Góry Stołowe i pies — czyli z psem na Szczelińcu

Dziś w weekendowej rubryce Lege Artis — o tym jak to jest pojechać z psem w Góry Stołowe. A wszystko to dlatego, że cztery miesiące po wiosennej wycieczce wróciliśmy tam z młodą psinką, która musi poznawać świat.


góry stołowe pies

Ochota Magdaleńska. Mój żelazny punkt programu w Górach Stołowych (fot. M. Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Na początek garść formalności: Góry Stołowe są objęte obszarem parku narodowego, co mogłoby zwiastować kłopoty (por. Pies i park narodowy — ustawowego zakazu brak, ale najpierw przeczytaj regulamin), ale na szczęście obowiązujące regulacje nie są aż tak restrykcyjne i z czworonogiem można tam zawitać. Toteż nie ukrywam, że jestem tam częstym gościem: praktycznie staram się odwiedzić je przynajmniej raz w każdym roku. Od przeszło dekady — z psem (z roczną przerwą…).

Pod pewnymi względami pasmo Gór Stołowych jest dość podobne do Izerskich — szerokie, rozległe i płaskie, aż proszą się o zabranie psa. Różnice to przede wszystkim formacje skalne, których jest tu mnóstwo, a kształty potrafią zapierać dech w piersiach (piaskowiec czyni cuda). Druga sprawa (ważne dla psiarzy) to nieco mniej wody, niż w Izerach, chociaż zdarzają się i torfowiska (sprawdzić czy nie rezerwat czy jakiś inny obszar chroniony ;-)


góry stołowe pies

Droga nad urwiskiem. Groźnie brzmi, świetnie się idzie (fot. M. Rudak, CC-BY-SA 3.0)


Osobnym tematem jest Szczeliniec — dość ciekawy labirynt skalny, przez który poprowadzone są ścieżki. Wstęp na Szczeliniec jest biletowany (pies wchodzi za darmo)… i to jest chyba wszystko co potrafię o tym miejscu powiedzieć, ponieważ dawno się tak nie zestresowałem. (A powinienem być zachwycony, bo nie byłem tam od dobrych 13 lat.)

Nie polecam Szczelińca — z psem chyba w ogóle odradzam — z bardzo prostej przyczyny:

  • przy lepszej pogodzie są tam wściekłe tłumy (ponoć lepiej wygląda to w listopadzie);
  • w niektórych miejscach (wilgotne, kamienne schody) warunki są tak trudne, że psu grozi autentyczny upadek (wystarczy pomyśleć jaka jest baza łap u większego psa — i jak to się może przekładać na kąty zejścia i podejścia);
  • lżejszego psa można pewnie jakoś asekurować — jednak blisko 30-kilogramowe stworzenie to większa amba;
  • co gorsza te tłumy zachowują się w najlepszym stylu nowoczesnego społeczeństwa — cyk do selfaja zatrzymuje całą kolumnę na długie minuty, choćbyś stał w paskudnie stromym i śliskim miejscu.

góry stołowe pies

Góry Stołowe i pies to doskonałe zestawienie. Pies i Szczeliniec to średni układ, zwłaszcza w przypadku dzikiego tłoku, o który tu nietrudno (fot. M. Rudak, CC-BY-SA 3.0)


W Góry Stołowe na pewno jeszcze wrócę — na pewno nie raz — natomiast na Szczelińcu zbyt prędko moja noga nie postanie. Ludzie mówią, że lepszym rozwiązaniem są Błędne Skały (na których nie byłem od dawien dawna) — jednak osobiście preferuję Adršpašskoteplické skály (gdzie pewnie za 2-3 tygodnie zawitamy, oczekujcie relacji).

  • b52t

    Dobrze wiedzieć gdzie nie jechać w sezonie z psem i bez niego.

  • Spotkany człowiek mówił „w listopadzie”, ale szczerze mówiąc nie chciałoby mi się tłuc tyle w listopadzie dla tak mizernej atrakcji.
    Natomiast kółko via Pasterka i Skalne Grzyby — jak najbardziej.

  • b52t

    Mam do wychowania osobę do chodzenia po górach, więc trzeba zacząć na łagodnie.
    (W sumie to sobie też muszę przypomnieć,bo choć góry wolę nad morze, to od paru lat nie łaziłem, a w naszym regionie jest gdzie łazikować, a i z Schengen, póki jest, warto korzystać).

  • Ashika pl

    Raz byłam w Górach Stołowych i byłam zachwycona :). A jako że teraz mieszkam we Wrocku i mam znacznie bliżej, to trzeba się będzie znowu wybrać :)

  • Zawsze warto — w ogóle Kotlina Kłodzka jest niesamowita (od wschodnich rubieży Śnieżnika aż po Złoty Pociąg ;-)

  • Migotka

    Akurat Szczeliniec i okolice mam dobrze „obchodzone” z psem (38 kg, owczarek niemiecki), z racji tego, że mam na wypady własne lokum w Łężycach (wieś obok, 1,5 godziny drogi pieszo). Dobrze, jeśli pies jest przyzwyczajony do takich tras, ze względu na konieczność asekuracji dla bezpieczeństwa w pewnych, choć nielicznych, miejscach, bo jeśli nie – za pierwszym podejściem w niektórych miejscach trochę panikować, kiedy nagle ziemia mu się skończy pod łapami, dlatego w niektórych miejscach smycz koniecznie. Szczeliniec – stanowczo odradzam weekendy, praktycznie cały rok. Pełno ludzi, co nie zawsze sprzyja wędrówkom z psem. W Błędnych Skałach trochę lepiej w zimie (Labirynt oficjalnie nieczynny, wchodzimy na własne ryzyko, ale jak już iść – to w zimie właśnie, bo idziemy w takim strasznym tłumie ludzi, można spokojnie przejść, obfotografować itd. ), zwłaszcza jeśli idziemy od strony Lisiej Przełęczy. Zresztą dla psa ta trasa będzie przyjemniejsza. Jednak – stanowczo szelki umożliwiające asekurację psa w trudniejszych miejscach. Na Szczeliniec – raczej odradzam główną trasę po schodach (nuda dla psa i ten ironiczny „uśmiech” na pysku: „No co tak się wleczesz? To tylko schody”) i polecam wejście od strony Szczelińca Małego (na dole w lewo i potem żółty szlak) – ciekawsza trasa, ładniejsza, mniej turystów, psu wygodniej iść, większość trasy może iść luzem bezpiecznie. W pobliżu też fajna trasa – Białe Skały, pies praktycznie bez asekuracji, ale jeśli wchodzicie przez Skały Puchacza – szelki koniecznie – na krótkim odcinku wąskie półki skalne z łańcuchami, psa lepiej asekurować. Od drugiej strony Szczelińca warto przejść też przez Skalne Wrota (bodajże czerwony szlak), pies bez asekuracji, miła, łatwa trasa przez las, ładne widoki. Z psem polecam średnie partie gór, nie te najwyższe – Łężyce, Złotno, trasa na Skałkę Józefa i okolice. Pies może wtedy ganiać do woli, z tym, że uwaga na sarny! Pełno ich, podchodzą nawet pod same domy we wsiach. Jeśli czyjś pies ma tendencję do ganiania dzikiej zwierzyny i trudno go opanować, trzeba się liczyć z możliwością bliskiego spotkania saren i dzików, zwłaszcza pod wieczór. Dlatego w wyższych partiach lepiej na smyczy, żeby potem nie skończyło się jak w reklamie z Żubrem:).

  • Dzięki za informacje — generalnie większość z tych rzeczy znam (bieżąca psinka jeszcze średniawo), niemniej myślę, że każdemu się przyda :)

    Dzięki!

  • Alicja Galon

    hej przepraszam ale jaka to jest rasa psa???? mam mega podobną suczke i wszyscy mówią że to kundelek ale coraz więcej widzę właśnie az tak podobnych psów…

  • Alicja Galon

    ja mam naprawdę identycznego niemal psa nie mogę się nadziwic jak to możliwe :D a wie Pan może czego to krzyżówka bo ja mam znajdkę ze schroniska i nikt nie wie nic więcej o pochodzeniu.

  • To znajda ze schroniska… http://czasopismo.legeartis.org/2015/06/kuata.html nie znam jej proweniencji…

    (tak wyglądała w czerwcu 2015 r., mając 9 miesięcy):

    http://czasopismo.legeartis.org/wp-content/uploads/2015/06/kuata.jpg

  • Małgorzata Hannemann

    Olgierd dzięki Twojemu blogowi spędzamy super urlop z naszą kochaną psiną w Górach Stołowych.Nasz pies niewątpliwie jest skrzyżowany z kozicą ;-)
    Ponieważ jesteśmy tutaj pierwszy raz inspiruję się Twoim blogiem i podpatruję Twoje piesze wędrówki z psiakiem.
    Jestem zachwycona krajobrazami,formacjami skalnymi i tym,że z małymi wyjątkami piechu może być cały czas z nami.

  • Naprawdę bardzo miło mi to czytać :)

    Zazdroszczę i pozdrawiam!