Odpowiedzialność za nieprawdziwe informacje naruszające dobra osobiste — a należyta staranność dziennikarska

A teraz coś z nieco innej beczki — czyli czy dziennikarz musi pisać prawdę, samą prawdę i tylko prawdę? A jeśli prawdy nie napisze, to czy bezwzględnie będzie ponosił odpowiedzialność za nieprawdziwe informacje i wywołane tym naruszenie dóbr osobistych? No i co z opublikowanymi w artykule ocenami zdarzeń, osób — jak pogodzić prawo do krytyki z ryzykiem odpowiedzialności?

Otóż wcale nie: odpowiedzialność za publikację nieprawdziwych informacji wyłącza dochowanie należytej staranności dziennikarskiej — a wynika to z faktu, że przecież ustawowym obowiązkiem prasy wynikającym jest właśnie należyta staranność, nie zaś poszukiwanie prawdy obiektywnej.

Przystępnie wyjaśnił to wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z 11 lutego 2015 r. (sygn. akt I ACa 718/14), w którym powiedziano, że:

Dziennikarz nie zawsze będzie ponosił odpowiedzialność za opublikowanie faktów naruszających dobra osobiste, które okazały się nieprawdziwe. Z art. 12 ust. 1 prawo prasowe wynika bowiem, że dziennikarz odpowiada za własne zaniedbania w wyjaśnieniu rzeczywistego stanu rzeczy, a nie za nieprawdziwość podanej informacji. Innymi słowy, warunkiem nieodzownym zwolnienia dziennikarza od odpowiedzialności cywilnej za publikację faktu, który następnie okazał się niezgodny z prawdą jest dochowanie przez niego staranności, rzetelności i działanie w interesie społecznym. Do naruszenia dóbr osobistych może dojść przez zamieszczenie w materiale prasowym wypowiedzi o faktach lub wypowiedzi ocennych. Weryfikowalne według wymienionego kryterium prawdy i fałszu są jedynie wypowiedzi o faktach. Wyrażonych w materiale prasowym opinii nie można zweryfikować w taki sposób, można jedynie orzec o zasadności lub bezzasadności w świetle materiału, na którym zostały one oparte.

Wyrok wydano w sprawie, w której powodowie — pracownicy banku, zatrudnieni na kluczowych stanowiskach — żądali zobowiązania pozwanej stacji telewizyjnej za wyemitowany reportaż, w którym podano nieprawdziwe informacje o „wpompowaniu” przez bank w spółkę, której wspólniczkami były m.in. żony bankowców, milionów złotych w postaci lewych kredytów. O finansowaniu spółki, w tym przyznaniu kredytu inwestycyjnego współdecydował jeden z powodów. Kredyty były przedmiotem badania przez organy ścigania (w kierunku art. 228 par. 1 kk, czyli łapówkarstwa), jednak postępowanie zostało umorzone.

Sąd I instancji uwzględnił żądania powodów, wychodząc z założenia, że dziennikarze dopuścili się bezprawnego naruszenia dóbr osobistych pracowników banku, a to poprzez brak rzetelności i staranności w przygotowaniu reportażu, co oznaczało uchybienie obowiązkom dziennikarskim określonym w art. 12 prawa prasowego. Zdaniem sądu reportaż przedstawiał informacje w sposób selektywny, bo chociaż powiązania między powodami a spółką istniały, to jednak w tzw. międzyczasie sytuacja się zmieniła (jedna małżonka sprzedała swoje udziały w kredytowanej spółce, i to nawet przed zaciągnięciem kredytu, druga zaś kupiła udziały już po transakcji). W dodatku kredyt został prawidłowo zabezpieczony, a w dodatku terminowo spłacony. Istotny był też wydźwięk reportażu: nawet jeśli można było mówić o konflikcie interesów — i w tym zakresie informacja o powiązaniach personalnych między państwowym bankiem a prywatną spółką stanowiła uprawnione naruszenie dóbr osobistych powodów — to już postawienie tezy o korupcji było bezprawne. Stąd też dziennikarze ponoszą odpowiedzialność za publikację nieprawdziwych informacji — w tym przypadku odpowiedzialność ta sprowadzała się do zobowiązania do opublikowania przeprosin.

Diametralnie inną ocenę sytuacji przedstawił sąd II instancji, który zmienił wyrok niekorzystny dla przedstawicieli prasy i oddalił powództwo w całości. Sąd wyszedł z założenia, iż ukazanie nietransparentnej sytuacji powiązań między bankiem i firmą stanowiło naruszenie dóbr osobistych powodów (postawienie zarzutu niewłaściwego działania powoduje utratę zaufania niezbędnego do wykonywania zawodu oraz dobrego imienia) — jednak działanie to nie było bezprawne.
Owszem, co do zasady bezprawność wyłącza działanie w społecznie uzasadnionym interesie, czego nie da się kwestionować zwłaszcza jeśli opisywane zdarzenia są prawdziwe — niemniej w przypadku prowadzenia działalności dziennikarskiej kryteria odpowiedzialności za naruszenie dóbr osobistych są odmienne.

Tymczasem art. 12 prawa prasowego wyraźnie przesądza, że dziennikarz odpowiada za brak należytej staranności i rzetelności w zbieraniu informacji — ale jeśli z obowiązków tych wywiąże się w sposób należyty, odpowiedzialność za nieprawdziwe informacje jest wykluczona, nawet zostaną naruszone dobra osobiste. Skoro zatem reportaż zawierał informacje istotne z punktu widzenia interesu społecznego (nieprawidłowości w funkcjonowaniu banku), to zważywszy, że większość danych okazała się prawdziwa — zarzut naruszenia dobrego imienia bankowców był nieuprawniony. Natomiast pominięcie pewnych informacji nie rzutowało na obiektywizm opublikowanego materiału prasowego i nie zniekształcało istoty przekazu.

Warto przeczytać całe uzasadnienie orzeczenia, które z konieczności omówiłem tu wyłącznie skrótowo.

  • Proto

    Warto wyjaśnić jedną istotną rzecz.
    Dziennikarz przedstawia fakty, WSZYSTKIE bez wyjątku, wstrzymuje się też z własną opinią.

    Publicysta przedstawia (lub nie) fakty i opiniuje.
    Prezenter przedstawia przygotowane przez dziennikarzy materiały.

    Nie nalezy mylić lub łączyć tych ról, co niestety, nazbyt często zdarza się w krajowych mediach.

    Skoro nieprawidłowości nie było, to znaczy, że nie było też należytej staranności dziennikarskiej.

  • Z tym, że wskazany podział ma charakter wyłącznie środowiskowy (zwyczajowy). W prawie prasowym pojęcie publicystyki prawie nie istnieje (mało istotna wzmianka w katalogu materiałów prasowych). W praktyce rozróżnienie dość mocno funkcjonuje w części prasy amerykańskiej.

  • Proto

    To jest podział przede wszystkim… etyczny.

    Po prostu wiedząc jaką pełni się rolę, wie się co można a czego nie.

    Czego życzę polskim dziennikarzom i prezenterom.