Minimalne wynagrodzenie za pracę 2016

Całkowicie informacyjnie: ukazało się rozporządzenie określające wysokość minimalnego wynagrodzenia za pracę na 2016 rok (Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 11 września 2015 r. w sprawie wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę w 2016 r., Dziennik Ustaw z 2015 r. poz. 1385).

Uwaga! opublikowano rozporządzenie określające wysokość minimalnego wynagrodzenia w 2017 r. — szczegóły TUTAJ

Od 1 stycznia 2016 r. minimalne wynagrodzenie za pracę wynosić będzie 1850 złotych brutto — posługując się kalkulatorem wynagrodzeń udostępnionym w moim ulubionym portalu Money.pl widzę, że w przeliczeniu na netto wychodzi tego 1355,69 złotych. Jednak łączny koszt dla pracodawcy — z państwową pralnią pieniędzy ZUS (którą rząd cudownie chce znieść… a nie, przepraszam — cudownie przewalić to na barki budżetu, który bierze się z cudownego rozmnożenia pieniędzy) oraz ładowaniem kasy w niebyt NFZ — to już ok 2,23 tys. złotych.

I może jeszcze parę zdań dojaśniających:

  • minimalne wynagrodzenie minimalnym wynagrodzeniem, ale w pierwszym roku pracy młodego pracownika można płacić mu 80% najniższej krajowej (art. 6 ust. 2 ustawy o minimalnym wynagrodzeniu za pracę);
  • kwota 1850 złotych to nie jest wysokość wynagrodzenia zasadniczego! zgodnie z art. 6 ust. 4-5 ustawy wysokość wynagrodzenia pracownika oblicza się sumując wszystkie składniki wynagrodzenia (premie, prowizje), z wyjątkiem: nagrody jubileuszowej, odprawy emerytalnej i wynagrodzenia za pracę w nadgodzinach. Płaca minimalna to cała wypłata jaką pracownik dostaje w każdym miesiącu;
  • ustalenie minimalnej pensji na kwotę 1850 złotych nie oznacza, że pracownikom trzeba zmieniać wartość pensji zasadniczej (aneksować umów o pracę) — jeśli jego wynagrodzenie jest niższe, pracodawca powinien dopłacić wyrównanie (zasady jego obliczania i wypłaty określa art. 7 ustawy);
  • kwota minimalnego wynagrodzenia jest też kwotą wolną od potrąceń (art. 87(1) par. 1 pkt 1 kp) — z wyjątkiem potrącania zaliczek udzielonych pracownikom (75%) i kar pieniężnych nakładanych na podst. art. 108 kp (90%);
  • od minimalnego wynagrodzenia za pracę odróżnić należy „najniższe wynagrodzenie za pracę pracowników”, które cały czas wynosi 760 złotych (art. 25 ustawy) — co ciekawe przepis ten miał bodajże zastosowanie wyłącznie w zakresie związanym z art. 115 par. 8 kk, ale ta norma parę lat temu z kodeksu karnego wyleciała…

A o tym jaki wpływ najniższa krajowa ma na rynek pracy — koniunktura, deprecjacja, deregulacja, obstrukcja — możemy pospierać się w komentarzach ;-)

  • Adam314

    Czy to nie stawka ZUS jest obliczana na podstawie minimalnego wynagrodzenia? Podnosząc płacę minimalną podnosi się jednocześnie składki ZUS. Robiąc pozornie „dobrze” pracownikom łupi się jeszcze bardziej przedsiębiorców.

  • b52t

    Działa to podobnie, ale wynagrodzenie minimalne nie ma tutaj znaczenia bezpośredniego, bo wysokość składek na FUS zależy od przewidywanego średniego wynagrodzenia.

  • W pierwszym roku pracy? W dzisiejszych czasach i tak rzadko kto dostaje umowe na dluzej niz rok, a o najn.wynagrodzeniu 760 pierwsze slysze. W sumie to i tak bez wiekszego znaczenia, bo w tym kraju pracy nie ma, a jak juz ktos jakimś cudem ją znajdzie, to przewaznie jest na zlecenie, a przy zleceniu zadne stawki minimalne nie obowiązują, więc pracodawcy mogą szaleć do woli. Pozniej sie dziwic.ze tylu mlodych ludzi z rodzicami mieszka, a za co sie niby wyprowadzic? Dziadowskie panstwo, moze jak sie rząd zmieni, to bedzie troche inaczej. Bo gorzej w tym kraju i tak byc nie moze.

  • b52t

    Rząd nie zmieni warunków na o tyle lepsze, żeby coś się masowo zmieniło. Rząd może powiedzieć, że zmniejszy podatki, ale na razie nie widać spójności, bo jeśli mówią, że chcą rozdawać, to nie zmniejszać podatki, chyba, że zbilansują to cięciami w wydatkach na administrację, to oznacza cięcie gałęzi na której siedzą pociotkowi i inni zasłużeni w boju o dobrobyt.
    @ postawa pracodawców: do tego też trzeba zmiany mentalnej u pracodawców, a Ci mogą ciąć na pracownikach, bo (1) takie mamy warunki, (2) przy nieprzewidywalnych warunkach politycznych, które wpływają na gospodarkę, co bardziej przewidujący mogą/muszą/powinni odkładać na trudniejsze czasy.
    A tak w ogóle to można mieć w tym kraju pracę na umowę o pracę nie mając pleców i zarabiając więcej niż minimalna krajowa, będąc „człowiekiem znikąd”, co zaświadczam swoją osobą. Jednak wiem, że mam jakieś szczęście, inna sprawa, że przyłożyłem się do tego swoją pracą i jakimiś umiejętnościami.
    Gorzej zawsze może być, a nie jest aż tak najgorzej. Ale za chwilę zapewne będzie zmiana rządów, więc będzie TKM na maksa. Pchani boskim oddechem głosu ludu zobaczymy taką miotłę i obsadzanie swoimi, że aż miło. I znów będą żony w radach nadzorczych

  • Dobrze, że w przedostatnim zdaniu dodałaś „może”, bo bym pomyślał, że taka wiara w „rząd zmieni, polepszy” to tak całkowicie na serio ;-)

  • Praca i umiejętności, powiadasz? No tak, mogłam skończyć przynajmniej podstawówkę, a nie zamiast tego leżeć kuciapą do góry przez 30 lat. Może kupię elementarz i jeszcze się zapiszę do pierwszej klasy, to będzie dla mnie jakaś szansa. Może mnie pisać i czytać przynajmniej nauczą, to już będę mieć te słynne „umiejętności”.

  • b52t

    Nie atakowałem personalnie, nie odnosiłem się do Twojej sytuacji, bo jej nie znam Twojej, ani nie pouczałem; nie była to w żadnym wypadku moją intencją. Wyjaśniłem, że nie jest tak, że nie ma nic na swoim przykładzie (przy okazji lekko drwiąc z samego siebie). Ale piszę to z perspektywy dużego miasta jakim jest Wrocław.

    Marazm braku i straty pracy nie ze swojej winy znam i wiem, że to parszywy czas, który siada na głowę.

  • Adam314

    Rząd naprawdę zmieni i polepszy… sobie. ;-)

  • I to jest przynajmniej jedna całkowicie pewna rzecz…

    Chociaż — nie odnosząc się nawet do zamierzchłych czasów 2005-07 — można powiedzieć, że czasem taka wiara ma krótkie nogi… że pogorszy nawet sobie…

  • No mnie równo siadł, wypracowałam odruchowe mechanizmy obronne.

  • b52t

    Ale zawsze można posadzić żonę w RN KGHM, która potem będzie siedzieć na zwolnieniu i ni jak ją zwolnić.

  • Zadowolony że hoh ho

    o kurcze… dostanę w końcu podwyżkę…

  • ola

    Ja od 20 lat jestem bezrobotna. Skończyłam technikum, maturę i… wtedy zaczynał Kuroń zasiłki dla bezrobotnych, pracy nie było a zasiłek kazdy absolwent dostawał przez rok. Pozniej popracowałam rok we własnej firmie. Zaszłam w ciążę, dostałam zasiłek dla bezrobotnych i przedłuzył sie o jakiś rok z racji samotnego wychowywania. Jakieś 4 lata razem. Uzyskałam pracę z Biura Pracy, pracowałam 10 lat, a kazdego roku pracodawca zwalniał mnie , ja rejestrowałam sie w Biurze Pracy i po ok. miesiącu znow przyjmował mnie na to samo miejsce. Nastepnie agencje pracy, jakieś 7 lat, zlecenie,nawet nie minimalne wynagrodzenie, do zasiłku nie starczyło. Jeszcze zaliczyłam jakieś prace interwencyjne, i jakiąś umowę o pracę, razem ok.2 lat. A chciałabym normalnie żyć, chodzić do pracy, mieć urlop, a przede wszystkim nie martwić sie o to, ze braknie mi pieniędzy dla mojego dziecka. Państwo zabrało mi rodzinne, bo w tym bezrobociu raz przekroczył dochód, a to z racji nagrody , jaka dziecko za naukę dostało z urzędu, było to 50 zł, a dochód przekroczyliśmy o jakąś symboliczną 1zł. Przez te wszystkie lata przezyłam mnóstwo dramatów z racji bezrobocia. Umiem wiele, ale nie mam znajomości, nie dawałam d…, nie dawałam łapówek . Państwo jest antyludzkie. Im wyszło manko. Teraz trzeba zniszczyć jedno pokolenie srednie, moje, starcy wymrą albo dać im dorabiać, to szybciej zejdą , a młodzi niech nie maja szkół, dzieci, pracy, niech nie maja nic.

  • ola

    Dodam jeszcze, ze nigdy nie korzystałam z MOPSU,a nawet teraz ludzie maja dochód 351 czy 6, jakoś tak, pełne rodziny maja takie dochody. Kiedyś napisałam do Pana Kaczyńskiego, ze skoro tak państwo zle mnie traktuje to ja zrzekam sie obywatelstwa tego państwa, spotakało mnie jeszcze wiecej przykrości. Ludność terenu Polski musi zyć w kłamstwie o zielonej wyspie, niezależnie od ugrupowania czy to PO czy PiS, czy jakies inne. Chciałoby sie z Polski uciec…

  • intte

    Nie zgadzam się, że pracy nie ma. Mam jednego pracownika już od 6 lat(stała umowa, dobre wynagrodzenie, dogodne godziny pracy, w sumie, potrafię doceniać ludzi) ale od 3 lat szukam drugiego- też na stałą umowę, na stanowisku sprzedawca-florysta z miłym podejściem do klienta i może być bez doświadczenia. Niestety „ubiegające” się o pracę osoby, lekceważą mnie i pracę nie przychodząc na spotkanie(z umówionych 20 osób przychodzi 3), lub stwierdzają, że nie będą pracować, gdyż praca jest za ciężka(?), a co najgorsze, gdy dojdzie już do zatrudnienia, duża część z nich kradnie(mam zainstalowany legalnie monitoring i mimo to przyłapuję 7osób/10) a część nie powinna pracować w handlu, gdyż jest opryskliwa lub apodyktyczna do klienta(a nie muszę przypominać, że w handlu postawą jest klient!). Czy to mój pech, czy coś z naszym społeczeństwem jest nie tak? Jeżeli większość pracodawców zmaga się z takimi problemami jak ja, to nie dziwię się, że traktują oni pracownika jako zło konieczne. Ja, jeszcze mam nadzieję, że uda mi się nawiązać dobrą współpracę, gdyż patrząc na obecnego pracownika, wierzę, że jeszcze istnieją ludzie, którym warto zaufać.

  • Ekspert Praca.pl

    Teraz dzięki akcji „Wynagrodzenie za polecenie” za wskazanie znajomemu oferty pracy z portalu Praca.pl otrzymasz 1000 zł! Szczegóły na stronie http://www.praca.pl/rekomendacje.html