Powiedział co wiedział #21 — Petru o wycieku akt z afery podsłuchowej (ściemniaczy w polityce nam nie brak)

Przede wszystkim nie pozwalać robić im zdjęć! Pierwszy raz słyszę, że podczas przeglądania akt można mieć ze sobą komórkę. (…) I wolno te akta fotografować, wynosić i upubliczniać? — Ryszard Petru w wywiadzie nomen-omen zatytułowanym „Nie wierzę, że Polacy oczekują ściemniania”, Gazeta.pl, wątek poświęcony wyciekowi akt ze śledztwa podsłuchowego

Przyznam, że opublikowanych w prasie rozmów z większością polityków programowo nie czytam — szef politycznej efemerydy, bo tak oceniam NowoczesnaPL, nie jest osobą na tyle interesującą, bym zmienił moje przekonania — jednak z niejasnych przyczyn rozmowę z Ryszardem Petru przeskanowałem wzrokiem.

petru o wycieku akt z afery podsłuchowej

Po tym wrocławskim moście miała jeździć kolejka miejska zapowiadana przez Patryka Wilda. Tego mostu już nie ma, kolejki też już nie ma — Patryk Wild jest u Kukiza (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)

I co? I warto było, bo trafił się rodzynek, który chyba sporo mówi o tym co wie a czego nie wie szef inicjatywy, która chce dużo zmieniać (od razu przyszła mi na myśl wpadka prof. Erecińskiego, który nie wiedział, że pracuje na rzecz przedsięwzięć powiązanych ze SKOK).

Passus, który mnie rozbawił, wygląda następująco (najpierw pyta Jacek Harłukowicz z „Gazety Wyborczej”, później pyta… Ryszard Petru):

JH: – To jak państwo miałoby zapobiegać tego typu sytuacjom, jak ujawnienie akt sprawy podsłuchowej przez Zbigniewa Stonogę?
R. Petru: – Przede wszystkim nie pozwalać robić im zdjęć! Pierwszy raz słyszę, że podczas przeglądania akt można mieć ze sobą komórkę.
JH: – To normalna praktyka, dozwolona do lat.
R. Petru: – I wolno te akta fotografować, wynosić i upubliczniać?
JH: – Wolno fotografować, kopie wynosić, ale nie można ich upubliczniać. Mogą to robić strony i dziennikarze po uzyskaniu odpowiedniej zgody.
R. Petru: – To znaczy, że ten system jest zły. Może powinno się udostępniać jedynie wypisy, pod pewnymi rygorami.(…)

No proszę: NowoczesnaPL mówi o zmianach, ale okazuje się, że jej szef tak naprawdę nie wie nawet jak działa system dostępu do akt procesowych. Ba, nie rozumie nawet, że dość fundamentalną zasadą uczciwego procesu jest właśnie uprawnienie strony do zapoznania się z aktami — nie z wyciągami, wypisami czy jak to tam nazwiemy, ale z realnym materiałem zgromadzonym w sprawie.
Więc jeśli szef NowoczesnaPL jest zdania, że taki system jest zły, to oznacza, że chce nas cofnąć w czasie do epoki sądów pół-kapturowych — gdzie organ wiedział o sprawie wszystko, ale podsądny nie wiedział nic (a im więcej wiedział, tym gorzej dla niego).

(Czas na małą dygresję: za łoceanem dostęp pism procesowych ma każdy, za pośrednictwem internetów — o prywatnym serwisie dockets.Justia.com agregującym pisma z różnych sądów było już 7 lat temu („I had a dream…”); prywatnym, ale przecież skoro to agregator, to wykazy spraw muszą być upubliczniane przez same sądy. I są: tu można przeglądać magazyn US Supreme Court; owszem, nie znajduję tam wykazów spraw karnych ani też prowadzonych przez prokuraturę, ale jawność postępowania wygląda zdeczko inaczej niźli u nas).

Zaś w ogólności takie gadanie niestety daje nam asumpt do nieco pogłębionych rozważań: co Ryszard Petru wie o współczesnym świecie, o zjawiskach, którym chce zaradzić — i jak ma się to do wiarygodności jego inicjatywy politycznej.

Niestety, w tej części wypada znacznie bladziej od Kukiza, który — mimo tego, że w jego ekipie prym wiedzie mój ulubieniec Patryk Wild (łowca posad z Wrocławia, przynajmniej dopóki trzymał z Dutkiewiczem — i bajarz, który na grudzień 2011 r. wyznaczył datę startu kolejki miejskiej…) — sam w sobie prezentuje się nieco bardziej autentycznie (a na pewno bardziej autentycznie wyglądają jego wtopy wynikające z tego, że nie ma czasu na przemyślenie tematu przed jego rzuceniem na pożarcie publiczne).

Słowem: ściemniaczy nam nie brak.

  • Art

    Ekonomista nie zna się na wymiarze sprawiedliwości tak samo jak wielu prawników (poczynając od prezydenta-elekta) nie ma pojęcia o ekonomii. Specjaliści o wąskich zainteresowaniach mają jedną zaletę: wiedzą że do rządzenia/szefowania potrzebują specjalistów z innych dziedzin i takich właśnie współpracowników sobie dobierają. Kukiz natomiast może i jest bardziej autentyczny w swych wtopach (wątpliwa zaleta), ale jednocześnie wypowiada się jakby pozjadał wszystkie rozumy. Wątpię też czy Kukiz będzie w stanie otoczyć się odpowiednimi ludźmi. Zaplecze Petru wydaje się lepiej przygotowane merytorycznie do zajmowania się sprawami państwa niż zaplecze Kukiza.

  • Wypowiadanie się z pozycji konsumenta wszystkich rozumów to też cecha człowieka dość prostolinijnego w swej autentyczności :) Człowiek, który wie więcej, wypowiada się z większym umiarem — bo zdaje sobie sprawę z tego, że wie mniej… (o kurczę, jak to się ma do mnie? ;-)

    Mniejsza z tym co wie Ryszard Petru o możliwości przeglądania akt — jego pomysł na zapobieganie takim zdarzeniom jest po prostu kardynalnie zły. Nie trzeba być prawnikiem/ekonomistą/sekretarką sądową by wiedzieć, że właśnie wgląd w akta pozwala stronie na przygotowanie linii obrony. Odmówmy oskarżonemu tego prawa, a prokurator będzie wygrywał 99% procesów. (Stąd się pewnie do dziś dziwimy słysząc, że w politycznych procesach 1944-56 kogokolwiek uniewinniono (proces szesnastu, chociaż tam ponoć mogło być drugie dno).

  • Ashika pl

    Co prawda, to prawda. Polityk nie ma się znać na wszystkim, bo wychodzi z tego żałość i wiedza po łebkach, tylko musi dobrać sobie ludzi znających się na poszczególnych dziedzinach. Co nie zmienia faktu, że pan Petru też by się zastanowił na zdrowy rozsądek, jak „wspaniałym” rozwiązaniem byłaby dostępność akt w wybranych (przez kogo? na jakiej zasadzie?) odpisach :/

  • mall

    Bo to nie Kukiz otacza się ludźmi ale ludzie otoczyli się Kukizem.

  • Proto

    A jak się ma ujawnienie tych akt do opracowywania linii obrony?

    Bo wychodzi na to, że nie każdy kto ma dostęp rozumie warunki na jakich go otrzymał.

  • To oczywiste i pewnie za 2 lata usłyszymy, że ktoś na tym popłynął.
    Niemniej pewnie nie byłoby aż takich afer, gdyby szybciej wyjaśniano wszystkie wcześniejsze wątki afery — bo teraz już mamy: podsłuch, wyciek nr 1 (rok temu), wyciek nr 2 (serwer chiński), fejsbókowe tematy Pana Stonogi. Jeszcze dwa zwroty akcji i nawet prokurator prowadzący zapomni kogo za co ściga…

  • b52t

    To jest dobry przykład dawania argumentu drugiej stronie: skoro Petru jest specjalistą w jednej dziedzinie i ma mieć świadomość tego, że nie zna się na wszystkim, to po co wypowiada się w temacie co do którego nie ma pojęcia, a co najmniej nie zastanawia się chwilę zanim nie wypowiedz swojej propozycji, nie rozważy konsekwencji takiej propozycji?

    Ad rem: to, że strony powinny mieć pełen dostęp do akt jest jasne, oczywiste i nie wymagające większego uzasadnienia. Gwoli informacji, K.p.k. ni słowem nie wspomina o tym, że strony lub inne podmioty mogą robić zdjęcia akt, a jedynie mogą się z nimi zapoznać (art. 156 par. 1 K.p.k. w brzemieniu, które wejdzie w życie od 01.07.2015: Stronom, obrońcom, pełnomocnikom i przedstawicielom ustawowym udostępnia się akta sprawy sądowej i daje możność sporządzenia ich kopii [wcześniej: odpisów], dalej zaś jest mowa o kopiach i odpisach).

  • Nb. kopiowanie akt było (przynajmniej w postępowaniu administracyjnym) bodajże nawet przedmiotem rozważań ówczesnego NSA. O ile dobrze pamiętam stanowisko było takie, że wynika to wprost z zasad postępowania administracyjnego.

  • b52t

    No tak, ale tutaj chodzi o szczególną formę – robienie zdjęć z akt sprawy, czyli fotokopii, gdy K.p.k. odnosi się o odpisach, a będzie o kopiach. Praktyka istotnie jest taka, że pozwala się na robienie zdjęć akt, ale ponoć są prokuratorzy, którzy czytają to bardzo ściśle i do robienia zdjęć mają opory. No i proszę nie zapomnieć robienie zdjęć to nic nie daje dla prokuratury (czy urzędu), jak robią kopię (ksero), to trzeba zapłacić za zrobienie tegoż.

  • Robienie zdjęć za czasów „starego NSA” nie miało sensu, bo nie było cyfranek — natomiast już wówczas ludzie potrafili przyjść do urzędu z ręczną kserokopiarką. I tego urzędniki potrafiły zabraniać.

    Skutek (ksero, foto) dokładnie taki sam.

  • b52t

    Że skutek taki sam to wiadomo i nie będę się spierał, ale tylko napisałem co i jak i (być może) dlaczego.

  • Ja się nie spieram :) Pamiętać należy, że P.T. Czytelników nie podejmujących dyskusji jest multum, traktuję wszystkie nasze komentarze jako dodatkowe dojaśnienie tematu — coś pomiędzy gawędą a nauką :)

  • b52t

    Bo w ogóle się nie spieraliśmy, tylko rozmawialiśmy i wyjaśnialiśmy skąd, co i dlaczego.