Właściciel WiFi nie odpowiada za szkody wywołane przy użyciu jego łącza, nawet jeśli nie ustawił hasła do routera

Na ciekawy wyrok zwraca uwagę Gazeta Prawna (WiFi firmy nie musi mieć hasła): otóż zdaniem Sądu Okręgowego w Słupsku właściciel WiFi nie odpowiada za brak hasła do routera, nawet jeśli ktoś przy użyciu jego łącza internetowego dopuści się jakiegoś bezprawnego czynu (w tym przypadku naruszenia dóbr osobistych) — dlatego, że stosowanie haseł nie jest obowiązkowe (nieprawomocny wyrok z 29 czerwca 2015 r., sygn. akt I C 79//14).


brak hasła wifi

Właściciel WiFi nie odpowiada za szkody wywołane przy użyciu jego łącza, nawet jeśli nie ustawił hasła do routera.


W bardzo dużym skrócie: przewodniczący rady gminy pozwał właścicieli firmy (w sensie potocznym, nie kodeksowym) żądając publikacji przeprosin za publikowane w internetach złośliwe i nieprawdziwe komentarze o jego osobie i działalności na styku z biznesem. Wpisy te miały naruszać jego dobra osobiste — cześć i nazwisko. Pozwani zaprzeczyli temu, iżby komentarze były ich autorstwa — powołując się m.in. na fakt, że z takiego rutera może skorzystać każdy, kto się doń „włamie”.

(Ciekawe: z uzasadnienia wyroku dowiadujemy się, że samorządowiec złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa z art. 212 par. 2 kk, a prokuratura wszczęła postępowanie, w toku którego wydawca portalu, na którym opublikowane były negatywne opinie, został zobowiązany do wydania adresu IP. Dochodzenie wprawdzie zostało umorzone, ale moim zdaniem i tak możliwość działania z urzędu w takich sprawach jest coraz bardziej nadużywane…)

Okazało się, że jeden z adresów IP był przypisany do przedsiębiorstwa (abonenta usługi dostępu do internetu), przeto sąd zwrócił się z pytaniem do biegłego „na okoliczność ustalenia użytkownika forum internetowego (…) oraz czy możliwym jest (względnie jaki jest stopień prawdopodobieństwa), iż wysłanie wiadomości, zamieszczenie opinii na forum w realiach niniejszego stanu faktycznego mogło nastąpić wbrew woli właściciela komputera wskutek np. włamania się do sieci teleinformatycznej (routera)” (sic!). Mało tego, jak czytamy dalej — „Biegły po analizie całości dostępnego materiału dowodowego, oraz dokonaniu oględzin komputera, rutera oraz innych sprzętów związanych z połączeniem internetowym stwierdził, iż warunkiem koniecznym dla udzielenia odpowiedzi na postawione w zleceniu Sądu pytania było uzyskanie dostępu do sprzętu, który był używany w dniach powstawania wpisów”.
Szaleństwo się skończyło dopiero po tym jak pozwani wykazali, że w tzw. międzyczasie wymienili sprzęt komputerowy i router… Zatem biegłemu nie pozostało nic innego jak stwierdzić, że owszem, mogło to być włamanie, mógł też być wirus…

Nie pozostało zatem nic innego jak oddalić powództwo. Powód nie wykazał, iżby naruszenie dóbr osobistych nastąpiło wskutek działania pozwanych, nie można im także przypisać bezprawności działania lub winy (choćby w postaci niedbalstwa). Z dostępu do sieci WiFi mogły korzystać bowiem inne osoby, nie tylko pozwani, więc nie jest bezprawne i

nie prowadzi do naruszenia dóbr osobistych powoda działanie strony pozwanej polegające na braku dostatecznego zabezpieczenia swojej sieci teleinformatycznej i tym samym bezwiedne udostępnieniu adresu IP osobom trzecim na zasadach uniemożliwiających zidentyfikowanie osoby zamieszczającej wpis w Internecie.

To zdanie — oraz kolejne — można chyba dedykować ekspertom z Lex Superior czy innego MURAAL, którym przytrafiły się i lapsusy o odpowiedzialności za niezabezpieczone WiFi, i o rzekomym pomocnictwie (art. 422 kc)

Nie ma również podstaw do przyjęcia odpowiedzialności strony pozwanej jako pomocnika za naruszenie w ten sposób dóbr osobistych powoda ponieważ zgodnie z art. 422 kc pomocnik jest odpowiedzialny za szkodę tylko o tyle o ile swoim własnym działaniem lub zaniechaniem, polegającym na udzieleniu pomocy sprawcy szkodę tę wyrządził. Musi zatem istnieć normalny związek przyczynowy między działaniem pomocnika a szkodą, a związek taki zachodzi tylko wtedy, gdy działanie pomocnika skierowane jest na dokonanie czynu niedozwolonego. 

W dalszej części uzasadnienia sąd rozważa przesłankę oddalenia powództwa o ochronę dóbr osobistych w postaci tzw. „grubej skóry” osoby ze świecznika — działacz sprawujący władzę samorządową znajduje się w kręgu osób o zawężonej ochronie godności, ponieważ angażowanie się w działalność publiczną powoduje zwiększoną uwagę otoczenia — i nasilenie krytyki (por. Propedeutyka prawa do prywatności osób publicznie znanych — na podstawie torebki Pieńkowskiej).

Jednak nie to było powodem oddalenia roszczeń — lecz założenie, że brak hasła WiFi, nawet jeśli przy użyciu tego łącza wyrządzono szkodę innej osobie, nie powoduje przerzucenia odpowiedzialności na abonenta usługi — a to dlatego, że nie ma prawnego obowiązku stosowania jakichkolwiek zabezpieczeń routerów.

  • Adam314

    „oraz dokonaniu oględzin komputera, rutera oraz innych sprzętów”

    To brzmi jakby przyszedł, popatrzył i wydał opinię. Dobrze, że nie dokonywał „oględzin” niewidzialnych fal radiowych wysyłanych przez router. :D

  • Prawdę mówiąc czasem się zastanawiam czy opinie biegłych takie właśnie są, czy tylko sędziowie sobie ułatwiają życie.

    Na szczęście zdaje się w takiej sprawie biegły nie może kisić sprzętu tygodniami, więc ludzie mieli na czym pracować (mam nadzieję).

  • Proto

    Rzekłbym tak, eufemistycznie. Z biegłymi jest bieda. W niektórych dziedzinach biegłymi są tacy idioci, że sędzia, wydając na podstawie opinii biegłego wyrok, zwyczajnie ośmiesza majestat państwa.

  • ajax

    Niekiedy bywa jeszcze gorzej. Bywa zła wola. Sam kiedyś się z tym zetknąłem. Sąd wydał wyrok opierając sie na opinii biegłego będącej fałszem intelektualnym. Wyrok był zgodny z treścią opinii. Powiadomiłem o tym dyrekcję. Reakcji nie było. Wyrok stał się prawomocny, pomiimo że dla mnie coś takiego stanowi obrazę dla prawa. Nieświadomą ze strony wprowadzonego w błąd sądu ale zawsze

  • ajax

    „czy opinie biegłych takie właśnie są” – niekiedy tak. Oby jak najrzadziej.
    „czy … sędziowie sobie ułatwiają życie” – sedzia też człowiek. Jak wydaje wyrok w sporze pomiędzy baławnem a bęcwałem to …

  • Sędzia na wszystkim znać się nie może, stąd też duże pole do popisu dla hochsztaplerów, którzy mogą wcisnąć wszytko co zechcą.
    Bardzo źle jeśli widać wyraźną sztamę sądu i biegłego — i ten za kilkaset złotych wylicza sądowi „12×203 zł + 12×313 zł + 12×313 zł”…

  • b52t

    Do prostej matematyki najmowani są nagminnie biegli, szczególnie w sprawach o wynagrodzenie za pracę w godzinach nadliczbowych.
    Gorzej, gdy wiedzę mają dawać w zakresie teoretyzowania na pograniczu z szarlatanerią (np. część opinii psychologicznych).

  • Przypomina mi się anegdota skąd biorą się psychiatrzy (ale nie będę powielał, bo może pewne osoby — które powinny uchodzić za fikcyjne — zostałyby rozpoznane ;-)

  • b52t

    Psychiatrów jeszcze w dużej większość poważam, psychologów klinicznych też, od biedy nawet psychoterapeutów, ale taki „goły” psycholog to wymyśli sobie, może nawet spróbuje to jakoś uzasadniać, ale to dalej jest tylko gadanie dla gadania choćby i nawet z dobrą wiarą, a nie pompowaniem balonika i dla swojej sławy.

  • To właśnie psychoterapeuta jest „goły” (w ujęciu formalnym). Zwracam bowiem P.T. Koledze, że zawód ten mógłbym wykonywać (formalnie) i ja, i On — a nawet hipotetyczny żul spode żulerni.
    Więc jeśli od kogoś (formalnie) można oczekiwać czczej gadaniny, to najprędzej od (nieformalnego) psychoterapeuty.

    Psycholog (mgr) to właściwie jak prawnik (mgr), z tym, że materia inna.

  • b52t

    Czyli, że pewnie coś mię się pomyliło, ale chodzi mi o specjalizację w ramach psychologii.
    P.s.
    Ja żadnych titulo nie mam, więc nie trzeba tego P.T. ;)