Demonstracyjne okazywanie lekceważenia Narodowi Polskiemu i konstytucyjnym organom RP w Trybunale (K 28/13)

W Trybunale Konstytucyjnym zapowiada się gratka nad gratkami — już za dwa tygodnie możemy spodziewać się orzeczenia w sprawie dotyczącej dość fundamentalnej kwestii z zakresu wolności słowa (swobody ekspresji politycznej oraz karalności tego, że muchy obsrały portret Najjaśniejszego Pana) — czyli nieszczęsnego przepisu kodeksu wykroczeń, który penalizuje demonstracyjne okazywanie lekceważenia Narodowi Polskiemu, Rzeczypospolitej Polskiej czy też jej konstytucyjnym organom (K 28/13).


billboard Czarnecki

Czy kpiny z billboardu „POSEŁ CZARNECKI” to też okazywanie lekceważenia organowi konstytucyjnemu jakim jest Sejm RP? (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Rozchodzi się oczywiście o art. 49 par. 1 kodeksu wykroczeń, w myśl którego:

art. 49 § 1 kw:
Kto w miejscu publicznym demonstracyjnie okazuje lekceważenie Narodowi Polskiemu, Rzeczypospolitej Polskiej lub jej konstytucyjnym organom,
podlega karze aresztu albo grzywny.

Wzorcem kontroli przywołanym przez skarżącego jest art. 54 ust. 1 w zw. z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP czyli:

z Konstytucji RP:
art. 54 ust. 1. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
art. 31 ust. 3. Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.

oraz art. 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności:

1. Każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe. Niniejszy przepis nie wyklucza prawa Państw do poddania procedurze zezwoleń przedsiębiorstw radiowych, telewizyjnych lub kinematograficznych.
2. Korzystanie z tych wolności, jako pociągające za sobą obowiązki i odpowiedzialność, może podlegać takim wymogom formalnym, warunkom, ograniczeniom i sankcjom, jakie są przewidziane przez ustawę i niezbędne w społeczeństwie demokratycznym w interesie bezpieczeństwa państwowego, integralności terytorialnej lub bezpieczeństwa publicznego, ze względu na konieczność zapobieżenia zakłóceniu porządku lub przestępstwu, z uwagi na ochronę zdrowia i moralności, ochronę dobrego imienia i praw innych osób oraz ze względu na zapobieżenie ujawnieniu informacji tajnych lub na zagwarantowanie powagi i bezstronności władzy sądowej.

Słowem: skarżący podnosi, że przepis przewidujący karalność publicznego okazywania lekceważenia — na szczęście to coś innego niż obowiązek publicznego okazywania szacunku! — jest sprzeczny z konstytucyjną gwarancją swobody wypowiedzi, zaś ograniczenie owej wolności jest nieadekwatne do wartości w ten sposób chronionych (najprościej mówiąc — ustawodawca przesadził w intensywności sankcji).

Nie będę ukrywał, że bez względu na rodzaj sprawy będącej podstawą skargi konstytucyjnej — czy jest to pokłosie flag wkładanych w atrapy psich kup, czy jakieś kibolskie tematy (por. Żądam zagwarantowania prawa do darcia łacha z polityków) — skarżącego dopinguję z całych sił, czyli trzymam kciuki za to, żeby Trybunał nie znalazł żadnych podstaw do uznania tego idiotycznego i szkodliwego przepisu za zgodny z ustawą zasadniczą.

Wychodzę bowiem z założenia — nie tylko ja jako liberał — że prawdziwa krytyka cnoty się nie boi. Zatem wiekuista Rzplita też się nie zapadnie jeśli ktoś sobie publicznie podrze z niej łacha.
Zaś w każdym przypadku pamiętam, że liberalizm to także ten nurt, który programowo zakłada, że nawet jeśli coś mi się nie podoba — nie musi to od razu prowadzić za kraty osoby, która robi to coś.

  • b52t

    Ja jako liberał światopoglądowy podzielam zdanie RedNacza – przepis jest zbędny, przepis jest szkodliwy, wybitnie, gdy idzie o ostatnie dwa podmioty wymienione w zaskarżonej normie, a w szczególności, gdy idzie o te „konstytucyjne organy” – władza nie może wspierać swojego autorytetu jedynie na sile i monopolu do przemocy i zamykać usta osobom, które nawet jeśli w sposób daleki od publicystycznego języka wyrażają dla nich dezaprobatę.

  • Skądinąd sama składnia zdania brzmi iście szwejkowsko — DEMONSTRACYJNE OKAZYWANIE LEKCEWAŻENIA.

    Dobrze, że można sobie w ogóle lekceważyć, byle nie demonstracyjnie. Demokratyczne państwo prawa, psia jego mać.

  • b52t

    Swoją drogą, czy „konstytucyjne harmonijki” będą mogły uznać za „demonstracyjne okazywanie lekceważenie” szyderę z gatunku „kibice Widzewa boją się Buki”? Wiadomo, że sołtys na zagrodzie równy wojewodzie – władza nie ma za krzty poczucia humory, gdy idzie o sprawowany przez nie urząd, albo nie zna procedur ludzkich (słynny przypadek prokuratury, która nie znam procedury przeproszenia), więc może być różnie (przynajmniej oficjalnie).
    Jakby organy konstytucyjne miały słuchać i znosić tego co znoszą organy w US of A, to by im delikatne uszy zwiędły i uschły.

  • Wcale nie poszło o obsrywanie portretu…
    `Bretschneider uśmiechnął się i rzekł zwycięsko:

    – Za to, że pan powiedział, że muchy srały na najjaśniejszego pana. Już tam panu najjaśniejszego pana z głowy wybiją.’

  • Hašek stary komuch i wywrotowiec, żadnego szacunku dla żadnego autorytetu — a Ty mu wierzysz? ;-)

  • b52t

    Pasjami można czytać Haszka; byle nie w nocy, bo można domowników pobudzić.

  • P.S.
    To, co Olgierd nazywa `liberalizmem’ to nie jest liberalizm…
    To raczej coś takiego…, ale to się inaczej nazywa…

    http://wiadomosci.onet.pl/zenujace-zachowanie-polskich-turystow-polaki-cebulaki-tancza-na-lotnisku-dwa-dni-po/mtn33c

  • Ja mogłem tylko w nocy, bo mi za dnia zabierano że niby lektura nieodpowiednia dla 10latka.

  • Ekchem, podkreślam: chamstwo chamstwem, ale mój liberalizm właśnie mówi mi, że na chamstwo wcale nahajka najlepsza nie jest…

  • b52t

    Było walczyć z taką opresją ;-)

  • b52t

    No cóż, nawet i cham ma prawo do wyrażania swoich opinii, wszak jest na takie zagrywki ochrona z K.c. (toporek art. 23).

  • MR

    A mnie w tym przepisie razi co innego, co rednacz jedynie delikatnie poruszył. (Zlekceważył istotę sprawy?) Otóż, chodzi o słowo „lekceważenie” – czyli właściwie o co? Nie ma tu przecież mowy o obrazie czy znieważeniu, więc przepis sam w sobie chyba nic nie powinien znaczyć. A wracając do sedna sprawy, akurat ochrona Narodu Polskiego i Rzeczypospolitej Polskiej w ogóle mi nie przeszkadza.

  • Brak definicji pojęcia lekceważenia w ogóle nie jest dziwny (serio-serio), wszakże art. 148 par. 1 kk mówi o tym, że „kto zabija człowieka”. A co to znaczy „zabija”? W którym momencie następuje śmierć? Czy to w ogóle prawnik powinien określać?
    Więc może o lekceważeniu też powinien się wypowiadać … biegły psycholog? etyk?

    Ochrona mi też nie przeszkadza, ale zwykle jest tak, że ochrona przed *takimi* zagrożeniami realizowana *takimi* środkami ma skutek nieco odwrotny. Vide moje pisanie, które też może być traktowane jako odbierające autorytet Tym Wartościom.

  • MR

    Ale akurat zabijanie łatwo zdefiniować poprzez jego skutki, a w przypadku lekceważenia problemem nie jest tak naprawdę, czym ono jest, ale co wypływa z tej normy. Co mam na myśli: norma jest nędzna w treści, bo na jej podstawie nie można (OK – nie powinno się na zdrowy rozum) nikogo ukarać.

  • Skutki… Nie jestem bio-etykiem, ale który moment: śmierć pnia mózgu? ustanie pracy serca? może jeszcze inna chwila?

    Słyszałem o człowieku, który (przypadek, bo nawet nie wypadek) jest od paru lat w śpiączce. Żyje ale raczej nie odzyska świadomości (nieodwracalne zmiany w mózgu). Załóżmy, że byłby to skutek działania innej osoby — czy śmierć, jeśli nastąpiłaby za 5 lat, jest Twoim zdaniem zabójstwem?

    Podobnie z lekceważeniem — dla jednego będzie to brak szacunku, dla kogoś innego ostentacyjny brak szacunku, dla innego jednak już jakaś aktywność (takie „lekkie znieważenie”).
    Można ciągnąć w nieskończoność :)

  • MR

    Takie przypadki, choć bolesne i tragiczne, są statystycznie pomijalne (na marginesie, za doprowadzenie do takiego stanu też się idzie pierdzieć) – śmierć można obiektywnie stwierdzić, lekceważenia – nie.
    Ale mi i tak przede wszystkim chodzi o to, że ta norma zakłada karę za lekceważenie (nie za obrazę), a zatem nakłada obowiązek nielekceważenia, czyli demonstracyjnego szacunku.

  • Art

    Słuszna uwaga, że lekceważenie to nie to samo co obraza.

  • MR

    To właśnie mam na myśli.

  • Czy zatem brak zwyczajowej postaci „baczność” na dźwięk Mazurka Dąbrowskiego jest lekceważeniem dla Rzplitej? ;-)

  • MR

    No właśnie – nie można tego obiektywnie stwierdzić i dlatego norma jest gówniana (a nie dlatego, że zakłada ochronę pewnych wartości).

  • ajax

    Jakąś definicję zabijania może i można byłoby ustalić. Ale pies leży pogrzebany obok. Kto poda definicję „człowieka”? IMHO pracownik mediów nie wiedzieć dlaczego zwan „reporterem” lub co gorsza „dziennikarzem” (ciekawe dlaczego nie „nocnikarzem” byłoby bardziej odpowiednie) jest istotą człowiekopodobną. I w mojej ocenie za zabicie takiego czegoś można byłoby co najwyżej odpowiadac z art 35 ustawy o ochronie zwierząt (w przypadku skrajnej reporterofilii) choć moim zdaniem najwłasciwszy byłby tutaj art 288 par 2 kk z ograniczeniem do grzywny.
    Ale ja to tylko truskawki z cukrem

  • Tak tylko na boku, bo nie wiem czy to było zamierzone: „prawdziwa krytyka cnoty się nie boi” czy też „prawdziwa cnota krytyk się nie boi”? Po kolejnym zdaniu o niezatapialnej Rzeczpospolitej wnioskuję, że być może jednak bramka numer dwa ;-)

    Pozdrowienia!

  • LOL :) freudowski przestrzał ;-) Nie poprawiam, niech wynik idzie w świat — ale tak, miało być „cnota krytyki” oczywiście :)

  • No i niestety, rozprawa wyznaczona na jutro została odwołana (K 28/13).

  • b52t

    Wyznaczono już termin?

  • Rozprawa będzie 21 września.