Toulouse-Lautrec — ponieważ wszystko już było

Kto by uwierzył!? — suawa & sodówa poszły mi tak bardzo do góry, że zacząłem się wypowiadać także na tematy ogólnospołeczne (jak żyć?). Niedługo będę w telewizji opowiadał czym się golić, z jaką kadencją najlepiej pedałować, jakich piw używać wieczorem.

Tym razem padło na Graffus — internetowy magazyn poświęcony polskiej sztuce, grafice użytkowej i wzornictwu, fotografii i reklamie, dla którego miałem przyjemność ujawnić moje wyrafinowane upodobania artystyczne. A że naprawdę wszystko już było — postawiłem na Henryka de Toulouse-Lautrec — zresztą sami przeczytajcie, ->klik<-

Toulouse-Lautrec Moulin Rouge

Henryk de Toulouse-Lautrec, „W Moulin Rouge”, obraz z końca XIX wieku, więc oczywiście jest public domain ;-)

Aczkolwiek to jest święta prawda: nie jestem wprawdzie znawcą malarstwa post- czy też impresjonistycznego (w ogóle nie chcę uchodzić za znawcę prądów w sztuce) i w życiu nie powiem, że cokolwiek później powstało, do bani jest, albo że polski pędzel nie potrafił (Wyczółkowski!) — no ale jakoś to padło na tego Toulouse-Lautreca…

Czy to manifest nie-nowoczesności? Troszkę tak — oldskól wydaje mi się coraz bardziej pociągający: jak nowoczesność to w możliwie starożytnych zastosowaniach (czytanie książek… pfff…); komputer właściwie służy mi jako maszyna do pisania (nawet Excella nie umiem); jak rower to tylko ze stali (będzie za czas jakiś osobny tekst); szukam ręcznego młynka do kawy. Nie może dziwić, że nad najśliczniejsze ikonki w najnowszym aj-waj zegarku przedłożę gubiącego tuzin sekund na dobę automatyka (a propos polecam ciekawy tekst opublikowany niedawno w NYT).

Tuchów

To nie Wyczółkowski, to… Rudak — pejzażyk spod Tuchowa (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)

I to by było tyle na tyle. Idę coś poczytać. Szkoda, że nie ma albumów malarstwa na Kindla ;-)

  • Andrzej

    Spod tego Tuchowa, w którym to się urodziłem i niedaleko którego spędziłem więcej niż pół dotychczasowego życia? Jeżu, myślałem, że z tak daleka nikt tam turystycznie nie przyjeżdża, bo nie ma tam nic, czego nie ma gdzie indziej ;)

  • E, okolice ciekawe, ale kurczę przyznam, że może bym tam nie dotarł, gdyby nie to, że moja b. dobra przyjaciółka tam mieszka :)