Granice krytyki w sporze politycznym a naruszenie dóbr osobistych

I całkowicie dla nabrania oddechu i niezbędnego dystansu — króciutka omówka wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 27 maja 2015 r. (sygn. akt VI ACa 746/14) czyli oddalenie powództwa senatora Grzegorza Biereckiego (szefa SKOK) o ochronę dóbr osobistych przeciwko Julii Piterze.


granice krytyki spór polityczny

Nawet jeśli są jakieś granice krytyki polityków, to nie ma granic bezkrytyczne bajerowanie przez polityków (fot. Olgierd Rudak, CC-BY-SA 3.0)


A było to tak: senator Bierecki poczuł się urażony radiową wypowiedzią posłanki Pitery, która powiedziała, że: „ten człowiek robi coś, co jest niedopuszczalne, np. z punktu widzenia ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora, zwołuje konferencję i atakuje projekt zmian ustawy, która ma na celu ochronę ludzi powierzających swoje oszczędności (anonimizacja). Proszę sobie wyobrazić co by się działo, gdyby ktoś z (anonimizacja) był Prezesem takiej instytucji i urządzał taką konferencje. (…) Bo senator zabiega o interes (anonimizacja) — podmiotu, którym zarządza i gdzie świetnie zarabia. Mówię o tym, bo oświadczenia parlamentarzystów są jawne. I można je zobaczyć” (tutaj anonimizacja oczywiście oznacza SKOK).
Grzegorz Bierecki uznał, że wypowiedź jest nieprawdziwa, albowiem sprawowanie mandatu senatora nie koliduje z kierowaniem SKOK-ami, zaś prowadzenie takiej działalności nie koliduje z zasadami sprawowania mandatu parlamentarnego. Dlatego też zażądał przeprosin — na falach eteru radia oraz w dwóch (zanonimizowanych) gazetach.

Pozwana wniosła o odrzucenie pozwu (ze względu na przysługujący jej immunitet poselski) lub o oddalenie powództwa — twierdząc, że wypowiedź była prawdziwa, senator występuje w podwójnej roli (członka parlamentu i szefa SKOK), zaś kasy prowadziły aktywny lobbing przeciwko ustawie o SKOK.

Sąd I instancji uznał, że immunitet parlamentarny nie obejmuje takiej sytuacji — albowiem wypowiedź nie można zakwalifikować jako „innej działalności związanej nieodłącznie ze sprawowaniem mandatu”. Jednak powództwo o ochronę dóbr osobistych zostało oddalone — albowiem sąd podzielił zastrzeżenia posłanki co do możliwej bezstronności Grzegorza Biereckiego w pracach nad ustawą o SKOK-ach, m.in. będąc równocześnie senatorem i prezesem Krajowej Kasy SKOK kwestionował zasadność uchwalenia przepisów regulujących zasady działania kas, występował też do RPP i NBP w sprawach związanych z rynkiem bankowym. Taka wypowiedź nie wykracza poza granice krytyki i mieści się w przyjętych kanonach swobody wypowiedzi właściwej dla przeciwników politycznych, a zatem nie naruszyła dobrego imienia powoda. Senator powinien równocześnie pamiętać, że całość jego działalności podlegać może weryfikacji i ocenie — także krytycznej ocenie — z perspektywy sprawowanego mandatu, zaś prawo do informacji o takiej działalności jest istotnym prawem społeczeństwa kształtującym mającym wpływ na kształtowanie poglądów politycznych.

Od niekorzystnego rozstrzygnięcia apelował Grzegorz Bierecki, jednak sąd II instancji podtrzymał wcześniejszy wyrok. Przede wszystkim nieprawdziwy był zarzut, iżby posłanka Pitera zarzucała naruszenie zasad wykonywania mandatu senatorskiego poprzez łączenie tegoż mandatu z funkcją w SKOK — chodziło jej wyłącznie o organizowanie konferencji prasowych, na których senator atakował projekt nowych regulacji oraz powoływanie się na stanowisko senatora w korespondencji z NBP i KNF, co sprawia, że wypowiedź ma charakter wartościujący (krytyczny), a zatem nie może być oceniana w kategoriach prawdy i fałszu.
Do takiej krytyki każdy — także poseł partii konkurencyjnej — jest uprawniony, zarazem takie naruszenie dóbr osobistych nie ma charakteru bezprawnego, albowiem następuje w celu ochrony interesu publicznego — rzeczowej krytyki działań funkcjonariuszy publicznych.