Video w portalu informacyjnym to nie audiowizualna usługa multimedialna

Czysto informacyjnie w opublikowanym komunikacie prasowym Trybunału Sprawiedliwości EU omówiono opinię rzecznika generalnego do sprawy C-347/14, które to postępowanie dotyczy sporu, który można streścić w następujący sposób: czy filmiki video opublikowane w portalu internetowym są audiowizualną usługą medialną (telewizja lub VoD) — czyli usługodawca może być zobowiązany do podjęcia działań w celu rejestracji — czy też jest to po prostu multimedialne ubogacenie oferty medialnej portalu.


audiowizualna usługa multimedialna

Portal informacyjny z materiałami video nie jest audiowizualną usługą multimedialną (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


W największym skrócie rozchodzi się o to, czy gdyby przyszło mi do głowy raczyć P.T. Czytelników moją gadającą głową, to czy jestem jak telewizornia — albo czy Tomasz Kopyra powinien raz-dwa zgłosić się do KRRiTV (no dobra, w Polsce nie ma takiego wymogu, natomiast w Austrii — bo sprawa C-347/14 dotyczy sporu pomiędzy New Media Online GmBH a Kommunikationsbehörde Austria — jak się okazuje taki wymóg prawny istnieje). A rozchodzi się o to, że wydawca portalu, który m.in. prowadzi stronę internetową gazety, powinien dopełnić formalności, jeśli w jego serwisie są filmiki video.

Przedstawiona opinia budzi nadzieje, że jednak — mówię o nadziei, ponieważ w przeciwnym razie wystarczałaby prosta nowela polskiej ustawy, żeby każdy video-blogger miał ambaras — racja stoi po stronie przedsiębiorcy. Rzecznik generalny uznał, że dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2010/13/UE z dnia 10 marca 2010 r. w sprawie koordynacji niektórych przepisów ustawowych, wykonawczych i administracyjnych państw członkowskich dotyczących świadczenia audiowizualnych usług medialnych nie dotyczy internetowych portali informacyjnych, nawet jeśli mają zakładkę „video”. Portal taki nie jest audiowizualną usługą medialną (VoD), choćby dlatego, że pojawienie się multimedialnych serwisów internetowych nie jest efektem rozwoju telewizji, lecz czymś całkowicie nowym, związanym raczej ze zwiększeniem przepustowości łącz internetowych. A po drugie sporne treści video nie mogą być analizowane w oderwaniu od charakteru portalu informacyjnego — są wyłącznie jego uzupełnieniem.

Aby nie było zbyt dużo radości, w opinii dostrzegam łyżkę dziegciu. Otóż rzecznik miał stwierdzić, iż

nie podziela obaw, iż taka wykładnia dyrektywy pozwoli podmiotom rzeczywiście świadczącym audiowizualne usługi medialne podszywać się pod multimedialne portale informacyjne i obchodzić w ten sposób obowiązujące w tej dziedzinie prawodawstwo.

Owszem, już w następnym zdaniu dostrzega się to, że stosowanie przepisów wydanych na podstawie dyrektywy nie powinno prowadzić do obejmowania jej działaniem wszystkich treści multimedialnych — ale jednak w moich oczach wyraźnie mówi się, że są i będą pewne niejasności, które ewentualnie wyjaśniane będą w postępowaniach takich jak to ze skargi New Media Online GmBH.

Plus ostatni akapit…

Nie oznacza to natomiast, że treści zamieszone w internecie, także treści audiowizualne, nie mogą lub nie powinny w ogóle podlegać uregulowaniom prawnym, w tym przepisom prawa Unii, w odniesieniu do takich kwestii jak ochrona małoletnich i porządku publicznego, reklama czy zasady transmisji ważnych wydarzeń. Powinny to być jednak przepisy dostosowane do specyfiki internetu, w szczególności do jego multimedialnego charakteru.

…i wszystko jasne.