Ograniczenia w dostawach prądu — obowiązek wyłączenia prądożernych urządzeń w domach

A skoro jest afera — godzi się parę zdań (skrótowo) o tym jak ograniczenia w dostawach prądu wyglądają od strony prawnej. W punktach, bo tak mi będzie prościej:


ograniczenia w dostawach prądu

Za komuny ograniczenia w dostawach prądu kończyły się wyżem demograficznym. Nie sądzę, by IV RP bis odniosła podobne sukcesy (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


  • zgodnie z art. 11 ust. 1 pkt 2 prawa energetycznego w przypadku zagrożenia bezpieczeństwa dostaw energii elektrycznej istnieje możliwość wprowadzenia ograniczeń w dostawach i poborze prądu;
  • art. 11c ust. 1 ustawy wprost stanowi, że zagrożenie bezpieczeństwa dostaw prądu może powstać w szczególności wskutek katastrofy naturalnej w rozumieniu art. 3 ustawy o stanie klęski żywiołowej — przy czym jak rozumiem nie musi być po temu wprowadzony stan klęski żywiołowej;
  • susza oraz długotrwałe występowanie ekstremalnych temperatur są jedną z form katastrofy naturalnej (art. 3 ust. 1 pkt 2 ustawy o stanie klęski żywiołowej);
  • ograniczenia w dostawach prądu wprowadza Rada Ministrów w drodze rozporządzenia (art. 11 ust. 7 ustawy), przy czym w takim przypadku przedsiębiorstwa energetyczne nie ponoszą odpowiedzialności za ich skutki (vis maior);
  • obowiązkiem operatora systemu przesyłowego jest powiadomienie Ministra Gospodarki i URE o zagrożeniach, a także — jeśli to niezbędne — zgłasza konieczność wydania takiego rozporządzenia (art. 11c ust. 3). Za pochopne panikarstwo grożą jednak surowe kary pieniężne (nawet 250 mln złotych — art. 11e prawa energetycznego);
  • niezależnie od powyższego operator ma obowiązek podjąć środki niezbędne do zapobieżenia kryzysowi, w tym może — po wyczerpaniu innych (wcześniejszych) mechanizmów — wydać odbiorcom końcowym polecenie „zmniejszenia ilości pobieranej energii lub odłączenia od sieci urządzeń i instalacji należących do tych odbiorców” (art. 11d ust. 1 pkt 5 prawa energetycznego). Słowem: energetyka może nakazać wyłączenie żelazek, klimatyzatorów i oglądanie telewizji tylko do 20.00 ;-)
  • odbiorcy prądu do takich poleceń muszą się stosować, chyba że powoduje to bezpośrednie zagrożenie życia i zdrowia;
  • a jeśli to nic nie da — można nawet ograniczyć dostępność energii elektrycznej (art. 11d ust. 3 ustawy).
  • i teraz to co tygrysy lubią najbardziej” — ograniczenia w poborze prądu nie są ustanawiane sobie a muzom, albowiem zakazy te są obwarowane całkiem sympatyczną sankcją. Tu jednak oddajmy głos ustawie prawo energetyczne (art. 56 ust. 1), w myśl której nawet

art. 56 ust 1 ustawy prawo energetyczne:
Karze pieniężnej podlega ten, kto:
3a)  nie stosuje się do ograniczeń w dostarczaniu i poborze energii, wprowadzonych na podstawie art. 11, art. 11c ust. 3 lub art. 11d ust. 3;
19) (…) nie stosuje się do zasad i obowiązków w zakresie (…) poleceń operatora systemu przesyłowego elektroenergetycznego lub systemu połączonego elektroenergetycznego, o których mowa w art. 11d ust. 1 i 2.

(Ale ile wynosi ta kara, nawet mnie nie pytajcie: o wysokości kar mówi art. 56 ust. 2a-2f oraz ust. 3, lecz nigdzie nie ma odwołania do pkt 3a oraz pkt 19 — zatem jedyny przepis, który pasuje brzmi „wysokość kary pieniężnej, o której mowa w ust. 1, nie może przekroczyć 15% przychodu ukaranego przedsiębiorcy, osiągniętego w poprzednim roku podatkowym, a jeżeli kara pieniężna związana jest z działalnością prowadzoną na podstawie koncesji, wysokość kary nie może przekroczyć 15% przychodu ukaranego przedsiębiorcy, wynikającego z działalności koncesjonowanej, osiągniętego w poprzednim roku podatkowym” — no ale w przypadku złamania ograniczeń w zużyciu prądu przez gospodarstwo domowe nie ma przedsiębiorcy i nie ma przychodu przedsiębiorcy…)

  • Adam

    Bo i dla gospodarstwa domowego nie ma możliwości sprawdzenia pobieranej mocy, kiedy była pobierana, o ile ograniczono pobieraną moc, itd. To tak jakby karać rowerzystę za przekroczenie prędkości, gdy ani radar go nie złapał, ani on licznika on nie ma.

  • Aczkolwiek jak wprowadzą wszędzie te szpiegujące liczniki prądu…

  • b52t

    Oszczędzam sam z siebie do gniazka podłączona tylko pralka (bo nie chce mi się jej wyłączać) i lodówka, bo wiadomo, że inaczej się nie da, a tak wszystko odłączone, wyłączone, panele pstryknięte, nawet modem wyłączony. A to tylko dlatego, że taniej.

  • Mike

    A to operatorzy nie mają stanów licznika bez fizycznego sprawdzenia na miejscu? To jak naliczają opłaty?

    Autentycznie pytam, bo nie wiem. Używam przedpłatowego.

  • Zdalny odczyt to kompletna nowinka. Większość opiera się na całkowicie manualnej obsłudze — chodzi inkasent z kajecikiem i kuka.

  • b52t

    To będzie to można shakować, dowiedzieć się tego i owego, m.in. ustalić naszą dobową obecność w mieszkaniu, a współpracując okradać mieszkania podczas nieobecność, żeby nie wspomnieć o tym, że będzie można robić kuku naszemu sprzętowi elektrycznemu bawiąc się napięciem w danym budynku/lokalu. (oczywiście wszystko to będzie mogło robić przedsiębiorstwo energetyczne).

  • Jak modem wyłączony to nie ma internetów. Więc chyba nie wierzę :)

  • Spore zagrożenia dotyczą także prywatności per se: skoro telewizor, to puśćmy jakąś zajebistą reklamę w TV (takie RTB dla telewizorni), a może równocześnie piorą — to puśćmy im reklamę proszku (a jak się pralka zepsuła to pralek).

    Ciekawy artykuł był parę dni temu tutaj (tytuł idiotyczny, sam wywiad warto czytać od pytania „Mimo, że pojawiłeś się masowo w technologicznych blogach i telewizji, to temat ochrony prywatności fascynuje cię od dawna.”):

    http://www.spidersweb.pl/2015/08/lukasz-olejnik-prywatnosc-w-internecie.html

  • No i szczegółowy pomiar zużycia prądu w określonych godzinach może posłużyć do ustawiania różnych dziwnych taryf, tak, by każdy płacił jak najwięcej…

  • b52t

    Oj, to było w domyśle jak mię nie ma w domach. Jak jestem to modem być musi. ;-)

  • b52t

    Prawda to. Na razie można (przynajmniej w stolnicy) wybrać taryfy, gdy w pewnych godzinach płaci się mniej, żeby w innych płacić więcej.