Karalność demonstracyjnego okazywania lekceważenia Narodowi Polskiemu zgodna z konstytucją (K 28/13)

Na początku wakacji sygnalizowałem, że Trybunał Konstytucyjny bierze na wokandę przepis kodeksu wykroczeń penalizujący demonstracyjne okazywanie lekceważenia Narodowi Polskiemu, Rzeczypospolitej Polskiej lub jej konstytucyjnym organom (K 28/13). Sprawa miała lekki poślizg ale oto wczoraj (21 września 2015 r.) zapadł wyrok: art. 49 par. 1 kodeksu wykroczeń nie narusza konstytucji (jest zgodny z art. 54 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP oraz art. 10 EKPCz).


Okazywanie lekceważenia Narodowi Polskiemu (K 28/13)

Demonstracyjne okazywanie lekceważenia Narodowi Polskiemu oraz organom państwa to wykroczenie zagrożone karą aresztu. Zdaniem TK w XXI-wiecznej Polsce można iść za kraty za nieprawomyślne zachowania (K 28/13)


Z komunikatu prasowego po rozprawie możemy się dowiedzieć, że zdaniem TK przepis jest

konieczny dla zapewnienia należnego poszanowania Narodowi Polskiemu, Rzeczypospolitej Polskiej, a także jej konstytucyjnym organom, a więc podmiotom o najwyższym — z woli ustrojodawcy — konstytucyjnym znaczeniu. Służy to zachowaniu porządku publicznego, zapewniającego minimalny poziom uwzględniania interesu publicznego, w którym mieści się pozytywny stosunek do wymienionych w przepisie podmiotów, bo obniżanie ich prestiżu zmniejsza stopień identyfikacji obywateli z państwem i godzi w Rzeczpospolitą Polską – dobro wspólne wszystkich obywateli.

Nie można przy tym powiedzieć jaki jest zakres regulacji: pojęcia są jasne i jednoznaczne, a zwłaszcza wiadomo czym jest „lekceważenie” („oznacza uzewnętrznianie braku szacunku dla określonego podmiotu, albo też pogardliwe jego traktowanie”), jak postrzegać „demonstracyjność” takiego działania („sprowadza się do manifestacyjności, ostentacyjności zachowania”) oraz czym jest „miejsce publiczne” („miejsce, do którego nieograniczony dostęp ma nieokreślona liczba ludzi, również za okazaniem biletu czy karty wstępu”).

I chociaż wolność słowa jest wartością chronioną konstytucyjnie, także w zakresie wolności wyrażania poglądów obraźliwych, szokujących lub wprowadzających niepokój w państwie lub części społeczeństwa, to jednak ustawodawca powinien stworzyć ład prawny pozwalający na „względnie spokojną koegzystencję jednostek różniących się pomiędzy sobą”.
Demonstracyjne okazywanie lekceważenia może natomiast sprowadzić debatę do poziomu ad personam, w których nie da się zastosować kryteriów prawdy i fałszu — natomiast w miejsce oceny funkcjonowania podmiotów i ich krytyki pojawią się elementy obraźliwe i poniżające. Takie zachowanie zdaniem Trybunału Konstytucyjnego nie mieści się w granicach wolności słowa, zatem regulacja, która ma na celu „przeciwdziałanie zastępowaniu w debacie publicznej argumentów merytorycznych, wypowiedziami lekceważącymi” nie wpływa hamująco na rzeczową krytykę organów państwa i nie ogranicza praw i wolności człowieka i obywatela.

Stąd też

Trybunał Konstytucyjny uznał, że art. 49 par. 1 kw nieznacznie ogranicza wolność słowa, eliminując tylko przejawy jej nadużywania w miejscach publicznych i to jedynie w odniesieniu do podmiotów najistotniejszych z konstytucyjnego punktu widzenia. Nie krępuje jednak owej wolności w sposób uniemożliwiający wydawanie ocen, ferowanie opinii, czy wręcz krytykę owych podmiotów, a zatem nie tłumi debaty publicznej, która może i powinna toczyć się w sposób wolny od demonstracyjnie okazywanego w miejscach publicznych lekceważenia. Zdaniem TK, istota wolności słowa nie została naruszona, a wprowadzone ograniczenie, uzasadnione przesłanką porządku publicznego, nie narusza zasady proporcjonalności.

Natomiast z racji ciężaru gatunkowego czynu — znieważenie jako czyn poważniejszy jest w kodeksie karnym — demonstracyjne okazywanie lekceważenia jest li tylko wykroczeniem, przy czym sankcja w postaci aresztu (zdaniem TK) stosowana jest niezmiernie rzadko.

Prawdę mówiąc wyrok jaki jest, każdy widzi — chyba nie wymaga głębszych komentarzy. Trybunał najwyraźniej miał gorszy dzień (co wpasuje się w ogólną linię orzeczniczą). Nawet jeśli uznać racjonalność wywodów o tym, że wolność słowa nie ma nieograniczonego charakteru, to nie sposób się zgodzić z poglądem, że musi to wiązać się z akceptacją przepisów sankcjonujących tego rodzaju zachowania.

Szkoda także, że TK dał się wmanewrować w rozważania o prawdzie-i-fałszu — jakby tylko takie wypowiedzi zasługiwały na pełną ochronę prawną (a przecież są normy, które penalizują nawet prawdziwe wypowiedzi). Jakby na to nie patrzeć możliwość oceny — nawet ostrej oceny — działań organów państwa jest jednym z fundamentów swobodnego społeczeństwa, które nie boi się głośno i publicznie krytykować władz (a nawet wartości wyższych hierarchicznie).
Zwłaszcza, że nie jest prosto powiedzieć co to właściwie oznacza „demonstracyjnie” coś okazywać — czy pisanie nieprawomyślnych rzeczy w blogu już wystarczy? Bałbym się państwa, które faktycznie miałoby oręż w postaci możliwości wtrącenia do aresztu każdego, kto w nieładny sposób będzie się o nim wypowiadał…

  • b52t

    Także nie pokrzyczymy sobie na ulicy: „premier trąba”, czy: „przewodniczący krajowej rady radiofonii i telewizji pachnie starym chomikiem”.
    Ku chwale najjaśniejszej, najukochańszej Rzeczypospolitej Polskiej. Oby naród nigdy nie śmiał mieć wątpliwości co do słuszności działań Państwa, wyrażane inaczej niż trzynastozgłoskowcem.

  • MR

    E, tam. Pokrzyczymy, tylko każdą krytykę należy poprzedzać „z całym szacunkiem” albo „nie umniejszając godności”. A na poważnie: z tego wyroku nie wynika żadne ograniczenie prawa do merytorycznej krytyki.

  • b52t

    Jasne, że merytorycznej krytyki to nie zabrania, bo to byłby zamordyzm najwyższej wody. Ten wyrok oznacza, że człowiek nie może mieć nerwa i w tych nerwach puścić wiązankę pieśni bojowych pod adresem organów Konstytucyjnych (stąd ograniczenie do formy trzynastozgłoskowca).

  • Ale ogranicza krytykę niemerytoryczną! Dlaczego mamy ograniczać swobodę krytyki emocjonalnej, symbolicznej — swobodnej?

    Poza tym zdefiniowanie „lekceważenia” przez TK nie do końca mi się podoba (nie uważam, by było trafne). Niestety przy bardzo niesprzyjających wiatrach lekceważącym może być nawet felieton prasowy (bo czemu nie?).

  • b52t

    Proszę ograniczyć krytykę krytyki wyroku wydanego przez organ konstytucyjny!

  • TK skwapliwie podpowiedział — to już jest znieważenie lub poniżenie, czyli art. 226 par. 3 kk:

    Kto publicznie znieważa lub poniża konstytucyjny organ Rzeczypospolitej Polskiej,
    podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

  • b52t

    Czyli ten człowiek ze słynnego zdjęcia, który jedyny w tłumie nie podniósł ręki w geście „rzymskiego pozdrowienia”, miałby w Polsce sprawę o wykroczenie?
    Tak na poważnie, to wszystko będzie zależeć od widzi-misie policjanta, a tym się nie chce w takich sprawach, tym bardziej, gdy będzie to krzyczał/robił jakiś nawiany gość. Nie mniej zgadzam się, że taka maczuga w rękach władzy to za wiele (choć przeróżnych narzędzi zadawania cierpienia ma on zdecydowanie więcej, acz z drugiej strony wolę amerykański model wolności słowa).

  • I oczywiście też jestem zdania, że każdy powinien mieć prawo do swobodnej ekspresji werbalnej — okazywania niezadowolenia w dowolny sposób, pod warunkiem, że nie stanowi bezpośredniego zagrożenia dla życia, zdrowia i majątku innych osób.

    Słabowite to państwo i jego organ zwisły, skoro miałby się ugiąć pod ciężarem jakiegoś krzykactwa…

  • b52t

    No słabe, słabe (cholera, nie wiem, czy właśnie nie lekceważę). Ale myślę, że to właśnie przez historię tego pana w tłumie na zdjęciu powyżej, a przynajmniej tak wypaczone.

  • MR

    Znowu e, tam. Dla mnie to normalna reguła. Wyobrażasz sobie, że możesz sobie ot tak napyskować jakiemuś Don Corleone?

  • U, jesteś u Pani — sprowadzając organ państwa do instytucji mafijnej okazujesz mu lekceważenie (a może i znieważasz)!

  • BTW czytam właśnie „Hitler. Reportaż biograficzny” J. Tolanda (świetne) — i zaczynam się zastanawiać czy w ujęciu proceduralnym czytanie biografii kata milionów nie jest propagacją nazizmu (albo chociaż uleganiem narodowosocjalistycznym ciągotkom).

  • b52t

    Czytanie, jak czytanie, a publikacja. Propagowanie to co najwyżej podawanie tytułu i nazwiska.
    Grabimy sobie, grabimy.