Znęcanie się nad zwierzętami — czy sprawca może być równocześnie pokrzywdzonym?

Dawno nie było nic w temacie prawo i ochrona zwierząt — było o odpowiedzialności odszkodowawczej za śmierć psa, o szkodzie wyrządzonej przez zwierzę, o wprowadzaniu psów do parku narodowego a nawet o prawie kagańcowym — a dziś będzie o dość zabawnym wyroku Sądu Najwyższego, w którym powiedziano (niebywałe), że oskarżony o znęcanie się nad własnym zwierzęciem nie może być równocześnie pokrzywdzonym w tym samym postępowaniu (wyrok Sądu Najwyższego z 16 stycznia 2014 r., V KK 370/13).


znęcanie się nad zwierzętami

Najwyższa forma znęcania się nad zwierzętami — z psem w Karkonoszach (nad Śnieżnymi Kotłami), (fot. M. Rudak, CC-BY-SA 3.0)


W sprawie poszło o ocenę prawną przepisów ustawy o ochronie zwierząt. W pewnym gospodarstwie znęcano się nad 23 końmi i 6 szczeniakami. Polegało to na utrzymywaniu koni w niewłaściwych warunkach, które zagrażały ich życiu i zdrowiu, w stanie rażącego niechlujstwa, bez wody i przy braku opieki weterynaryjnej i kowalskiej. Początkowo policja umorzyła postępowanie, jednak od decyzji odwołało się Stowarzyszenie „Pogotowie dla Zwierząt”, wskutek czego poszedł akt oskarżenia.

z ustawy o ochronie zwierząt:
art. 35
1. Kto zabija, uśmierca zwierzę albo dokonuje uboju zwierzęcia z naruszeniem przepisów art. 6 ust. 1, art. 33 lub art. 34 ust. 1-4

podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
1a. Tej samej karze podlega ten, kto znęca się nad zwierzęciem.
2. Jeżeli sprawca czynu określonego w ust. 1 lub 1a działa ze szczególnym okrucieństwem
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
3. W razie skazania za przestępstwo określone w ust. 1, 1a lub 2 sąd orzeka przepadek zwierzęcia, jeżeli sprawca jest jego właścicielem. (…)
art. 39
W sprawach o przestępstwa określone w art. 35 ust. 1, 1a lub 2 oraz wykroczenia określone w art. 37, a także w postępowaniu w sprawach nieletnich o czyn karalny określony w art. 35 ust. 1, 1a lub 2, prawa pokrzywdzonego może wykonywać organizacja społeczna, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt.

W pierwszej instancji sprawca-właściciel został uznany winnym przestępstwa, za co orzeczono 8 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata, a także przepadek 19 koni (pozostałe padły…) i zakaz hodowania koni przez 5 lat.

Jednak sąd II instancji uchylił wyrok i umorzył postępowanie — wychodząc z założenia, że brak było skargi uprawnionego oskarżyciela (art. 17 par. 1 pkt 9 kpk). Sąd wyszedł z założenia, że znęcanie się nad zwierzętami musi być na szkodę pokrzywdzonego — właściciela, zatem skoro właściciel nie złożył skargi, zaś Stowarzyszenie „Pogotowie dla Zwierząt” nie mogło brać udziału w postępowaniu jako pokrzywdzony, albowiem sprawca nie popełnił żadnego czynu na szkodę tej organizacji (sic!).

Od wyroku kasację do Sądu Najwyższego wniósł Prokurator Generalny, SN ją uwzględnił — dziwaczny wyrok II instancji uchylił i nakazał ponowne rozpoznanie sprawy.
Sąd Najwyższy stwierdził, że przestępstwo znęcania się nad zwierzętami ścigane jest z oskarżenia publicznego, zatem akt oskarżenia wniesiony przez prokuratora jest wystarczający, zaś zaskarżenie przez organizację społeczną postanowienia o umorzeniu postępowania nie zmienia nic na rzeczy (w tamtym czasie art. 39 ustawy o ochronie zwierząt miał nieco inne brzmienie, niż cytuję powyżej).

art. 49 § 1 kpk
Pokrzywdzonym jest osoba fizyczna lub prawna, której dobro prawne zostało bezpośrednio naruszone lub zagrożone przez przestępstwo.

Sąd Najwyższy przyjął (zawsze się zastanawiam czy takie rozważania pisze się całkiem na poważnie), że owszem, zwierzę nie może być pokrzywdzonym w rozumieniu art. 49 par. 1 kpk — ponieważ nie jest osobą, zatem skoro co do zasady własność zwierzęcia regulują przepisy kodeksu cywilnego, to w pierwszym rzędzie pokrzywdzonym powinien być właściciel. Ale skoro to sam właściciel znęcał się nad własnymi zwierzętami, nie może mieć oczywiście statusu pokrzywdzonego w postępowaniu, ponieważ przeczyłoby to logice.

Procedura karna wyklucza kumulację ról pokrzywdzonego i oskarżonego w postępowaniu co do tego samego czynu. Jeśli właściciel zwierzęcia, a więc osoba, która potencjalnie może być pokrzywdzonym czynem polegającym na znęcaniu się nad tym zwierzęciem, sama się nad nim znęca, pozbawia się możliwości działania w charakterze pokrzywdzonego. Doprowadza w rezultacie do stanu, który w art. 39 ustawy o ochronie zwierząt, w brzmieniu obowiązującym do dnia 1 stycznia 2012 r., określono formułą „nie działa pokrzywdzony”. Stan niedziałania pokrzywdzonego zachodzi więc także wtedy, gdy przedmiotem postępowania jest odpowiedzialność karna za znęcanie się nad zwierzęciem przez jego właściciela lub posiadacza. Ze względu na potrzebę ochrony zwierząt w takich także sytuacjach ustawodawca upoważnił do wykonywania praw pokrzywdzonego organizacje społeczne, których statutowym celem jest ochrona zwierząt.

Stąd też złożenie przez Stowarzyszenie „Pogotowie dla Zwierząt” zażalenia na umorzenie postępowania było prawidłowe, a że nastąpiło we właściwym czasie — nie doszło do jego uprawomocnienia.

Warto w tym miejscu zauważyć, że od 2012 r. przepis art. 39 ustawy o ochronie zwierząt ma nieco inne brzmienie. Obecnie organizacja społeczna statutowo zajmująca się ochroną praw zwierząt może wykonywać te uprawnienia samoistnie — nie czekając na działania „właściwego” pokrzywdzonego.

  • b52t

    Matko bosko andaluzyjska, śnięty Franciszku z Asyżu, nie ma to jak spora dawka absurdu o poranku, to lepsze niż zapach napalmu o tej samej porze. Sądowy skecz Monty Pythona to przy tym głupiutki żarcik.

  • Przemyślałem sobie sprawę jeszcze raz i wyszło mi, że zatryumfowało jakieś hiper-rzeczowe (w sensie „prawa rzeczowego”, nie „rzeczowej wypowiedzi”) podejście do sprawy. „Koń, że jest mój, każdy widzi” — więc mogę mu zrobić co chcę. To tak jak mój samochód, który mogę sobie zdewastować, albo mieszkanie, które mogę sobie zalać (byle nie sąsiadów)…
    … no ale już własnego domu już nie mogę wyburzyć jak chcę, tudzież ściąć własnego prywatnego drzewa.

    No są kwiatki, są.

  • b52t

    I znęcanie się na Kuatą też jest. Autodenuncjacja jak ta lala.
    Musiałem się rano mocno powstrzymywać przed wybuchnięciem śmiechem i jednoczesnym zdziwieniem.
    Dobrze, że dzieci nienarodzone i urodzone nie są uznawane za własność.
    Z tym zdewastowaniem własnego samochodu to zgoda, ale uważałbym na to, żeby nie stał na drodze publiczne, bo odholują i każą sobie za to zapłacić. ;-)

  • Borek

    Z samochodem przykład jest adekwatny – mogę z nim zrobić co zechcę, ale nie mogę nim robić co zechcę. W przypadku zniszczenia staje się on odpadem tudzież przeszkodą, która nie może znajdować się na drodze publicznej. Odholują taki pojazd bo przeszkadza na drodze i nie wygląda jakby sam się miał usunąć, a nie dlatego że jest zniszczony. ;)

  • Czyli: możesz zrobić co chcesz, ale później musisz zrobić co musisz.

    (Przypominam sobie pewnego Czytelnika, który ma tu blokadę, narzekającego, że jeśli auto przy kasacji waży mniej niż jakieś tam 90% masy w papierach, to jest problem.)