Kupa wstydu?… W kupie raźniej!

Gazeta.pl przypomina o kontrowersyjnej akcji wrocławskiego magistratu — czyli pręgierzu na psich przewodników, którzy nie sprzątają po swoich pupilach. Każdy może zrobić fotę, fota po zanonimizowaniu wizerunku pokaże się w internetach — na pochybel brudasom.


kupa wstydu

Biesiada się udała, śmieci zabrać się nie udało (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Zgadzam się, chodniki i trawniki obsrane przez pieski to żal i trwoga (serio-serio, dlatego bardzo uczę Kuatę by załatwiała się tylko w takich krzaczorach, żebym nawet sam nie umiał tam wleźć ;-)

Pochwalić można profesjonalizm pomysłodawców akcji — jeszcze nie mamy metra, ale w serwisie Wroclaw.pl jest nawet specjalny formularz, przy pomocy którego można przesłać zdjęcie osobnika, którego piesek wypina tyłek do numeru 2.

Plus nieco matematyki, która nie uwzględnia jak sądzę biologii:

Jeśli ktoś potrzebuje twardych dowodów, jak bardzo niespołeczne i szkodliwe jest niesprzątanie po psie, przygotowaliśmy równanie matematyczne. Za modela posłuży Kora, prawie 40-kilogramowy owczarek niemiecki. Kora robi średnio 2 kupy dziennie. Jedna z nich waży około 150 g. Zliczając cały rok wychodzi 730 kup. Jak to równanie przedstawia się wagowo? 730 x 150 g = 109 kg 500 g. Jeden pies w ciągu roku produkuje 100 kg odchodów. 


w kupie raźniej

Jestem przeciwnikiem (nieistniejącego) zakazu picia piwa pod chmurką, ale jeszcze większym przeciwnikiem śmiecenia gdzie popadnie (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Zachwycony wszystkimi pomysłami włodarzy mojego miasta zastanawiam się jednak nad czymś innym: kiedy władze Wrocławia podejmą taką samą walkę ze śmieceniem o obsrywaniem miasta przez ludzi!?

Tak się złożyło, że od półtora roku mieszkam w peryferyjnej części miasta zwanej przez niektórych lokalsów Maślice Zdrój. Prawie pod balkonem mam całkiem niezły staw, kilkaset metrów dalej drugi staw. Codziennie latem, zwłaszcza w gorące dni weekendowe zjeżdża tu mnóstwo towarzystwa na pikniki… umówmy się, że to towarzystwo bywa różne, różnie też podchodzi do niepisanej reguły: zabierz ze sobą to wszystko co przywiozłeś.
Felieton okrasiłem dwoma ujęciami tego, co po biesiadnikach tu zostaje; oszczędziłem P.T. Czytelnikom widoku ludzkich fekaliów, których wcale nie zostaje dużo mniej (dość zabawne jest to, że najwyraźniej wielu zażywającym wywczasu w takich warunkach nie przeszkadza, że przyjdzie im tu powrócić… w ten syf, szajs i szkło…). Mógłbym też pójść na najnowsze oczko w głowie władz Wrocławia czyli kąpielisko przy Królewieckiej, obrazki byłyby jeszcze ciekawsze.

Słowem: nie tyle kupa wstydu, ile w kupie raźniej. Kupa kupę kupą pogania (albo butelka, albo wuj wie co).

Zmierzam do tego, że szkoda, że magistrat nie zaczyna od nauki — i piętnowania? — tego co naprawdę jest największą plagą: totalnym zasyfianiem naszych miast przez pospólstwo. Jakby na to nie patrzeć, po psiej kupie za 2-3 dni pozostanie tylko wspomnienie (można powiedzieć, że jest śmieciem idealnym, ponieważ podlega szybkiej i całkowitej biodegradacji), natomiast potłuczona butelka czy porzucony grill będą uprzykrzać nam życie praktycznie w nieskończoność.

PS P.T. Czytelnikom, którzy nie są właścicielami psa wyjaśniam dodatkowo, że każdy zwierzak miewa czasem biegunkę. W takim przypadku prawdę mówiąc w ogóle ciężko jest cokolwiek zbierać…

  • b52t

    Piętnować ludzi nie sprzątających twardych dowodów egzystencji swojego towarzysza należy i trzeba. Szczytem buractwa były i są kupy przy specjalnych śmietnikach gdzie te kupy można wrzucić.
    Jednak zgadzam się w dwóch punktach: 1) psiowe kupaki rozłożą się szybko i nie tylko „znikną”, ale też przyczyni się do poprawy kawałka ziemi na którym ten ślad egzystencji został wydalony; 2) syf, którzy pozostawiają za sobą ludzie jest o wiele większy.
    Inne wątpliwość, które mnie naszły to:
    1) kto będzie weryfikował i jak czy przesłane zdjęcie przedstawia rzeczywisty obraz, bo: a) właściciel mógł chwilę później posprzątać, albo co ważniejsze b) to mógł być nr 1 a nie nr 2 (co z kolei opieram na tym, że panie piesynki załatwiają się w takie a nie inne pozycji, a parę lat temu w naszym ukochanym lokalnym tabloidzie widziałem właśnie zdjęcie pani piesynki, która ewidentnie załatwiała nr 1 a podpisane było jakoby robiła nr 2);
    2) jeśli anonomizacja ma wyglądać tak jak na zdjęciu w artykule, to nie jest to żadna anonimizacja, bo widać wszystko kto, a grono rodziny i znajomych i sąsiadów z łatwością pozna daną osobę, nie tylko po ubiorze, ale przede wszystkim po samym psie.

  • Z tym rozróżnieniem nr 1 i nr 2 to sam — szczęśliwy przewodnik suczki od 2 tygodni — sam się jeszcze łapię, że „aaahaa, o to chodziło!” ;-)

    Co do wizerunku: no właśnie sprytność polega na tym, żeby gęby nie było, ale sąsiedzi mają poznać: po posturze, po psie właśnie.

    Jeśli chodzi o ryzyko złośliwości i nadgorliwości — tego nigdy się nie uda. Prawdę mówiąc ryzyko błędu byłby zminimalizowane gdyby przyjmowano tylko filmy, zaczynające się 0:30 przed i kończące 1:30 po :)

  • b52t

    Rzecz w tym, że kilka lat temu był wyrok (ale nie SN; prawie na pewno), którego konkluzja była taka, że pikseloza na twarzy nie równa się anonimizacja, gdy da się poznać po specyficznym, typowym dla danego człeka ubiorze, elementach garderoby, więc podpisze się niezgodnie z prawdą, ośmieszająco, to można odpowiadać (tam co prawda chodziło o media, ale da się to rozciągnąć).
    Rozumiem, że trzeba piętnować takie zachowania, ale balans, ważenie środka do celu.
    Sam problem istnieje, jest prawdziwy, ale jego skala na szczęcie się powoli acz sukcesywnie zmniejsza i najbardziej cieszy, że to starsze pokolenie sprząta za swoimi towarzyszami.

  • Ależ oczywiście :)

    Wskazanie w czasopiśmie osoby pozornie zamaskowanej, a w rzeczywistości rozpoznawalnej, może stygmatyzować ją oraz najbliższe jej osoby i powodować ostracyzm w kręgu społecznym, z którym pokrzywdzony wiąże swoje życie, aktywność społeczną oraz zawodową. (I CSK 319/07)

    W magistracie tego akurat nie czytali, nie dotyczy budowy metra — temat nie jest frapujący.

  • b52t

    A więc jednak SN. ;-) Ważne, że zapamiętałem o co chodziło w wyroku (skutki!).
    No to niech się teraz magistrat próbuje wybronić tym, że on tylko zamieszcza przesyłane materiały i nie ponosi on odpowiedzialności za to. Będzie wesoło. Szkoda, że z naszym podatków (i to nawet bardziej niż przy odpowiedzialności jednostek wyżej w hierarchii – większy procent z PIT idzie na gminy niż wyżej).

  • Olgierd faszystą? A co najmniej prawicowcem? N, no, kto by pomyślał…

    Bo panią, która napisała ten komentarz:
    http://platyna.org/blog/2013/05/10/wielkie-chlanie-czyli-dlaczego-nalezy-zlikwidowac-samorzad-studencki-na-uam/
    i posłała go do GW – nazwano tam `prawicową’.
    Ją to cokolwiek zdziwiło, bo do prawicowości się nie poczuwa – ale sposób rozumowania ludzi w GW jest znamienny :)

  • Kiedyś myślałem o sobie per „prawicowiec”, dziś to słowo raczej nic nie oznacza — a raczej jest bezsensowym epitetem z jednej strony (przyjmowanym przez drugą stronę).

    Nb. Platyna była bohaterką jednego z pierwszych tekstów:
    http://olgierd.bblog.pl/wpis,na;tropie;pomowienia,3448.html

    PS chamstwo i buractwo jest raczej apolityczne, chyba że wynika z pobudek politycznych.

  • No i ze sprzątaniem po psie jest jeszcze taki feler, że jak już się zbierze psie dokonania to nie ma ich często gdzie wyrzucić. Np w oszczędnym Poznaniu koszy na śmieci brak, (czy oszczędny Poznaniak do domu niesie?).

    Zgadzam się że trzeba sprzątnąć po psie jak nie trafi w trawnik, ale sprzątanie z trawnika to już jest opresja ze strony świata który wyzuł się ze wszelkich wartości, w tym z radości obcowania z naturą psią.

    Kiedyś psów było 2x więcej, wszystkie w jednym czasie były na trawniku, nikomu do głowy nie przyszło żeby sprzątać to co tam narobią i jakoś nikt nie wdeptywał – może dlatego że nas rodzice uczyli żeby uważać gdzie się chodzi a jak się nie uważało, jak umyć but.

  • A i klimat był chłodniejszy, na pewno psie kupy o 24 h dłużej trwały w niekorzystnych dla szybkiego rozkładu warunkach :)

  • `chamstwo i buractwo jest raczej apolityczne’
    Chyba jednak nie zawsze – patrząc na reakcję w tej sprawie GW, ma się nieodparte wrażenie, że zależy im na wytworzeniu hołoty. I nie jest to wrażenie nieuprawnione, w powojennych Niemczech `postępową’ reakcją na uporządkowanie nazizmu, nazywanego faszyzmem (akurat zresztą nazizm taki nie był) było oduczanie młodzieży porządnego zachowania. A można zakładać, że `lewica laicka’ z PL ma tamtymi postępowcami sporo wspólnego.
    A co do Platyny… ona nie rozumie, że bawiła się inaczej, bo była wychowana s starym reżimie, a ci bawiący się teraz są już wychowani przez nią :)

  • Zdecydowanie akcja dotycząca takich śmieciarzy by się przydała. Obok akcji z kupami. Taka uderzająca po kieszeni. Sporo ludzi powinna nauczyć dbałości o wspólne, a przynajmniej nie ich.