Partia franka — czy kredyt w CHF jest poglądem politycznym?

Jeśli ktoś myśli, że majstersztykiem roku jest przekonanie mas, że problemy polityczne Polski można rozwiązać wprowadzając JOW-y — w co najbardziej uwierzył bodajże Bronisław Komorowski — to może przecierać oczy ze zdumienia.


partia franka


Majstersztykiem roku ma być powołanie „partii franka”, która nie dość, że miałaby wystartować w jesiennych wyborach parlamentarnych, to jeszcze przekonać nas, że posiadanie kredytu w obcej walucie jest poglądem politycznym.
Nie wiem jeszcze jakim określeniem można nazwać rodzący się nurt polityczny — frankizm już był i oznaczał coś diametralnie innego; franciszkanizm też nie pasuje. Pewnie musi być coś z „kasą”, bo przecież o kasę tutaj chodzi. Szefem może zostać Frank Underwood; ale trzeba uważać na skróty i adres internetowy, bo „PF” kojarzy się z pewną firmą, więc można skończyć jak NowoczesnaPL, która jest nowoczesnapl.pl (!) — zaś reklamą pewnej firmy została przez przypadek.

Tak, wiem: nie umiem nie być złośliwy. Ale zaiste trafia do mnie argument, że gdyby wszystko poszło jak należy, nikt by się z nami nie podzielił sukcesem. Do dzielenia się problemami chętni się zawsze znajdą.

I druga sprawa: czytam, że „partia franka” chce złożyć zawiadomienie do prokuratury — zarządy banków udzielających kredytów we frankach szwajcarskich miały dopuścić się przestępstwa oszustwa (art. 286 kk). No to znów: czy jak brali to już się czuli oszukani? Czy dopiero wówczas jak się okazało, że kurs waluty żyje własnym życiem (czego ludzie przyzwyczajeni do gospodarki centralnie sterowanej absolutnie nie mogli wcześniej przewidywać).

Ja bym się jednak z tym zawiadomieniem tak nie spieszył. Jeszcze się prokurator weźmie za temat wielowątkowo i dojdzie do przekonania, że — jeśli oszustwem było udzielanie kredytów we frankach, to podżeganiem było składanie wniosków o udzielenie tegoż kredytu (art. 18 par. 2 kk).

Ostatni akapit nieco bardziej na poważnie: mi naprawdę jest bardzo przykro, że ktoś może mieć mogiłę ze spłatą kredytu, że po kilku latach okazuje się, że dług urósł, a kupione mieszkanie staniało.

Ale jeszcze bardziej przykro mi się robi jak ktoś próbuje zrobić z tego demagogię i politykę.
Bo to jest tylko gospodarka, głupcze.