Własność przygarniętego psa — czy nikt mi nie odbierze znajdy?

A więc skoro los uszczęśliwił mnie psiakiem ze schroniska, warto poświęcić dwa akapity staremu problematowi — kto jest właścicielem znalezionego psa? czy mam pewność, że nikt mi nie odbierze przygarniętego zwierzaka ze schroniska?
Bo i owszem, nawet tak wydawać by się mogło banalne zagadnienie można rozpatrywać analizując przepisy prawa. (Disklajmer: w tekście piszę pies, ale proszę czytać także kot, chomik — a jeśli komuś pasuje to choćby i papuga.)


Własność znalezionego psa

Piesek ze schroniska, ponoć znajda, hasając na łące odnajduje się świetnie (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Do niedawna rzeczy te regulował art. 183 par. 2 kodeksu cywilnego, który w chwili wejścia w życie ustawy o rzeczach znalezionych został uchylony — tylko po to, by zostać powtórzonym w jej art. 2:

Przepisy o rzeczach znalezionych stosuje się odpowiednio do rzeczy porzuconych bez zamiaru wyzbycia się własności, jak również do zwierząt, które zabłąkały się lub uciekły.

Ustawa ma parę prostych konsekwencji, które warto zawsze pamiętać:

  • jeśli znaleźliśmy cudzego pieska i wiemy czyj on jest — powinniśmy zawiadomić właściciela (art. 4 ust. 1 UoRR); stąd jest bardzo istotne, żeby psiak miał adresówkę zawsze przy obroży;
  • jeśli właściciela psa nie znamy lub nie znamy jego miejsca pobytu — niezwłocznie zawiadamiamy właściwego starostę;

Własność znalezionego psa

Pies i właściciel, właściciel i pies (fot. M. Rudak, CC-BY-SA 3.0)

  • nie wiem skąd ten starosta w ustawie o rzeczach znalezionych: zapewnienie opieki bezdomnym zwierzętom należy do zadań własnych gmin (art. 11 ust. 1 ustawy o ochronie zwierząt) — w sumie może to chyba prowadzić do pewnej niekompatybilności informacyjnej;
  • szczęśliwy właściciel odnalezionego psa powinien zwrócić znalazcy poniesione wydatki związane z jego prawidłowym przechowaniem (art. 9 ust. 1 UoRR);
  • czy znalazca może stać się pełnoprawnym właścicielem znajdy? — wszystko zależy od tego czy pies jest zagubiony czy też porzucony, a jeśli to pierwsze — jakie kroki podjął uczciwy znalazca;
  • w tym pierwszym przypadku reguły gry określa art. 187 par. 1 kodeksu cywilnego (tzw. przemilczenie, nie mylić z zasiedzeniem), którego brzmienie uległo zmianie wraz z wejściem w życie ustawy o rzeczach znalezionych:

art. 187 § 1 kc:
Rzecz znaleziona, która nie zostanie przez osobę uprawnioną odebrana w ciągu roku od dnia doręczenia jej wezwania do odbioru, a w przypadku niemożności wezwania — w ciągu dwóch lat od dnia jej znalezienia, staje się własnością znalazcy, jeżeli uczynił on zadość swoim obowiązkom. Jeżeli jednak rzecz została oddana staroście, znalazca staje się jej właścicielem, jeżeli rzecz odebrał w wyznaczonym przez starostę terminie.

  • czyli: znalazca może stać się właścicielem pieska już po roku, jeśli wezwał właściciela do odbioru rzeczy, a po dwóch, jeśli tego nie mógł uczynić;
  • jeśli jednak piesek trafił (po linii ustawy) do starosty — który może do tego wyznaczyć odpowiednie schronisko dla zwierząt (pamiętać, że prowadzi je gmina) — to znalazca może stać się jego właścicielem w określonym przez organ terminie (tu, bo nigdzie indziej, widzę podstawę do określania „14 dni” jako daty „karencji” dla psów ze schroniska);
  • inaczej mają się jednak sprawy z psami porzuconymi przez poprzednich właścicieli — w takim przypadku z jednej strony dochodzi do wyzbycia się własności psiaka (art. 180 kc), z drugiej zaś do nabycia własności poprzez objęcie przez znalazcę;

art. 181 kc:
Własność ruchomej rzeczy niczyjej nabywa się przez jej objęcie w posiadanie samoistne.

  • znaczy się: jeśli porzuconemu psu kupię smycz, miskę i dam nowe imię (niestety tak to najczęściej wygląda — sam nie wiem czy Kuata nie była wcześniej Tolą czy inną Lolą) i uznam się za jego pana — to staję się jego właścicielem. Kropka.