„Dżob” w Teatrze Capitol — recenzja uhahana

Poprzednia wycieczka do Teatru Capitol niekoniecznie kwalifikuje się do tych udanych (por. Melancholia/Violetta Villas w Teatrze Capitol — polecam wyłącznie potrzebującym środka nasennego) — jednak wczorajsze wyjście na „Dżob” to całkowicie przeciwny biegun. Stąd też dzisiejsza recenzja tworzona jest w warunkach zdecydowanego uhahania.


Dżob Teatr Capitol recenzja

„Dżob” w Teatrze Capitol. Na scenie Konrad Imiela i Mariusz Kilian (fot. Maciej Kulczyński // Teatr-Capitol.pl)


Wyjdę pewnie na osobę prostą i nieskomplikowaną, ale to właśnie „Dżob” jest spektaklem, którego oczekuję po wrocławskim Capitolu — dużo fajnego śpiewania, publiczność więcej niż szczęśliwa (także ze względu na podanego w przerwie pieczonego prosiaka! — oraz możliwość pstryknięcia sobie foty z prosiakiem (takie czasy, że w teatrach uchodzi już nawet żarcieselfie).
Niewyszukana rozrywka? Może; na pewno interesujący pastisz, autoironia — „Dżob” opowiada o rozrywkowych aktorach, którzy uświetniają swoją bytnością okolicznościowe imprezy (a to rocznicowe firmowe rauty, a to gminne dni prosiaka, a to inne mniej lub bardziej niewyszukane juble…).

Nazywa się to najczęściej chałturą — w takiej też stylistyce utrzymane jest samo przedstawienie. (BTW zastanawiałem czy znajdzie się na sali widz, który potraktuje to wszystko całkiem poważnie — i albo się wkurzy, że płaci za teatr a dostaje szopkę, albo co gorsza pomyśli, że w Capitolu tak zawsze ;-)

Jak dla mnie super zabawa, mniej-więcej coś takiego jak na tym filmiku:



Zatem polecam: jeszcze dziś są dwa spektakle, następne w bliżej niesprecyzowanej przyszłości :-)

PS Z Konradem Imielą widzimy się już za dwa tygodnie w Teatrze Współczesnym („Koniec świata w Breslau”).

  • proś

    Co to znaczy „prosiak”? Przynieśli prosiaka na scenę?

  • Nie na scenę, lecz dla publiczności :) Dwóch panów wniosło upieczonego prosiaka, zestaw sztućców i talerzy, w przerwie publiczność mogła się posilić.

    (Uprzedzając pytania: nie próbowałem, nie oceniam; z mojej perspektywy — siedzącego w 1 rzędzie, jakieś 3 metry od świnki — apetycznie to nie wyglądało…)