Wyrok w sprawie Michnik-Ziemkiewicz („terroryzuje usłużnymi rozgrzanymi sędziami”)

Idą wybory, warto pisać o czymś, co może kojarzyć się z tematyką wyborczą — dobre są spory polityków i ludzi związanych z polityką. W dzisiejszym odcinku: oddalenie powództwa o ochronę osobistą, które Adam Michnik wytoczył Rafałowi Ziemkiewiczowi (wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 19 grudnia 2014 r., VI ACa 327/14).

Sprawy miały się następująco: Adam Michnik poczuł się urażony nazbyt krytycznym felietonem pióra Ziemkiewicza. w którym odniósł się do sądowych sporów Michnika z Jarosławem Rymkiewiczem — chodzi oczywiście o terroryzowanie przeciwników „usłużnymi rozgrzanymi sędziami” (por. post scriptum pod dzisiejszym tekstem!). We wniesionym pozwie zażądał opublikowania przeprosin oraz wpłacenia 50 tys. złotych na wskazany cel społeczny.

Sąd I instancji oddalił powództwo, a to ze względu, iż:

  • powód jako osoba inteligentna i wykształcona musiał zrozumieć, że nie da się zinterpretować zwrotu o terroryzowaniu sędziami dosłownie — jako zastraszania kogoś przemocą lub okrucieństwem;
  • nie można także frazy o „usłużnych sędziach” widzieć jako (fałszywego) zarzutu korumpowania wymiaru sprawiedliwości przez Michnika;
  • epitet ten uwłacza wprawdzie godności — ale godności sędziów, natomiast powodowi brak legitymacji procesowej do występowania o ochronę dóbr osobistych wymiaru sprawiedliwości.

Stąd też ocena sądu, że nie doszło do naruszenia dóbr osobistych naczelnego „Gazety Wyborczej”, zwłaszcza, iż z zeznań samego powoda wynika brak negatywnych konsekwencji opinii kierowanych do czytelników tytułu prasowego, który reprezentuje spiskową teorię dziejów. Co więcej felieton Ziemkiewicza nie przekroczył dozwolonych granic krytyki — felieton jest formą działalności prasowej, w której dopuszczalne są przesada i wyolbrzymienie mające na celu przedstawienie przez autora własnego punktu widzenia. Natomiast wolność dziennikarska pozwala m.in. na stosowaniu pewnej formy przesady i prowokacji.
Stąd też zdaniem sądu Rafał Ziemkiewicz mógł napisać — w tonie zarzutu — że Adam Michnik wykorzystuje procesy do walki z ideowymi przeciwnikami. Krytyce mogą także podlegać działania zgodne z prawem (czyli nawet procesy, które były przez Michnika wygrywane), a to dlatego, że spory dotyczyły kwestii ideowych — debaty publicznej. Skoro zatem naczelny „Wyborczej” propaguje wolność wypowiedzi (?), to powinien wykazywać ponadprzeciętną tolerancję w odniesieniu do komentarzy poświęconych jego działalności.

Istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że w sytuacji gdy powód grozi osobom, których wypowiedzi traktuje jako naruszenie jego dóbr osobistych, wtoczeniem powództw cywilnych korzystając przy tym z usług profesjonalnego pełnomocnika (świadczącego również pomoc prawną spółce), to przynajmniej niektóre osoby, noszące się z zamiarem opublikowania nawet w pełni uzasadnionej krytyki pod adresem powoda będą z tego rezygnować obawiając się dotkliwych skutków, jakie wiążą się z prowadzeniem procesów sądowych, co z kolei może powodować istotne ograniczenie sfery wypowiedzi.

Stąd też działanie Ziemkiewicza zostało przez sąd zakwalifikowane jako podejmowane w obronie uzasadnionego interesu publicznego — a to zwalnia z odpowiedzialności za naruszenie dóbr osobistych (por. Uzasadniony interes społeczny wyłącza odpowiedzialność prasy za naruszenie dóbr osobistych).

Od niekorzystnego wyroku apelował Adam Michnik, jednak bezskutecznie. Sąd II instancji zgodził się wprawdzie z poglądem, że o naruszeniu dóbr osobistych nie decyduje to czy spowodowało ono jakieś negatywne skutki — liczy się sam fakt, że negatywny skutek mógł mieć miejsce — przez co powód mógł poczuć się obiektywnie urażony treścią felietonu. Natomiast co do oceny sposobu formułowania krytyki, to z jednej strony podkreślono, że oceny powinny być „rzeczowe, obiektywne, nie mogą poniżać takich osób oraz wykraczać poza niezbędne dla określonych prawem celów potrzebę” — z drugiej jednak forma utworu i prawa gatunku mogą pozwolić na więcej. Takim gatunkiem literackim jest właśnie felieton, w którym dopuszczalne jest posługiwanie się aluzją, ironią, złośliwością — i nikt nie oczekuje po felietonie obiektywizmu.

Nawet jeśli celem stojącym za felietonem było zdyskredytowanie Adama Michnika, to jako osoba zabierająca głos w sprawach publicznych nie jest wolna od formułowanych w ten sposób ocen.
Sąd II instancji podzielił przy tym pogląd, iż chętne pozywanie przez Michnika jego adwersarzy — głównie związanych z prawicową prasą dziennikarzy — może być odbierane jako zamierzenie ograniczenia dyskursu publicznego lub ideowego, zaś jako takie może podlegać krytyce jako społecznie szkodliwe.

Ograniczenie tej swobody stanowiłoby niedopuszczalną ingerencję w konstytucyjnie zagwarantowaną wolność wypowiedzi — tu sąd przypominał, że owszem, konstytucja chroni także prywatność, cześć i godność osoby, ale zasada ta nie na nieograniczonego charakteru — i właśnie swoboda wyrażania poglądów w debacie publicznej jako wartość chroniona konstytucyjnie też gra rolę.

 

PS Jeśli komuś niniejszy tekst wydaje się nazbyt enigmatyczny, zapraszam do lektury orzeczenia — do czego prowadzi anonimizacja jak ją widzą redaktorzy portalu z wyrokami:

  • złośliwości RAZ-a miały „zawierać się w cytacie — (…)”;
  • „cel społeczny – tj. Towarzystwa (…) w L.”;
  • „Użyte w felietonie określenie (…) nawiązywało do wypowiedzi B. K. w czasie kampanii wyborczej w 2010 r. po wygraniu przez niego protestu wyborczego w sporze z kandydującym na urząd Prezydenta RP J. K. (2)”;
  • „J. R. był pozwanym w sprawie z powództwa (…) S.A. za krytyczne uwagi, kierowane pod adresem redaktora Gazety (…), gdzie zaistniały spór sądowy traktował jako prowadzony z A. M. (1), którego postrzegał jako twórcę tej spółki” — o Jarosławie Rymkiewiczu już pisałem kilka lat temu;
  • „Powód upatrywał naruszenia jego dóbr osobistych w związku z pomówieniem przez pozwanego, że terroryzuje J. R. przy użyciu (…)” — czy to się da czytać??!