Referendum i finansowanie partii z budżetu — jestem za, a nawet przeciw

W kontekście referendum, które już za chwileczkę, już za momencik — ponieważ zaczęła się kampania przedreferendalna (jak sądzę bardziej jako rozgrzewka przed kampanią wyborczą, ale co tam) — na widok poniżej zaprezentowanego plakatu wyborczego naszła mnie pewna wątpliwość.


Referendum finansowanie partii z budżetu

Stop finansowaniu partii z budżetu: oni są za, tamci są przeciw. Jak należy głosować w referendum 6 września 2015 r. jeśli jestem przeciwko finansowaniu partii? (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


A mianowicie: wiedząc jak wyglądają pytania referendalne wyznaczone przez prezydenta Komorowskiego:

1) Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej?

2) Czy jest Pani/Pan za utrzymaniem dotychczasowego sposobu finansowania partii politycznych z budżetu państwa?

3) Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem zasady ogólnej rozstrzygania wątpliwości co do wykładni przepisów prawa podatkowego na korzyść podatnika?

Zaczynam się zastanawiać: zakładając, że popieram zawołanie „STOP FINANSOWANIU PARTII Z BUDŻETU” — jak mam odpowiedzieć na pytanie nr 2? A jak ma głosować idealista, który uważa, że dosypując partiom grosza publicznego dokona ostatecznego krachu systemu korupcji?

Zwracam uwagę, że pytanie referendalne dotyczące finansowania partii z budżetu brzmi: czy jesteśmy za tym, żeby nic się nie zmieniło? Odpowiedzi „TAK” udzielają zatem wyłącznie zwolennicy status quo (chyba troszkę mylące jest „ZA” na bilbordzie?). Natomiast zarówno przeciwnik dofinansowywania ugrupowań politycznych z kiesy publicznej — oraz zwolennik zwiększenia strumienia przesypywanych z budżetu do skarbonek partyjnych pieniędzy — solidarnie na pytanie nr 2 odpowiadają „NIE”.

Ciekawie będzie po referendum, o ile okaże się ono ważne i wiążące (art. 125 ust. 3 Konstytucji RP). Zakładając, że wymagana liczba Polaków wypowie się przeciwko utrzymaniu obecnych reguł finansowania partii z budżetu — zaś parlament poczuje się zobligowany do podjęcia czynności zmierzających do realizacji wyników (art. 67 ustawy o referendum ogólnokrajowym) — to jakich projektów legislacyjnych możemy się spodziewać?! ;-)

Cytując klasyka: wyjdzie na to, że parlament będzie musiał poprzeć wolę większości — czyli będzie za, a nawet przeciw.

PS Felieton ten dedykuję Bogdanowi Borusewiczowi, Marszałkowi Senatu, którego zdaniem pytania zaproponowane przez prezydenta Andrzeja Dudę (w projektowanym referendum nr 2) są „dość ogólne i nieprecyzyjne”.

  • Żuraw

    Pytanie pierwsze sformułowane w podobnie genialny sposób. Bo co ma
    odpowiedzieć zwolennik ordynacji większościowej, ale z np
    czteromandatowymi okręgami?

  • sjs

    Pamiętam, dzięki Pietrzakowi, którego kiedyś słuchałem na okrągło, że referendum w 1987 roku też miało dobre pytania. Tak je przedstawiał:
    1. Czy chcesz żeby się poprawiło, ale będzie gorzej?
    2. Czy jesteś za polskim modelem demokracji?
    ;)

  • Nadal ma wybór: albo wybiera tzw. „mniejsze zło”, czyli „niech na razie będą JOW, a później się przerobi na COW”, albo jest ortodoksem i mówi „tak to się nie da” :-)

  • Najlepsze, że się wówczas władza troszkę przeliczyła. I nawet jeśli próbowali fałszować wyniki, to nie udało się sfinalizować operacji (inna sprawa, że „TAK” na nr 2 było właściwie przeciwko elitom PRL).

  • Żuraw

    Owszem, ale po co coś pieprzyć żeby naprawiać zamiast zrobić od razu dobrze? Tak trudno wymyślić pytania typu czy jesteś za ordynacją większościową czy tam czy jesteś za finansowaniem partii z budżetu?

  • No nie, pytanie o JOW jest akurat konkretne — gdyby było po prostu o wybory większościowe, byłyby pytania czy w jedno- czy wielomandatowych okręgach. A tak jest jasno powiedziane: głosując za popierasz JOW, nie WOW :)

  • b52t

    Najlepsze jest to, że choć zasada in dubio pro tributare nie jest (była, bo zdaje się, że poślinieni z izbą wyższą pogmerali i zrobili psikusa byłe Prezydentowi) zapisana, to była stosowana przez sądy administracyjne.
    Pytanie nr 2 jest wybitnie niejasne, ale o tym już chyba rozmawialiśmy.

  • Ba, nawet jest jakiś wyrok ETPCz na ten temat. No ale w Polsce to wiadomo.

  • Żuraw

    W ten sposób patrząc, to każde referendalne pytanie jest konkretne, nawet to o finansowanie partii z budżetu.
    Ja po prostu uważam, że najpierw decyduję się, czy chcę mieć w domu psa, i jeśli tak, to dopiero potem zastanawiam się czy to ma być york czy doberman. A referendum w obydwu pytaniach chce wiedzieć, czy chcę mieć charta, a skądinąd wiem, że odpowiedź przecząca zamknie mi drogę do wymarzonego jamnika czy tam labradora.

  • No nie, gdyby konkretność miałaby być podobna, pytanie o ordynację brzmiałoby „czy jesteś za tym, żeby posłów wybierano według innej niż teraz ordynacji”. Co dawałoby pole do popisu także dla zwolenników listy ogólnokrajowej.

  • Żuraw

    Nie sądzę. Raczej pytanie typu „czy jesteś za zmianą ordynacji z proporcjonalnej na większościową?” Bo – używając psiej analogii – pytanie ma być „czy chcesz mieć w domu psa” a nie „czy chcesz mieć w domu zwierzę”

  • Aczkolwiek nie wiem czy możliwe byłyby JOW przy ordynacji większościowej. Nawet jeśli, to nie sądzę by ktokolwiek mógł kombinować, że wprowadzi się JOW a zostawi proporcjonalne obdzielanie mandatami.