Powiedział co wiedział #28 — „Czy jesteś za tym, aby w przyszłości we Wrocławiu powstało metro?” vs. „Pytania zaproponowane przez Andrzeja Dudę są dość ogólne i nieprecyzyjne”

„Czy jesteś za tym, aby w przyszłości we Wrocławiu powstało metro?” — jedno z pytań w referendum lokalnym, które ma się odbyć we Wrocławiu 6 września 2015 r.

„Pytania zaproponowane przez Andrzeja Dudę są dość ogólne i nieprecyzyjne”Bogdan Borusewicz, marszałek Senatu, o pytaniach zaproponowanych przez prezydenta Dudę w referendum nr 2 

Czasem się zastanawiam: jak to jest, że jakiś absurd jest wielkim absurdem, zaś inny absurd jest działaniem trzeźwym i racjonalnym — chociaż gdyby popatrzyło dziecko, to może rozległby się krzyk „król jest nagi!”?


referendum we Wrocławiu

Sieć linii kolejowych we Wrocławiu — na mapie Breslau.


Nie chcę dziś pisać o zarządzonym przez prezydenta Andrzeja Dudę referendum (być może jeszcze poświęcę mu odrębny felieton), które oczywiście jest niezgodne z niczym — ale być może jest zgodne z art. 4 ust. 2 Konstytucji RP (to ten, że suweren może sprawować władzęw Rzplitej bezpośrednio).

Rozśmiesza mnie jednak gadanie, że:

  • wymyślone przez prezydenta pytania są „dość” (?) ogólne i nieprecyzyjne — powiedział marszałek Senatu (PO), który słusznie zauważył, że nie mówi się do jakiego poziomu miałby być obniżony wiek emerytalny (o 1 dzień? 1 rok? do poziomu sprzed zmian? do 44 urodzin?)
  • równocześnie włodarze mojego miasta (powiązani z PO) są pełni zachwytu nad referendum wrocławskim, gdzie będziemy pytani właśnie o to, czy jesteśmy za tym — by w przyszłości we Wrocławiu powstało metro?

Przecież to jest tak durne pytanie, że aż strach; albowiem: (i) magistrat już wie, że metro jest potrzebne; (ii) metro nie jest potrzebne, ponieważ od grudnia 2011 r. miał hulać system kolei miejskiej (zapowiadany przez Patryka Wilda, wówczas bliskiego Dutkiewiczowi, później raczej przy Kukizie… tak czy inaczej nadal na posadzie w MPK); (iii) co to znaczy „w przyszłości”??! (i co ja poradzę, że mi się kojarzy z „Misiem”?) Za rok czy za 100 lat? (iv) ile kasy będzie to kosztowało i kto za to zapłaci — Marsjanie?



Bo ja, proszę Państwa, jestem cholernie za tym, żeby metro było we Wrocławiu, najlepiej pięć linii — i nawet byłbym za tym, żeby pieniądze zmarnowane na stadion przeznaczyć na pierwsze tysiąc metrów — ale w ogólności już teraz wiem, że mojego miasta na metro nie stać. I na tak zadane pytanie odpowiadam: to pytanie jest dość ogólne i nieprecyzyjne.

A żeby było optymistycznie i pozytywnie, dodam, że zamiast bujania w obłokach faktycznie można wykorzystać to, co zostawił nam Niemiec (i z czego praktycznie miasto nie korzysta) — rozległą, dość dokładnie oplatającą miasto (acz systematycznie rozwalaną) sieć kolejową. Która może ma tego pecha, że jest „z przeszłości” — i na pewno nie ma tego seksapilu co Marylin Monroe — ale ma tę przewagę, że już realnie istnieje…