Nierzeczowe sprostowanie prasowe — odmowa publikacji zgodna z prawem

Zmieniam (tylko na chwileczkę) tematykę, tylko po to, by jeszcze parę akapitów poświęcić orzecznictwu dotyczącemu sprostowania prasowego — tym razem bazując na wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 5 lutego 2015 r. (VI ACa 1762/14).

Sprawy miały się następująco: po opublikowaniu w gazecie i internecie jakiegoś artykułu powód, którego przedstawiono w niekorzystnym świetle, zwrócił się do redaktorki naczelnej z żądaniem opublikowania sprostowania nieprawdziwych informacji („spółka nie finansowała żadnych korzyści materialnych dla kogoś tam”). Redaktorka odmówiła publikacji sprostowania, odpisując, iż artykuł dotyczył wiceprezesa firmy, który poszedł na współpracę z organami ścigania jako „mały świadek koronny”, zarazem wszelkie informacje oparte są na zeznaniach z akt sprawy, do których dziennikarz miał wgląd za zgodą sądu. Ponadto jej zdaniem sprostowanie nie było sprostowaniem, lecz zwykłą polemiką — a zatem jako nierzeczowe nadawało się wyłącznie do odmowy (art. 33 ust. 1 pkt 1 prawa prasowego).

z ustawy prawo prasowe:
art. 31a ust. 1. Na wniosek zainteresowanej osoby fizycznej, osoby prawnej lub jednostki organizacyjnej niebędącej osobą prawną, redaktor naczelny właściwego dziennika lub czasopisma jest obowiązany opublikować bezpłatnie rzeczowe i odnoszące się do faktów sprostowanie nieścisłej lub nieprawdziwej wiadomości zawartej w materiale prasowym.
art. 33 ust. 1. Redaktor naczelny odmawia opublikowania sprostowania, jeżeli sprostowanie:
1) jest nierzeczowe lub nie odnosi się do faktów,
2) zostało nadane lub złożone po upływie terminu, o którym mowa w art. 31a ust. 3, lub nie zostało podpisane,
3) nie odpowiada wymaganiom określonym w art. 31a ust. 4-7,
4) zawiera treść karalną,
5) podważa fakty stwierdzone prawomocnym orzeczeniem dotyczącym osoby dochodzącej publikacji sprostowania.

Sąd I instancji uwzględnił powództwo w całości i nakazał pozwanej redaktorce naczelnej wydrukowanie sprostowania. Zdaniem sądu sprostowanie jest instytucją, która umożliwia osobie zainteresowanej przedstawienie własnej wersji zdarzeń w celu zobiektywizowania przedstawianych faktów. Sprostowanie polega na prezentacji stanowiska osoby zainteresowanej co do opisywanych faktów — zarazem prasa nie ma prawa odmówić sprostowania wiadomości tylko dlatego, że jej zdaniem sposób opisania tematu odpowiada prawdzie; „w efekcie prawdziwość czy też ścisłość informacji, zawartych w artykule prasowym, co do zasady nie podlega badaniu przez sąd w sprawie o sprostowanie”.

Od niekorzystnego rozstrzygnięcia apelowała redaktorka naczelna — skutecznie, albowiem sąd II instancji zmienił wyrok Sądu Okręgowego, oddalając powództwo i zasądzając od powoda koszty za obie instancje. Wprawdzie stanowisko procesowe naczelnej nie było idealne, zwrócono uwagę przede wszystkim na to, że odmawiając druku sprostowania należy podać przyczynę odmowy (art. 33 ust. 3 prawa prasowego), nietrafne były także argumenty odnoszące się do tego, że treść sprostowania nadesłanego do redakcji różniła się od tego, które było przedmiotem procesu.

Chwycił jednak argument o tym, że przesłane sprostowanie nie stanowiło jednak w rzeczywistości sprostowania — nie odnosiło się do faktów opisanych w publikacji — przez co w rzeczywistości miało charakter niedozwolonej polemiki. Owszem, powód stwierdził, iż wskazany artykuł zawiera szereg informacji nieprawdziwych, jednakowoż:

Brak jest jednak sprecyzowania, które informacje zawarte w publikacji są w ocenie powoda nieprawdziwe. Taka formuła wskazująca w sposób ogólny na szereg nieprawdziwych informacji w publikacji prasowej nie może być uznana za wypowiedź rzeczową, która powinna odnosić się do konkretnych faktów i informacji zawartych w publikacji. Ogólne stwierdzenie o szeregu nieprawdziwych informacji, bez ich wskazania, stanowi w istocie raczej sąd wartościujący wyrażający negatywną ocenę całej publikacji z punktu widzenia jej prawdziwości i tym samym wiarygodności. Jest to więc polemiczna ocena zainteresowanego, opinia, która nie mieści się w zakresie dopuszczalnego sprostowania.

Co więcej w treści sprostowania nie zaprzecza się po prostu przedstawionym faktom, lecz na dokładkę dopisuje oświadczenie odnoszące się do materii, która w ogóle przedmiotem spornej publikacji nie była. A to już jest komentarz do artykułu, który sprostowaniem też nie jest.

Dlatego też sąd ocenił, iż zamieszczenie takiego — wadliwego — sprostowania byłoby niedopuszczalne, zatem odmowa naczelnej była jak najbardziej prawidłowa.

A tak całkiem na marginesie: pamiętajmy, że sprostowanie to mechanizm, przy pomocy którego korygowane są błędy dziennikarza – za które ewentualnie płaci redaktor naczelny. Ale być może pochopna zgoda naczelnego na druk sprostowania mogłaby być traktowana jako naruszenie praw dziennikarza, któremu zarzuca się w ten sposób nierzetelność? Nie słyszałem o takim przypadku, ale biorąc pod uwagę to, że przecież twórczość jest jednym z rodzajów dóbr osobistych podlegających ochronie prawnej, wcale nie jest niemożliwy i taki spór.