Powiedział co wiedział #20 — „Jestem osobą prywatną”

„Jestem osobą prywatną”Bartłomiej Sienkiewicz po ogłoszeniu decyzji o wycofaniu z życia publicznego

Całkowicie na marginesie ogłoszonej przez Bartłomieja Sienkiewicza (tego od prywatno-urzędowej pogawędki z prezesem NBP) decyzji o wycofaniu się z życia publicznego przyszło mi do głowy takie pytanie: na ile osoba niewątpliwie publiczna (ex-minister, etc.) może jednostronnie obwieścić rozwód ze sferą życia publicznego — i jaki miałoby to mieć skutek z perspektywy jego prawa do prywatności?


Sienkiewicz osoba prywatna

Bartłomiej Sienkiewicz, jeszcze dyrektor Instytutu Obywatelskiego, a już osoba prywatna (zrzut ekranu za http://www.instytutobywatelski.pl/o-nas)


Jakby na to nie patrzeć kwestia publiczności jakiejś osoby implikuje szereg konsekwencji natury prawnej” począwszy od tak banalnej sprawy jak możliwość dowolnego rozpowszechniania wizerunku osoby powszechnie znanej, poprzez prawo do wzmożonej krytyki (Oberschlick vs. Austria za nazwanie Jörga Haidera idiotą) — aż po (warunkowe) uprawnienie do wejścia w sferę życia prywatnego.

Niewątpliwie Bartłomiej Sienkiewicz, niezależnie od tego czy stracił stanowisko w rządzie, osobą publiczną był. Czy to oznacza, że jednostronną deklaracją można odzyskać utraconą prywatność? Odsunąć od siebie dotkliwości wynikające ze statusu związanego ze sprawowaną funkcją publiczną, zajmowanymi stanowiskami politycznymi?

Moim zdaniem oczywiście nie, albowiem nawet jeśli do pewnego momentu posiadamy kontrolę nad tą sferą życia osobistego, to jednak status osoby publicznej/prywatnej nie daje się przełączać jak pstryczek-elektryczek. Stąd też pogląd Sienkiewicza rozpatrywać można wyłącznie w kategoriach zapewnienia, że nie zamierza już sprawować żadnych funkcji publicznych (stąd też rezygnacja z kierowania Instytutem Obywatelskim) — natomiast niewątpliwie będzie musiało upłynąć sporo wody w paru rzekach zanim faktycznie będzie można powtórzyć „tak, jesteś osobą prywatną”.

  • Gdyby mnie zapytano, rzekłbym bez chwili zastanowienia, że osoba, która nie pełni funkcji publicznej, jest osobą prywatną, niezależnie od tego, czy od rezygnacji z pełnienia funkcji minęło 5 minut czy 5 lat.

    Ujmując to słowy podobnymi do Twoich – pstryczkiem-elektryczkiem jest moment nominacji/rezygnacji.
    I nie może być inaczej, bo gdyby… nikt kto raz stał się, nigdy nie przestałby być osobą publiczną.

  • Czyli w tej jednej chwili skończyłaby się możliwość zwiększonej krytyki. Albo — stawiając znak równości z art. 81 pr.aut. — być już nawet opisując te zdarzenia prasa nie powinna publikować zdjęć B. Sienkiewicza.

    A jeśli można sobie to przekładać właśnie na rozpowszechnianie wizerunku, to tyczy się to nie tylko funkcjonariuszy publicznych: czy aktor, który przestał grać, jest osobą prywatną?

  • b52t

    Chyba mam podobne zdanie. Z tym, że nie znaczy to, że nie można go tarmosić w mediach, gdy (1) jest mowa o tym co było, gdy był osobą publiczną lub sprawował publiczną funkcję, (2) pojawia się w mediach (kazus Giertycha; ale tutaj kontratyp, bo sam się wystawa), (3) zasiada w jakimś ciele, które ma dofianasowanie z publicznej kasy. To ostatnie może lekko kontrowersyjne, ale przejrzystość przede wszystkim. Oznacza to, że i imię, i nazwisko, i wizerunek można pokazywać w mediach.

  • Myślę, że istotny jest kontekst.
    Czym innym jest nazwisko i twarz umieszczone w szerszym kontekście i powiązane ściśle z tematem materiału, czym zaś innym przywołanie nazwiska, z głupia frant, tylko po to, by np. dowalić i nie ma to większego sensu merytorycznego poza, uprośćmy, pozycjonowaniem medium w wyszukiwarce.

  • A mnie coś mówi, że pewne kategorie osób długo (o ile w ogóle) tej prywatności nie odzyskają — ex-prezydent, niezależnie od tego co będzie robił, zawsze będzie ex-prezydentem, no chyba że podejmie olbrzymie starania (przychodzi mi na myśl Jimmy Carter, który zacząłby prowadzić życie Hemingwaya — broda, łajba, ryby, Karaiby).

    Ministrowi, i to takiemu niewieloletniemu, przyjdzie to łatwiej — ale przez dłuższy czas opinia publiczna będzie miała prawo m.in. interesować się tym czym implikowane są kolejne decyzje biznesowo-profesjonalne (czyli czy osoba prywatna idzie do zarządu Ciech czy Orlen? a może zatrudnia ją jakiś aferzysta? a może kupuje hektar ziemi pod Podlaską i bierze się za hodowlę bizonów?).

    Natomiast IMHO ogłoszenie nie ma najmniejszego sensu i znaczenia.

  • b52t

    Dla tej materii ma niewielkie znaczenie, ale przecież, chyba, nie o to chodziło Mistrzowi Lapidarności B. Sienkiewiczowi.

  • A to się okaże, bo znamy — z różnych szczebli — manewry z wycofywaniem się na z góry upatrzone pozycje.

    Mało kojarzę osób, które z w miarę świecznika zeszły do podwalin. Mój ulubiony przykład to Krzysztof Król, któremu dziś już chyba nikt nie przypomina przeszłości w KPN (ale też i trudno mówić o świeczniku w jego przypadku). Ach, może jeszcze Mirosław Czech, ale coś mi mówi, że on jest tylko w rezerwie kadrowej.

  • b52t

    Dokładnie, chodzi o odpowiedni przekaz dla ludzi. W sumie to mówił na słynnych nagraniach jak realista a wycofuje się jak idealista (jakby nie wiedziała jakie koszty niosą ze sobą bycie politykiem).
    Ciekawą rzeczą jest, że najbardziej zgadzam się z ex-politykami lub takimi, którym nie musi aż tak zależeć, bo albo odchodzą z polityki (Cimoszewicz) albo mają takie poparcie, że mogą sobie na to pozwolić. Oni wolni od bata partyjnego, wolni o kary za niesubordynację, brak wpisania na listy wyborcze, mówią rzeczy, z którymi można się częściej zgodzić, co nie jest gadaniną „muła pancernego”. Nawet z Giertychem można się czasem zgodzić.

  • No a taki Goerhard Shroeder (jeżeli nie pomyliłem umlautów) – przecież po zejściu z kanclerskiego stolca był zupełnie prywatną osobą, pracującą w instytucji zupełnie niezwiązanej z niemieckim rządem. A jednak zasadne są podejrzenia że jedno z drugim się wiąże i bez sensu jakby mógł się zasłonić prywatnością przed badaniem niejasnych powiązań i ewentualnej korupcji.

  • b52t

    Nie upierałem się, że to jest lista, którą będę chciał wprowadzić w obowiązujących przepisach jak zostanę prezesem. ;-)
    A przykład ten jest bardzo dobry.

  • No ciekawe czy Cimoszewicz odejdzie z polityki do tych swoich róż czy co on tam ma…

  • b52t

    żubry w puszczy. Ale jego słucha się naprawdę przyjemnie, błyszczy na tej pustyni na Wiejskiej i chyba nie jest fatamorganą.

  • chrom

    Jeżeli ex-prezydent otrzymuje „prezydencką emeryturę”, w tym pieniądze na prowadzenie biura, to nie można uznać, że „jest osobą prywatną”. Poza tym, zgadzam się z poglądem, że brak kontaktu z publiczną kasą w praktyce oznaczać będzie możliwość oczekiwania zwiększonej prywatności, chyba że będziemy omawiać „stare sprawy”, a wiadomo, że wywlekaniem takich rzeczy i tak można mocno za skórę zajść.