Domena internetowa a znak towarowy

Gdzieś pomiędzy ochroną praw do znaku towarowego — ochroną praw do firmy — oraz czynem nieuczciwej konkurencji (w postaci rejestracji domeny internetowej nawiązującej do cudzego znaku towarowego) — bazując na bardzo ciekawym wyroku Sądu Najwyższego z 11 grudnia 2013 r. (IV CSK 191/13). Krótko i treściwie (mam nadzieję).


domena internetowa znak towarowy

Jak się ma domena internetowa do znaku towarowego mówi m.in. wyrok Sądu Najwyższego z 11 grudnia 2013 r. (IV CSK 191/13)


wyrok Sądu Najwyższego z dnia 11 grudnia 2013 r. (IV CSK 191/13)
Wykorzystanie przez osobę trzecią oznaczenia (znaku towarowego) w domenie internetowej stanowi naruszenie prawa ochronnego na ten znak, jeżeli wywołuje niebezpieczeństwo wprowadzenia w błąd co do pochodzenia towaru (usługi) albo prowadzi do naruszenia funkcji reklamowej znaku (art. 296 ust. 1 pkt 2 uprp).

A to było tak: powód (sp. z o.o. prowadząca restaurację) wniósł do sądu pozew przeciwko sp. jawnej (pozwana, też prowadziła restaurację) żądając: zaprzestania używania (zanonimizowanego) wyrazu dla oznaczania restauracji, zaniechania używania odpowiadającej domeny internetowej, a także o cofnięcie wniosku o rejestrację adekwatnego znaku towarowego — i o zasądzenie 60 tys. złotych odszkodowania.
Po pierwszych instancjach wynik był następujący: zaniechać stosowania nazwy dla restauracji i domeny internetowej, zapłacić 10 tys. złotych. Za rozstrzygnięciem przemawiało duże podobieństwo (fonetyczne i znaczeniowe) oznaczeń stosowanych przez konkurencyjnych przedsiębiorców — na tyle duże, że zdarzyło się, że klient omyłkowo zarezerwował stolik nie tam gdzie chciał. Oceny sądów nie zmienił fakt, że spór dotyczył znaków towarowych słowno-graficznych — nawet przy różnicach w kolorystyce i formie, dominująca była zbitka słów. Wprawdzie uważny konsument nie pomyli lokali, które mieszczą się w różnych miejscowościach, ale ocena ryzyka wprowadzenia w błąd obejmuje samo potencjalne zdarzenie. Działanie takie zostało ocenione także jako czyn nieuczciwej konkurencji (art. 10 UoZNK).

Od orzeczenia skargę kasacyjną wnosił pozwany, o tyle skutecznie, że zaskarżone orzeczenie zostało częściowo uchylone.
Sąd Najwyższy przyjął, że owszem — jeśli konkurent wykorzystuje w domenie internetowej oznaczenia przysługujące osobie trzeciej, można mówić o naruszeniu ochrony do tego znaku, o ile wywołuje niebezpieczeństwo wprowadzenia w błąd co do pochodzenia towaru lub usługi albo skutkuje naruszeniem funkcji reklamowej znaku (art. 296 pwp). Kluczowe dla odpowiedzialności będzie zatem nie tylko samo użycie frazy w adresie strony internetowej, ale też (sine qua non) ryzyko wprowadzenia w błąd odbiorcy.

Zdaniem SN oznacza to, że w przypadku badania sporu o znak towarowy należy brać pod uwagę jego całokształt, nie zaś wyłącznie warstwę słowną, nawet jeśli dla oceny podobieństwa znaków przyjmuje się ogólne wrażenie, nie zaś poszczególne elementy znaku — zwłaszcza, że w przypadku znaków słowno-graficznych warstwa wizualna ma szczególne znaczenie (kolor, krój pisma, układ, etc.).

art. 296 ustawy — prawo własności przemysłowej:
1. Osoba, której prawo ochronne na znak towarowy zostało naruszone, lub osoba, której ustawa na to zezwala, może żądać od osoby, która naruszyła to prawo, zaniechania naruszania, wydania bezpodstawnie uzyskanych korzyści, a w razie zawinionego naruszenia również naprawienia wyrządzonej szkody (…) 
2. Naruszenie prawa ochronnego na znak towarowy polega na bezprawnym używaniu w obrocie gospodarczym:
1) znaku identycznego do zarejestrowanego znaku towarowego w odniesieniu do identycznych towarów;
2) znaku identycznego lub podobnego do zarejestrowanego znaku towarowego w odniesieniu do towarów identycznych lub podobnych, jeżeli zachodzi ryzyko wprowadzenia odbiorców w błąd, które obejmuje w szczególności ryzyko skojarzenia znaku ze znakiem towarowym zarejestrowanym;
3) znaku identycznego lub podobnego do renomowanego znaku towarowego, zarejestrowanego w odniesieniu do jakichkolwiek towarów, jeżeli takie używanie może przynieść używającemu nienależną korzyść lub być szkodliwe dla odróżniającego charakteru bądź renomy znaku wcześniejszego.

Z tych samych przyczyn Sąd Najwyższy wyszedł z założenia, że być może przedwczesne było zakwalifikowanie działania restauratora rzekomo naruszającego prawa konkurenta pod kątem art. 10 UoZNK. Warunkiem udzielenia ochrony na tej podstawie jest stwierdzenie, że określone działanie jest sprzeczne z prawem lub dobrymi obyczajami, a równocześnie zagraża lub narusza interes innego przedsiębiorcy lub klienta. Natomiast ustalenie zagrożenia lub naruszenia nie może opierać się li tylko na samym fakcie użycia oznaczenia podobnego do znaku towarowego — natomiast musi brać pod uwagę okoliczności używania i rozpoznawalności znaku towarowego oraz zakresu pokrywania się klienteli konkurencyjnych przedsiębiorców.

Stąd też wyrok został częściowo uchylony (a dalszych losów sporu, toczonego już znów przed apelacją, nie znam).

  • b52t

    To chyba będzie (jedna z) podstawa prawna oraz argument pozwu apple skierowanego przeciwko spółce ap.pl, która handluje też produktami tej rozdymki z US of A.

  • Pewnie znajdą jeszcze piętnaście innych argumentów ;) Ale niech czytają, czytają ;-)

  • MR

    Czyli sędziowie SN zlewają ciepłym moczem niewidomych, dla których podstawowe znaczenie ma zbitka słów. I dzieje się to środku Europy, a nie w jakiejś Afryce czy innym Afganistanie.

  • Heh, no ale skoro znak jest słowno-graficzny to niewątpliwie jego istnienie dyskryminuje i niewidzących, i dyslektyków, i osoby niedostrzegające kolory… pewnie także niepiśmienne oraz jeszcze kogoś.