojego autorytetu.

  • No nie, proszę nie eskalować :) sankcja za niepamięć to bodajże 200 zł.

    A dlaczego organy ścigania tego nie robią? Z tzw. oportunizmu procesowego — wyobrażasz sobie prowadzenie dochodzeń w tych sprawach??!

  • Oczywiście w przypadku tzw. „grubszych spraw” prowadzi się dochodzenia, śledztwa.
    Zwróć też uwagę, że nieszczęsna odmowa podania danych kierującego nie oznacza kary za prędkość na właściciela — konstrukcja sama w sobie jest prawidłowa, ponieważ jest to KARA ZA BRAK INFORMACJI (właściciela auta nie można ukarać za prędkość, bo mu tego nikt nie udowodnił i nawet nie będzie próbował).

    W pewnym sensie można to nazwać zryczałtowaną szybką sankcją za składanie „ćwierćfałszywych” zeznań — można odmówić świadczenia przeciwko osobie najbliższej, ale nie wolno ściemniać.

  • b52t

    A może ta osoba zbyt poważnie wzięła sobie piosenkę Wojciecha Młynarskiego/Kabaretu Dudek i chce, żeby w naszym kraju był „jeden szeryf na jednego mieszkańca”. ;-)

  • ~

    Młynarski? Nie. Raczej – po jakie licho najpierw ustawić p.dylion radarów – ze skutkiem raczej przewidywalnym, czyli zaktaniem nadmiarem informacji, po czym kombinować na około tak, żeby uzasadnić te radary – czyli próbować przerzucić odpowiedzialność na tego, co go łatwiej złapać. Byłbym za „nie możesz się obrobić, to przestań/zatrudnij więcej/zapłać komuś” bardziej, niż za „a, to zwalimy robotę na jeleni, niech robią za nas na swój koszt”. Za niesprawiedliwe i nieetyczne uważam podejście „podjąłem się, ale nie wyrabiam, to zmuszę innych”.

    To już raczej zasada donoszenia na kierowcę sprowadzi się do „jednego szeryfa na każdego mieszkańca/posiadacza auta”.

  • Ale właśnie chodzi nie o domniemanie sprawstwa, tylko o to żeby właściciel płacił za znanego sobie osobiście sprawcę i już z nim się sam rozliczył. Oczywiście to wyklucza wszelkie zbieranie punktów i utratę prawa jazdy.

    A co do odwołania czy też wypowiedzenia się przed – nie widzę przeszkód. Przecież właściciel może powiedzieć „pamiętam że jechałem wtedy 20 na godzinę” albo „X Y któremu pożyczyłem samochód, był tamtego dnia w całkiem innym mieście”.

  • ponoć tak to z grubsza wyglądało w średniowieczu, że martwił się właściciel siekiery bądź pola na którym była popełniona zbrodnia.

  • Ale chodzi właśnie o to, że nie musisz pamiętać kto jechał Twoim autem rok temu.

    Wyobraźmy sobie wielopokoleniową i wielodzietną rodzinę z poddorosłymi dziećmi, taki dworek szlachecki jaku Komorowskich. Uważasz, że Pani Anna ma pamiętać kto brał furę w październiku 2014 r.?

    To już dzisiejsza regulacja jest czystsza — penalizuje ową niepamięć. Moim zdaniem też niedopuszczalne, ale konstrukcyjnie lepsze niż kara dla właściciela za to, że jego auto jechało za szybko.

  • b52t

    No, ale jeśli jest narzekanie, że nie powinni ruszyć tyłki, a mnogość spraw jest znana, czyli fizycznie nie da się przy takim obłożeniu, to logiczną konsekwencją jest zatrudnienie więcej osób do wykonywania tylko tego zadania. Stąd zasada „jeden szeryf na jednego mieszkańca”.

  • b52t

    Mandaty przedawniają się po krótkim czasie (ale łapię logikę)

  • b52t

    Oczywiście, że powinni ruszyć tyłki, a nie, nie powinni ruszyć tyłki

  • b52t

    Wolałbym pomysł z uzależnieniem mandatu od osobistych dochodów, bo to jest bardziej fair, a nie mityczne średnie; wzorem państw(a) skandynawskich. Cała reszta do „koszalina”

  • OIDP pół roku na wystawienie mandatu, kolejne pół na wszczęcie postępowania przed sądem — i kolejny rok na postępowanie sądowe.
    Na upartego można się z niepamięci tłumaczyć całe dwa lata.

  • ~

    Można też zmniejszyć obłożenie i kontrolować *mniej*. Zupełnie nie rozumiem, po co upierać się przy „kontroli wszystkiego”.

  • b52t

    Selektywne/losowe nakładanie mandatów?
    Dzisiaj wygrywa cyfra 3 – co trzeci samochód zarejestrowany przez foto-radr dostanie mandat za przekroczenie prędkości. Reszta może jechać spokojnie.

  • Tu odpowiedź jest akurat bardzo prosta: ponieważ przeciętny polski kierowca nap___a wszędzie.

  • Paweł

    Myślę, że jedno nie przeczy drugiemu. :)

    Przecież nawet w przypadku obowiązującego już przepisu o administracyjnym zatrzymywaniu prawa jazdy za znaczne przekroczenie prędkości istnieje m.in. opinia prawna Biura Analiz Sejmowych wskazująca na możliwy brak zgodności z konstytucją. Opinia ta nie przeszkodziła w przyjęciu tego rozwiązania przez Sejm czy Senat. Nie sprawiła też, że prezydent przed podpisaniem skierował ją do TK. Przepis obowiązuje póki komuś nie będzie się chciało walczyć przed sądem do końca lub któryś z organów do tego upoważnionych nie powie „sprawdzam”.

    Gdyby chociaż można było do odpowiedzialności pociągnąć tych co wbrew różnym opiniom takie prawo uchwalają… Jakiś zakaz pełnienia funkcji publicznych chociaż… Ach, marzenia. ;)

  • kamil

    A gdyby tak podać, że jednym z możliwych kierowców jest panujący nam Prezydent, to zostałby wezwany na wyjaśnienia. I czy grozi za to jakaś odpowiedzialność?

  • No to mamy 2 wyjścia: albo zrobić tak żeby pamiętać trzeba było powiedzmy 2 tygodnie (jak se chcą łapać to niech się ogarniają, albo niech łapią z zatrzymywaniem kierowców), albo żeby w ogóle pamięć nie miała tu nic do rzeczy.

    Jak już wspomniałem, nie widzę w tym nic totalitarnego ani niewłaściwego, żeby p. Anna, pożyczając zstępnym i krewnym samochód, musiała się liczyć z ryzykiem poniesienia wydatków związanych z przekroczeniem prędkości czy złym parkowaniem przez w/w.

  • Zasadę tę można twórczo rozwijać:
    – pożyczyłem Ci pióro kulkowe, nabazgrałeś jakieś świństwo na kogoś, tłumaczyć będę się ja,
    – pożyczyłeś mi scyzoryk, pożeniłem kogoś scyzorykiem, płacisz Ty.

    Obowiązek, owszem, jednak wyłącznie wraz z tachometrem plus indywidualnym urządzeniem uruchamiającym — tak, by w pamięci ROM pojazdu zapisywały się dane o kierującym. Najlepiej gdyby WRD mogły odczytywać dane zdalnie (jak te liczniki ciepła ;-)

  • pompom

    500 zł

  • I kolejna rozprawa spadła z kalendarza. Bezterminowo :)

    Chyba sędziowie Trybunału nie zauważyli, planując terminy rozpraw, że lipiec to wakacje.

  • współwłaściciel pojazu

    Termin rozprawy odwołany…. i co dalej?

  • b52t

    Czekamy i słuchamy muzyki.
    http://www.youtube.com/watch?v=cMOAXm94VWo