O moim (uniewinniającym) wyroku za spam

Pisałem jakiś czas temu o tym, że rzadko zdarza się by organy poważnie podchodziły do wykroczenia polegającego na rozsyłaniu spamu — tj. art. 24 ust. 1 ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, który sankcjonuje przesyłanie niezamówionych informacji handlowych (a więc naruszenie art. 10 ust. 1 UoŚUDE). Czyli że wyrok za spam to coś prawie nieistniejącego w obiegu.

No to dziś będzie o tym, że czasem policja podchodzi do sprawy niby-poważnie, ale właściwie to nawet biorąc się za zwalczanie e-wykroczenia potrafi strzelić takiego samego babola. Na podstawie wyroku Sądu Rejonowego w Raciborzu z 26 maja 2015 r. (sygn. akt II W 955/14), w którym… uniewinniono… mnie samego od zarzutu wykroczenia z art. 24 ust. 1 UoŚUDE.


wyrok za spam

Wyrok za spam. Na szczęście uniewinniający, ponieważ opisywana historia mogłaby wpisać się w schemat tragicznych pomyłek sądowych.


Przecierasz, P.T. Czytelniku, oczy ze zdumienia? Ja też…

Sprawy miały się następująco: pewien obywatel, dysponent domeny o dość niestandardowym wyróżniku (ale nie dupa-kropka-peel…) poskarżył się, że dostał od Money.pl sp. z o.o. jakieś niezachciane reklamy. Sprawę prowadziła policyja z Raciborza, zatem celem słuchania kogoś tam trafiła na komendę właściwą ze względu na siedzibę przedsiębiorstwa. Przyszło wezwanie: ktoś ma się stawić za spółkę, wyjaśnić temat; idzie prawnik, w dodatku prokurent. Wyjaśniam co i jak (usługobiorca się zarejestrował w portalu, czasem ludzie o tym zapominają, w dodatku konstrukcja adresu email wskazuje, że to lekka podpucha — zostawiłem to co przed małpą, sami zobaczcie: „brak”); pani policjantka jest nawet ubawiona — nie dość, że nie wiedziała, że wysyłanie spamu jest wykroczeniem, to cała sprawa wydaje się jej niezłą pomyłką. Papiery wracają do Raciborza…

…mija ileś tam tygodni czy nawet miesięcy, z Raciborza przychodzi nakaz wydany w postępowaniu o wykroczenia: mam zapłacić 500 złotych grzywny za to, że wysłałem spam na adres typu fejk! Otóż policja z Raciborza — dzięki przyjętemu (dość niestandardowemu) tokowi rozumowania — przyjęła konstrukcję następującą:

  • nieważne, że człowiek się wypowiadał do protokołu tylko jako przedstawiciel portalu internetowego — liczy się, że mamy nazwisko;
  • skoro człowiek coś wie o sprawie i stara się ją wytłumaczyć — na pewno jest winny (wszakże tylko winni się tłumaczą);
  • oczywiście ściganiu niewinnego nigdy nie stoi na przeszkodzie także to, że okoliczności przeczą zarzutom (po prostu wszystko wskazuje na to, że nikt nawet moich zeznań nie przeczytał, bo jakby przeczytał, to by się w głowę popukał).

Na szczęście od nakazu można się jeszcze odwoływać, więc w połowie kwietnia miałem przyjemność odwiedzić ładne miasto Racibórz (i jego zacny sąd), aby przedstawić moje racje bezpośrednio na rozprawie.

Co tam się działo!! Pokrzywdzony będący równocześnie oskarżycielem posiłkowym wznosił się na wyżyny (mnie się podobał passus mniej-więcej taki: że zna moje piśmiennictwo i w sumie docenia, ale „ktoś musi za to odpowiedzieć”…), rozprawa ciągnęła się w nieskończoność (czuję, że wykroczeniówki rzadko przyjmują postać jak z amerykańskich filmów sensacyjnych), momentami się nawet poplątałem (inna sprawa, że poszły wątki kompletnie niezwiązane z zarzutami!)… Na szczęście się udało: zostałem uniewinniony od zarzutu czynu, którego nie popełniłem, którego nikt nie popełnił — a wszystko co hipotetycznie możliwe, to przykre konsekwencje posługiwania się domeną, która może funkcjonować w obiegu na podobnych zasadach jak przysłowiowa dupa-małpa-dupa-kropka-peel… (czyli możliwe, że skoro cieszysz się bzdur-adresem, to dostajesz mnóstwo bzdur…).

Zatem dziś mogę odważnie stanąć przed P.T. Czytelnikami i dumnie powiedzieć: tak, oskarżano mnie, niewinnego, o wykroczenie, którego nie popełniłem, ale oto jest wyrok za spam (nieprawomocny) — uniewinniający. Jestem czysty jak łza, spamu nie wysyłałem i Money.pl też go nie wysyła.

PS smaczku sprawie dodają dodatkowe okoliczności: pokrzywdzony jest raciborskim radnym z partii być może już wkrótce rządzącej, zaś w sprawę wcześniej angażował się rzecznik konsumentów. Nawet nie chcę myśleć, że policji dlatego łatwiej było wysłać wyssany z palca wniosek o ukaranie… Jednak po uprawomocnieniu się wyroku uniewinniającego pomyślę co z tym dalej zrobić (z policją, nie z partią, na którą w życiu nie oddam głosu — nawet nie dlatego, że jej parlamentarzyści nie mają imion…)

  • Art

    Ciekawe czy będzie apelacja…

    To jest właśnie Polska. Ileż ludzi się w taką idiotyczną sprawę musiało zaangażować: policjanci, urzędnicy, sędziowie. Wszyscy oni przez te kilka miesięcy procedowali, oczywiście pobierając za to zasłużone wynagrodzenie. Bez ich cennej pracy kraj pogrążyłby się w chaosie. Wspaniale wykorzystane pieniądze podatników, bo przecież „koszty postępowania ponosi Skarb Państwa”, a nie oskarżyciel posiłkowy.

    Jeszcze bardziej przeraża mnie co w głowie ma ten radny z PiSu. Po co mu to było? Czy oskarża on wszystkich od kogo dostaje spam, czy tylko wybranych, amoże był to jego pierwszy spam w życiu? Dlaczego dorosły facet traci czas na takie bzdury? Dlaczego jego prawnik nie odradził mu tego? Czy była to osobista zemsta na portalu internetowym za jakiś nieprzychylny artykuł?

  • Radny prowadzi krucjatę :) Ale nie jako radny, lecz jako internauta. To młody człowiek (młodszy ode mnie), pracuje w branży marketingu internetowego… W sumie nawet go rozumiem, można mieć i takie hobby — oczywiście na to, że policja zdecydowała się na złożenie wniosku przeciwko mnie, w ogóle nie miał wpływu (złożył zawiadomienie, że „ktoś narusza”, to policja sobie wybrała faceta, który poszedł wyjaśniać temat) — ale już opowieści na rozprawie były nieco dziwne.

  • Art

    Młody człowiek, co nie pamięta, że się rejestrował na stronie portalu, no chyba że ktoś inny zrobił to za niego, bo wybór takiego adresu mailowego to proszenie się o spam. Policja musi mieć przez niego ręce pełne roboty ;).

  • Tego nie wiem, twierdził, że się nie rejestrował, jednak zważywszy, że rejestracja użytkownika w portalu wymaga kliknięcia w odnośnik przesłany na adres, z którego się rejestrujesz… Musiałby jakiś Anonymous zapanować nad skrzynką.

    Mniejsza z rajcą, dla mnie ciekawsze są motywy, dla których policja widząc (?), że ma w protokole słowa faceta, który idzie na policję w imieniu firmy i tłumaczy jak to jest — bach! ładuje mu wniosek o ukaranie.

    Czekam na pierwsze wyroki, w których za przestępstwa popełnione (lub nie popełnione) przez klientów będą odpowiadać adwokaci.

  • Borek

    Szczególnie ciekawe będą wyroki dla adwokatów za to, że klient przestępstwa nie popełnił. ;)

  • b52t

    Trochę kafkowski temat.
    Nie znam się, ale za działania spółki to chyba powinna być rozważana odpowiedzialność Zarządu, względnie niżej do administratora sieci odpowiedzialnego za sferę marketingu internetowego.
    Policja i prokuratura generalnie nie łapie tematów, które podpadają pod tematy cywilne.

  • Na pewno postaram się opisać tutaj taką sprawę — z tym, że ja kurczę sygnatur „K” raczej nie przeglądam ;-)

  • > za działania spółki to chyba powinna być rozważana odpowiedzialność Zarządu

    Chyba nawet w wykroczeniach nie da się tak łatwo przerzucić odpowiedzialności ze sprawcy na kierownictwo, to nie ta kategoria. Fakt, że w takiej sprawie mogłoby to być nieźle zamotane, bo przecież wysyłka mailingu reklamowego to łańcuszek decyzyjny i zwłaszcza w większych firmach nie ma jednej jedynej osoby, która robi „klik” i idzie wiadomość.

  • b52t

    Tak, oczywiście, próba dojścia kto był faktycznie odpowiedzialny w większej spółce to musi być ciekawa zabawa – ten, kto wydał decyzję na akcję reklamową/marketingową, czy ten kto zaprojektował program wysyłający, a może administrator danych (od niedawna ABI), który nie zadbał o zgody lub nie sprawdził kto (nie) wyraził zgody na otrzymywanie spamu. Znający się lepiej na rzeczy pewnie mogą dopisać lub wykreślić kogoś z łańcuszka.

  • Przemek

    Panie Olgierdzie z całym szacunkiem ale polecam lekturę uzasadnienia tego wyroku, o którym Pan pisze. Ja się z takim uzasadnieniem zapoznałem. Sąd wyraźnie stwierdził w nim, że pokrzywdzony, cytuję „otrzymał niezmówioną informację handlową (…) od spółki Money.pl”. Zatem Sąd wyraźnie stwierdził, że spółka Money.pl wysyła spam. Dziwię, się, że taka osoba jak Pan, która powszechnie krytykuje zjawisko jakim jest spam, próbuje teraz odwrócić kota ogonem i wskazać siebie jako osobę poszkodowaną, a całą sprawę pokazać jako idiotyczną. Później pojawiają się komentarze, że to bez sensu, że tylu ludzi zaangażowanych … .

    Miałem okazję wziąć udział w rozprawie (w charakterze publiczności) i wiem jak dokładnie wyglądała ta sprawa. Co więcej z tego co mi wiadomo zarzut został Panu postawiony przez policję we Wrocławiu w trakcie przesłuchania (tak wynika przynajmniej z protokołu przesłuchania) – dziwne, że jako prawnik nic Pan o tym nie wiedział. Na marginesie dodam jeszcze tylko (sam jestem prawnikiem) że był Pan bardzo mizernie przygotowany do sprawy. Nie potrafił Pan nawet wyjaśnić procedury rejestracji i pozyskiwania przez spółkę money.pl adresów mailowych i zasad wyrejestrowania się ….. Warto wskazać również czytenikom, iż cała sprawa wzięła się z tego, że po wezwaniu wysłanym przez poszkodowanego spółka money.pl nie zaprzestała wysyłki spamu na jego adresy mailowe (w sumie 3). Do czasu rozprawy ciągle spam był wysyłany.

    Jeżeli chce Pan pokazać całą sprawę najlepiej będzie jak opublikuje Pan pismo procesowe, które Pan złożył w sądzie (myślę, że będzie wesoło). Twierdził Pan, że osoba korzystająca ze skrzynki będącej w domenie należącej (sic!) do organizacji (np. Gmail) nie podlega ochronie z ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną.

    Szczerze to spodziewałem się, że w „Pana sprawie” zapadanie wyrok uniewinniający, nie mniej najbardziej istotną kwestią jest to, że doszło do naruszenia ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną – i to zostało przez sąd potwierdzone.

    Zapewniam, że już wkrótce pojawią się na stronie fundacji którą reprezentuję wyroki skazujące za spam – i nie dotyczące spółki money.pl i Pana osoby, także spokojnie nikt się na Pana nie uwziął ….

    ps. prywatnie dodam, że bardzo zawiodło mnie Pana podejście i prześmiewczy stosunek do tej sprawy.

  • Panie Przemku, nie mam uzasadnienia wyroku (nie wnosiłem o sporządzenie, nie chcąc dodawać pracy sądowi), więc nie mogę go komentować. Rozumiem, że pokrzywdzony rozważa apelację, skoro prosił o uzasadnienie, to raczej tak, ma do tego prawo.

    Nie umiem się zatem odnieść do tego czy w uzasadnieniu zostało powiedziane to czy tamto, mówię natomiast o tym co myślę, jakie mam wrażenia, etc.

    Co do mizernego przygotowania — nawet napisałem o tym w tekście (że się plątałem) — ale proszę zwrócić uwagę na to, że te kwestie były kompletnie niezwiązane z zarzutem! Przyjechałem rozmawiać o rzekomym moim wykroczeniu, nie o procedurze rejestracji użytkowników w portalu! Jakbym wiedział, że mam do czynienia z krucjatą, to na pewno bym się przygotował na zicher.
    Aczkolwiek brak pamięci o procedurze rejestracji nie czyni mnie winnym wykroczenia (ani nikogo innego). Zajmuję się w pracy 1001 sprawami.

    Zarzut został przedstawiony przez policję, o tyle, że zapoznałem się z nim, powiedziałem nawet, że rozumiem czego dotyczy — natomiast cała reszta to nadinterpretacja policji z Raciborza. Nie ma ponoć formularza dla takiej osoby jak ja (ponoć: tak mi powiedzieli w KP Śródmieście), zatem poszło jak poszło.
    Jakby policjant z Raciborza przeczytał co miałem do powiedzenia — może szukałby dalej winnego rzekomego wykroczenia, na pewno nie odważyłby się kierować wniosku o ukaranie przeciwko mnie.

    Z tą organizacją (np. Gmail) chyba Pan troszkę pomieszał — chodzi mi o nieszczęsną nowelizację art. 10 ust. 1 UoŚUDE, która wprowadza ustawowe zezwolenie na przesyłanie informacji handlowych do osób prawnych. Patrzę nawet teraz w http://www.dns.pl/cgi-bin/whois.pl i co widzę — domena ma status „typ abonenta: organizacja”. Ale jest to o tyle nieważne, że ślad po rejestracji w portalu MyStock.pl był — zwrotka została potwierdzona.

    Natomiast jeszcze raz podkreślam: zważywszy na dość nietypowy adres tej domeny (przyzna Pan) może być taka sytuacja, że ktoś sobie wpisuje w różne formularze taki adres, więc jakiś Kuba strzela, a Pański kolega kule nosi.

    PS Prywatnie dodam, że zawiódł mnie Pan mówiąc o tym, że wiedział, że będę uniewinniony, a jednak dziwi się Pan mojemu stosunkowi do sprawy.

  • Zresztą jako prawnik mógłby Pan zauważyć różnicę pomiędzy „coś się stało” a „zrobił to on”.

    Powinien to także rozumieć pokrzywdzony — a gdyby to rozumiał, to na początku rozprawy wstałby i powiedział „mnie coś mówi, że to nie jest robota tego, kto jest obwinionym w sprawie”. Groteską było nie tylko pytać mnie kim jest „Konrad z MarketMoney”, ale w ogóle drążyć tematy kompletnie niezwiązane z wykroczeniem, którego miałem się dopuścić.

  • I może jeszcze, dla wyjaśnienia: nie ma bezwzględnego zakazu wysyłania niezamówionych informacji handlowych — zgodnie z art. 10 ust. 1 UoŚUDE nie wolno tego robić wyłącznie do oznaczonego odbiory będącego osobą fizyczną. Zatem jeśli odbiorca jest „organizacja” (taki jest abonent domeny), to nie jest osobą fizyczną.

    Sprawa była dęta z kilku powodów, ot co.

  • b52t

    Czyli wychodzi, że będzie część kolejna część w tej sprawie. Tylko po co targać osobę, która nie ma nic wspólne z ewentualnym popełnieniem wykroczenia. To jak zabijać kurę, bo makaron był nie dobry.

  • I jeszcze, bo mi się przypomina:

    (i) chciałby Pan innego mego podejścia do sprawy — proszę mieć jednak na uwadze, że kosztowało mnie to m.in. 1 dzień urlopu, paliwo na dojazd i powrót, opłaty na bramkach. Oczywiście, że w sprawie jestem jedyną osobą realnie poszkodowaną — bo oczywiście w teorię, że otrzymując jakieś mejle ponoszę szkodę, nie wierzę;

    (ii) co do postawienia zarzutu we Wrocławiu — jednak się wyprę :) coś mi mówi, że organ delegowany nie może czynić tego w zastępstwie prowadzącego postępowanie, zaś wezwanie nie było imienne (było „ktoś z Money.pl, dla wyjaśnienia sytuacji”);

    (iii) co do ciągłego wysyłania spamu — przypominam, że po otrzymaniu pisma od rzecznika konsumentów napisałem wiadomość do rzekomo pokrzywdzonego. Na rozprawie przyznał, że przeczytał ją dopiero 1 dzień przed rozprawą (kilka miesięcy po otrzymaniu). To ja już nie jestem winien temu, że ktoś się skupia na krucjacie, nie na wyjaśnianiu.

  • I jeszcze, prośba: nawet obsrywać w komentarzach, w internetach proszę mnie nie „per pan”. Per pan możemy być w sądzie, na spotkaniu biznesowym, w internetach, proszę, nie.

  • Art

    Niekoniecznie. Uzasadnienie z tego wyroku może im się przydać także w postępowaniach przeciwko innym osobom, bo o dziwo sąd na podstawie materiału dowodowego stwierdza w tym uzasadnieniu, że ktoś tego wykroczenia jednak dokonał, a zatem takie uzasadnienie wyroku powinno być dla policji podstawą do dalszych poszukiwań winnego.

  • b52t

    Można próbować iść w tę stronę. A może ktoś będzie chciał się odwoływać „do Sztrazbuga”

  • aero666

    Ale czy odbiorcą maila jest domena, czy jednak konkretny adres poczty? Przeważająca większość odbiorców – osób fizycznych będzie posiadała adresy w domenie zarejestrowanej na organizację (hostingodawcę).

    Na marginesie: sprawa robi się bardziej skomplikowana, bo przecież domena może zmienić właściciela. Ktoś może zarejestrować się i prawidłowo zweryfikować dzisiaj, a za rok ktoś inny będzie miał pretensje o bycie spamowanym. Jeszcze weselej jest z numerami telefonów i spamem SMS, bo przydzielanie numerów po przejściach to obecnie standard.

  • „Jednak po uprawomocnieniu się wyroku uniewinniającego pomyślę co z tym
    dalej zrobić (z policją, nie z partią, na którą w życiu nie oddam głosu —
    nawet nie dlatego, że jej parlamentarzyści nie mają imion…)” czekam na nowy post w tym temacie i powodzenia :)

  • Pokrzywdzony „młody człowiek”

    Witam. Tu pokrzywdzony. Najpierw to co najbardziej konkretne w Pańskim „artykule”, czyli argumentum ad personam. Zawsze myślałem, że używa się ich kiedy brakuje już merytorycznych argumentów.
    Przede wszystkim podziękuję za epitet „młody człowiek”, bo facetowi po czterdziestce nieczęsto udaje się go usłyszeć i nawet użyty do dyskredytacji swojego oponenta, to jest miły :-).
    Gorzej zaś z insynuacjami (bo ten „smaczek” z artykułu jakie ma merytoryczne znaczenie?). Nie wiem co zrobiła Panu pani Rzecznik Konsumenta (prędzej zrozumiem dyskredytację „policyji z Raciborza”), że insynuacje kierują się w stronę sprzyjania radnemu (nie jestem radnym) poprzez wniesienie aktu oskarżenia „wyssanego z palca”. Rzeczywiście ja też nie chcę nawet myśleć co napisałby Pan o sędzim gdyby wyrok był inny.
    Co do “passusu” to faktycznie powiedziałem, że doceniam Pańską publicystykę, ale po osobistych doświadczeniach to przeszłość. Pan zresztą również zauważył przed sądem coś jak, że „generalnie to zgadza się poglądami pokrzywdzonego na spam i dawał temu wielokrotnie dowód w swojej publicystyce” (co chyba zrobiło wrażenie na sądzie, bo uniósł brew aby lepiej zapamiętać ten moment); w tym momencie byłaby kropka, gdybym usiłował kopiować Pański styl relacji z tej sprawy, ale dla uczciwości napiszę, że dodał Pan iż nie akceptuję moich metod…
    Po rozprawie na której prosiłem aby zakończyć czynności procesowe w tym samym dniu, żeby nie narażać Pana na trudy i koszty dojazdu do ładnego chociaż prowincjonalnego Raciborza (chyba nie pasuje to do mojej rzekomej „krucjaty” i chęci narażenia Pana na koszty?) ucięliśmy sobie króciutką rozmowę.
    Rozmowa była inicjatywą z mojej strony a świadkiem był Przemek (który już odpisywał Panu) oraz Pańska żona. Wyjaśniłem Panu m.in. powody tego co Pan nazywa krucjatą wyssaną z palca. Pan zaś po tym… sporządził „pismo procesowe” skierowane do sądu w którym (UWAGA!) zaczął INTERPRETOWAĆ moje słowa z tej rozmowy. Nie wiem czy to amerykański styl bo prawnikiem nie jestem, ale powiem szczerze, że po tej życzliwej rozmowie (tak nam się wydawało, a żonę ma Pan naprawdę sympatyczną – ukłony) tego nie spodziewałem się. W piśmie znalazło się jeszcze parę smaczków, które rozbawiły mnie i prawników z którymi je konsultowałem. Szkoda, że nie był Pan w drugim terminie, bo się okazało, że chyba nie tylko mnie rozbawiły. Pan pisze o poplątaniu się (stąd pewnie Przemek napisał o słabym przygotowaniu) ja podejrzewałem, że to było tylko kłamstwo a nie braki w podstawowej wiedzy dotyczącej poruszanego tematu (tłumaczenie, przed sądem, że nie zna Pan akt sprawy i np. maile widzi pierwszy raz na oczy było bardzo słabe) czy przepisów prawa. Powyższy artykuł pozbawił mnie reszty złudzeń.
    Ale rozpisałem się… A obiecałem sobie krótko. Na koniec dwa pytania, które pozwolą czytającym/komentującym wyrobić sobie własne zdanie a i ten blog pewnie zyska, bo w końcu ile jest spraw o spam w Polsce:
    1. Czy ma Pan coś przeciwko opublikowaniu Pańskiego „pisma procesowego” (prosił już o to Przemek)?
    2. Czy ma Pan coś przeciw, aby po uprawomocnieniu się wyroku opublikować inne materiały (np. protokoły z rozprawy, wyrok z uzasadnieniem), które pozwolą zweryfikować czy faktycznie Pańskie zarzuty mają jakieś podstawy?

    W tej chwili uprawia Pan triumfalizm niegodny kreowanego przez Pana auto wizerunku w szczególności, czyniąc mi (policji, rzecznikowi oraz fundacji, która mnie aktywnie wspierała) bezpodstawne zarzuty, nie mające poparcia w faktach. Cieszę się, że to Pan opublikował kogo dotyczyła sprawa jako obwinionego i działalności jakiej firmy. Będzie nam łatwiej opracować tę sprawę.
    Nauczony przez Pana doświadczeniem, że cokolwiek powiem może być użyte przeciwko mnie zamilknę i liczę na odpowiedź :)

  • Art

    Jako postronny czytelnik niestety mało z tego rozumiem. Skoro zdecydował się Pan na publiczną polemikę, to powinien Pan wyjaśnić czytelnikom tego bloga kilka kwestii:

    1. Czy zgadza się Pan z sentencją wyroku?
    2. Czy w uzasadnieniu wyroku jest coś z czym Pan się nie zgadza?
    3. Czy Pana zdaniem policja działała bez zarzutu, a jeśli nie, to na czym polegały jej błędy?
    4. Czy rejestrował się Pan na money.pl? A jeśli nie, to czy wie Pan w jaki sposób posiedli Pana adres mailowy?
    5. Czy Pana zdaniem koszty jakie ponieśli w tej sprawie podatnicy były tego warte?
    6. Czy może Pan zdradzić swoje motywy? Pytam o powody tej krucjaty.
    7. Skoro sąd uznał, że doszło do wykroczenia, lecz ukarany grzywną został niewinny człowiek, to czy człowiek ten powinien mieć pretensje do tych, którzy chcieli nałożenia na niego tej grzywny?
    8. Zakładając że oskarżony był słabo przygotowany do rozprawy, to czy jego uniewinnienie nie świadczy o tym, że oskarżyciel był jeszcze gorzej przygotowany?
    9. Na podstawie tego co Pan napisał można odnieść wrażenie, że największe pretensje ma Pan o to, że treść prywatnej rozmowy została wykorzystana w piśmie procesowym. Czy rzeczywiście o to ma Pan największy żal?
    10. Czy może Pan napisać konkretnie co w tej sprawie jest sporne a co nie jest? Chyba wszyscy zgadzamy się co do tego, że wysyłanie spamu do osób fizycznych jest wykroczeniem. Czy Olgierd wysyłał taki spam? Sąd uznał że nie. Jeśli zgadzamy się z sądem, to musimy przyznać, że policja się skompromitowała, bo jej zadaniem było znaleźć winnego.

  • MR

    Ale przecież nie idzie o to, kto popełnił wykroczenie, za które miał zostać ukarany grzywną (bo tylko i aż od tego rednacz został uniewinniony, a własnie o tym wyroku traktuje artykuł), tylko o gównianą – w opinii drugiej strony strony – retorykę rednacza i wielce nieobiektywny – w opinii drugiej strony – sposób przedstawienia przez niego sprawy (to, że uczynił to na łamach własnego czasopisma nie zwalnia go z obiektywizmu – w mojej, wyrobionej na podstawie dotychczasowych publikacji rednacza, opinii).
    A co do kosztów: hehehe, trudno – na tym polega liberalizm.

  • Art

    Konkrety proszę. Bo ja odnoszę wrażenie, że te zarzuty wobec Olgierda są niejasne i naciągane. Pan Pokrzywdzony napisał:

    „Gorzej zaś z insynuacjami (…). Nie wiem co zrobiła Panu pani Rzecznik Konsumenta (…), że insynuacje kierują się w
    stronę sprzyjania radnemu (nie jestem radnym) poprzez wniesienie aktu
    oskarżenia »wyssanego z palca«. Rzeczywiście ja też nie chcę nawet
    myśleć co napisałby Pan o sędzim gdyby wyrok był inny.”

    Dwukrotnie pada słowo „insynuacje”, ale o jakie insynuacje chodzi – nie wiadomo. W tym przypadku insynuacją są same zarzuty o insynuację. Skoro wyrok był uniewinniający, to znaczy, że zdaniem sądu oskarżenie było wyssane z palca. Nie chcę nawet
    myśleć co napisałby Pan Pokrzywdzony o rednaczu gdyby wyrok był inny.

    „W piśmie znalazło się jeszcze parę smaczków, które rozbawiły mnie i prawników z którymi je konsultowałem.”

    I znów brak konkretów. Nie wiadomo co ich tak rozbawiło.

    „W tej chwili uprawia Pan triumfalizm niegodny kreowanego przez Pana auto
    wizerunku w szczególności, czyniąc mi (policji, rzecznikowi oraz
    fundacji, która mnie aktywnie wspierała) bezpodstawne zarzuty, nie
    mające poparcia w faktach.”

    Niestety nie dowiadujemy się, które zarzuty nie mają poparcia w faktach. Pokrzywdzony powinien napisać co jest prawdą, a co nie jest prawdą. Zamiast tego mamy tylko insynuacje, że coś tam jest bezpodstawne, że coś tam nie ma pokrycia w faktach – zero konkretów.

  • Nie wiem jakich to argumentów ad personam użyłem. Chodzi Panu o to, że w sprawę było nie było lokalnego notabla angażują się inni notable — skutkiem czego jest wyssany z palca wniosek o ukaranie i wyrok nakazowy? Po prostu nie lubię takich sytuacji, choćby dlatego, że dość często słyszę, że w mniejszych miastach (nie ujmując niczego Raciborzowi) dzieją się takie rzeczy.

    Życzliwa rozmowa? Pan żartuje; jestem uprzejmy dla każdego, ale proszę mi uwierzyć, że wkurzył mnie Pan nieźle — ciągnięciem wątków niezwiązanych ze sprawą to raz, a dwa, że brakiem refleksji — że skoro to chyba nie ja do Pana coś wysyłam, to po co mi głowę zawracać?. Trzy, że — pewnie to dla Pana nieistotne, bo to Pańskie hobby — przyjemności te kosztowały mnie parę złotych i parę godzin.

    Że maile widziałem pierwszy raz? Pan uważa, że powinienem pójść do informatyków i poprosić o logi z serwera — pokażcie co tam wysyłamy na różne fejkowe adresy??

    Czy Pan naprawdę nie bierze pod uwagę tego, że posługując się takim adresem, może dostawać dziwne rzeczy z formularzy, w które ludzie wpisują różne rzeczy?

    Akceptuję brak zgody na spam, nie akceptuję tego — to nie Pańska akurat wina — że policjantowi z Raciborza nie chciało się przeczytać tego, co powiedziałem na policji we Wrocławiu. Proszę zrozumieć: to wykroczenie może popełnić ten, kto coś zrobił (wysłał reklamę), nie zaś ten, kto zajmuje się obsługą prawną podmiotu.

    Co do publikacji czegokolwiek — nie ma sprawy, proszę publikować co Pan sobie życzy, to wolny kraj, można nawet na stronach fundacji FORCE.

  • I jeszcze raz, może podkreślę, bo Pan to traktuje jako zabawę-krucjatę, a dla mnie jednak oznaczało to osobistą sprawę — zostałem obwiniony o wykroczenie, którego nie popełniłem. Nie powinno mieć to miejsca. Zostałem uniewinniony i o tym właśnie piszę. I jestem wkurzony, że musiałem się gimnastykować, by kogoś przekonać, że nie jestem wielbłądem.

  • > Niestety nie dowiadujemy się, które zarzuty nie mają poparcia w faktach. Pokrzywdzony powinien napisać co jest prawdą, a co nie jest prawdą.

    No właśnie: obwiniony o to, że 5 marca 2014 r. przesłał spam na fejkowy adres poczty elektronicznej. Uniewinniony, wkurzony — ale to ja się mam z czegoś tłumaczyć.

  • Pokrzywdzony „młody człowiek”

    Tak krótko…
    A może przyszło Panu do głowy, że składając zeznania we Wrocławiu nie trzeba było ewidentnie KŁAMAĆ (o kłamstwach w sądzie pewnie podyskutujemy później)? Policjant przeczytał – dosłuchiwał mnie.
    Nalegałbym na publikację TUTAJ dokumentów o których pisałem – będzie świetnym punktem wyjścia dla wyrobienia sobie własnego zdania na temat tej sprawy przez obecnych i przyszłych czytelników TEGO artykułu.

  • Art

    Olgierd nie posiada uzasadnienia wyroku. Najlepiej będzie jeśli wrzuci Pan skany/zdjęcia uzasadnienia wyroku tutaj w komentarzach.

  • Pan wybaczy, ale zaczynam mieć już Pana dosyć. Po pierwsze nadal Pan nie rozumie, że mam prawo być wkurzony całą historią; po drugie nie kłamałem (i to jest pomówienie), ale nawet jeśli kłamałem, to mam do tego prawo — jako obwiniony); po trzecie publikuję tutaj to, na co mam ochotę, zaś jeśli chodzi o tę sprawę to nie mam żadnych papierów.

    Natomiast jeśli chce Pan zamówić tekst sponsorowany, podeśle do niego materiały — to się zastanowię. Tylko na kogo mam wystawić fakturę? Na PiS z Raciborza?

  • b52t

    Pan chyba bierze tę sprawę bardzo, bardzo personalnie i emocjonalnie i nie zauważa, że podtrzymywanie/popieranie aktu oskarżenia przeciwko niewłaściwej osobie jest samo w sobie zwyczajnie mało eleganckie. To jakby członkowi jakiejś partii politycznej stawiać zarzut za działania jego kolegi z formacji politycznej.
    Internet ma to do siebie, że słowa w nim napisane są gorsze niż plotka rzucona na rynku małego miasta (żadnych aluzji).

  • MR

    Oj, tam, oj, tam. Tak to jest, jak się wywleka pewne sprawy na forum:)

    Proponuję, cytując wieszcza: koko dżambo i do przodu.

  • MR

    A tu, pod rozwagę, dość ciekawa opinia w kwestii dyskusji w internecie http://czasopismo.legeartis.org/2015/07/internet-narzedzie-komunikacji.html

  • b52t

    Pewności nie mam, ale podejrzewam, że między innymi dlatego to się pojawiło. ;-)

  • Tekścik był przygotowany wcześniej, powiedzmy, że odłożyłem go na gorsze czasy (mam zawsze w zanadrzu parę tekstów do puszczenia). No i dziś rano poszedł on :)

  • ZTCW to jest prywatna domena abonenta; dlaczego jest opisana „organizacja” — nie wiem.

    Oczywiście za każdym adresem poczty elektronicznej stoi człowiek (wyjąwszy ruch maszyna-maszyna), dlatego nowelizację art. 10 ust. 1 UoŚUDE uważam za wadliwą — ale prawo jest jakie jest.

    Podejrzewam, że o tym tu czytam, w komentarzach, że prawa na rozprawie nie znałem…

  • Proto

    Czy tylko ja odniosłem wrażenie, że jest pan zwykłym, pieniaczem, w tym konkretnym przypadku, dodatkowo poirytowanym faktem, że nie udało się kogoś skazać a pan miał wielką ochotę, by pokazać się jako skuteczny oskarzyciel posiłkowy?

  • Będę nieco bronił Pana Radnego — o tyle, o ile „kogoś” nie oznaczało „Olgierd Rudak”.

    Ponieważ co do zasady wniosek (z art. 24 ust. 2 UoŚUDE) nie dotyczył mnie — to policja wytypowała mnie na podstawie rysopisu ;-) — Pan Radny dopiero na rozprawie pomyślał, że chociaż pewnie nie popełniłem czynu (Pan Przemek to potwierdził), to jednak nadaję się do ukarania — i dlatego Panów strasznie wkurzyło, że się nie udało.

    Słowem: „kogoś” czyli „kogokolwiek”, mógłby być nawet dowolny z P.T. Czytelników.

    Taka mała IV RP.

  • sjs

    W końcu jesteś zamieszany w sprawę to nie ważne czy jesteś winny. Ale jeśli nie jesteś winny to nie masz się czego bać. Ale, że jesteś zamieszany… ;)

  • Tak, trawestując ex-idola Szwartejerpe: „ten pan nie napisze już żadnego słowa w internetach”.

  • sjs

    Już niedługo powołają Izbę Wyższą Sądu Najwyższego składającą się z czynnika społecznego, która będzie mogła uwalić każdy wyrok.

  • Proto

    Poddałbym w wątpliwość umiejętność myślenia, zarówno pana radnego jak i policjanta, który z osoby reprezentującej podmiot uczynił podejrzanego w sprawie.
    Nie wiem jednak czy nie narażę się tym na proces w Raciborzu. Bądź co bądź, teraz, jak już skomentowałem tę sprawę, to stosując logikę idioty, jestem w nią zamieszany.

  • Olo

    Nie rozumiem. Skoro pisałeś, że policja we Wrocławiu nie przedstawiła Ci zarutów, to jako świadek nie powinieneś kłamać.

  • Ale czy napisałem, że kłamałem?

  • Proto

    Musisz uważać na to co piszesz w komentarzach, bo wytną z kontekstu i jeszcze się okaże, że tam Cię uniewinnili a tutaj się przyznałeś.

  • FORCE

    Więc pisze Pan, że policjantka we Wrocławiu była tak rozbawiona i zarzutu nie postawiła?

  • Kogoś strasznie boli, że wyrok jest uniewinniający ;-)

    Aczkolwiek niezależnie od tego czy mam nie-przyjemność z Panem Radnym czy z jego Giermkiem (proszę mieć odwagę, podpisywać się, odwaga nie boli) — warto też mieć na uwadze, że nawet w IV RP była różnica pomiędzy podejrzanym a obwinionym. Z tego co widzę to jest powiedziane „dla osoby podejrzanej”.
    Ja tego dokumentu w domu nie posiadam, zaś ten, który posiadam…

    …proszę spojrzeć na wyrok nakazowy — „z wniosku o ukaranie Komendy Powiatowej Policji w Raciborzu”.

  • A przy okazji: uprzejmie proszę Panów, Fundację FORCE i inne lokalne gremia o zaprzestanie przetwarzania moich danych osobowych oraz usunięcie tych danych. Jeśli nawet istniał jakikolwiek powód do ich przetwarzania (prowadzone postępowanie), to w chwili obecnej zostałem uniewinniony od postawionych mi zarzutów.

    Jeśli jednak będzie apelacja (nawet nie wiem jaki historia ma status, kompletnie mnie to nie interesuje), to po pierwsze proszę o taką informację, a jeśli zechcecie Panowie skorzystać z tych uprawnień — o zaprzestanie przetwarzania moich danych osobowych zaraz później.

  • Przemek vel Giermek

    Panie Olgierdzie ponieważ z jednej strony nie interesuje Pana status apelacji a z drugiej prosi Pan o informację jeżeli się ona pojawi (to sam już nie wiem czy to Pana interesuje czy nie) to ze swojej strony nie widzę potrzeby składania apelacji. Skoro to nie Pan naciskał przycisk wyślij, to po co ktoś ma Pana ścigać? Cała sytuacja ma na celu pokazanie jedynie, że regulacje prawne ktore obowiązują w Polsce w ogóle nie działają. Skoro sąd stwierdza, że doszło do naruszenia ale nie wyjaśnia sprawy do końca to znaczy, że coś jest nie tak. Generalnie wydaje mi się, że Pana stosunek do spamu jest krytyczny natomiast kiedy jest Pan po drugiej stronie (po stronie wysyłającego) to nagle okazuje się, że może ktoś zapomniał, że się zarejestrował, nagle podaje Pan jakiś adres IP, z którego rzekomo zrobiono rejestrację (a jak się okazuje adres IP wskazuje lokalizację Kraków, a kolega jest z Raciborza – tak wiem pewnie przebywał u znajomych i akurat wtedy się zarejestrował), nie dopuszcza Pan w ogóle możliwości, że po prostu doszło do naruszenia. Kolejna rzecz jest taka, że spółka w której Pan pracuje nie zparzestała wysyłki mailingu (niechcianego) kiedy mój kolega zgłosił taką prośbę. Pana portal czytają różne osoby, i kiedy pozwala Pan sobie na wycieczki osobiste typu radny z partii, ktora już wkrótce może rządzić to każdy myśli, że jakiś pieniacz, który jest takiej a nie innej orientacji politycznej chce po prostu komuś zrobić na złość. A tu w ogóle nie o to chodzi. Chodzi o pokazanie sytuacji takiej jaka była, jeżeli Pan twierdzi, że nie został Panu przedstawiony zarzut, a następnie kolega wrzuca zdjęcie pisma, pod którym się Pan podpisał i z którego jasno wynika, że został Panu postawiony zarzut i Pan ten zarzut rozumie no to chyba coś tutaj nie gra. Niestety system prawny w którym się poruszamy jest słaby i myślę, że Pan o tym doskonale wie. Pytanie czy jak nic nie będziemy z tym robić i testowac tego systemu czy będzie lepiej – moim zdaniem nie. Kolejna rzecz – spam jest bardzo często źródłem czy w zasadzie możliwością ataku phishingowego – a co jak komuś ukradną dostep do konta w banku, przeleją środki, będziemy chcieli zgłosić sprawę na policję a tu nagle się okazę, że nikt nie wie jak w ogole sobie radzić z takimi sytuacjami? Nikt nawet nie będzie wiedział jak sprawdzić nagłówek maila. Także do wszystkich czytelników nikt z nas nie chce robić krzywdy komuś ktoś jest niewiny ale chcemy pokazać sprawę od A do Z a nie od A do G bez E i F. To ja wierny Giermek Don Kichota – Sancho Pancha ….

  • Panie Przemku, mowa moja będzie krótka:

    > Skoro to nie Pan naciskał przycisk wyślij, to po co ktoś ma Pana ścigać? Cała sytuacja ma na celu pokazanie jedynie, że regulacje prawne ktore obowiązują w Polsce w ogóle nie działają.

    Skoro osoba niewinna nie została ukarana, to chyba jednak działają?

    > Skoro sąd stwierdza, że doszło do naruszenia ale nie wyjaśnia sprawy do końca to znaczy, że coś jest nie tak.

    Jest Pan prawnikiem, zna się Pan na tych sprawach (wykroczenia, policja, etc.) lepiej ode mnie. Więc proszę zwrócić uwagę, że sąd nie jest od ustalania faktów za policję. Jeśli oskarżyciel publiczny nie potrafi skierować prawidłowego wniosku (aktu oskarżenia), to co robi sąd? Uniewinnia albo zwraca (w wykroczeniach chyba się nie zwraca).

    Sąd nie odwali roboty za niemyślącego policjanta.

    > nagle okazuje się, że może ktoś zapomniał, że się zarejestrował, nagle podaje Pan jakiś adres I

    Proszę Pana, opieram się na tym co dostałem od IT na standardowe pytanie: „czy użytkownik o kombinacyjnym adresie email się u nas rejestrował, a jeśli tak, to jakie mamy parametry?”

    > spółka w której Pan pracuje nie zaprzestała wysyłki mailingu (niechcianego) kiedy mój kolega zgłosił taką prośbę

    To może jeszcze raz: nie otrzymaliśmy takiej prośby właściwie do dziś. Dostaliśmy pismo od rzecznika konsumentów (nie było w nim słowa, że zgody brak!), na które udzieliliśmy odpowiedzi — Pański kolega nawet dostał tę odpowiedź, na rozprawie powiedział, że zapoznał się z nią dokładnie dzień przed rozprawą (sic!) — jednak z racji tego, że nie było wyraźnego oświadczenia „nie chcę tego dostawać”, nikt nie mógł tego skasować.

    Proszę wziąć pod uwagę, że z punktu widzenia usługodawcy istotne jest oświadczenie woli usługobiorcy, nie zaś występowanie przez jakieś organy „w sprawie”.

    > pozwala Pan sobie na wycieczki osobiste typu radny z partii, ktora już wkrótce może rządzić to każdy myśli, że jakiś pieniacz, który jest takiej a nie innej orientacji politycznej chce po prostu komuś zrobić na złość

    To nie są wycieczki osobiste, to są wyraźne poszlaki — proszę mi uwierzyć, że podobnych pretensji troszkę mamy, bardzo często się okazuje, że użytkownicy po prostu nie pamiętają, że 5 lat temu rejestrowali się w jakimś niszowym portalu — że sprawa dostała niejasnego przyspieszenia tylko dlatego, że dotyczy radnego. Myślę, że inaczej ani rzecznik konsumentów, ani policja, nie byłyby takie skore do podejmowania takich działań — uwagę tę kieruję zwłaszcza w stronę policji z Raciborza, która zdecydowała się wnieść o ukaranie chociaż z zebranych dowodów nie wynikało nic.

    > spam jest bardzo często źródłem czy w zasadzie możliwością ataku phishingowego – a co jak komuś ukradną dostep do konta w banku, przeleją środki, będziemy chcieli zgłosić sprawę na policję a tu nagle się okazę, że nikt nie wie jak w ogole sobie radzić z takimi sytuacjami?

    A powiedzieć Panu coś jeszcze ciekawego? Sprawdził Pan nagłówki tamtych „naszych spamów”? Wie Pan jak często się zdarza, że spamerzy biorą jakieś kreacje, grzebią w kodzie, podstawiają swoje odnośniki — i wysyłają przerobione wiadomości?

  • A w ogólności to z tym tałatajstwem trzeba walczyć, ale:

    – jeśli fundacja będzie się tym zajmowała w ten sposób — popierając dęty wniosek o ukaranie (a oskarżyciel posiłkowy dokładnie na tym się skupił na rozprawie) — to szybko zarobi sobie na miano pieniaczy;
    – jeśli będę atakowany za to, że nie podoba mi się to, że poszedł kompletnie lewy wniosek o ukaranie — i cieszę się, że zostałem uniewinniony — to proszę się nie dziwić, że się odgryzam.

    Pan uważa, że powinienem narzekać, że w sprawie o rzekome wysyłanie spamu „ktoś” nie został ukarany? No to ja się jednak nie zgodzę ;-)

    Poza tym bardzo mi się nie podoba prowadzenie TEGO RODZAJU „rzeczowej i merytorycznej” polemiki przez osoby anonimowe. Do Pana nic nie mam, ale Pan Radny mógłby umieć występować z otwartą przyłbicą — w końcu bezlitośnie tłucze kogoś, kto od zawsze całą swoją twórczość (także tę błędną, prowokacyjną, fałszywą, przestępczą ;-) podpisuje imieniem i nazwiskiem.

    Dla mnie E.O.T.

  • sjs

    W kwestii technicznej. To, że adres IP wskazuje na jakąś lokalizację to praktycznie nic nie znaczy. Od dłuższego czasu moje domowe łącze dostaje adresy z puli przypisanej do Ostrołęki, a mieszkam w Warszawie.

  • Przemek

    Panie Olgierdzie
    1. Nie działają ponieważ sprawca nie został ustalony i ukarany.
    2. Czemu nie odnosi się Pan do dziwnego adresu IP zamiast wskazywać, że ktoś po 3 czy 5 latach zapomina ? Wrzucił Pan do sprawy adres z Krakowa i udaje, że jest ok
    3. Rozumiem, że to nie money.pl wysyłało tylko jakiś spamero-haker.

    Dalsza dyskusja nie ma sensu jeżeli nie chce Pan pokazać całej sprawy od początku do końca.

    Ps. Rozumiem, że giermek to też nie wycieczka osobista – może z racji tego, że jestem giermkiem radnego to i apelacja przejdzie …. jak złożymy po terminie.

    Szczerze po osobie, która w swoich publikacjach ma (a w zasadzie miała) taki stosunek do spamu jak Pan, spodziewałem się przedstawienia sprawy w inny – kompletny – sposób. No cóż rozczarowałem się nie pierwszy i pewnie nie ostatni raz. Prywatnie życzę dalszych sukcesów – bez odbioru

  • Rosysnant

    Owszem, tylko Pan magister zeznał przed sądem, że „sprawdzili IP i pochodzi ono z Raciborza”.

  • Kolejny anonim znający się na sprawie?

    Panowie, więcej odwagi — jedziecie po człowieku, który podpisuje się imieniem i nazwiskiem, zwalczcie w sobie trwogę, podpisujcie się.

  • b52t

    Jakieś pomieszanie z poplątaniem, gdyby w Polsce była funkcja sędziego śledczego, to można by coś tam próbować, ale w obecnym systemie – a od teraz przy karnych nawet bardziej – to na oskarżycielu ciąży jakże straszna rola udowodnienia ponad wszelką wątpliwość winy oskarżonego.
    Wszyscy zdają się zgadzać, że akt oskarżenia poszedł na konto nie jest osoby, która powinna go dostać, był wyrok nakazowy, a od niego odwołanie, przy sprawie o odwołanie nie stanie się tak, że nawet jeśli wyjdzie, że ktoś inny konkretny był winny, to zostanie od skazany. Sprawa w tym przypadku była prosta, czy oskarżony i skazany wyrokiem nakazowym popełnił czyn czy też nie. Nie popełnił – więc wyrok zapadł jaki zapadł.
    To jest tak proste jak to. Nie ma znaczenia co miałby być rzekomo powiedziane na rozprawie. Ale widać, że emocje tam bardzo wzięły górę, że żadne argumentu z tych rudymentarnych nie przebiją się przez tarczę zacietrzewienia.

    Jeśli nie zauważa Pan, to RedNacz 1) bronił siebie i 2) działał ,pośrednio, na rzecz swojego chlebodawcy, taki układ wyjaśnia, że nie, tym bardziej, gdy najwidoczniej brak było dowodów świadczących o czym innym, to podał w sądzie to co podał. Fakt, że prawo jest złe i krytyka obowiązujących przepisów nie oznacza, że jak coś się dzieje, co dla jednej strony jest naruszeniem przepisów, to zostanie powiedziane: choć przy istniejących dowodach oraz obowiązującym stanie prawnym nie wynika, żebym było winny, to jednak wezmę na siebie winę. Tak wysoki sądzie, proszę mnie skazać z całą surowością, bom drab i łachudra.

  • Rosynant

    Panie magistrze – nie jestem radnym ani koniem. Pomawia mnie Pan o skierowanie fałszywego oskarżenia, kłamstwo w zeznaniach i naciski na policję (i jeszcze parę pomniejszych bezeceństw). To nie ja opublikowałem ten artykuł. To nie „raciborska policyja”, na którą rzekomo miałem wywierać wpływ, wytypowała Pana jako sprawcę wykroczenia, a ta „rozbawiona policjantka” z Wrocławia. To w końcu Pan miał klika możliwości zaprzestania spamowania, rzetelnego wyjaśnienia sprawy. Ale (jak zrozumiałem z Pańskiego zachowania) wolał Pan niczego nie wyjaśnić i jak ktoś zauważył bronić swego chlebodawcy.

  • Rosynant

    Kolejność zdjęć przestawiła się totalnie…
    Szanownym czytelnikom kolejność: 3, 5, 1, 4, 2

  • b52t

    Jeśli chodzi o treść pisma ze zdjęcia nr 3, to wynika z niego, że: kto się zgłosi to frajer, bo zostanie mu postanowiony zarzut. Ciekawa taktyka. Był taki jeden co miał powiedzieć: „dajcie mi człowieka, a znajdzie się paragraf”. Tutaj jest odwrócenie roli: dajcie mi paragraf, a znajdzie się człowiek. Bardzo poważne podejście. Budujące zaufanie do organów ścigania.
    Z reszty zdjęć wynika konsekwencja tego co napisano w piśmie ze zdjęcia nr 3.
    Jeśli komuś podano jakieś informacje, bo ta osoba nie wie wiele o sprawie, to chyba logiczne jest, że podaje te informacje jako wyjaśnienia. Nie jest to kłamstwem jak próbuje się tutaj zarzucać, nawet nic na to nie wskazuje. Z resztą, chyba trzeba powtórzyć, że to na oskarżycielu ciąży obowiązek udowodnienia winy ponad wszelką wątpliwość. Oskarżony ma w tej kwestii pewne przywileje, od milczenia do zaciemnianie.
    Pan jak widać i jak się zdaje, praktyką uczynił wyrywanie zdań z kontekstu i próbowanie robienia ludziom wody z mózgów. Może i polityką Pan się nie para, ale zachowuje się Pan jak rasowy polityk. Jeśli próbuje Pan nawiązywać do moich słów, to proszę zadbać, o to, żeby podać je ściślej do tego co napisałem.

  • To na pewno też moja wina.

  • No i masz babo placek, zaraz się okaże, że jednak — niezawodna, jak myślałem — pamięć jednak mi szwankuje, przez co rzeczywiście nie pamiętałem czy kilkanaście tygodni wcześniej zrobiłem A czy zrobiłem B. (To w sumie dobry passus nt. tego czy właściciel pojazdu powinien pamiętać komu użyczał auta n miesięcy temu.)

    PS czy te wszystkie „dowody” jednak mają świadczyć, że popełniłem wykroczenie, od którego to zarzutu zostałem cudem uwolniony??!

    Czy mogę prosić o minimum odwagi cywilnej i podpisywanie się pod komentarzami? To nie jest trudne, a zawsze uważam, że do odważnych świat należy.

  • > Pomawia mnie Pan o skierowanie fałszywego oskarżenia, kłamstwo w zeznaniach i naciski na policję

    1. nie pomawiam nikogo, a na pewno nie osobę nieja(s/w)ną,
    2. oskarżenie to sprawa policji,
    3. o kłamstwie w zeznaniach nic nie wiem,
    4. naciski na policję — nic takiego nie napisałem.

    Uprasza się o czytanie ze zrozumieniem, kimkolwiek jest mój adwersarz i nawet jeśli też ma w planach przedstawić kawałek historii swego życia — warto czytać ze zrozumieniem.

  • sjs

    Mogło tak być, zależy w jakiej bazie były dokonane sprawdzenia i kiedy one następowały – przecież to się też może zmieniać w czasie.

  • Grzesiek

    Wiem, że sprawa miała miejsce już rok temu, ale dopiero teraz trafiłem na art. Dla mnie cała sytuacja jest komiczna. Panowie nie zauważyli, że obwiniają osobę która wykroczenia nie popełniła, dobra zmiana. Zrobiłem szybki przegląd internetu i okazuje się, że tajemniczy poszkodowany „młody człowiek” i giermek, to pracownicy systemu do wysyłki mailingu SARE. Ciekawe ile skarg odnośnie niezamówionej informacji handlowej trafia do sare. Praktyka jest taka, że po wysłaniu zgłoszenia o spamie,obsługa sare kontaktuje się z partnerem, który zlecił wysyłkę z prośbą o potwierdzenie w jaki sposób została udzielona zgoda. A jeśli wyjaśnienia są niewystarczające, co się dzieje dalej? Na stronie fundacji FORCE jest dostępny formularz umożliwiający zgłoszenie naruszenia. Czy Panowie prowadzą też krucjatę w stosunku do swoich Klientów?

  • To ja może dodam, że raz nawet udało mi się przejść tę procedurę, tj. nie przez fundację, lecz przez SARE — do dziś nie wiem czy usługobiorca nie umiał wykazać wyrażonej przeze mnie zgody (której mogłem udzielić, to prawda), czy też jednak jej nie udzieliłem…